poniedziałek, 12 marca 2012

[693].

(Paul Simon - The Afterlife)

***

byłam w Centrum Onkologii, mam wypis.
siedemnaście frakcji radioterapii zakończone.
za dziesięć dni, gdy zejdzie (o ile zejdzie) opuchlizna popromienna, idę na wizytę kontrolną.
będę wówczas kwalifikowana do brachyterapii, zwanej wdzięcznie curieterapią.

tymczasem łykam nieustannie śmierdzące glonem japońskie tabletki.
morfologia kompletnie rozjechała się i kwiczy, ale cóż.
jest choroba, jest leczenie - są i różno-rak-ie dolegliwości.
dupa w troki, pierś do przodu, trzeba walczyć.
żadnego narzekania.

stoik Marek Aureliusz dixit:
nasze życie jest takim, jakim uczyniły je nasze myśli.
oraz: nie chlubą jest uciec przed śmiercią, lecz uśmiechnąć się gdy i ona się do ciebie uśmiecha.

***

w tym semestrze właściwie codziennie Syn rozpoczyna lekcje o ósmej w nocy.
z ledwością budzimy się o siódmej trzydzieści.
działamy jak wyrwane z barłogu niedźwiedzie.
żeby zaoszczędzić sobie nawzajem czasu i emocji, pomagam w ubieraniu.
podkoszulka, koszulka, polar. bokserki, skarpety, spodnie.
ubrany, sunie po ścianie z nieprzytomnym spojrzeniem do ubikacji.
dziś - spodnie ze sztruksu.
szeleszczą - jak to sztruks ma w zwyczaju.
- mamo, specjalnie założyłaś mi takie głośne spodnie, żebym się szybciej obudził?

***

odbieram Go ze szkoły.
idziemy do szatni.
trwa przerwa.
harmider, ruch, duszny zapach stołówki i tysiąca kapci.
przyłapuję się na tym, że podaję dłoń Synowi, ale dyskretnie.
nie wiem, czy to już nie obciach iść ze starą za rękę.
nie, nie wstydzi się.
podaje i mocno mnie trzyma.
idziemy.
dwuosobowa procesja drobnego gestu miłości.

68 komentarzy:

  1. ale Wy fajni jesteście. takie ponadczasowe boskie stworki.
    sztruksy-szuraki. a Chusti w co odziana? bo mi brakuje do obrazka.

    ***
    25go leci kolejna transza na glonojebne. zdrowej wiosny, my dear xxxxxx

    OdpowiedzUsuń
  2. "dwuosobowa procesja drobnego gestu miłości" - tak to będę od teraz przedstawiać mojemu Onemu, który nie znosi trzymania się za rękę. bo nie i już. może zmieni zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. to niech się morfologia poprawia, a rakela po naświetlaniu precz. tak ma być.

    "ósma w nocy" - o, tak. dla mnie zawsze to jest w nocy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. dwuosobowa procesja drobnego gestu miłości - pięknie to nazwałaś,
    celebruję to jak długo się da z moją Amelcią:)
    buziaki dla Was od nas:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże! Jaki Pani ma talent do ubierania w słowa gestów i myśli... Jestem zakochana i zazdrosna.

    OdpowiedzUsuń
  6. och jak pięknie napisane ;)))
    też mam 6-latkę w 1. klasie i znam dobrze ten ból! A dziś wieczorem upajam się jutrzejszym rozkosznym porankiem w planach - kaszel i katar Jaśminki zakwalifikowały się w mojej ocenie do przynajmniej jednego dnia bez szkoły ;)
    Always look on the bright side of life!

    OdpowiedzUsuń
  7. pieknie piszesz. tak, tez sie zastanawiam czemu ja czasem zaczynam prace o osmej w nocy... kto to wymyslil?...

    OdpowiedzUsuń
  8. Kobito, Ty masz takie oko bystre i pióro takie zwinne, że jak nie zrobisz z bloga książki, to Cię analogowi po nocach straszyć będą za to, że im nie dałaś się przeczytać. Coś wspaniałego! Czytam Cię od kilku miesięcy i nie mogę wyjść z zachwytu - nad Twoją siłą, humorem, miłością do Syna i tym talentem pisarskim niesłychanym. Uwielbiam. Ukłony do pasa i westchnienia zachwytu.

    OdpowiedzUsuń
  9. No coś Ty, to nie obciach, faza obciachów zaczyna się w gimnazjum. 8 faktycznie - w nocy, też tego nie cierpię.

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja Ci chcę bardzo, bardzo podziękować za coś.

    Kwalifikuj się.

    OdpowiedzUsuń
  11. O Matko! Z Synem! Jakie to piękne. Dwuosobowa procesja drobnego gestu miłości. Może od dziś i mnie łatwiej będzie uwierzyć, ze znajdzie się ten Ktoś kogo można by tak...za rękę znowu potrzymać. Więc choć sztruksów nie noszę - to trochę pościskam kocią pluszową łapkę zanim zwlekę się tak jak Wy z wyrrrra. Czego i Tobie - miękko i szerdecznie. Szeleszcząco jak koci papierek. Mrrrau od czarnomordego Szweda. Precz z paskudną morfologia i jej przyczyną (przez bardzo małe pe, bo na duże nie zasłużyła). Paulina Py

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla mnie to Blog Roku, Dnia i Miesiąca. Szkoda, że Asia nie startowała. Podium murowane. Uwielbiam jej minimalizm słowny pełen treści

    OdpowiedzUsuń
  13. no tak Chuściku, Twoj 'projekt blog' to dosłowna realizacja carpe diem ("Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie..." Horacy) Jesteś niesamowitym skrobmanem. czy z jelytamy lepiej?
    Pozdrawiam Cię mocno i innych Czytaczy też. M

    OdpowiedzUsuń
  14. Maramausch> ofszę, dziś lelita grzeczniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzielna jesteś i silna - podziwiam Cię cały czas, a czasami jeszcze bardziej. Zdrowiej, bo wszyscy Cię potrzebujemy:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobry pomysł z tą książką, pomyśl Chustko...:)
    Jestem z Tobą... - Doris.

    OdpowiedzUsuń
  17. wątpię, żeby kogokolwiek interesowało czytanie o raku.
    takich książek jest pełno.

    OdpowiedzUsuń
  18. "ósma w nocy" cudo! że ja wcześniej na to nie wpadłam? Asiu jesteś moim zdaniem bardzo dzielna.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale to nie byłaby książka o raku. Tu jest o wiele więcej wymiarów i planów. To byłaby książka iście renesansowa.

    OdpowiedzUsuń
  20. ja od kilku dni wstaję rano o czynastej, się rozjechałam i jutro znowu cza o szóstej. mam zegar biologiczny obliczony na mijanie się z własną populacją :)
    mało jesz ostatnio sushi a to dobre dla morfologii myślę żarcie

    OdpowiedzUsuń
  21. Ty mogłabyś książkę nawet o pogodzie napisać, czy przysłowiowej "dupie Maryni" i tak się rozejdzie jak ciepłe bułeczki. Jak się ma talent to się ma...

    OdpowiedzUsuń
  22. zagladam od niedawna,ale tez jestem pod ogromnym wrazeniem talentu Chustki,wiec z ta ksiazka to wcale nieglupi pomysl.I nie o raku,rak niech bedzie szczegolem,watkiem pobocznym,czyms co sie przyplatalo i przekierowalo Wasze zycie na inny tor....Ty tak pieknie piszesz o zyciu,o tych drobnostkach,ktore uciekaja nam zdrowym,o tych tak waznych drobnostkach,gestach,slowach........biore mojego syna za reke i nie zastanawiam sie nad tym jakie to piekne,a dzisiaj czytam Twoje slowa i mam ochote isc i wziac go za ta reke,tak swiadomie,tak bardzo.......dziekuje:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Książek o raku może jest pełno, ale tu nie chodzi o raka, lecz o Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  24. pojdziesz ty spac? matko swieta, przeciez znowu jutro pewnie w srodku nocy wstajesz, wiec czego tu jeszcze paczysz i piszesz? :))) buziaki dla was spioszki:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Cały sęk w tym, że u Ciebie nie czyta się o raku ;) A w każdym razie mało.

    Ten obrazek dwuosobowej procesji- już mam łzy w oczach!
    Mam to samo codziennie z moim młodym. Czasem ja z łapą ku niemu, a on ucieka, woli iść sam (choć młodszy od Jasieczka)- mam wtedy wrażenie, że mi tego bardziej potrzeba niż jemu. I zastanawiam się, czy czasem już nie za późno na takie prowadzenie za rączkę Dorosłego Faceta z przedszkola ;-D

    Ściskam!

    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  26. Dwuosobowa procesja drobnego gestu miłości.
    Pięknie napisane.
    Ale nie da się tak :D Bo, oprócz dwuosobowej procesji, idzie jeszcze cała masa ludzi. Co prawda, nie zachodzi do szkoły, nie słyszy wrzawy (unik - bo nie wiem jaka l.m. od - harmider), nie wącha kapcioszków, ale łapie za czapkę, łapkę i za sztruksowe szeleszczące portki.
    Dobrej nocy.

    OdpowiedzUsuń
  27. mniam, pieknie piszesz. bo prosto.

    OdpowiedzUsuń
  28. dopisek: najlepiej sie czuje wstając o 12:00 :D mogę tak, Synowi i Tobie współczuję, ósma to zbójecka godzina

    OdpowiedzUsuń
  29. wiem o czym mowa, mój Jan ma cztery a już się wyrywa i krzyczy gdy mnie najdzie ochota by go pozgniatać, pomiętosić, wycałkować mmmmm :), ech gdzie te czasy gdy dzieci myślały, że to normalne i nie mają wyjścia...

    OdpowiedzUsuń
  30. Chustko nie o raku, a o życiu z nim- walce, wartościach - ja jak zwykle w nocy ściskam i trzymam kciuki...

    OdpowiedzUsuń
  31. A ten blog jest o raku?

    Książkę można położyć pod poduszkę i sięgnąć przez sen o ósmej w nocy. z blogiem twardo i bateria siada.

    OdpowiedzUsuń
  32. Gestow milosci nigdy za wiele:-) Pamietam moje zdziwienie,gdy znalazlam sie na Sri Lance, gdzie np.powszechny jest widok osiemnastolatka trzymaja za reke swojego ojca czy matke na ruchliwej ulicy, lub wiozacego ktoregos z rodzicow na ramie rowerowej..to takie normalne tam a u nas przeciwnie..zakrawa na zboczenie:-/ Trzymaj sie Chustko,sciskam:-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Chustko, nie mogę spać, bo do ogólnej grypy dołączył się był właśnie kolega od bólu ucha. Zatem zamiast szamotać się z kołdrą przydreptałam do Ciebie - i od razu mi lepiej, i nawet łezka wzruszenia uroniona. Piękne Twoje słowa, piękne Wasze gesty i piękne Twoje życie też, dzięki tym wszystkim małym-wielkim chwilom, które zauważasz i celebrujesz.
    Metafizycznie ściskam przez pół Polski - ewa

    OdpowiedzUsuń
  34. ja bym przeczytala :)

    Wiosnę poczułam, zaduma mnie wiosenna dopadła, pióro się skondensowało.

    Nie wiedzialam, że ktos jeszcze odprowadza i odbiera dzieci ze szkoły. Chyba muszę zmienić swoje myślowe (czyt. hipotetyczne) standardy ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. To nie będzie książka o raku.
    będzie o życiu - radościach, smuteczkach, zapatrzeniu, miłości. Pomyśl Joanno od Pisania - bo warto

    OdpowiedzUsuń
  36. Chuścik! Jak zwykle pięknie ubierasz codziennośc w słowa. Ja codziennie wstaję o 5.45.To jest dopiero noc. Muszę po pracy podsypiać na kanapie, bo inaczej nie funcjonuje.
    Ja też łapię Syneczka za rączkę, w szkole. Tak dyskretnie, zeby nikt nie widział. Tylko my o tym wiemy.To takie słodkie. Uwielbiam te małe chłopięce rączki.Potrafią tyle zbroić, pięknie rysują, grają na pianinie i są takie cieplutkie....Ściskam kochana!

    OdpowiedzUsuń
  37. Napisz o miłości, radości, synu , Niemęzu- mężu babci B - nie musisz o raku

    OdpowiedzUsuń
  38. Nie muszisz o raku -
    napisz książkę o sobie nie o NIEJ .O synu mężu , babci ( jej przepisy !!)
    O SOBIE

    OdpowiedzUsuń
  39. Ale Twoja książka byłaby po prostu o życiu i miłości... Bo jak napisała Robert McLiam Wilson w pierwszym zdaniu mojej ulubionej książki "Ulicy Marzycieli": "Wszystkie opowiadania traktują w gruncie rzeczy o miłości."

    OdpowiedzUsuń
  40. Ty się ciesz, ja dwójkę prowadzam, każdego na inną godzinę.

    OdpowiedzUsuń
  41. oj tam, oj tam, przeczytaliby tą książeczkę :) Ludzie uwielbiają czytać takie rzeczy od podszewki. Patrząc na statystykę, to wszyscy przy porannej kawie w pracy poczytują :) za nóżkę nieustannie trzymam :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Ale się uśmiałam z szeleszczących sztruksów, nie cierpię tego materiału ;-).
    Mój maleńtas jeszcze tuli się, uwielbiam jego wplecione rączki w moją szyję kiedy zaspany nie ma sił iść do toalety, dźwigam....wiem przesada...ale za moment będzie starszakiem i to poranne tulenie będzie wspomnieniem.
    Dżoana...a czy twój blog jest tylko o raku???? Myślisz że ludzie tu zaglądają i komentują bo rak. Otóż nie ;-). Pomyśl...mocno o książce.

    OdpowiedzUsuń
  43. O sobie napisz książkę , bo masz talent literacki.Jestes wspaniała kobieta uwielbiam cxzytac Twojego bloga.
    Mysle cały czas o Twoim synku mam niewiele starszego i wyobrazam sobie co On czuje i co mysli.Musisz walczyć a napewno wszystko się uda, tylu ludzi w to wierzy i jest z Toba. Trzymam kciuki za nastepne wyniki , będą lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  44. Czytuję z cicha i milczę, bo brak mi zwykle odwagi, by się odezwać, ale tego nie zniesę bez moich trzech groszy: przecież to ani książka, ani blog o raku! To słowa o miłości, harcie ducha i walce z przeciwnościami. To pokarm dla wszystkich takich jak ja, którzy swoje życie i szczęście doceniać zaczynają, kiedy ktoś taki jak Ty w kilku celnych słowach uzmysławia, czym ono naprawdę jest.

    Ściskam Cię i Syna Twego najmocniej.

    OdpowiedzUsuń
  45. Oj, wzruszyłam się. W tym miesiącu nie dam rady nic, ale w przyszłym się dorzucę.

    OdpowiedzUsuń
  46. Ładnie napisane. Ja też się czasem zastanawiam czy to nie obciach dla mojej córki 11-letniej trzymanie za łapę. Zdrowiej!
    banita
    No i chciałam pozdrowić wszystkich współczytaczy też - uświadomiła mi to Maramausch, że faktycznie nie tylko Chustka tutaj jest :)

    OdpowiedzUsuń
  47. ależ Ty piszesz o życiu, najszczęśliwszym bo najbardziej świadomym, takich książek jest mało, i takich książek nie da się napisać, jeżeli się tak nie żyje. I na jakimś poziomie, piszącego i czytających, pojawia się ogromna pokora i chęć nauki, to naturalne w naszym połatanym obolałym świecie. Wiedz, kobieto o wielkiej mocy sprawczej, że prócz stada baranich komentatorów, które włóczą Ci się czasem i gryzą zębem jadowym, zgromadziłaś wielkie grono czytelników - uczniów, którzy słuchają, jak żyć dobrze, w Twoich codziennych pocztówkach muzycznych o rzeczach ważnych bo jedynych. W tym sensie niczego nie tracisz, bo napisałaś, piszesz książkę w odcinkach czasu i to ma znaczenie dla świata, świat nie ma skądinąd tego pobrać, nie przechowuje się dobrego życia w chomikach i fikcjach.

    OdpowiedzUsuń
  48. Pięknie żyjesz i pięknie piszesz.

    Wszystkiego naj dla Ciebie i Rodzinki.

    OdpowiedzUsuń
  49. Chustko, jak to ładnie napisałaś...Wiesz? Mój Syn - dorosły, 25letni facet z żoną i własnym potomkiem (i wcale nie "maminsynek"), też nigdy nie wstydził się trzymać mnie za rękę i nawet teraz czasami, gdy idziemy gdzieś tylko we dwoje, podaje mi dłoń i mocno ściska moją. Pozdrawiam Cię serdecznie i z całą mocą tego słowa. Ukłony dla reszty rodziny. Katka

    OdpowiedzUsuń
  50. Wpierw trzeba by napisać/wybrać/ułożyć. Czekam grzecznie w wiadomym miejscu. Do roboty, babo! Plan jest zacny, wiemy obie.

    OdpowiedzUsuń
  51. można się załamać
    szlag trafia człeka coraz częściej

    http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,11330981,Lekarze_musza_decydowac__kogo_leczyc__kogo_nie.html

    marcin

    OdpowiedzUsuń
  52. To nie obciach dla dorosłego faceta prowadzić za rękę starą matkę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  53. drobne gesty milosci sa jak cieply uśmiech, nie trzeba slow. Kocham Cie, Lidka

    OdpowiedzUsuń
  54. Ja dzisiaj w mysią dziurę!Joanno jak zawsze podziwiam Cie za silę i za realizację słów Aureliusza.

    OdpowiedzUsuń
  55. Asia nie masz konkurencji w pokazywaniu jak żyć...

    Walczymy!!

    OdpowiedzUsuń
  56. Nie zawsze się zgadzam z Pani przekonaniami, nie zawsze ''przytakuję" na to co Pani pisze, ale jedno przyznać muszę - pisze Pani fajnatystycznie, aż czuć tą lekkość pióra :)

    OdpowiedzUsuń
  57. "Idziemy. Dwuosobowa procesja drobnego gestu miłości". Wzruszyłam się. Aśku, jak tylko wrócisz do formy obiecaj, że wydasz książkę. Plis, plis, pliiiis... :*

    OdpowiedzUsuń
  58. Opis i nazwa "dwuosobowa procesja drobnego gestu miłości" - to jest poezja najwyższej klasy :).
    I oczywiście życzę zdrówka, i jak każdemu siły, wytrwałości, mądrości i miłości. Wiem, że to wszystko masz, ale dobrych życzeń nigdy za dużo i żeby nigdy się nie skończyły.
    Pozdrawiam serdecznie
    Justyna

    PS. oczywiście o "dwuosobowej procesji drobnego gestu miłości" napiszę DSS, nie mogę się powstrzymać od podzielenia się tym z innymi, bo jest to po prostu piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  59. chustko naprawdę piękny wpis... tak pięknie, prosto a zarazem obrazowo i zapachowo o codziennych sprawach... zapach stołówki i 100 kapci:)))
    poczułam się jak w podstawówce:)

    OdpowiedzUsuń
  60. ksiazka o raku? posrednio. mysle, ze wiele osob zaglada i czyta, bo nieczesto zdarza sie przeczytac codziennosc wspaniale ubrana w slowa. i nieczesto kazdy z nas zastanawia sie nad malenkimi cudami codziennosci. ty to uswiadamiasz.

    jestes ciekawa osoba, w ktorej drzemia chyba wszelkie zywioly swiata :) stawiasz do pionu racjonalnym podejsciem do zycia, ogrzewasz cieplem, ktorym darzysz rodzinke, wywolujesz usmiech, gdy z dyskretnym wnerwem piszesz o absurdach i zderzeniach ze sciana, ktorego kazdy z nas doswiadcza w starciu z systemem. w koncu wywolujesz niezle dyskusje swoimi stanowczymi, choc niekoniecznie powszechnie akceptowanymi pogladami.

    i... i az mi glupio i wsciekle smutno, ze dopiero czyjas choroba, ze ktos, kto pisze o zyciu w trakcie choroby, uswiadamia pozornie drobne, a jakze istotne aspekty zycia.

    no tak... a wstawanie na 8 to byla istna gehenna. czasy szkolne dawno minely, koszmar 8 pozostal - ja dalej ledwo sie zwlekam, a rodzice nadal wspominaja i ze zgroza wypominaja wyprawy i przeprawy na 8 ;)

    OdpowiedzUsuń
  61. Jestes boska uwielbim Cie czytac.Misisz napisac ksiazke ja 1ja przeczytam.O tobie i synku i niemezu a moze juz mezu napisz i waszum zyciu...moze byc nieco o Voldemorcie ja tez sie z podobnym uzeram uwaxa ze dzoecko powietrzem zyje ...ale to dluga historia

    OdpowiedzUsuń
  62. Ja wstaje codziennie o 4.20 i jade 80 kilosow do mojej korporacji a wiczorem do 2 firmy a w nocy do synka

    OdpowiedzUsuń
  63. Słowa Marka Aureliusza, że "nasze życie jest takim, jakim uczyniły je nasze myśli" stało się dla mnie BARDZO prawdziwe jakiś czas temu. Po rewolucji jakiej dokonałam, musiałam w nie uwierzyć. I teraz wiem, że mam takie życie, jakie sama tworzę.. :)

    Ty Chustko jesteś częścią tego życia.. Uwielbiam tu wracać, czerpać z Ciebie siłę, karmić rybki i odkrywać Twoją muzykę... Przeważnie trafiasz we mnie tymi kawałkami przemyconymi w tekście :)

    Mmm... 7.30 pobudka.. Marzenie! Od godziny jestem już w pracy, do której kawał drogi dojeżdżam.. Moje budziki na 4.40 nastawione codziennie.. czasem tylko kotom się wydaje, że trzeba wstać już o 4tej.. ;))

    Trzymaj się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń

 
©KAERU 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone Sałyga