sobota, 3 marca 2012

[684].

jeśli oceniać po pozorach, zdrowieję.
ponieważ.
Syn i Niemąż ostatnio szurali, że Ich ustawiam.
Niemąż wygłosił nawet sentencję okolicznościową: precz szatanie, ja żyję z diablicą.
miałam też zasadniczą rozmowę ze Starszym Szwagrem na tematy życiowe, gdzie wygłosiłam tezę co do jedynego słusznego modus operandi.
by mieć lepszy posłuch uciekłam się do szantażu emocjonalnego i powiedziałam Szwagrowi, że jak nie zrobi co Mu powiedziałam, umrę za miesiąc - co będzie Jego winą.
po tej rozmowie Niemąż skomunikował się ze Starszym Szwagrem i Mu powiedział: nie wkurwiaj jej, zrób, co każe.
fajnie jest mieć raka, można terroryzować nim rodzinę.
moc jest ze mną!

***
dziś przemyślenie Chustki na miarę Coehlo:
sztuka życia sprowadza się życia tym, co tu i teraz.
i do zaakceptowania, że to, co tu i teraz jest najlepszym, co mogło nas spotkać.
trudne to do ogarnięcia - szczególnie w nieszczęściu - ale jestem pewna, że tak właśnie jest.

więc jestem szczęśliwa.
a Wy?

57 komentarzy:

  1. to ustalił już kalendarz na biurku w laboratorium. redundantne :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Niezmiernie. Bo bardzo trudno to zmierzyć:)

    OdpowiedzUsuń
  3. zdecydowanie tak, jestem szczesliwa :) i dziekuje, ze przypomnialas mi o tym :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jestem szczęśliwa :)
    nawet jak nie jest dobrze potrafię docenić to co mam, chociaż oczywiście mam chwile, że szlag mnie trafia i wkurwia wszystko...
    a odnośnie tego co tu i teraz, to nie wiem czy pamiętasz film "siedem lat w Tybecie", tam był taki tekst, który uwielbiam, ale oczywiście nie napiszę tak pięknie jak tam było, a było to coś mniej więcej tak: "Jeśli coś ma być dobrze, to po co martwić się na zapas, jeśli coś ma być źle to martwienie się też nic nie pomoże". Więc TAK, zgadzam się, by czuć się szczęśliwym najważniejsze jest tu i teraz.
    A inny tekst z Kung Fu Pandy: "wczoraj to juz historia, jutro - to zagadka, a dzisiaj jest tu i teraz." :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem szczęśliwa z wielu powodów, a moje główne nieszczęście polega na tym, że zapominam o tym ,co dobre w moim życiu.Kiedy już za bardzo narzekam stawiam się do pionu i mówię sobie :Stop! zobacz co masz!!!
    i znów czuję się szczęśliwa. I dużym szczęściem jest to,że poznałam i Ciebie Asiu, wirtualnie co prawda, ale pewnie nie zdajesz sobie sprawy jak dużo od Ciebie można się nauczyć

    OdpowiedzUsuń
  6. Wypada pozazdrościć.
    I trzymaj się tego pazurami.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem dziś Chustko tu gdzie jestem. i jestem za to wdzięczna. Wdzięczna=szcześliwa?

    Pozdrawiam Cię mocno i innych komentujących Mar

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja nie do końca, ale jak widzę ludzkie nieszczęścia, to zmieniam zdanie i jestem szczęśliwa na maksa. Pozdrawiam i życzę Ci,żebyś była szczęśliwa zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeżułam kiedyś po męsku :) :"Dzień wczorajszy jest historią.Dzień jutrzejszy - tajemnicą.Dzień dzisiejszy jest darem."

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem szczęśliwa, bardzo.
    Jeszcze kilka lat temu nie doceniałam tego jaką szczęściarą jestem. Pewne wydarzenia w moim życiu sprawiły, że teraz widzę więcej i wiem, że większe szczęście spotkać mnie nie mogło. A przy okazji bardzo się boję, że pewnego dnia wydarzy się coś, co zburzy spokój mojej rodziny... Cieszę się każdym dniem, każdą chwilą, na wypadek gdyby była tą ostatnią...

    OdpowiedzUsuń
  11. oczywiście że tak. mimo kiepskiego samopoczucia, wkurwu ogólnego i masy problemów.
    nocami patrzę na moje śpiące stado i gęba mi się cieszy.

    OdpowiedzUsuń
  12. jestem szczęśliwa i świadoma każdego dnia - po części dzięki Tobie;)

    OdpowiedzUsuń
  13. bywam, jak sobie przypomnę o tym, co napisałaś. Coelho forever.

    OdpowiedzUsuń
  14. "Wołodyjowski począł się śmiać.
    -Boże Wszechmogący! - rzekł - prosiłem cię o stateczną realistkę za żonę, a tyś mi wicher dał!
    -Mów tak, mów, to ci zemrę!
    -A niedoczekanie twoje! - krzyknął żywo mały rycerz. -Niedoczekanie twoje! tfu! tfu! na psa urok!
    Tu zwrócił się do pana Zagłoby:
    -Waćpan nie wiesz jaki słów od uroku?
    -Wiem i jużem je powiedział! - odrzekł Zagłoba."

    tfu! tfu! na psa urok! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. w sumie się nad tym od dawna już nie zastanawiam nawet, wiec fuck yeah! jezdem! poza tym też dzisiaj miałam dzień szatana, już mi prawie minęło, po tym jak wypucowałam cały dom.
    pozdrawiam Cię, Chusti! i wszystkich Czytaczy!xxx

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziś mam kryzys...mega kryzys...
    Ale właśnie uświadomiłaś mi, że nawet jeśli nie jest "kolorowo", to po coś się to właśnie dzieje.

    Dziękuję Chustko nad Chustkami

    OdpowiedzUsuń
  17. jestem szczesliwa tu i teraz :)
    z moja rodzina
    z moimi wyborami
    z moimi radosciami
    i zmartwieniami
    sama ze soba tez jestem
    szczesliwa
    no i z ta gora LEGO, ktora sortowalam ze Starszym przez 3 godziny :D

    OdpowiedzUsuń
  18. jak dobrze,że jesteś szcześliwa Asiu!! Upierdliwość :-) wobec ukochanych osób jest zdecydowanie oznaką zdrowienia!!!!!
    Ja też jestem Szczęśliwa:-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Chce być szczęśliwa, niestety tu i teraz aktualnie mnie przerasta. ale mam nadzieję na lepsze tu i teraz jutro. albo za rok lub 10 lat. w końcu:" Nawet najdłuższa żmija kiedyś mija"

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak!
    Na tyle ile mogę być - jestem szczęśliwa :))

    OdpowiedzUsuń
  21. Zgadzam się w 100% . Tu i teraz. Jedyne co naprawdę jest.

    OdpowiedzUsuń
  22. Tak, jestem (ogólnie) szczęśliwa :)

    OdpowiedzUsuń
  23. tak, mysle o tym kazdego dnia.Lidka

    OdpowiedzUsuń
  24. Ojjj chyba musze sie z tym przespac/przegryzc/przemyslec... I nie mowie tu bynajmniej o zuciu pszczol;-) Bo chyba nie tylko w nieszczesciu zycie sprowadza sie wlasnie do akceptowania co tu i teraz.
    Ogolnie jednak z wieloma myslami musze sie przespac, wiec czuje ze to moze byc bardzo konstruktywny sen. Czego i innym w sumie zycze;-)

    OdpowiedzUsuń
  25. jestem szczesliwa...bo moj synek jest zdrowy,po operacjach wszystko jest okej i ma tak juz byc zawsze!!!!moje szczescie to zdrowie moich najblizszych!!!

    OdpowiedzUsuń
  26. i tobie tez zycze takiego wlasnie szczescia=ZDROWIA!!

    OdpowiedzUsuń
  27. "To co dobre
    To co lepsze
    Co najlepsze to jest dzisiaj
    To co dobre
    Co najlepsze
    Dobrze się wszystkiemu przypatrz"

    A.Piaseczny.

    Podpisuję się.

    OdpowiedzUsuń
  28. Żyję tu i teraz od zawsze. Uwielbiam realizm, ale i romantyzm. Dziwna mieszanka a jednak możliwa. Tak ocenia mnie moja mądra przyjaciółka.
    Dzięki tej mieszance jestem szczęśliwa i zarazem bardzo bolesna z powodu choroby mojej ukochanej Córeczki. Tak, to jest mozliwe i nikogo nie obwiniam. To ludzie ludziom gotują tak los a ja równiez jestem człowiekiem, hm..o dziwo!

    OdpowiedzUsuń
  29. Dla mnie szczescie to rzecz calkowicie przereklamowana i pewnego rodzaju zbyteczna presja. jednego dnia jest sie szczesliwym, innego nie jest. i tyle. natomiast byc pogodzonym ze soba, miec wewnetrzny spokoj, byc zadowolonym z wyborow ktorych sie dokonuje na co dzien, to zupelnie inna historia. dla mnie to jest wazne i na tej plaszczyznie czuje sie spelniona. a szczescie? albo bedzie albo go nie bedzie. jest to sprawa drugorzedna.

    matylda

    OdpowiedzUsuń
  30. bywam szczęśliwa.
    i cieszę się, że Ty jesteś!

    OdpowiedzUsuń
  31. ja też jestem szczęśliwa właściwie.
    nie mogę narzekać na moje życie.

    Cieszę się, że Ty też jesteś szczęśliwa Chustko, oby tak zostało forewa.
    Całuję :*

    OdpowiedzUsuń
  32. mam takie wrażenie, że każdy kto skomentował Twoje pytanie, zanim napisał miał taki moment w którym podejmował decyzję; jestem, czy nie jestem szczęsliwy.
    Tak, jakby szczęscie od naszej decyzyjności zależało.
    Może tak włąsnie jest. Ze szczęście to skutek decyzji, jakiś wybór. Stale na nowo podejmowany:) Mar

    OdpowiedzUsuń
  33. a jednak wolę oryginał - I`m a bitch before and after coffee...
    chciałabym umieć żyć tylko tym co teraz, bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  34. Asiu, jesteś wulkanem pozytywnej energii. Nie dajesz się złym wiatrom i to jest piękne .., daje siłe Tobie i innym

    OdpowiedzUsuń
  35. ano jestem szczęśliwa
    i tego poczucia życzę też innym (prawie wszystkim ;p)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja też jestem szczęśliwa, ale boję się o tym mówić głośno, bo jeszcze Złe Uszy usłyszą i.......

    OdpowiedzUsuń
  37. przez spalanie energii na bzdury,poczucie szczęścia ucieka mi bokami.

    i jeszcze coś z filozofa Coehlo http://www.fun-gif.pl/sites/default/files/images/paulo-cyckixx-jpg.jpg

    OdpowiedzUsuń
  38. coby cię jeszcze mocniej uszczęśliwić dodam, że szantaż emocjonalny wystosowany na mojej mamie zadziałał i dziś mierzyłam twoje mega zajebiste skarpety i mimo, że każda różna to nawet do siebie pasują :) naprawdę dała radę z tym handmadem, aż bym z chęcią w nich polatała sama. cóż poczekam na jakąś mocną diagnozę, może i mi udzierga ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Nie zgadzam się. Mam dość! Wiem, że zawsze może być gorzej, ale już zbyt wiele lat jest bardzo źle. Pozdrawiam mimo to, bo tak fajnie patrzeć na szklankę do połowy pełną.

    OdpowiedzUsuń
  40. Jasne,że szczęśliwa, bo z ukochaną u boku :) żeby jeszcze chroniczny brak kasy mniej doskwierał, he he

    OdpowiedzUsuń
  41. jAK TYLKO PRZESZEDL MI KOSZMARNY SZOK, ze jestem chora, ze to rak, i ze nie wiadomo, jak to sie skonczy to uswiadomilam sobie, ze zycie toczy sie tu i teraz a nie w jakiejs nieodgadnionej przyszlosci. I myslenie inaczej sprawia, ze marnujemy zycie, zaprzepaszczamy szanse na szczescie w tym momencie, a kiedy mam byc szczesliwa jak nie teraz?
    Wiec jestem szczescliwa moja obecna codziennoscia

    OdpowiedzUsuń
  42. Pomimo mieszkania z teściami - chyba też zacznę być szczęśliwa :)

    OdpowiedzUsuń
  43. i slusznie powiedzial.. nikt nie jest pewny co przyniesie dzien jutrzejszy, tak wiec cieszmy sie chwila obecna! Buziaka posylam!

    OdpowiedzUsuń
  44. "Przeszłość i przyszłość nie istnieją. Pierwsze jest projekcją wspomnień, a drugie naszymi wyobrażeniami. Jedno i drugie nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Jedyne czego możemy być pewni to teraźniejszość i chwila obecna!"
    .....chwilo trwaj......

    OdpowiedzUsuń
  45. http://www.youtube.com/watch?v=EeNUsrw8qA8

    Piosenka na niedziele.
    Jestem szczesliwa. Buzka.

    OdpowiedzUsuń
  46. A chyboczę się tak bardzo szczęśliwa i bezpieczna.
    Depresja mi czasem to poczucie szczęścia zakłóca.
    Ale jezdem dzielna, bronię się i łykam co trzeba.
    Paczę spode grzywki i
    nie ma cudów,
    szczęście wokół mnie i dla mnie JEST.

    OdpowiedzUsuń
  47. Tak jestem, Ty mnie tego nauczyłaś.Dziękuję Ci.

    OdpowiedzUsuń
  48. Probuje Chustko.... Probuje byc szczesliwa. Tak bardzo zakalapuckalam sie w swojej glowie, ze choc mam az nadto powodow do szczescia, nie umiem go czuc. Czytam Cie miedzy innymi dlatego, ze zblizasz mnie do docenienia tu i teraz, tej calej rozciaglosci szczescia ktore przeciez mam! I nie chodzi mi o prostackie "ona taka biedna chora a ja zdrowa wiec tym bardziej powinnam byc szczesliwa" bo po pierwsze wierze ze dasz rade chorobie (wierze! Traktuje Twoja chorobe jak przejsciowe zaklocenie!), a po drugie Twoja klasa, umiejetnosc widzenia ludzi i zjawisk oraz doceniania, sa uniwersalne. Bardzo Cie cenie. I duzo mi dajesz.

    OdpowiedzUsuń
  49. a jeśli nie umiem powiedzieć prosto: "tak" lub "nie", to jak to świadczy o moim stanie?

    OdpowiedzUsuń
  50. szczęśliwa bywam, raz mniej raz bardziej... aktualnie mniej niż bardzie ale nie tracę nadziei :)
    niezmiennie wredna jestem, niezależnie od poziomu kofeiny w organizmie :P

    OdpowiedzUsuń
  51. dwa tygodnie temu powiesił sie mój ojciec. tata przebywał w areszcie gdyż po raz pierwszy od 20 tu kilku lat wezwałam policje do domowej przemocy i gwałtu na mojej mamie. to co czuje jest na prawdę nie do opisania tym bardziej, ze tata miał dwie twarze i potrafił być na prawdę fajnym facetem, ale był też chory jak sądze, nie tylko na alkohol... chyba jednak na głowę również. i uwież mi, że to wszytsko ma siedem odnóg i cztery dna a ja właśnie zdałam sobie sprawę, że może to było coś najlepszego w tym koszmarze który się wydarzył, coś najlepszego w jagorszym z najgorszego co mogło nastąpic za miesiać, dwa, trzy...

    OdpowiedzUsuń
  52. AD szczescia, to tak, masz racje.
    Ale co tam szczescie, terroryzowanie rodziny to dopiero temat ;))) Po tej notce jestem juz pewna: czuje sie jak jakis perwers, wchodze na bloga o raku, zeby sie posmiac i podladowac sobie baterie (maz: co tak chichoczesz? ja: a nic, bloga rakowego sobie czytam... mina - bezcenna. Z czego wniosek: Chustka jestes wyjatkowa ;) kocham Twoja perspektywe).

    OdpowiedzUsuń
  53. Terroryzowałam rodzinę będąc w ciąży (permanentnie zagrożonej) :P Szkoda tylko, że terrorem najbardziej był dotknięty mój mąż (cała reszta rodziny hen hen za lasami, rzekami i jeziorami). Jednak, przyznaję,macki terroru też ich tam dosięgnęły :P

    Co do szczęścia. Tak czasem jestem bardzo szczęśliwa, a czasem nie jestem. Najważniejsze, że ogólne zadowolenie w narodzie jest. Szczęście dawkowane na krople, czasem kieliszki, co by bardziej docenić :)))

    Cieszą mnie szczęścia innych i uśmiecham się do Ciebie Chustałku :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Szczęście to umiejętność. Ot co!

    OdpowiedzUsuń

 
©KAERU 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone Sałyga