piątek, 9 marca 2012

[690]. XVII dzień radioterapii.

(Jaromir Nohavica - Kiedy kitę odwalę)
moja ukochana piosenka o umieraniu.

(...)
Więc jeśli miałbym wybrać - w łóżku czy też w klubie -
niech mnie trafi w trakcie tego, co tak lubię.

To będzie w pytę
Cudnie, fajnie i w pytę,
gdy definitywnie odwalę kitę.

Jedną mam wątpliwość - zabrać Żywca czy Red Bulla,
żeby tam na górze nie wyjść na jakiegoś ciula.
Ja w każdym razie biorę piersiówkę starej starki,
bo starka nie zaszkodzi, gdy się nie przebiera miarki.

To będzie w pytę
Cudnie, fajnie i w pytę,
gdy definitywnie odwalę kitę.

Wiem, że Cię nie ma, Boże, ale w końcu gdybyś był tak
Daj mnie tam, gdzie dawno siedzi stary Lojza Miltag.
Z Lojzą razem w budzie u Orłowej, potem zaś na dole
fedrując w mozole, tu też daj nam wspólną dolę.

To będzie w pytę
Cudnie, fajnie i w pytę,
gdy definitywnie odwalę kitę.

(...)

***

dziś mija siedemset dni od znalezienia we mnie choroby.
siedemset naszych wspólnych dni, Czytaczu.
siedemset dni dzielenia się z Tobą okruchami mojej codzienności.

siedemset dni walki z nowotworem.
w strachu, bólu, nadziei.

siedemset dni porządkowania myśli w oczekiwaniu na nieuchronne.
siedemset dni uważnego życia.
i świadomego odchodzenia.

siedemset dni demitologizowania brzemienia śmiertelnej choroby.
siedemset dni w miłości, szczęściu, radości.
siedemset zwyczajnych dni.

siedemset dni razem.
razem z Wami.
razem z rakiem.
ważne, że wspólnie.

dziękuję.

138 komentarzy:

  1. Jesteś niezwykłą osobą Joanno, nietuzinkową i to że inni są z Tobą zawdzięczasz samej sobie, tylko i wyłącznie. Ja w chwilach gdy mnie przygniata życie chowam się w kokon, uciekam, Ty stawiasz czoła i dla mnie to jest niezwykła, nietuzinkowa, wyjątkowa cecha! Bardzo ważna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ważne, że wspólnie Joanno.
    To ja Ci dziękuję za to dzielenie się z nami tym co masz najcenniejsze- swoim życiem, swoimi uczuciami, myślami
    życzę Ci byś tych dni miała jak najwięcej, aż do końca świata i o jeden dzień dłużej
    bardzo ciepło pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. I jeszcze jeden, i jeszcze...

    Oddech za oddechem, do samego końca.

    Doisz tę krowę jak nikt.

    OdpowiedzUsuń
  4. szczęśliwaś darem uważności.

    a ja nawet nie pamiętam, jak te moje 700 dni przeciekło

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziekuję, ze jesteś.
    banita

    OdpowiedzUsuń
  6. nieuchronne dla kazdego
    wazny jest styl, klasa
    i podniesione czolo
    dziekuje

    OdpowiedzUsuń
  7. świadomego odchodzenia


    to najbardziej do mnie przemówiło. właściwie to wszyscy odchodzimy. Ty to robisz świadomie i trochę szybciej od nas. To uczy pokory, więc dziękuję Ci za tę lekcję

    OdpowiedzUsuń
  8. demitologizuj demitologizuj, bo dobrze Ci to wychodzi :)
    Kiedys na poczatku napisalas, ze ludzie zyja z ta choroba dwa lata, wyglada na to, ze przekraczasz bariere

    OdpowiedzUsuń
  9. ...a jesli jednak zdarzy sie ten CUD... ja wierzę

    OdpowiedzUsuń
  10. Joasiu, być tu z Tobą to zaszczyt.

    OdpowiedzUsuń
  11. eeee wcześniej też razem ten wózek pchalimy ;)
    buzi kochana:*
    kran naprawiony?

    OdpowiedzUsuń
  12. jestem z Tobą od kilku dni i nie mogę przestac czytać co masz do powiedzenia światu, jestes niesamowita.
    masz wspaniałego syna i on Ci uprosił te wszystkie dni i napewno został wysłuchany zeby móc być z Toba jeszce wiele wiele dni ,abys nauczyła go jak życ
    Jestem lekarzem i codziennie widze cięzko chorych ludzi ale nie wiem co myślą i czują .Jestem tez matka 11 latka i bardzo mocno wczuwam się w to co piszesz o swoim kazdym dniu i...

    OdpowiedzUsuń
  13. siedzę zastygła przed komputerem, patrzę przez okno,daleko... tak pieknie uczysz mnie życia. Dziekuję

    OdpowiedzUsuń
  14. to ja Ci dziekuje za każda notkę

    OdpowiedzUsuń
  15. Lekcja pokory. Dzięki

    i jeszcze jeden.....

    OdpowiedzUsuń
  16. *Trzeba isc, bo jeszcze w domu nie jestesmy.*
    Taka piosenka kiedys byla.
    A *zycie, to smiertelna choroba, przenoszona droga plciowa*, wiec trzeba isc. Razem. Przylaczam sie do podziekowan lumpiatej.

    OdpowiedzUsuń
  17. Lumpiata, szybciej od nas? Ja nie mam pewności. W ogóle coraz mniej wiem.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  18. ostatnio czuwałam przy chorym dziecku przez całą noc, a komputer sobie mruczał w tle, akurat na Twojej stronie i odkryłam, że ani przez minutę nie byłam tam jedyną odwiedzającą - stale ktoś przy Tobie był, chustko...

    OdpowiedzUsuń
  19. Dobrze, że Jesteś. I Bądź, bądź:) Wino dziś wypiję z okazji siódmej setki. Anonimowa Kasia

    OdpowiedzUsuń
  20. od kiedy czytam Twojego bloga żaden dzień mi nie umyka

    OdpowiedzUsuń
  21. "w strachu, bólu, nadziei"

    tego tu najmniej, ale czai się w tle za literami.

    wyciągasz całą resztę i naświetlasz ostrym słońcem.

    paradoksalnie, pewnie kilkoro stąd odejdzie szybciej niż Ty, a tacy zdrowi. i nieprzygotowani.

    i masz tę swoją wielką miłość, czyli sporo więcej niż wielu z nas. hmmm.

    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  22. Wydrzyj skurwielowi tyle tych dni, ile jeszcze sie da. Tak jak do tej pory.
    I tak po dziecinnemu Ci powiem - nie chce zebys umarla. Nie, bo nie.
    Bo jestes dla mnie WAZNA, chociaz sie nie znamy.

    OdpowiedzUsuń
  23. ja też dziekuję Ci Asiu
    zbyt dużo by pisać

    jesteś i bądź
    dla siebie, dla syna, dla nas

    w kupie cieplej :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Joanno, należą Ci się jeszcze podziękowania za uczenie nas jak sobie radzić z rakiem, bo niestety wielu z nas czytaczy zapadnie na te chorobę, a tego czego dostaliśmy od Ciebie nie zastąpi żadna pigułka. Ten Twój dar dla nas jest bezcenny!
    Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  25. Siedemset dni to dużo. Bardzo dużo. Siedemset dni - i o wiele więcej osób wspierających blisko i dalej. Siła walki, dystans, moc.

    Do napisania za kolejne siedemset dni!

    OdpowiedzUsuń
  26. Proszę się nie rozczulać!
    700 to małe miki, będziemy świętować przy 7000!

    Twoje zdrowie!:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Chustko, jeszcze kilkadziesiąt siedemsetek razem życzę. Graża

    OdpowiedzUsuń
  28. Ah ten Jarek :) i Ty! Dobrany zestaw. Jesteś wielka. Następnych dobrych!

    OdpowiedzUsuń
  29. Ob-la-di Ob-la-da life goes on brah
    Lala how the life goes on...

    Żyjemy, Nindżo! ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. siedemset? spotkamy się i za 7 tysięcy, nie watpię.
    /woda

    OdpowiedzUsuń
  31. Dzieki, ze wlaczylas te anominowe komenty to moge sie szybko dolaczyc :). Codziennie jestem z Toba i mysle o Tobie. Jestes wspaniala kobieta, wspanialym czlowiekiem, Dajesz nam tak wiele, dzieki Ci za to!:)
    Mam nadzieje, ze jeszcze dlugo bedzimy razem. Choc sie nie znamy pozwole sobie przeslac Ci mnostwo usciskow.
    Bardzo, bardzo cieplo pozdrawiam :)
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  32. Nohavicę uwielbiam pasjami. A ten utwór bardzo polubiłam w czasie swojej choroby.
    Chuściu_droga, wielu jeszcze dni Ci życzę. Wielu_wielu.

    OdpowiedzUsuń
  33. o. jest prawie trzynasta, proponuje toast - za siedemset kolejnych dni!





    ... dzieki Chustko za wszystko ;*

    OdpowiedzUsuń
  34. Asiu,jak wiele można sie od Ciebie nauczyć...
    Radosci życia, miłości do syna i pokory dna codziennego..
    Lubię być z Toba każdego dnia, moze nie powinnam w pracy ale juz rano jak właczam kompa to musze do Ciebie zajrzeć, ale dopiero dziś odważyłam się napisać, bo jesteś WIELKA...
    ile gwiezd jest na niebie tyle dni z nami (i rodzina ZYCZE TOBIE

    OdpowiedzUsuń
  35. I znowu prrrrrr... Umiesz zatrzymać czas...

    Walczymy!!

    OdpowiedzUsuń
  36. Kobieta, która nie kłania się rakowi..

    tak mi to gdzieś wpadło w głowę niedawno. Pasuje to Ciebie.

    700 dni. Czyli Ziemia zdążyła już niemal dwukrotnie okrążyć Słońce. Krąż dalej, Joanno.

    OdpowiedzUsuń
  37. Tyle osob zmienilo myslenie dzieki Tobie..ja bardzo zmienilam. Nie chce powiedziec, ze masz tu jakas misje do spelnienia. Bo wolalabym zebys byla szara, nieznana nikomu Aska bez choroby...ale jednak zmieniasz nas. Na lepsze. I choc czasem nie wiem juz po co sie dzieje to co sie dzieje, to dziekuje Ci za to ze tu piszesz, a ja moge czytac i byc z Toba. Kocham cie jak przyjaciolke i przytulam. Aga

    OdpowiedzUsuń
  38. Właśnie sobie uświadomiłam, że zmarnowałam te 700 dni. Ba, zmarnowałam jeszcze z 700 dni wcześniejszych...

    OdpowiedzUsuń
  39. Może to wszytko po to, żeby te 700 dni + niewiadomą ilość dni jeszcze, przeżyć jakby każdy był dniem ostatnim?
    Wczoraj to historia, dziś to tajemnica, jutro to cud Chustko...Dla Ciebie i dla nas wszytkich.
    Kasia F.

    OdpowiedzUsuń
  40. w takim razie zycze Ci nastepnych 700.

    OdpowiedzUsuń
  41. Uwielbiam Cię....Dziękuję, ze jesteś!!! Spokojnego weekendu...

    OdpowiedzUsuń
  42. To ja dziękuję, Chustka. Buziaka, zuchu :)!

    OdpowiedzUsuń
  43. cała przyjemność po mojej stronie, towarzyszko podroży:)

    p.s.
    "kiedy odwalę kitę" jest zdecydowanie najlepszą piosenką o umieraniu, moją ulubioną :)))

    OdpowiedzUsuń
  44. Uwielbiam go:) Jest boski, polecam film rok diabła z Nohovicą w roli głównej.
    A Tobie Chustko! Trzym się!!!!!Dajesz rade!!!!

    OdpowiedzUsuń
  45. od kilku miesiecy nie pracuje, to co wydawalo mi sie tylko kwestia czasu i rozeslania odpowiedniej ilosci cv okazalo sie odrobine bardziej skomplikowane, musialam zarejestrowac sie pierwszy raz w zyciu w posredniaku zeby miec ubezpieczenie zdrowotne bo oczywiscie choroba lubi sobie wybrac najwlasciwszy moment
    z powodu karnego rozwiazania umowy, o ktorej zapomnialam- dostalam dzis wezwanie do sadu- mam zaplacic pare tysiecy kary a kasy ledwo starcza mi na zycie
    mam okropnie skomplikowana sytuacje rodzinna, generalnie zero wsparcia
    dzis rano bylam na granicy totalnego zalamania- nie wiedzialam czy bede wyc czy przeklinac czy walic glowa w sciane
    i wlasnie wtedy okazalo sie, ze te kilka miesiacy czytania Twojego bloga mialo na mnie wiekszy wplyw niz mi sie wydawalo- pomyslalam sobie- chuj, zycie to nie bajka i trzeba walczyc chocby wszystko sie walilo- i nie chodzi o to ze sie uda- to nie ma znaczenia- po prostu dopoki mozna to trzeba dawac z siebie wszystko- za to bardzo Ci dziekuje!

    OdpowiedzUsuń
  46. to ja Tobie musze podziekowac za te 700dni, i za wszystkie kolejne :*

    OdpowiedzUsuń
  47. Tym razem nie wypada siedzieć cicho, szlag z tym co wypada.
    Jestem, tu po drugiej stronie. Chłonę, Twoje bogate życie.
    Wracam, jeszcze nie wiem dlaczego, pewnie dlatego że taka uważna jesteś i jesteś...

    OdpowiedzUsuń
  48. Proszę bardzo.



    I dziękuję za każdy okruch.
    Za demitologizowanie.
    Nauczyłam się tu mnóstwo i uczę się ciągle.
    Będę wracać.
    Do praktycznego poradnika - jak żyć, jeśli na mnie padnie, jak pomóc, jeśli padnie na kogoś z bliskich. I przyślę ich tutaj, niech się uczą.

    Będę wracać i wtedy, kiedy nie pojawi się już następna notka.

    Uważne życie.
    Tak. Właśnie tak.
    Tak teraz żyję.
    Tak żyć będę.
    Smakuję każdą godzinę - nawet jeśli jedynym jej smakiem jest gorycz...
    Wiele się na to złożyło, ale to bycie z Tobą pokazało mi, jak postawić kropkę nad "i".

    OdpowiedzUsuń
  49. Moja przyjaciółka mówi(słowa jej babci)- nigdy nie wiadomo, komu pierwszemu z kraja.
    Nie zarzekaj sie chustko, bedziesz z nami jeszcze długo, taką mam wiarę.

    OdpowiedzUsuń
  50. Chustko, jak Ci juz kiedys (dzis rano, hehe) pisalam, cudne jest u Ciebie to, ze przywracasz te nieuchronnosc nam wszystkim. Bo dotyczy ona kazdego z nas, bez wyjatku. Jedyne, czym sie roznisz od ogolu, to wieksza swiadomoscia przezywania kazdej chwili. Ktorej ja tu obecna zarlocznie sie od Ciebie ucze ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. świetny ten kawałek o odwalaniu kity :D
    dzięki za ten blog, Chustko.

    OdpowiedzUsuń
  52. Nigdy nikt z nas nie wie co przyjdzie pierwsze: kolejny dzień czy następne życie....
    Ty jesteś tego świadoma, a ja dzięki Twojej pomocy uczę się żyć...

    OdpowiedzUsuń
  53. Joanno, wszyscy robimy kroczki w nicosc i nikt z nas nie wie, czy ten nastepny nie bedzie naszym ostatnim, tylko sie o tym nie mysli, Ty myslisz, ale ktoz to wie jak bedzie, dla mnie sam fakt, ze piszesz, ze masz w sobie optymizm, ze masz sile do dzialania, ze chce Ci sie pojsc na koncert, ze masz sile prowadzic samochod, ze masz wreszcie sile zyc, kochac, wychowywac dziecko.....to jest znak, ze droga jeszcze przed Toba daleka...oj daleka! i naprawde nikt nie wie jak dluga

    OdpowiedzUsuń
  54. Są ludzie, którzy stali już nad grobem,
    z diagnozą śmierci,
    z nawrotami choroby,
    z przerzutami,
    po wielu miesiącach lub latach walki,
    wychudzeni do granic możliwości,
    zmordowani psychicznie i fizycznie,
    żyjący ze świadomością powolnego umierania
    siedząc naprzeciw lekarza rozkładającego ręce...

    i pokonali raka..

    Znam taką jedną osobę. I wciąż mam nadzieję, że Ty, Asiu, będziesz tą kolejną..

    OdpowiedzUsuń
  55. buzi, Chusteczko:*
    i ja dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  56. Nigdy się nie spotkałyśmy. Czuję smutek. W jakiś magiczny sposób Twoja historia jest mi bliska. Nie wiem co napisać, generalnie coraz mniej wiem...Ty jesteś mi bliska. Jestem tez na jednym zdjęć tego bloga. To się nazywa przypadek :)))

    OdpowiedzUsuń
  57. z tej okazji dla Ciebie jedna z najweselszych piosenek swiata (wedlug mnie :))

    http://www.youtube.com/watch?v=WYOojpMqQSQ

    OdpowiedzUsuń
  58. ... i siedemset dni inspirowania czytelników do uważnego życia. zmuszasz do myślenia i refleksji, nad sprawami pozornie błachymi, ale i tymi wielkimi, czasem nieuchwytnymi, wręcz niepojętymi w codziennym biegu dnia.


    "siedemset dni porządkowania myśli w oczekiwaniu na nieuchronne.
    siedemset dni uważnego życia.
    i świadomego odchodzenia."

    nad tymi słowami nie da się nie zatrzymać na dłużej...

    lecz teraz:
    oby kolejnych takich dni 700! (siedemset silnia rzecz jasna :)

    OdpowiedzUsuń
  59. .... poległam.... jeszcze nigdy nie pisałam, ale jestem z Tobą od 3 dni, bo wtedy dopiero natrafiłam na Twojego bloga. Przeczytałam wszystkie wpisy, w sumie lepiej zabrzmi, że je wręcz pochłonęłam - dosłownie, jesteś genialna! Miłego dnia Chustko.

    Ewela

    OdpowiedzUsuń
  60. Będzie jeszcze wiele takich setek, nie bój żaby.

    :*

    OdpowiedzUsuń
  61. Chustko, na taki jubileusz życzę Ci kolejnych 700 i wielu więcej dni bez choroby.

    OdpowiedzUsuń
  62. jakiś czas temu zaczęłam świadomie używać slowa "uważność". Nie wiem, czy to Ty chustko spowodowałaś, pewnie tak. Dziękuję , jestem z Tobą codziennie...

    OdpowiedzUsuń
  63. Joanno, bardzo dziekuje za lekcje uwaznosci,jestes hojna, masz otwarty umysl i szczescie na wyciagniecie reki. Odeszla do nowej milosci milosc mojego zycia, trudno z tym sobie poradzic,no ale dzieki tobie wiem,ze tylko tchorze sie poddaja.

    OdpowiedzUsuń
  64. Joasiu, to ja dziękuję za możność obcowania z tak mądrą, tak wspaniałą osobą.
    aśka

    OdpowiedzUsuń
  65. Asia podziwiam Cię-bardzo przypominasz mi momentami moją Mamę w tej walce-ale i także w świadomym podejściu do naszego odchodzenia z tego ziemskiego padołu...Ale pamiętaj niezbadane są wyroki boskie...i sądów rejonowych:)W prawdziwym życiu nie ma miejsca na statystykę -życiem momentami mam wrażenie rządzi przypadek inni nazwą to nieuchronnym przeznaczeniem..na kogo wypadnie...na tego bęc...A inni też mówią:człowiek strzela a Pan Bóg kule niesie...Cała tajemnica życia to narodziny i śmierć a w życiu tylko jedno jest pewne:śmierć i podatki:)Ja mam taką nadzieję i jakieś głębokie przekonanie-intuicję,że Ty jeszcze wiele razy nas zadziwisz i i pokażesz tak jak dotąd,że w życiu piękne są tylko chwile szczególnie te spędzone w gronie rodzinnym-pełnym miłości, burząc przy tym przy okazji wszystkie stereotypy i łamiąc wszelkie zasady z medycznego punktu widzenia.Tego z całego serca Ci życzę i jak napisała ZORKA...doisz tę krowę jak nikt a ja dodam i mam taką nadzieję-że Tobie to i "byk się ocieli"mając na myśli cud wygrania walki z dziadem.Ty się śmiejesz a ja w to wierzę,moja wiara to jest wszystko co mam...jak śpiewali Chłopcy z Placu Broni-chyba?:)

    OdpowiedzUsuń
  66. To ja Tobie dziekuję, tak po ludzki i po prostu...
    j

    OdpowiedzUsuń
  67. To ja dziękuję... I to bardzo. Za wszystko. A najbardziej za to,że jesteś. I bądź.
    BTW. Fajna piosenka na status kitatus. Nie ma co, masz gust i poczucie humoru. Ja po 12 godzinach w Te Most Biutiful szpital in Poland mam wybitnie czarne poczucie humoru. Dzisiejszych kandydatów do nagrody Darwina jest dwóch... ;-))
    Ściskam mocno! Alvea

    OdpowiedzUsuń
  68. Liczę na 70000 ale bez tego cholernego dodatku.

    OdpowiedzUsuń
  69. :*
    Nie dawaj się.
    A ten kawałek uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  70. Joanko, to 7setna lekcja od Ciebie.
    I 700y raz pukasz do głów wołając o przebudzenie.
    Jak ja się Ciebie dziewczyno trzymam.
    Jestescie moja rodzina, i to nie tu chcialabym Cie bardziej poznac, ale u mnie, moze w Wawie sie spotkamy?
    patka mama maka

    OdpowiedzUsuń
  71. No widzisz, Chruściku, siła sióstr. :)

    OdpowiedzUsuń
  72. Codziennie zaglądam do Twojego bloga - jest dla mnie ważny. Dzięki niemu parę spraw przemyślałam.
    Pozdrawiam serdecznie

    MaryLoo

    OdpowiedzUsuń
  73. To ja dziekuje. Bardzo.
    Magducha

    OdpowiedzUsuń
  74. Kocham Cię. Łzy. Teraz prosimy o kolejnych 700 dni. Toast kawą, jak zawsze ;-)

    OdpowiedzUsuń
  75. I jeszcze 700 i jeszcze więcej, ale wspólnych chwil nam życzę.... Niekoniecznie z rakiem .... Pozbądźmy się drania :P
    Dziękuję Silna Kobieto, ściskam, 3 maj się.

    OdpowiedzUsuń
  76. Ty Marianne rakowców :) Avant !

    OdpowiedzUsuń
  77. senna.lawina9 marca 2012 20:29

    dziękuję ja

    OdpowiedzUsuń
  78. Ty nie dziękuj , tylko pisz...egoistycznie powiem: chcę cie czytać przez następny rok, dwa. dziesięć i jeszcze dłużej.
    a spróbuj nawalić!!

    OdpowiedzUsuń
  79. Nie dawaj się.
    Wygrywaj dalej

    OdpowiedzUsuń
  80. Niech będzie następnych 700 dni i wciąż...

    OdpowiedzUsuń
  81. Zagladam tu codziennie odkad weszlam pierwszy raz. Czerpie z Twojego boga ogromna sile, czuje sie zaszczycona, ze moge Cie znac,
    Trwaj Joasiu!
    Do konca swiata i o jeden dzien dluzej!

    OdpowiedzUsuń
  82. A ja Ci dziękuje za to, ze jesteś i jaka jesteś. Nostalgiczna, smutna, zamyslona....zadziorna, radosna
    Dziękuje za radość i za łzy. Nie znam drugiej takiej jak TY, która potrafilaby wywoływać tak silne emocje.
    I wpienia mnie na maxa, ze ja nic nie mogę Ci dać. Nawet tych cholernych kilku kilogramów tłuszczu, żeby Ci tyłek zima nie marzl.

    OdpowiedzUsuń
  83. Trzymajsię
    zama

    OdpowiedzUsuń
  84. Lubię Cie, Aśko :) Chciałabym miec taką kumpelę. Bo mało jest fajnych babek...
    całuję i jestem
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  85. Dlaczego nikt nas nie słucha? chcemy żeby żyła, żeby była zdrowa, żeby przypominała nam jakim cudem jest każdy zwykły dzień (bo często, za często zapominamy pędząc gdzieś....)Tyle nas tu woła, zaklina, prosi,pisze i co? No gdyby to miało nie pomóc to byłoby świństwo raczej....to musi się udać.
    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  86. Moja ulubiona anegdota: Jeśli pacjent uprze się żeby żyć, medycyna jest bezradna. I tego się czymajmy przez następne wiele dni, miesięcy, lat.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  87. Kurwa, Aśka, żadnego odchodzenia!
    Ty żyjesz, póki co i nie marudź o odchodzeniu...fajnie, że znow wlączyłaś opcję dla anonimów :), dla mnie....
    brawa dla Ciebie,na dzien kobiet,z okazji dnia raka, dnia zdrowego oraz dnia chorych, dnia sąsiada, teściowej i dnia matki oraz 700-tnego dnia...

    OdpowiedzUsuń
  88. Asia, jeśli odejdziesz popatrz ile osób będzie osieroconych ( wiem, że to może egoistyczne, ale zważ na to ). Ty masz żyć dla Rodziny i dla nas, malutkich.
    aśka

    OdpowiedzUsuń
  89. Chustko, przede wszystkim dziękuję, dołączam się do podziękowań Lumpiatej (swoją drogą Lumpiata, bardzo tęsknię za Twoim blogiem!). 700 to dużo i mało. czekam na wiele, wiele więcej.
    Niesamowite jest dla mnie jak czytam moje myśli ubrane przez Ciebie w słowa. Zazdroszczę Ci przeżywania dogłębnego, zawsze gdy krzyknę na moje dzieci myślę sobie, że psuję im życie, że nigdy nie wiem co i kiedy. I przyznam, ze często myślę o Tobie.

    OdpowiedzUsuń
  90. jesteś niesamowita!

    OdpowiedzUsuń
  91. WAŻNE, ŻE JESTEŚ...
    TU I TERAZ - Z NAMI
    I BĄDŹ NADAL,
    I PISZ, UŚWIADAMIAJ, UCZ, POKAZUJ, ŻYJ Z NAMI I DLA NAS,
    DLA SIEBIE,
    JESTEŚ WIELKA I TAKĄ POZOSTANIESZ...
    DZIĘKUJĘ, ŻE JESTEŚ

    OdpowiedzUsuń
  92. Wiesz co,Chustka, najlepiej-nie umieraj, a gdyby, nie daj Boże, to Ci się zdarzyło, to wcześniej poproś Niemęża, żeby zablokował dodawanie komentarzy, bo widzę, że sępy zaczynają się zbierać. Tylko czekają na okazję zapalenia wirtualnej świeczki i dodania komentarza w stylu: "Płaczę dzień i noc, nie mogę zrozumieć, dlaczego, R.I.P." I tak dalej...Festiwal empatii trwa.
    Kaśka

    OdpowiedzUsuń
  93. 177 dni jestem Joanno z Tobą codziennie, a raczej z Wami.Podziwiam za świadomosc dni,chwil,życia. Codzień w duchu dziękuję pani Bogoryja-Zakrzewskiej za Was i za otworzenie oczu na czas na życie na chwile.Walcz Kobieto przez wielkie K!Niech Moc będzie z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  94. Nadzwyczajna w swej zwyczajności... Cudna we własnym cudzie życia... jesteś Joanno wyjątkowa.

    OdpowiedzUsuń
  95. Dzięki Pani świadectwu walki z chorobą znajduję jeszcze siłę, by pchać ten swój wózek, mimo że organizm coraz bardziej strajkuje. Chciałbym mieć choć 1/4 Pani siły i woli walki. Szczerze podziwiam. Michał.

    OdpowiedzUsuń
  96. a to ja piwko przy piątku wypiję,, za Twoje 70000 dni:)))

    OdpowiedzUsuń
  97. to my dziękujemy, że zechciałaś się sobą dzielić

    OdpowiedzUsuń
  98. 700xcmok
    następne 700 dostaniesz za 700 dni:)
    nogawica, jak zwiemy go w domu, bardzo jest dobry na radości i na smutki.

    OdpowiedzUsuń
  99. dupa dupa dupa. pisze i kasuje. pisze i kasuje. zadne slowa nie oddadza zlozonosci uczuc. zycie jest kalejdoskopem. daleko mu do pieprzonego pudełka czekoladek. potrzebujemy drogowskazow. jestes drogowskazem. opowiedz nam jeszcze o umieraniu dziewięcdziesięciolatki. proszę.
    aga

    OdpowiedzUsuń
  100. To ja dziękuję. Za każdy dzień. Proszę o więcej.

    OdpowiedzUsuń
  101. to pięknych 700 dni, wypełnionych prawdziwą treścią. w czasie których zdarzyło się tak wiele. co i dzięki Tobie doceniać umiem lepiej.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  102. Dziękuję. Aga

    OdpowiedzUsuń
  103. ||-|---||.---|..-|--..||...|..|.|-..|.|--||.-.|.-|--..|-.--||-.|.-|.---|---|.-..|.|---|-.||.--.|.-.|--..|-.--|--..|-.|.-|...|--..||--..|.||-.|..|.|--..|.-..|.||.-.|---|--..|.-.|.-|-...|..|.-|-.--|..|.||-.--|..|-|---|-.--|.|-.|-.|.||.-..|..|-|.|.-.|..-|..-.|-.-|..||-|---||-.|..|.||.---||

    OdpowiedzUsuń
  104. http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=jHeHM4seagE

    Pozdrawiam serdecznie Bonia

    OdpowiedzUsuń
  105. AHOY!
    to ja grzecznie bez plumkania zostawiam piosenkę :

    http://www.youtube.com/watch?v=oqDmKtS7EXY

    i żadnych innych rekwizytów, pół-słówek, znaczków ;-)

    Alex

    OdpowiedzUsuń
  106. siedem to też nieskończoność
    życzę Ci 700 x 700

    życzę Ci byś pewnego dnia przestała liczyć dni, byś była syta ich ilością i "zaWARTOŚCIĄ"

    ww

    OdpowiedzUsuń
  107. Ja dziękuję...
    Tacy ludzie jak ty pokazują jak cieszyć się drobiazgami...
    Liczę, że tych 700-setnych rocznic będziesz obchodzić jeszcze wiele...

    OdpowiedzUsuń
  108. asia(czesto) aska(czesciej;) to ja ci dziekuje.
    za ten minimalizm slowny(pelen tresci),zajebiste poczucie humoru,postawe zyciowa,wydanie na swiat i uksztaltowanie cudownego, malego czlowieczka i za wiele innych rzeczy....echhh....
    przesylam cieple mysli i trzymam mocno kciuki love ,love, love,duzo love xxx kasia

    OdpowiedzUsuń
  109. Pięknie napisane. Wzruszyłam się.

    OdpowiedzUsuń
  110. yyy na deser zjadłam |.-|| :)

    OdpowiedzUsuń
  111. Dobry kawałek. Następny będzie lepszy. I następny :D

    OdpowiedzUsuń
  112. Chustko, my wszyscy przemijamy, ale nie wszyscy świadomie i nie wszyscy z klasą, jak pisze Ingrid.

    A z okazji święta życzę Ci po wielokroć takich świąt i uważnego życia do późnej starości.

    I masz rację, nie ważne, przez co się przechodzi, tak długo, jak robi się to wspólnie z kimś.

    nieustannie trzymam za Ciebie kciuki

    i

    ja również dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  113. Ever forever together :)
    Dziękuję...

    Chustko, ty jesteś ostra Nindża więc o kolejne 700 jestem spokojna.

    OdpowiedzUsuń
  114. A co na to Lec?
    "Kiedy znalazłem się na dnie, usłyszałem pukanie od spodu".
    No! :*

    OdpowiedzUsuń
  115. Kolejnych siedmiuset życzę. To i dla mnie były ważne dni. 700 dni temu może jeszcze nie wiedziałaś jaka jesteś niezwykła? :)

    OdpowiedzUsuń
  116. Co będzie, to będzie bo jeszcze nigdy nie było, żeby jakoś nie było.
    Jesteś, kochasz, piszesz. Masz ze sobą całą chmarę towarzyszących i kibicujących Ci ludzi.
    Strachu i bólu nam tu specjalnie nie pokazujesz, nadzieję - owszem. Bez ckliwości, szymla i z fasonem.
    Proszę, rób tak dalej.
    Życzę rakeli zdechnięcia a Tobie zdrowia

    OdpowiedzUsuń
  117. Drugi raz dopiero Cię komentuję, ale czytam codziennie, tak długo już. (Dzięki za włączenie Anonimowych, choć rozumiem, czemu na ogół ich nie ma.) Bardzo żałuję, że nie znam Cię osobiście - byłby to dla mnie zaszczyt, mieć tak niezwykłego człowieka wśród przyjaciół; mam nadzieję, że każdy, kto Cię zna, docenia Cię, jak na to zasługujesz, Królowo. :) Dziękuje za możliwość czytania Twego bloga; przyznaję, nigdy nie potrafiłam czytać osób, które piszą także o chorowaniu, zawsze zbyt mnie to bolało w kontekście mojej własnej choroby i strachów. Ty wywróciłaś moje uprzedzenia do góry nogami, pokazałaś wszystkim, jak pisać nie o chorobie, a o życiu niepodzielonym, pełnym, prawdziwym, w którym ból jest obok słodyczy, w którym jest Tajemnica. Mam wobec Ciebie dług, którego nie da się spłacić. Trzymaj się, Joaśka!!! Masz wszystkie moje dobre myśli!

    Natalia

    OdpowiedzUsuń
  118. kopnac w kalendarz to zrozumialy zwiazek frazeologiczny ale czy ktos wie skad sie wzielo- odwalic kite?

    OdpowiedzUsuń
  119. Joasiu, to ja dziękuję. Pokazałaś swoje życie - niejednokrotnie narażając się na głupawe komentarze - ale uczysz nas codziennie jak żyć. Tak po prostu i pięknie. Czekamy na kolejne miesięcznice, rocznice itd. Wszyscy mamy przed sobą zakręt, ale jak w "Zmiennikach":przecież musi coś być do cholery za zakręęęteeeemmm...

    OdpowiedzUsuń
  120. choc podobno od smierci Hanki nie mowi sie juz kopnac w kalendarz tylko wjechac w kartony;)

    OdpowiedzUsuń
  121. Asiu Ty już wiesz jak to jest ...My zdrowi nigdy się nie dowiemy ...Możemy jednak wiele tylko czy tak naprawdę chcemy...???W komentarzach podziwiają i pocieszają statystykę bloga wciąż powiększają ...Fan kub Chustki to ci gratka już go czyta spora gromadka ...Może mi tu ktoś odpowie więc DLACZEGO!!! pieniędzy na leczenie Joanny wciąż na subkoncie niewiele jest????????????Kochajmy Aśkę teraz kiedy nas potrzebuje choć pięknie to potrafi kamuflować w swoich komentarzach!!!
    http://www.youtube.com/watch?v=rznEIN-mxLE&feature=related
    129 wpisów to spory grosz!!! tylko od nas zależy jak długo Chustka będzie jeszcze pisać....

    OdpowiedzUsuń
  122. jakie umieranie? raczej ZDROWENIE :)

    http://czatachowa.pl/

    ewa

    OdpowiedzUsuń
  123. Li wymiata cytatami z Leca, Zorka jak zwykle mądrze prawi. Wszyscy prawią mądrze i fajnie. Zatem ja po prostu odtanczę dziki szał, dziki taniec za Twoje zdrowie Chustko i za te wszystkie zwyczajne-niezwyczajne dni. Dobrze być Twym Czytaczem. i dobrze być wsród Twych Czytaczy. Mar

    OdpowiedzUsuń
  124. Gigalek popieram Cię w całej rozciągłości. Asi może być niezręcznie wciąż o tym przypominać. Pomóżmy tej dzielnej Wojowniczce.

    OdpowiedzUsuń
  125. Te, Młoda, powinnam chyba publicznie Ci podziękować za zupę miłości, nie? oraz za rozliczne kluski lane (nie zacierki!). Miały wrawdzie kształt embrionów, co moja katolicka dusza przeżyła dość konkretną traumą, ale to chyba dlatego nie zauważyłam potem, jak wchrzaniłyśmy pół tortu sernikowego. Oczywiście Ty go zjadłaś więcej, jak wiadomo, bo CHOREMU SIĘ NIE ŻAŁUJE.
    Tymczasem te zdjęcia, które mi zrobiłaś są cudnie nieprzyzwoite. Czy myślisz, że niemąż będzie zazdrosny?

    OdpowiedzUsuń
  126. lumpiata> jak już umrę, będziesz miała co wspominać.
    myślę, że nie zdarza Ci się codziennie jeść pomidorową z lanymi w kształcie mały embrionków jeleni.

    tort był pyszny, szkoda, że taki mały.

    co do nieprzyzwoitych zdjęć: Niemąż woli filmy :P
    z resztą, zapytaj się Go sama :>

    OdpowiedzUsuń
  127. Dziękuje za 630 wspólych dni.
    Bez Ciebie nie dałabym rady.

    OdpowiedzUsuń
  128. Hm ... do tak sugestywnej notki to już nawet numeru konta doklejać nie trzeba. Saama treść jest proszeniem o okolicznościowe wsparcie finansowe, niemniej jednak czerpiąc z jednej z wypowiedzi jakoby Joanny zycie dzięki naszym datkom jedynie się toczyło zgłaszam sprzeciw. Joanna do biednych nie należy, głupole.

    OdpowiedzUsuń
  129. O, trollica przylazła :D
    I nazywa Czytelników "głupolami".
    Ciekawe, o czym to świadczy?

    Aśka, nie daj się wkręcić w głupie dyskusje z prymitywami.
    Kasy potrzebujesz i to jest pewne. A tym, którzy mają Ci za złe, że masz raka i konto w fundacji do zbierania na leczenie, życzę szybkiego zachorowania na raka.
    Przekonamy się, jak będziecie wtedy śpiewać, GŁUPOLE.

    OdpowiedzUsuń
 
©KAERU 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone Sałyga