piątek, 25 maja 2012

[767].

wypchnęliśmy popołudniu Syna do Voldemorta, zapewniając Go, że będzie się dobrze bawił, a jeśli nie - może zawsze zadzwonić po nas; po czym pojechaliśmy na spacer po dużym mieście.
wróblowy Miły opowiadał cuda o knajpie senegalskiej na Saskiej Kępie, więc zacumowaliśmy tam na małe co nieco przed obiadem w domu.
zjedliśmy zupę-krem z batatów.
podawana jest z odrobiną śmietany, kawałkiem limonki i kawałkiem cienkiego placka, chyba pszennego.
pycha.
bataty, jak się okazuje, smakują i mają kolor jak skrzyżowanie dyni, ziemniaka i marchewki.
do tej pory sądziłam, że są bardziej słodkie i mają bledszy kolor.
a może są różne odmiany batatów?

Niemąż zawiózł mnie też do serca stolicy, gdzie w MG Eat wypiłam ciut caffe latte na mleku sojowym i zjadłam kawałek kawałka obłędnie smacznej jabłkowej tarty z chrupiącą bezą na wierzchu.

i przyglądałam się ludziom.
niesamowite, ilu ich jest i jak szybko się przemieszczają.

to był bardzo, bardzo męczący dzień.
i bardzo pozytywny - bo zjadłam nowe potrawy, dałam radę trochę spacerować, nie musieliśmy szukać w trybie natychmiastowym samochodu/ławki/ubikacji/apteki/lekarza.

tak oto zmienia się punkt widzenia.
cóż, każdy odnosi sukces na miarę własnych możliwości.

71 komentarzy:

  1. a ja mam pytanie.
    Po co wpisujesz daty postow po kolei dzien za dniem jesli i tak wiadomo ze nie sa tak pisane? tego posta nie bylo dzis rano, a date nagle ma wczorajsza. Bez sensu.
    Poza wszystkim - zdrowka i wiecej, duzo wiecej sil na fajne dni zycze.
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dlatego, że opisuje właśnie ten konkretny dzień, który minął? :) A może go napisała wczoraj, a dzisiaj wkleiła? Czy to ważne :) Nie chcę się za autorkę wypowiadać, ale skoro KAŻDY dzień jest ważny, to ta chronologia jest dla mnie pewnym wyrazem tego, że Joasia ciągle JEST i będzie. Tak jak numerowanie postów. Ale może to subiektywne odczucie.
      pozdrawiam

      Usuń
    2. bo wczoraj nie miałam siły na pisanie, ot co.

      Usuń
    3. no tak, rozumiem ze nie mialas sily, dziwie sie tylko ze oznaczasz ten post jako wczorajszy skoro jest dzisiejszy. Tylko tyle.
      Pozdruffka
      A.

      Usuń
    4. ten post jest wczorajszy.

      Usuń
    5. szukanie dziury w całym...

      Usuń
    6. nie szukanie dziury,tylko po co wpisywac inna date niz faktyczna kiedy wpis byl zrobiony-dziwi mnie to,ot co.

      Usuń
    7. Anonimowy z 20.35 i wcześniej: A po co, dlaczego, komu i jakie to ma znaczenie?

      Usuń
    8. uznaj mnie za szczegolarza, zreszta co to, pytac nie wolno? ciebie nie interesuje to nie pytaj i git

      Usuń
    9. ano chyba dlatego, że dotyczy tego właśnie dnia, co wpisany w dacie. przecież to nie jest data posta, tylko opisanego dnia! i o to chodzi.

      Usuń
  2. Wpisuje, bo lubi:)). To dobrze, że to był dobry dzień, więcej takich:)). W życiu batatów nie jadłam, nie mam poglądu w temacie ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Mamusiu cudna - Naj...! dla Ciebie!

    Ja od rana zasypana zostałam przeróżnymi papierowymi prezentami, laurkami, stworkami, sercami:) I na śniadanie zostałam poproszona - banany z nutellą jedzone wykałaczką do tego słodziuteńki sok malinowy - Mniam!;):)
    Chciałabym napisac, że dzieciaki potrafią zaskakiwac, ale nie napiszę, bo po prostu wiem, że mam cudowne dzieciaki:)

    PS. Dobrze, że tak ładnie wczoraj zjadłaś:) Samych takich fajnych dni dla Cię!
    pzdr. sil

    OdpowiedzUsuń
  4. Chustuś czytam cię codziennie...masz niesamowicie wielkie serce...szkoda że tak mało jest tak wspanialych ludzi jak ty....
    kochana zdrowia i 100 lat życia ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. serce mam takie, że na Saskiej Kępie dałam panu żebrzącemu moją podróżną kajzerkę.
      a on ją skubnął i wyrzucił do śmietnika :/

      Usuń
    2. było dać flaszkę- zużyłby ;|

      Usuń
    3. ale troszkę skubnął,
      może też po resekcji żołądka:)

      Usuń
    4. Aśka, widziałaś "Sztuczki". Może był jakiś plan z tym wrzucaniem, może ktoś bardziej bezdomny ;) miał ją znaleźć.

      Usuń
  5. tak, sa rozne bataty :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, że spędziłaś miły i pyszny dzień.
    Życzę zdrowia, wielu takich fajnych dni, i dużo synowskiej miłości z okazji Dnia Matki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zanim zjadłam pierwszego w życiu batata, mój chłopak powiedział, że ma "smak podobny do malinowego". Teraz każdy batat ma dla mnie malinowy posmak. Ot siła sugestii. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest :) A ja bym kiedyś chciała spróbować sushi - tylko zupełnie nie wiem od czego zacząć, gdzie kupić i jakie kupić.

      Usuń
    2. Ania> będzie o tym wpis, już wkrótce.

      Usuń
    3. O to super. Tylko taki łopatologiczny ;) i czy trzeba jeść pałeczkami ;)

      Usuń
    4. I_tam, pałeczkami :)
      Gdybym chciała nimi jeść, to mało dla mnie by zostało, bo mąż wiosłuje szybciutko ;)
      Ja jem widelcem. Trudno. Ze wsi_żem :)
      A sushi lubiem_bardzo :)
      Batatów jeszcze nie jadłam :)

      Usuń
    5. Palcyma najfajniej.

      Usuń
  8. fajne dzień miałaś ;-) i jakie pyszne jedzenie ... dipisze sobie tą restaurację do miejsc które muszę odwiedzić przy okazji wizyty w Stolicy

    ataty złe nie są, chociaż w Egipcie przygotowywane były w hotelu jak zwykłe pyry i przez to były obrzydłiwe ...

    OdpowiedzUsuń
  9. Zupa z batatów powiadasz. Trzeba spróbować. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Pomysł na post o sushi bardzo bardzo si:)
    Może w końcu zmobilizuje mnie do powrotu do rolowania.
    Batatów nie jadłam nigdy. Poczekam aż dynie urosną, to sobie pokrzyżuję smaki ziemniaków, dyni i marchewki;)
    Dobrego dnia dla Was.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chustko,
    a ja dziś odwiedziłam nowe sushi na koszykowej 54, tzn. „stare”, ale dla mnie nowe, bo zwykle chodziłam do Kiku i uwaga…..za 30 złoty objadłam się jak bąk. Masz jakąś ulubioną knajpę Sushi w Warszawie? Może coś polecisz?
    Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  12. Chustko, jak przeciwniczka sushi, chyba nabieram ochoty.... I to przez Ciebie! Czekam na specjalny post, może sznurki do przepisów?

    OdpowiedzUsuń
  13. ciesze sie, ze mialas dobry dzien :)
    zycze Ci radosnego, milego Dnia Matki :*
    ciekawa jest co Jas dla Ciebie wydziergal,
    bo intuicja mi mowi, ze przygotowal COS.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czekam na post o sushi.Wstyd przyznać ,nie jadlam nigdy .Pozdrawiam serdecznie i życzę zdrowia i dobrego samopoczucia .Moje niestety sięga dna przez ostatnie dni . Eliza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma czego zalowac
      mdle i przereklamowane
      ryby w tym nie widac ani nie czuc
      za czym to smakuje?? a za sushi ! za niczym

      Usuń
  15. Miłego Dnia Mamy, Chustuś :).
    Batatów nie jadłam, jakoś mnie odrzuca. Prawie jak od pyry z gzikiem ;).
    Ja też dzisiaj na krótkiej wycieczce byłam, nad jeziorem prawie w centrum Poznania. A potem na naleśnikach z grilowanym kurczakiem i sosem z kurek w śmietanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawie w mieście?Malta?

      Usuń
    2. Czyżbyś spacerowała wokół Rusałki?

      Usuń
    3. Dzisiaj Malta, aczkolwiek nie przepadam, z powodu rolkarzy i rowerzystów :/.

      Usuń
    4. a to wbijaj do mnie na Strzeszynek, lub Kierskie:)

      Usuń
    5. Kierskie i Strzeszynek to ja mam tuż za miedzą ;).

      Usuń
  16. bataty... sushi...kurki w smietanie....

    a ja tylko bulke z przedwczoraj, z watrobianka
    znalazlam w lodowce . mam szczescie

    OdpowiedzUsuń
  17. ale wcale nie zazdroszcze

    gdy bylam piekna i mloda i potrzebowalam pieniedzy, pracowalam na drugim etacie w dobrej kuchni dobrej restauracji - syf , grzyb i malaria. No, zycze smacznego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ta wątrobianka to własnej roboty? Bo jak nie, to nie zazdroszczę ;).

      Usuń
    2. Musiała to być znana i droga restauracja, ale na pewno nie dobra.

      Usuń
  18. Ja też niedawno jadłam po raz pierwszy bataty (AKA pataty). W kwietniu w Filadelfii bratowa zrobiła specjalnie dla mnie, takie, jak robią na Święto Dziękczynienia do pieczonego indyka. Poza batatami w kawałkach były tam: sok pomarańczowy, mandarynki, ananasy, rodzynki, orzechy, kruszonka i na wierzchu zapieczone marshmallows. Brzmi to odjazdowo, ale naprawdę było smaczne i świetnie komponowało się z mięsem z grilla (indyka nie było).
    Fajnie, że się podniosłaś z kanapy i miałaś taki sympatyczny i smaczny "rajd" po knajpach".

    :*

    OdpowiedzUsuń
  19. bardzo dużo japończyków je sushi rękoma, to chyba lepsza opcja niż widelcem:)
    Chustko, wpadnij kiedyś do Sakany, moim zdaniem bezkonkurencyjna, przynajmniej tak było dwa lata temu, bo teraz to mogę Ci tylko sopockie miejscówki polecać.
    Aaa, uwilebiam pieczone bataty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam sie - Sakana jest bezkonkurencyjna. ostatnim razem bylam tydzien temu.

      Usuń
  20. W kwestii sushi - polecam film "Jiro śni o sushi" http://www.kuchniaplus.pl/kuchnia_food-film-fest-2011-jiro-sni-o-sushi.html
    Przepiękny film, wspaniała muzyka.

    OdpowiedzUsuń
  21. Joanno dzisiaj w Radiu Dla Ciebie słyszałam że, jutro na Mariensztadzie, ma być Julia Hartwig niestety szczegółów nie znam.
    Małgosia W

    OdpowiedzUsuń
  22. fajny dzień miałaś, ja pojechałam z dziećmi na Stary rynek w poznaniu na bicie rekordu w puszczaniu baniek mydlanych. Świetnie było:)

    OdpowiedzUsuń
  23. No to teraz psia mać troli już rozsadzi przez tą miskę zupy z jakiegosik gróla zaś bedzie...... :()

    OdpowiedzUsuń
  24. A mój pies dziś strasznie narozrabiał, stanęliśmy przed wizją utraty członka rodziny. Poczułam się jak Sansa Stark kiedy jej ojciec zabił Lady, na szczęście wszystko chyba rozwiąże się pozytywnie. Tak jak piszesz Chustko, codzienność jest piękna. Upadki i wzloty, emocje, śmiech, płacz, miłość, nienawiść to nasze życie i chyba właśnie ten "flow" stanowi o jego wspaniałości. Ruch, ilość, przepych, warto łapać i chłonąć wszystko, co nas otacza, bo to jest właśnie piękne.
    Tobie życzę, abyś ze swoim samopoczuciem znalazła się na gorze sinusoidy i oby ten szczyt trwał jak najdłużej.

    Pozdrawiam ciepło
    elka

    OdpowiedzUsuń
  25. ..ale z zagranicznego grula :) hihihi
    Ja pierdziu ..sushi,zagraniczne kartofelki,tarta,kawa..normalnie burżuazja jakaś..
    Buziaki Joasiu-na zdrowie niech Ci to idzie :)
    Ja też dziś szaleję-lody,szampan vel wino musujące francuskie i truskawki..i trzymam chłopa za kciukaska vel chujaska :-0
    Vera

    OdpowiedzUsuń
  26. UUUuu, fajowy dzien :) wart wspominania :)

    ja batatów, mimo wszystko, nie lubie. Samo okreslenie- slodki ziemniak- mnie zaprogramowalo i, mimo prob, nie ma szans na romans ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie lubie batatów. Ale uwielbiam suszi i cierpię, że u mnie na wsi nie ma, a robić nie potrafię
    Pozdrawiam Joasiu serdecznie
    kaśka grubaśka

    OdpowiedzUsuń
  28. są knajpy, w których mogłabym zamieszkać :)
    szczególnie włoskie :)
    bataty jakoś do mnie nie przemawiają, może kiedyś, gdzieś...
    p.s.
    aktualnie głównym składnikiem mojej sezonowej diety są szparagi! w każdej postaci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szparagi rządzą:))
      ale jem tylko ja i moja Mama:(
      Dzieci nie cierpiom..:(

      Usuń
    2. Szparagi rządzą! a szczęscie mój RD nie lubi, więc wiecej ich dla mnie i syna :P

      Usuń
  29. Któregoś dnia bratowa upiekła bataty w święto dziękczynienia do indyka. Były dwa rodzaje: bataty polane odrobiną zblanszowanego masła i bataty ze szczypta curry z miodem. Jedne i drugie były pyszne.Dla mnie bataty przypominają marchewkę, ale uwielbiam zarówno marchewkę jak i bataty.

    OdpowiedzUsuń
  30. Asia, upij sie. Pije raz na ruski rok i to upojenie jest tak fajne, że aż o nim piszę. Stoo latttt:D Zdrowiejjjjj

    OdpowiedzUsuń
  31. pier*dolic literowki. i tak Cie kocham:D

    OdpowiedzUsuń
  32. tfu, polskie znaki. dobranoc. juz nie rozrabiam :D

    OdpowiedzUsuń
  33. bardzo bardzo. Pieczone bataty. Słodkie, wesołe i fantastycznie smakuja z pieczoną papryką, czosnkiem, cebulą, ziemniakami i posolone jedynie serem Hallumi.
    Bajka.
    Niestety, taka wiedza powoduje nadwagę.

    OdpowiedzUsuń
  34. No i co? Pognałam dziś na Saską spróbować magicznej zupy z batatów. Rzeczywiście rewelacyjna. Oprócz zupy zamówiłam sałatkę z awokado i tuńczykiem, ale ta nie powaliła mnie na kolana (może i dobrze, bo głupio byłoby wylizywać talerz na klęczkach)... W każdym razie w moim prywatnym Przewodniku Michelin Baobab dostanie co najmniej jedną gwiazdkę.

    OdpowiedzUsuń
  35. Hm, czy na tym blogu stosuje się product placement?

    OdpowiedzUsuń

 
©KAERU 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone Sałyga