wtorek, 22 maja 2012

[764].


dziś nastąpiła historyczna chwila w naszym życiu.
po sześciu latach ziemniaków, klusek, kaszy i innych takich sauté, podczas obiadu u Babci B. okazało się, że ryż polany sosem z pieczonego kurczaka jest jadalny.
co więcej, jest smaczny.
a dokładniej - czy mogę poprosić o polanie jeszcze, bo ten sosik jest pyszny.

kto zna to wzruszenie, dłoń do góry.

i tak cichutko sobie pomyślałam, że może jeszcze może zdążę nauczyć Go jeść i smakować tatara, bigos, szpinak z czosnkiem, flaki i inne dorosłe potrawy.

***

milczę o tym jak się czuję, bo nie mam nic ciekawego do napisania.
choć właściwiej byłoby napisać, że mam sporo do napisania nieciekawego.

może z tej okazji poopowiadamy sobie jakieś śmieszne bzdury?
zaczynam kosmiczną głupotą - "tłumaczeniem" "wystąpienia" pewnej posłanki.


Renata B. w Parlamencie Europejskim,  wersja z tłumaczeniem.
Tall room! (Wysoka Izbo!)
Welcome in the name of all penises of Selfdefence.
(Witam w imieniu wszystkich czlonków Samoobrony.)
Now it's railway for me. (Teraz kolej na mnie.) It's not fugitive of circumstances. (To nie jest zbieg okolicznosci.)
Look in my little-eye-bitches and concentrate a shit (Spójrzcie w moje ku..ki i skupcie się.)
I was a behind eyes student of Garden School Band! (Bylam studentka zaoczna Zespolu Szkól Ogrodniczych!)
Don't make stages and stop to tear yourselves. (Nie róbcie scen i przestańcie sie drzec).
Selfdefence is a big party and ice is poor in Poland (Samoobrona jest duża partia a lud jest biedny w Polsce.)
The profits are flying into the hole. (Zyski lecą w dól.)
It's a huge grandfatherhood! (To jest ogromne dziadostwo!)
Poland is a village killed by desks. (Polska jest wioska zabita dechami.)
All politicians let the peacock out and take legs behind belt. (Wszyscy politycy puszczają pawia i biora nogi za pas.)
Do you divide my sentence? (Czy podzielacie moje zdanie?)
But we are equal peasants and we will go out on people! (Ale my jesteśmy równe chlopy i wyjdziemy na ludzi!)
I will animal to you. (Zwierze wam się.)
I will elephants behind them my on-ancestry. (Osłonię przed nimi mój naród.)
I will stop their long-writers and feathers starting you-selling Polish earth. (Zatrzymam ich długopisy i pióra zaczynajace wyprzedawac polska ziemie.)
Our the-vodkas will show them where the pepper is growing! (Nasze dewotki pokażą im gdzie pieprz rosnie!)
They will overheat the wall with head, they will have a brain tire fire and the will sing slim! (Oni przygrzeją, glowa w mur, beda mieli zapalenie opon mózgowych i będą cienko śpiewać!)
Because we need Huge Orchestra Of Christmas Help and old good tenses again! (Ponieważ my znów potrzebujemy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i starych dobrych czasów!)
But don't boat yourselves I will make my afterbills with them without your helpful hand! (Ale nie łudźcie sie ze zrobie z nimi swoje porachunki bez waszej pomocnej dłoni
You must step on my hand! (Musicie pójść mi na reke!)
We must stop to divorcee the facts and break down the first ice-creams! (Musimy przestać rozwodzic sie nad faktami i przelamac pierwsze lody!)
Without corpse! (Bez zwloki!)
I will take coffee on table and say without small garden: you must give us middles for our highway from Beeftown to Hell (Wyłożę kawę na lawę i powiem bez ogródek: musicie dać nam środki na naszą autostrade z Wołomina do Helu!)
It's not after birds! (Jeszcze nie jest po ptakach!)
But you must in our little businesses of movement! (Ale musicie kupować w naszych kioskach ruchu!)
Buy our oh-small mountains, our white without and our boo-cancers. (Kupujcie nasze ogórki, nasz biały bez i nasze b....ki.)
I tower you will after-can us... (Wierze ze nam pomożecie.)
Thank you from the mountain. (Dziękuję z góry.)
Don't plane a crazy telling me you don't have money! (Nie strugajcie wariatów mówiąc mi, ze nie macie pieniędzy!)
Stop to turn my head because shit is walking around me (Przestancie zawracac mi glowe bo gó.. mnie to obchodzi!)
You want to make the profit on time! (Chcecie zyskac na czasie!)
You should cut yourselves a nap in the Dug-Up or on Maybe Black and cut percentage feet. (Powinniscie uciac sobie drzemke w Zakopanem albo na Morzu Czarnym i obnizyc stopy procentowe.)
We need heritage of prices. (Potrzebujemy obnizki cen.)
But I think it's a pity of the west trying to make you divide our lottery coupon. (Ale mysle ze szkoda zachodu na próbowanie abyscie podzielili nasz los.)
You want to see coin paintings or listen to the serious music concert, but you piss on Selfdefence (Chcecie ogladac obrazy Moneta albo sluchac koncertu muzyki powaznej, ale olewacie Samoobrone.)
It's just a big eggs and shit of laugh! (To sa wielkie jaja i kupa smiechu!)
But my on-ancestry is very expensive to me. (Ale mój naród jest mi bardzo drogi.)
I will ou-help them without your grace! (Uratuje ich bez waszej laski!)
I will show them how to press the gay of gas and beside-hurry up! (Pokaze im jak nacisnac pedal gazu i przyspieszyc!)
Room with you! (Pokój z wami!)
Balcerowicz must go on! (Balcerowicz musi odejsc!)

i jeszcze dowcip:
w domu spokojnej starości w Skolimowie słynny amant filmowy z początków kinematografii dosiada się do stolika uroczej staruszki.
- czy pani wie, jak ja się nazywam, kim jestem? - pyta kokieteryjnie amant, wpatrując się intensywnie w oczy pani.
- nie wiem, nie mam pojęcia - odpowiada pani - ale w recepcji panu powiedzą.

269 komentarzy:

  1. posluchaj Chustko - moje zycie jest za bardzo skomlikowane , za krotkie i za beznadziejne, aby czytac te teksty.
    Moglabys jakos wytlumaczyc i je skrocici?
    ufam w Ciebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to obowiązek czytać jest?

      Usuń
    2. Poprostu infantylne jest wklejanie wieeeeeeeeeeeelkich tekstów. Ctrl C+Ctrl V, po co pisać post skoro się nie ma weny na nic mądrego, fajnego, śmiesznego?

      Usuń
    3. Po to, zeby malkontenci mogli sobie pomarudzić :)

      Mnie się podobało

      Usuń
    4. A mnie nie, żałosny post.

      Usuń
    5. To to bye, siłą nikt nie trzyma :)!

      Usuń
    6. to nie czytaj.
      oraz
      ufa sie komus, czyli ufam tobie
      wierzy sie w cos/kogos, czyli wierze w ciebie
      nalezaloby sie Szanowny Anonimie zdecydowac na JEDNA z form.

      Usuń
    7. hał abałt "ufam Tobie"?

      Usuń
    8. no patrz, szybka Ingrid zza oceanu mnie wyprzedziła ;) tera dopiero pacze ;)

      Usuń
    9. a mi się zrały podoba.

      a to pewnie stąd, że ponoć nie zapłaciłam za licencjat ;) :DDDD

      Usuń
    10. Życie jest za krótkie żeby pic marne wino - jak śpiewał KK , i w/g mnie za krótkie , żeby anonimowy troll wypowiadał się na temat posta na prywatnym blogu !!!!!anonimie wypierdalaj !!!!!! Choć nie cierpię wulgaryzmow do ciebie przez małe c powtarazam wypierdalaj i sądził się głęboko w kozią dupę!!!!!
      Chustko lowciam bez granic!!!!!

      Usuń
    11. Miało być zaszyj się głęboko w kozią dupę hehe :) ale literówka trollowa się mi wdarła :) Chyba zbyt szybko chciałam napisać !!!
      Jeszcze raz Asiu lowciam :))))

      Usuń
    12. Ja piedzielę! Trzeba mieć coś nie halo z główką, żeby włazić na czyjś blog systematycznie, niemal ciągle i ekscytować się, że coś tu jest beznadziejne, czy jakieś tam. Masochista?
      Podejrzewam ewentualnie, że kiedyś Aśka zaszła ci osobiście czymś za skórę i teraz w taki żenujący sposób się odgrywasz. Nie dziwię się, że anonimowo. Mogę się założyć, że nie istnieje nic, co sprawiłoby, żebyś się trollu w sposób wiarygodny ujawnił. Zdrowych nóg życzę, bo na zdrową głowę to już za późno.
      Małgorzata

      Usuń
    13. Anonimowy nie zrozumiał o co kaman, bo jak się nie zna angielskiego, to się nie zakuma, po prostu i tłumaczenie do tłumaczenia trzeba byłoby jeszcze zrobić. Słabo.
      ...

      Ale tak na prawdę martwię się Chustko.
      Już od jakiegoś czasu dajesz znać, że nie jest za halo.
      Baardzo Duuużo siły dla Ciebie!!

      sil.

      Usuń
  2. "The Duchess, when pouring out tea
    Once asked: 'Do you fart when you pea?'
    I replied, with some wit,
    'Do you belch when you shit?'
    And I think that was one up to me."

    zaczerpnięte z mojego dzisiejszego łupu za 99p czyli z "A Little Treasure of Limericks Fair and Foul" compiled by John Letts.

    Pseudopig się doszkala posiłkując się literaturą fachową :) for you x

    OdpowiedzUsuń
  3. huge grandfatherhood - jakże brakowało mi tego określenia! :))))) padaka :))))

    OdpowiedzUsuń
  4. It is a shit of laugh indeed:)
    Room with you people!
    aga.ta

    OdpowiedzUsuń
  5. alez skad? zapytalam z grzecznosci


    jedynym obowiazkiem jest umrzecale to juz kazdy wie

    OdpowiedzUsuń
  6. aha!! chustka pisze juz szyfrem ! dla swoich

    czasem poyebie kazdego, co zrobic?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o k.... hahahahaha Anonimowy z 23:31...proszę..nie kompromituj się...

      Usuń
    2. It's just a big eggs and shit of laugh!

      Piękne :))))

      Usuń
    3. ależ niech się ten anonim kompromituje do woli! będzie więcej śmiechu :))

      Usuń
  7. Szyfrem, hmm... Nie widzę, gdzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mowisz na 5 przed to juz wszystko wolno?

      Usuń
    2. shit is walking around you.

      Usuń
  8. Instrukcja jak w prosty sposób narysować kotka: http://www.fun-gif.pl/node/1470

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj Chustko, gadanie, jak kto chory śmiertelnie to jak ma się czuć, no jak?

    OdpowiedzUsuń
  10. i co macie po tych licencjatach????
    swir na forach? a tak npo za tym bida z nedza?

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja chciałam zapytać czy i kiedy zostaną wyciągnięte wnioski z wyników ostatniej ankiety? :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Pewnie niedługo. Będziecie wówczas tu sobie wtedy już tylko słodzić do usranej ....... nawzajem:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie będziemy słodzić bo lubimy:)

      Usuń
    2. bosz.... jaki Ty tępy/a. Między wierszami tak naprawdę przecież napierdalamy się z Niej. IRONIZUJEMY.


      ;)

      Usuń
    3. ze zacytujęklasyka z filmu Va banque... a kto to jest??? (chodzi o anonima)

      Usuń
  13. Nie karmię już, pono szybko zdychają śmiercią głodową ;). Chustko, próbowałaś nadmuchać Viledkę? http://www.joemonster.org/filmy/44221/Pies_dmuchany

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przesłodkie dmuchanie w nosek :D :D :D
      dziękuję!

      Usuń
  14. no tak, niektórzy czują że to ostatnia szansa żeby populuć jadem i wyładować swoje frustracje w sieci :D

    OdpowiedzUsuń
  15. ehh ludzie ogranijcie sie...
    zal mi tych trolli zywia sie taka zla energia..
    bez postu Chustki spac nie moglam pojsc :)
    dziekuje..
    i dobranoc

    OdpowiedzUsuń
  16. ja pierdo..le

    nie tylko Chustka ,ale i synus zaiwania angielskimi idiomami????

    to juz koniec, teraz wsadze leb do piekarnika

    chustka mnie bije na leb i szyje

    OdpowiedzUsuń
  17. Taaak, dawno temu przeżywałam podobne wzruszenia i wspominam je z lubością:) i z rozrzewnieniem. Wiesz Chustko na pewno, że Jaś teraz czerpie od Ciebie najwięcej i to co właśnie dostał do tej pory najbardziej zaważy na jego przyszłym życiu. Będzie pamiętał każde zdanie i życzę Wam, byście razem mogli wspominać jak to było kiedy Jaś był małym chłopcem:)

    OdpowiedzUsuń
  18. ".(..)in the name of all penises(...)" - jednak mój faworyt. :)

    a propos konsumpcji - namawiam dziecię swe na krewety, a słyszę (rozdzierające) - bhrleeeeeeee!

    ale może doczekam :) nie ma jak krewety z Biedry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. daj spokoj, zaplac jak sie nalezy , troszku sie poducz.
      licencjat tez jest w koncu czegos wart???!!

      Usuń
    2. ja o krewetkach jakby co...

      Usuń
    3. Ale podajesz je może smażone w licencjacie? Podobno pyszne są! ;)

      Usuń
    4. salma hahahahah,
      niestety surowe..bo po licencjacie nie bardzom kumata co z tym czymś zrobić :)

      Usuń
    5. Można się ubawić z anonimów:) ja tam bym ich nie eliminowała:)

      Usuń
  19. Mój największy sukces to szpinak w paszczy córki :D. Przekupiłam, kazałam zamknąć oczy i dałam spróbować. Zasmakowało, mimo, że "wygląda jak kupa" :). Ale to już 9latka, więc było łatwiej :). Przez całe przedszkole żywiła się mniej więcej tak jak chustkowy syn :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak?? makaron z cukrem?

      Usuń
    2. Syn w życiu nie zjadł makaronu z cukrem.

      Usuń
    3. moje dziecię (24l.) właśnie się dało namówić na konsumpcję znienawidzonego szpinaku - po raz pierwszy od przedszkola, kiedy to zapałało tak silnym doń afektem. szpinak (z czosnkiem, cebulką, orzechami włoskimi + makaron soba i różne przyprawy) zjedzony, na pytanie, czy smakowało, padła odpowiedź "może być", co w skali pochwał 1-10 u mojego dziecka ląduje gdzieś koło 9-tki

      Usuń
  20. zadam może głupie pytanie, nie znam się na tym(wiadomo-licencjat...),ale czy blog może być "zamknięty"? w sensie wstęp tylko dla jawnych zarejestrowanych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może. Ale jakb nie mógł, to na swoje usprawiedliwienie mam licencjat.

      Usuń
    2. a ile za niego dałaś?

      ;DD

      Usuń
    3. dzięki.ja w moim licencjacie mam dodatkowo wizę do Stanów, to nie wiem, czy to może ja mam magistra w takim razie?

      Usuń
    4. dude - to już doktorat :)

      Usuń
    5. a co jak sie ma zielona karte? :D

      Usuń
    6. "O co cho" ? - z tym licencjatem - bo ja starego typu jezdem ?
      Kochani, postarajmy się - coś nam się Chusteczka "sypie".....
      Ania B.

      Usuń
  21. Dawno temu na seminarium na ukrainistyce polonistka usiłująca wygłosić referat po ukraińsku

    Chciała powiedzieć Język jako narzędzie komunikacji:

    Powinno być:
    мовa як знаряддя спілкування

    Powiedziała:
    язик як знаряддя спілкування

    wyszło: język jako narzędzie spółkowania

    Długo to krążyło wśród studentów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani od Kultury Języka opowiadała, jak uczyła polskiego obcokrajowca. Lekcja terenowa. Uczeń miał w knajpie złożyć zamówienie. Poszło mu nieźle, zapomniał jednak słowa "przyprawy"

      Usuń
    2. ...Pani prosiła, by jednak spróbował. Obcokrajowiec więc do kelnera:

      - Poplosze sól i jego koleguf.
      :)

      Usuń
    3. no i wybrnął, a oni z pewnością go zrozumieli:)

      Usuń
  22. zmieniam zdanie:) nie moderować! ten dzisiejszy oszołom jest słodki naprawdę i humor poprawił lepiej niż nutella:))

    OdpowiedzUsuń
  23. a propos penisów Selfdefensu - w roku 1985 ujrzałam przed KW w Ciechanowie przypłowiałą i obłażącą z farby tablicę, z czytelnym jednak napisem: GDZIE CZŁONEK TAM PARTIA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widać ówczesny copywriter używał tylko bardziej dosadnego określenia, a członek kojarzył mu się zgoła inaczej:)

      Usuń
  24. "Nie chciałbym być w klubie, który przyjąłby na członka kogoś takiego jak ja..." - Graucho Marx

    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. -> Igy, dzięki: nie znałam genezy tego powiedzenia. A tak odpowiedział mój tata, jak go namawiali, żeby się zapisał do PZPRu

      Usuń
    2. :)


      zapamiętałam to z "Annie Hall" Allena :) Bardzo mi się spodobało.

      No a tata miał..no...wiadomo :)

      Usuń
  25. ze co?? licencjant daje i zielona karte???

    w sumie i dobrze, bo dokad z tyloma bezrobotnymi?
    niech za oceanem sie martwia

    OdpowiedzUsuń
  26. no czy on nie jest cudowny? :)

    OdpowiedzUsuń
  27. no to dobranoc wszystkim niedouczonym posiadaczom zapłaconego licencjatu! Au revoir!

    o paron... ą rewłar!

    OdpowiedzUsuń
  28. cos mi się zdaje, żeś umordowana. Tym wszystkim. Ale trwaj. Ważna jesteś. Odpoczywaj i trwaj.

    OdpowiedzUsuń
  29. ale o co idzie???

    przeciez kazdy wie, ze licencjatem mozna se de wytrzec!! idziesz po licencjacie na magisterke, bo nie chcesz a musisz , a tam juz ci powiedza na dzien dobry ze wszystko co masz po tym licencjacie to goowno w majtkach.

    OdpowiedzUsuń
  30. Chustko,
    dobrej nocy.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  31. Chustko, bądź dzielna! Giancarlo dorośleje :) Spać nie mogę, bo czarne myśli kłębią się w głowie. Też mam poważne problemy, bardzo poważne. Ewa

    OdpowiedzUsuń
  32. Expensive Scarf,
    Czy mogłabyś put the coffee on the table i wyjawić jakim prze-sprytnym podstępem namówiłaś Johna na spróbowanie nowej potrawy?
    I need to animal here, mojego son'a od lat kłują w zęby ziemniaki i inne popularne przysmaki.
    Thank you from the mountain,
    aga.ta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy z 1:58> właśnie obyło się bez podstępu.
      po prostu sam z siebie postanowił zjeść i już.
      jestem zdumiona jakie to proste.

      Usuń
    2. Podoba mi się kiedy sprawy, które wydają nie do przeskoczenia, same się rozwiązują :)
      I życzę Tobie i sobie aby ta teoria znalazła szersze zastosowanie.
      Room!
      aga.ta

      Usuń
  33. Mój starszy syn, jak był w wieku Twojego Jaśka, to jak proponowałam mu jakąś nową potrawę to pytał mnie-mamusiu a czy ja to lubię ?
    Joasiu- martwi mnie to co piszesz o sobie w dzisiejszym poście :(
    Tulę na dzień dobry
    Ptysiek -Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa> znam ten tekst: mamusiu, czy ja to lubię?

      Usuń
    2. ja podstępnie odpowiadam - tak, kiedyś jadłaś i bardzo ci smakowało:)

      Usuń
    3. viki> a wtedy Syn podejrzliwie patrzy na mnie spode łba i pyta się: a kiedy dokładnie to było, bo jakoś nie mogę sobie przypomnieć?

      Usuń
  34. Thank you from the mountain i animals tuju - padłam. Oj Chusciku. Ten dzień jest lepszy dzięki Tobie, a wogóle, świat jest lepszy dzięki Tobie. Bądz prosze jak najdłuzej z nami. Tak niewiele mogę. Mogę tylko dać na tacę. Jak inaczej cię wesprzeć? Nie jestem w stanie sobie wyobrazić co czujesz i co przeżywasz. Tez jestem matką. Też jestem żoną.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja, ja! Razy dwa już przerobiłam ten sosik- w około-giancarlowym wieku. Jeszcze dwójka do nauczenia czeka:)

    Ściskam w pasie

    OdpowiedzUsuń
  36. Joanno, my się za Ciebie pomartwimy, źle poczujemy, ale ty musisz odpocząć...uśmiechnij się do nas, do siebie, bo babci B (babcia jest rulez, zresztą Jasiek też). Może zieloną herbatkę ??

    OdpowiedzUsuń
  37. Jedno jest pewne, jak człowiek czyta posty w czytniku i komentarzy nie widzi to zdrowszy jest!
    Kolejny dowód na to, że nie warto zmieniać starych przyzwyczajeń;-)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  38. Chusteczko i inni podczytywacze.

    Mój syn wczoraj poszedł wytrzepać trzy małe chodniczki, po czym po ok. 2 godz. zauważyłam, że mogę położyć tylko dwa bo trzeciego po prostu nie ma. Wziął trzy przyniósł dwa. po prostu. I o co chodzi?....
    Na szczęście zerknąwszy z piątego w dół wisiał na trzepaku. UFFFFFFFF....

    W tym samym dniu ja w pracy przemaszerowałam długi biurowy korytarz w dwóch różnych butach. (pod biurkiem mam trzy pary, gdybym maiała trzy nogi to byłoby jeszcze lepiej.

    Czymaj się dziewczyno droga bo bez Ciebie nic tu po nas. Musisz dać radę.
    Pozdrawiam
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola> ale się uśmiałam z pomysłu posiadania trzech nóg :D

      Usuń
  39. Mój Janek ma już 11 lat i niestety dalej mało
    co mu smakuje.Jak miał 2 lata leżał na podłodze
    do 14 i mówił,że on am nie. Teraz apetyt jest
    (chodzi do klasy pływackiej), tylko repertuar ograniczony, dlatego rozumiem co czujesz. Czytam Twój blog od początku i trzymam mocno kciuki, żeby Ci się udało. Krystyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krystyna> może Jaśki tak mają?

      Usuń
  40. mam kolegę zagranicznego, zwie się Henry ów kolega. tak ze 20 lat temu siedzieliśmy w Bieszczadach. Henry wyglądał wtedy dość malowniczo, długie włosy, dziwne ciuchy. Henry uczył się też polskiego i koniecznie chciał się po polsku porozumiewać.
    któregoś dnia poszliśmy do sklepu (tak mniej więcej godzina marszu przez górki). kolega stanął w kolejce, proponowałam mu, że zrobię szybko zakupy. no ale on się uczył polskiego ;-).
    kolejka długa, tubylcza. w tym panowie tęskniący za procentami. przyszła kolej na kolegę, a ten dostał zaćmienia. cisza. i nagle, powiedziane z taką nieziemską radością w głosie "Ma herbata?" do pani sklepowej. kolejka zamarła, a potem zaczęła bic brawo. herbata była. inne rzeczy też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kocimokiem> wspaniała historia :D

      Usuń
  41. Moja córka przejawia wielkie opory w poznawaniu nowych smaków niestety, a ma 11 lat. Rozumiem sukces :) A Tobie Chustko życzę żebyć nauczyła smakowania wielu, wielu potraw swego syna - oprocz flaczków ;)
    banita

    OdpowiedzUsuń
  42. Całościowo post przygnębiający, trzymam kciuki, żeby złe samopoczucie poszło sobie od Ciebie i dało cieszyć się mażdą chwilą z Synkiem. Oby tych chwil było jeszcze bardzo, bardzo dużo. Ostatnio samą mnie nękają myśli jakie życie jest kruche i przeraża mnie to ... Nie znam Cię, ale przytulam bardzo, bardzo mocno.
    Dare

    OdpowiedzUsuń
  43. Aśka, Ty se nie stawiaj takich wyzwań:)
    Do nauczenia jedzenia przez moją córcię flaków, szpinaku i tatara ja potrzebowałabym dwa wcielenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. viki> hahahahahahahaaa :D

      Usuń
    2. Moja mama nadal nade mną pracuje. Ani tatara, ani flaków nie zjem i już. :)

      Usuń
    3. Chustko, a łot ebałt móżdżek cielęcy? Na przykład na grzance?

      Usuń
    4. ja chętnie, poproszę panistarsza:)

      Usuń
    5. panistarsza> jassssssssssssne! i jeszcze Mu opowiem w szczegółach, co to jest i że na pewno jest smaczne :D :D :D

      Usuń
  44. Przypomniałaś mi piosenkę Starego Dobrego Małżeństwa
    Jeszcze zdążymy w dżungli ludzkości siebie odnaleźć,
    Tęskność zawrotna przybliża nas.
    Zbiegną się wreszcie tory sieroce naszych dwóch planet,
    Cudnie spokrewnią się ciała nam.

    Jest już za późno!
    Nie jest za późno!
    Jest już za późno!
    Nie jest za późno!
    ...

    Smutno mi Chusteczko... Życie jest takie kruche.
    Niech dla Ciebie nie będzie za późno - zdąż jeszcze z nowymi smakami dla Jaśka. Zdąż jeszcze długo, długo, długo ... Niech tak się stanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o,i tu upomnę się o pamięć dla Edwarda Stachury, którego fragment wiersza, niestety zniekształcony, przytoczyłaś.
      Poecie by się to nie spodobało, oni każde słowo długo i starannie dobierają..

      a oryginał tu:
      http://www.youtube.com/watch?v=vhuN7tmhNwI

      Chustko, dla Ciebie! Sted żarliwy, przepełniony miłością i cierpieniem..

      Usuń
  45. "Jak zjesz tą herbatę, to wypij kanapki" - usłyszałam kiedyś od mojej kochanej Rodzicielki.
    Oraz: "owiń sobie to gardło szyją".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) z życia pani ze szpitala w Wieliszewie:

      po 1) prądnął ją kop
      a po 2) mama jej powiedziała, żeby nie mówiła głośno, bo uszy mają ściany .

      Moje dziecko nie chce jeść nic nowego, codziennie do znudzenia je rano i wieczorem i w szkole też - kanapki z nutellą. Na obiad codziennie najlepiej, gdyby były ziemniaki i schabowy. I nic więcej. Bo nie lubi i koniec. Także podnoszę rękę do góry, bo gdy zjadła przez przypadek kawałek jabłka - w domu była impreza :D
      Przypadkiem, to znaczy , że udało mi się ją przypadkiem przekonać. I na jednym razie się skończyło .
      Buzi!!!

      Usuń
    2. łoooooo... czyli to, że Syn je surowe jabłka, kiwi, banany, granaty, marchewki, pomarańcze, grejpfruty, truskawki, maliny należy traktować jako sukces?
      o_O

      Usuń
  46. "może poopowiadamy sobie jakieś śmieszne bzdury" zaproponowałaś. Czytam te wszystkie komentarze i okazuje się, że nikt nie podjął rękawicy. To może ja spróbuję.
    Dziadek idzie na zakupy. Babcia mówi, pamiętaj masz kupić dwie rzeczy - chleb i masło. Po godzinie dziadek wraca z puszką farby. Babcia patrzy na niego i mówi, miałeś kupić dwie rzeczy! Gdzie pędzel?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy z 9:57> to podobno był jeden z ulubionych dowcipów Holoubka.

      Usuń
  47. A ja tego nie rozumiem, czemu Wam zależy, żeby dziecko posmakowało tatara, czy szpinaku. Samo kiedyś sobie te smaki odkryje, jak zechce. Ja np nie lubię galarety z nóżek, w dzieciństwie za żadne skarby świata nie chciałam spróbować - a rodzice serwowali na rodzinnych imprezach. Jako dorosła zostałam poczęstowana i zmusiłam się, żeby spróbować - była to pierwsza i ostatnia łyżeczka. Jest tyle smaków, że każdy znajdzie swoje, tej jednej rzeczy nie trzeba wg mnie uczyć się z mozołem, lepiej dać każdemu przestrzeń wolności i czas...Cieszę się, że w smakach mojego dzieciństwa jest mleko dla niemowląt i vibovit zlizywany z dłoni, a nie galareta "wyuczona" przez mamusię i tatusia ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już odpuściłam, zresztą to moje trzecie dziecko, więc i najbardziej lajtowo podchodzę do wszystkiego, ale delikatnie namawiam, pewnie dlatego, że sama lubię i liczę, że takie cymesiki to i ona powinna lubić, bo wiele traci :)

      Usuń
    2. słuszna uwaga. powinno zależeć nam głównie na tym, aby dziecko jadło to, co zdrowe, a co to będzie, to już pikuś.
      z tego względu upieram się przy owocach, ale bywa, że bez sukcesu.

      Usuń
    3. o smakach dzieciństwa było niedawno.

      Usuń
  48. A propos zagranicznych kolegów....
    Moja ś.p.Babcia usiłowała się kiedyś - pod moją nieobecnośc - porozumiec z moim szwedzkim kolegą...
    Kolega władał li i jedynie szwedzkim i ang. - Babcia - polskim.
    NAPISAŁA więc mu na kartce : NIECH USIĄDZIE. NIECH ZJE. CO WYPIJE : KAWĘ CZY HERBATĘ ? itp.itd.
    Po powrocie przypominam jej ze śmiechem, że on nie zna polskiego - na to Babcia :
    - Jak MÓWIĘ do niego - to wiem, że nie zrozumie - ALE CZYTAC CHYBA UMIE ????

    OdpowiedzUsuń
  49. A może żarcik ???
    Blondynka stoi przy garach i zeskrobuje brud z patelni teflonowej nożem. Do kuchni wchodzi mąż i mówi:
    - Zgłupiałaś?! Czemu skrobiesz nożem po teflonie?
    - Sam jesteś poteflon...
    Dobrego dnia. Ania B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahahahahhahaha. dzięki za trochę radochy w pracy, Aniu B.

      Usuń
  50. laboga, jak mię matka męczyła jedzeniem.
    czy starzy nigdy nie kumają, że cuksy zajmują miejsce w brzuchu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę! Wreszcie jakiś głos rozsądku!

      Usuń
    2. Ja tam nikogo nie męczę, nie zmuszam. Ja nienachalnie podsuwam, namawiam :). Zje - super, nie zje - trudno :). Dzisiaj moja młoda wciągając do obiadu sałatę ze śmietaną rzekła "Mamo, dlaczego ja tego nigdy nie chciałam jeść, to jest pyszne!". Ten sam tekst padł niedawno przy jajkach na miękko ;). 9 lat zmarnowała jajek od babcinych kur nie jedząc, kawał życia! Dlatego nawet jak czegoś nie je to nakładam, w końcu kiedyś spróbuje ;).

      Usuń
    3. salma> ja też tak robię. a nuż może kiedyś odważy się spróbować musztardy.
      albo zje liść sałaty.

      Usuń
  51. Jaski tak mają, zaręczam. Mój Janek zawsze przed czymś nowym podczas posiłku pyta'' a ja to już jadłam? smakowało mi?''Najczęściej jadłby Nutele, frytki, schabowe i tosty. Ostatecznie parówka. Nawet pomidor mu śmierdzi.
    To ja może dowcip pasujący do czasu w jakim jesteśmy.

    Zbliża się Euro, jedno jest pewne. Polska zagra 3 mecze.
    o wyjście z grupy
    mecz ostatniej szansy
    mecz o honor:)
    Aska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Jaśki tak mają, potwierdzam! Mój nie je kaszy, makaronu, ryżu, mleka, sera, sosów, bigosów, flaków, fasolki i setki innych produktów (łatwiej napisać, co je niż czego nie je). A dlaczego nie je? Bo nie zna. A dlaczego nie zna? Bo nie je.
      Jeszcze nie przeżyłam takiego wzruszenia, jakie opisujesz. W ostatnim roku syn poszerzył dietę jedynie o... suchy spód od pizzy.

      Usuń
  52. hmmm, jestem dorosla. nie zjadlabym ani tatara, ani bigosu ani flakow, nawet jak by mi za to placili. zakladam, ze pewnie innych doroslych dan tez nie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MR> ja dojrzewałam do pewnych smaków. latami.

      Usuń
  53. Ja byłam dziecięciem niereformowalnym. Nie było szans, że będę jadła "dorosłe" jedzenie, a im bardziej mnie namawiano, tym większy opór stawiałam. Jestem już dorosła i dalej jem po swojemu. Wszelkie śledzie, tatary, flaki, barszcze ukraińskie, mięsiwa, mielone, nóżki i inne galarety - nie ma szans. Wole nic nie zjeść niż tego typu wynalazki.
    Także ja z pogardą patrzę na repertuar jedzeniowy familii. A familia z pogardą na mój ;]

    OdpowiedzUsuń
  54. Co do Euro, ja znam taką wersję:

    Mecz otwarcia
    Mecz o wszystko
    Mecz o honor

    OdpowiedzUsuń
  55. moja dwujęzyczna siostrzenica, lat (wtedy) sześć, robiła moim przyjaciołom i mnie zdjęcie. I rzecze: Powiedzcie "serek!".
    Czymam za łapę, Chusteczko.

    OdpowiedzUsuń
  56. My z siostrą miałyśmy sposób na "obrzydliwe jedzenie". Napchać do buzi ile wlezie i szybko do łazienki wypluć wszystko do sedesu :-) Niestety, dorośli szybko się zorientowali. Momentem przełomowym w zmuszaniu mnie do jedzenia, była sytuacja z piciem soku z selera i marchwi. Bardzo mi ów sok nie smakował i prosiłam, żeby nie zmuszano mnie go pić, niestety na nic moje szlochy - wypij duszkiem, rach-ciach, mówili. Zatkałam nos i wychyliłam szklaneczkę, ale wtedy mój organizm się zbuntował i puściłam soczystego pawia na ścianę. Od tamtej pory już mnie nie zmuszano.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe syfami do picia to ja podlewalam kwiatki. albo wylewalam je przez okno z 10go pietra.

      Usuń
    2. Osobiście nigdy nie miałam "obrzydzeń" jedzeniowych - nie licząc obecnego niejedzenia mięsa wszelakiego poza rybnym. Natomiast moja mama jak była małą dziewczynką, szczerze nienawidziła podawanej do obiadu marchewki z groszkiem. Oczywiście była do zjadania tejże zmuszana, więc opracowała bardzo złożoną operację strategiczną napychania kieszeni fartuszka i wnętrza kapci tą marchewką. Podobno udawało się nawet kilka razy, do czasu spektakularnego orła na środku jadalni z kapciem pełnym marchewki :)

      Usuń
  57. Pani Joanno,dziękuję. za wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  58. Ja tez jem po swojemu - okrawam "tłuste" otoczki z polędwicy, nie cierpię śledzi, galaret, tatarów i innych takich wynalazków.Od dziecka tak mam. I od czasów przedszkola nienawidzę kaszy manny oraz kaszy gryczanej. Zmuszana w przedszkolu razu pewnego do zjedzenia gulaszu z kaszą gryczaną, malowniczo "zahaftowałam' stół. Do dziś na sam jej zapach jest mi niedobrze.
    A propos językowych zabawnych sytuacji:na studiach jeden z wykładowców, niejaki Shawn z Filadelfii nie mógł się nadziwić dlaczego tak fascynującym tematem do rozmów w Polsce są kury - gdzie nie poszedł tam wszyscy rozmawiali o kurach, nawet, a w szczególności, panowie pijący piwo pod sklepami!
    Natomiast kolega z pracy cierpiący na dysortografię (która u niego działała też w języku obcym) sklecił kiedyś maila z treścią: "corrosion witch appeared ..." czyli wolnym tłumaczeniu :pojawiła się wiedźma korozja ;)
    Asiu, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, tluszcz tez wyrzucam,na sama mysl o galarecie mam odruch wymiotny. i nie jadam rzeczy ktore od samego poczatku taplaja sie w sosach z majonezem lub o podejrzanej konsystencji (cos co juz na starcie wyglada jak przezute i wyplute).

      mi kazali jesc bialy ser bo zdrowy. wysypywalam na niego pol cukierniczki, zeby zabic ten wstretny smak. od tamtego czasu nie jadam ani bialego sera ani nic co jest z nim w jakikolwiek sposob zwiazane.

      Usuń
    2. MR , dzięki Ci, myślałam że jestem jedyną istotą, co twarogu nie jada.... no przecież to wygląda jak romoczony papier - takie papier-mache :-((( :-)))

      Usuń
    3. "rozmoczony" - miało byc....

      Usuń
    4. tez mi milo :)

      karton. i to taki ze zle przemielonego papieru i w dodatku przemokniety na wskros ;)

      Usuń
    5. ps. twarogu to ja nigdy nie jadalam bo nie lubie smietany :)

      jedynie w sosie do miesa lub makaronu teraz toleruje.

      Usuń
    6. a ja szykuję się mentalnie do przeprowadzenia diety odchudzającej i jak Was poczytam dłużej, to bez problemu odechce mi się jeść :)))))

      Usuń
    7. Twarożek jest ok. I kwaśne mleko, jogurty i inne maślanki. Słodkie mleko to jest hard core! Ten zapach, ugh... :/.

      Usuń
    8. kwasne mleko? nie ma mowy.

      jogurt? nie pojmuje tej idei...

      Usuń
    9. Asinek, ja też tak mam! Jak zdarzy się jakieś mięso zjeść, to wcześniej muszę je odpowiednie obkroić i wydziubać to co jadalne ;]
      Ale już wszelkie kasze, twarożki, białe sery i tym podobne historie uwielbiam :)
      Aczkolwiek są miksy z rzeczy ulubionych, które są nietykalne - kasza manna na mleku. Za to taka na wodzie - pychota!

      Usuń
  59. A o dwóch turystach, co zamawiali do pokoju nr 22 dwie herbaty to pewnie znacie ? (fonetycznie) :
    "tu ti tu rum tu-tu..."
    A w odpowiedzi usłyszeli :
    "taramtam-tim taramtam-tam..."

    Gorąco pozdrawiam ( bo u mnie na słońcu na rozgrzanym dachu czujnik pokazuje 44 stopnie !! - Szczecin). Ania B.

    OdpowiedzUsuń
  60. mam znajomego, który mając 8 lat wyjechał zagranice. ale kontakt podtrzymany, odwiedzili nas po latach, potem napisał list. Moj tata prowadził wtedy hodowle świnek, wiec kolega uprzejmie zapytał "a jak Twojemu tacie idzie jego świński biznes?"

    OdpowiedzUsuń
  61. Wczoraj się mi gdzieś napatoczył w necie taki dowcip:

    Egzamin z fizyki.
    Wykładowca mocno wku....ony.
    Wchodzi pierwszy student i dostaje pytanie:
    - Jedzie pan autobusem i jest bardzo gorąco co pan robi?
    - Otwieram okno
    - I bardzo dobrze, to proszę mi teraz obliczyć zmiany ciśnienia we wnętrzu pojazdu.
    - Eeeeee..... nie wiem
    Dostał 2.
    Po godzinie zadawania tego samego pytania wynik wykładowca kontra studenci 8:0.
    Wchodzi młoda studentka i słyszy pytanie:
    - Jedzie pani autobusem i jest bardzo gorąco co pani robi?
    - Ściągam bluzkę.
    - Ale jest bardzo bardzo gorąco!
    - To ściągam spodnie.
    - Ale pani mnie nie zrozumiała. Jest taki upał, że żar się z człowieka leje
    - To ściągam stanik i majtki i choćby mieli mnie wyruchać wszyscy faceci w autobusie to okna za ch..a nie otworzę.

    Czymam co się da Joanno.
    Twoja imienniczka.

    OdpowiedzUsuń
  62. Pani Joanno, tak poza tematem: http://www.youtube.com/watch?v=KA0TMA5tQP4&feature=related
    Może się Pani spodoba. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  63. Frankowa_mama23 maja 2012 11:58

    Jakem matka polka never and ever flaków nie zjem, a moja matka (także polka) do teraz próbuje mnie tego "nauczyć". 25 lat i zero postępu. Także spoko Chustka- myślę, że nazbierasz sił na następne 25 lat. :) Czymam kciukasy jak nie wiem co!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słuchałam w Programie 1 PR reportażu z Wami.
      wzruszający, bardzo.

      kciukasy i Wam.

      Usuń
  64. Czytając ten post poryczałam się dwa razy: najpierw, jak przeczytałam co Joanna pisze o swoim samopoczuciu.
    A potem ze śmiechu, jak przeczytałam wystąpienie w Tall Room:)

    Ściskam Cię bardzo mocno, Asiu. Nie piszę często, ale wszystko namiętnie czytam i codziennie myślę o Tobie, Expensive Scarf, jak napisał ktoś wyżej:)

    OdpowiedzUsuń
  65. Ja mam hardkor jedzeniowy z moim Leosiem (4 lata). Kiedyś mąż zaproponował mu zjedzenie kawałka pizzy, a dzieć na to: "błagaj mnie na kolanach, tatusiu, to zjem..."
    Oczywiście błagania nie było, młody chodził głodny do końca dnia, taki zawzięty potomek!

    Chustko, pozdrawiam z upalnego Krakowa :)

    OdpowiedzUsuń
  66. Moj zagramaniczny ojczym chcial kiedys serdecznie podziekowac kelenerowi za zurek. Wlazlam pod stol jak uslyszalam "Ty, fajna masz kielbasa" Lena

    OdpowiedzUsuń
  67. Tekst mojego synka, który dostał zupę jarzynową z groszkiem:
    - o nie, nie będę jadł groszku!
    - dlaczego ???
    - bo się grzmoci.

    cokolwiek by to znaczyło ...

    Magda M

    OdpowiedzUsuń
  68. Mój syn jak był mały jadał tylko bułki z masłem i szynką, nutellę, kuleczki nesquick, jajka, ziemniaki i .... kapustę kiszoną. Pił do tego hektolitry mleka i jogurtów.

    Teraz już mu wybrzydzanie minęło i je bardzo dużo rzeczy w tym nawet bardzo egzotyczne smaki.

    Konsekwentny jest tylko do pomidora i nawet w makdonaldzie zamawia sobie burgery bez pomidora.

    OdpowiedzUsuń
  69. Bardzo podoba mi się brak modearcji - przede wszystkim dlatego, że głupie komentarze i tak omijam a na swój natychmiast mogę popatrzeć z dumą. :P

    OdpowiedzUsuń
  70. Brzmi jak kawał, ale koleżanka przysięgała, że to prawdziwa historia.
    Akcja dzieje się w tramwaju. Na przystanku wsiada sporo osób. Siedzący czarnoskóry vel murzyn ustępuje miejsca kobiecie w średniozaawansowanej ciąży. Jedna babuleńka na wyraźnym wkurwie:
    - Nie wiem, jak u was w Afryce, ale u nas to szanuje się starszych ludzi.

    Na to vel murzyn:
    - Nie wiem, jak u was w Polsce, ale u nas w Afryce starych ludzi się zjada.
    :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej miejska legenda niż autentyk (też słyszałam od kogoś, kto zna kogoś, kto przy tym był...), ale pouczające;)

      Usuń
    2. byłam świadkiem sytuacji w tramwaju, gdy starsza kobieta torbą z zakupami uderzyła w głowę młodą dziewczynę siedzącą na kolanach koleżanki, bo chciała usiąść chętnie wtedy bym ją zjadła :/

      Usuń
    3. To ja znam coś podobnego. Do tramwaju wsiada młoda dziewczyna i zajmuje miejsce siedzące, podchodzi do niej starsza Pani i wymownie szturcha ją torbą. Dziewczyna nic sobie z tego nie robi i siedzi dalej. Po pewnym czasie zirytowana babcia pyta: A panienka to w ciąży jest, że starszemu nie ustępuje? Dziewczyna na to: A jestem, od piętnastu minut, jeszcze mi się nogi trzęsą, nie widać?
      Trochę zbereźny, ale zabawny. Pozdrawiam.

      Usuń
    4. noooo nawet bardzo:)

      Usuń
  71. I jeszcze jedna historia. Wykład o rurach i kanalizacji. Jeden obcojęzyczny student zgłasza się w połowie wykładu i w desperacji pyta:

    - To ja już nic nie lozumiem. Pies ścieka, woda ścieka...?

    OdpowiedzUsuń
  72. I autentyk: znajoma uczyla polskiego dziewczynę z Anglii. Uczennica przychodzi na lekcję mówiąc, że nie wiedziała, że Polska to taki fantastyczny kraj. Nigdzie indziej nie spotkała się bowiem z taką troską o zwierzęta.

    Dziewczę na przejściu dla pieszych zobaczył

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urwało mi post, ajmsory.

      Zatem: dziewczę zobaczyło napis: PIESI.

      Usuń
  73. Nie mam dysleksji, ale czasem zdarza mi się przeczytać coś dziwnego. Dawno temu przeczytałam na tabliczce napis:
    ŻŁOBEK BOLSZEWIKÓW
    a był to Związek Bojowników (o Wolność i Demokrację, rzecz jasna)
    Ostatnio na wielkiej szmacie Orange przeczytałam:
    Fuck Pack :)
    A jakiś czas temu, z okazji pewnej kampanii społecznej:
    Majtki na rynku pracy

    OdpowiedzUsuń
  74. Czy Jas je sushi? :) Tatar rulez, uwielbiam. A długie, trudne w czytaniu teksty, anonimie, to się skanuje wzrokiem/omija - jeli prowadzisz samochod, to wjeżdżasz w przeszkody? :D

    Walcz Asiu. Chujaski od Ann z Twojej Wsi

    OdpowiedzUsuń
  75. Dobra, dorzucę anegdotę, która jest dla mnie od lat number one, a do tego komponuje się z niedawnym postem nt. smutków i jak z nimi żyć. Oczywiście - ponoć - autentyczna, choć źródła nie podam.
    Samuel Beckett przechadzał się pewnego wiosennego dnia po parku ze swym przyjacielem. Ów zagaił:
    - Jaka piękna wiosna!
    - Tak.
    - Ptaki śpiewają, kwiaty tak pięknie kwitną...
    - No tak.
    - Po prostu żyć się chce!
    - Aż tak daleko bym się nie posunął.

    Pozdrawiam wszystkie byłe/obecne/przyszłe studentki polonistyki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Była z UAM.

      Usuń
    2. UAM, powiadasz? :) piąteczka.

      Usuń
  76. A mój 4letni syn zrobił tak:
    mając 6 m-cy jadł flaki, w okolicach roku - rybę z grilla, na dzień dzisiejszy śledzie, parówki rulez (fuj jak dla mnie)no i pierożki ze szpinaczkiem, inne nie smakują mu. Jestem dumna :) mogę :) ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. elw:) moja dziś już 7-latka je krewetki, małże, ale jajecznicy nie tknie

      Usuń
  77. To coś o jedzonku:
    Dwaj malcy w piaskownicy. Jeden coś miele w buzi, drugi pyta- co jes? - mięsko
    skąd mas? - psypełzło.

    Joanna

    OdpowiedzUsuń
  78. To ja z beczki na temat zjadania ludzi. Jako że mam w domu córę nastolatkę w szczytowej kondycji dorastania, ostatnio przypomniałam sobie taką mądrość życiową:
    ""Dzieci jak są małe to
    są tak słodkie, że chciałoby się je zjeść. Jak dorosną to się żałuje, że się
    tego nie zrobiło."
    - autor nieznany. No więc jestem na tym etapie :).

    OdpowiedzUsuń
  79. A z anegdot czasów dziecięcych, moja ww córcia mając lat bodajże 4 oczywiście bardzo wybrzydzała przy jedzeniu (że nie wspomnę o długości spożywania każdego posiłku - Panie w przedszkolu z obłędem w oczach błagały mnie żebym choć śniadanie jej w domu dawała bo Młoda kończyła je jeść akurat gdy na stół wjeżdżał obiad z którym finiszowała tuż przed podwieczorkiem). Za przykład właściwego zachowania przy stole została jej zasugerowana kuzynka, rówieśnica która szamała wszystko jak leci. Po obszernym zachwalaniu tejże zapytałam moje dziecię "Co na to powiesz?" a ona po głębokim zastanowieniu: "Smacznego"... Normalnie cycki mi opadły. Teraz je juz lepiej ale wędliny np. nie tknęła od dobrych 10 lat (choc mięso na obiad je) i jej zapach czuje w drugim pokoju, ostentacyjnie zamykając wtedy drzwi bo śmierdzi... :/

    OdpowiedzUsuń
  80. Ja dla odmiany w dzieciństwie nie chcąc zrobić przykrości tatusiowi który zaprosił mnie do koktajl baru na bitą śmietanę (tatuś był marynarzem, rzadko bywał w domu, nie znał moich preferencji kulinarnych i nie wiedział że bita śmietana powoduje u mnie mdłości), grzecznie ją zjadłam a potem równie grzecznie wymaszerowałam z baru i wszystko na Jego oczach zwymiotowałam... :) Takie dobre dziecko byłam! Ha! :)

    OdpowiedzUsuń
  81. Moja kochania babunia lat 81 ogląda Taniec z gwiazdami (jakąś edycję chyba 2) i jako że jest fanką seriali to ogląda na Dobre i na złe (jedno i drugie leciało w niedzielę) . W jednym o godzinie 16.00 widzi chorą na raka do Zosię a na innym kanale o 20.00 ta sama aktorka M.Foremniak tańczy i wywija hołubce w stroju bodajże ludowym. I tak patrzy patrzy, i w końcu ze zdumieniem stwierdza: Telewizja kłamie!!! To ona jest chora czy tańczy bo ja nie wiem!!!! Mój mąż zripostował - Babciu ale tamto było o 16 a teraz jest 20, może wyzdrowiała do tego czasu??? Babcia się zasępiła i wymruczała - a wiesz wnusiu wszystko jest możliwe.
    ( babunia ogląda namiętnie modę na sukces,oraz wszelkiej maści telki gdzie przez 200 odcinków jest różna kompilacja tak niesamowitych zdarzeń że nic już jej nie zdziwi tzn. córka ojca okazuje sie byc jego przyrodnią siostrą która jak Taylor zmartwychwstała)
    Ciąg dalszy dopisało życie -
    babunia jakiś czas potem dorwała szmateksa (gazetę typu kolorowe zdjęcia czytaną na przystanku w celu zabicia smiertelnej nudy po odmóżdzającym dniu w pracowitej pracy)na którym widnieje zdjecie M.Foremniak i R.Maseraka. I babunia myśli, myśli i mruczy do siebie - to ona nie chorowałai nie tańczyła, ona się GZIŁA!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i wszystko jasne :)) bardzo mi się to spodobało

      Usuń
    2. to jest historia żywcem do Gali, Vivy, Życia na gorąco, Faktu i na Pudelka :))

      Usuń
  82. Plakat reklamujacy film "Wedrowki dinozaurow" przeczytalam "Parowki z dinozaurow"
    na rynku przeczytalam na budzie Narkotyki, byly Mandarynki

    OdpowiedzUsuń
  83. Na złote gody dziadek i babcia siedzą łuskając groch do olbrzymiego gara. W końcu dziadek trawiony od lat wyrzutami sumienia podaje jeden groszek babci, pokazuje na garnek i mówi:
    - Ten groszek symbolizuje zdradę, ale jak znika on na tle tych wszystkich wspólnych dni życia.
    Babcia pomyślała chwilę, chwyciła garnek i rzuciła przez ramię:
    - Dzisiaj znów grochówka

    OdpowiedzUsuń
  84. mój syn jako maleńkie dziecko był rozkoszny i ssał cyca do 3 roku życia. Potem owo dziecię przerzuciło się na ziemniaki ze śmietaną (nie pytajcie mnie jak wymyślił to połączenie) oraz deserki typu danio, no i oczywiście największa miłość FRYTKI. Nic innego nie było zjadliwe. I pieknie na tym wyrosło. Przełom zaczął się w wielku 20 lat kiedy ow młody przystojny i dorodny młodzieniec odkrył hamburgery, pizze, sphagetti, kurczaka, kotlety mielone, schabowe i rosół.
    A wczoraj weszłam do jego pokoju i zamarłam. Przeraziłam się. Wstrzymałam oddech. Zatkało mnie. Siedział nad... książką!!!! Zrobiło mi się aż głupio bo moje dzięcię z męskim zarostem odwróciło się do mnie i zadziwione zapytało - nie wiedziałaś że czytam książki?

    OdpowiedzUsuń
  85. http://www.pinspire.pl/pin/show/8198213

    OdpowiedzUsuń
  86. stoi starsza kobieta nago przed lustrem i smętnym wzrokiem patrzy: pomarszczony brzuch,pomarszczone uda, obwisłe piersi-generalnie nie najfajniej. Po chwili kontemplacji uśmiecha się i mówi "dobrze mu tak"

    mój syn po skończeniu 10lat zaczął próbować nowe smaki,ale do szpinaku do tej pory go nie przekonałam (obecnie 18)

    Lucha

    OdpowiedzUsuń
  87. moja pierwsza pocztówka wysłana dziadkowi z koloni to był rodzinny przebój. zaadresowałam:

    śp. witold bla bla bla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróbel, rządzisz!!! :)))

      Usuń
    2. Po zdanym egzaminie na studia byłam na praktykach robotniczych (było coś takiego, żeby studenci wiedzieli, jak ciężko lud pracujący miast i wsi pracuje na luksus naszego studiowania) no więc podczas tych praktyk któregoś dnia siedziałam w sali (mieszkaliśmy w świetlicy fabryki) i pisałam podanie o przyznanie akademika. Napisałam już prawie całe, trzeba było tylko podpisać, ktoś mnie odwołał, nalał piwa, bo tam wesoło było ogólnie, wróciłam, podpisałam, rano miałam wysłać. Potem ktoś mi poradził, żebym pokazała opiekunowi praktyk, może jeszcze coś trzeba zmienić. To był młody asystent. Poprosiłam, żeby przeczytał i ze śmiertelnie poważną miną powiedział, że świetnie napisałam, ale on się obawia, że Jego Magnificencja nie ma poczucia humoru. Na końcu dopisałam: całuję mocno, Kinga

      Usuń
  88. Małżeństwo Polaków pojechało do Anglii , wynajęło pokój w hotelu , spokojnie wypakowują bejtle, aż tu nagle sprintem na środku pomieszczenia zasuwa wielka mysz.
    Żona się rozpiskała , rozwrzeszczała i sztorcuje męża - Zenek dzwoń do obsługi, ty znasz lepeij angielski. Zenek leniwym ruchem sięgnął po telefon, i znudzonym głosem mówi do portiera.
    -Do you know Tom und Jerry?
    Zdezorientowany portier odpowiada:
    -Yes
    na co Zenek:
    -JERRY IS HERE!!!

    OdpowiedzUsuń
  89. moje dzieci ostatnio na wszystko mówią ze nie będą tego jadły oprócz słodyczy i ziemniaków w mundurkach z gzikiem. czwarty dzień mam to już na obiad:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, jejku - ale z takim prawdziwym, poznańskim gzikiem? Tym pysznym, przepysznym?
      Mogłabyś tak łopatologiczne, jak dla ostatniej fajtłapy kuchennej napisać jak to cudeńko wyczarować?

      Usuń
  90. Znaczy się pyry z gzikiem. :)

    OdpowiedzUsuń

 
©KAERU 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone Sałyga