czwartek, 1 września 2011

[500].

(Joe Pass - Autumn leaves)

***

zdumiewające: dożyłam.

minął rok.
raka właściwego już nie ma - są za to dorodne przerzuty.
włosów też nie ma, ale jest za to piękna beatakozidRak.
przedszkolak zamienił się w ucznia.
Niemąż - w nie Niemęża.
wspomnienie po psie - w kota.
38 - w 34.

ciekawe, jaki będzie 1 września za rok.
ciekawe, co i jak się zmieni.
czekam.

***

pamiętacie Wasz pierwszy dzień w szkole?

75 komentarzy:

  1. nie, ale ten zapamiętam na bank :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tiaaa - pamietam. Normalnie horror to był :). Tabuny dzieciaków, obca baba za biurkiem i ten straszny fatuszek... Rrrrety. A na pamiątkę zostało mi zdjęcie na którym.... dłubię w nosie... Słodko co?! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszego dnia- nie. Ale pamiętam koszmar kałamarzy i maczanych w nich piór, a co za tym idzie kleksów i wiecnie poplamionych od atramentu dłoni. Chwila w której ostałam swoje pierwsze w życiu pióro na naboje, ech...- to pamiętam do dziś:*
    Wczoraj kupiłam Młodszej pierwszy w życiu żakiet- śliczny, czarny, wcięty w talii, bo-"rozumiesz Mamucie, ja już nie jestem dzieckiem i szósta klasa musi się wyróżniać". Przypięła sobie szara różę, a ja wtedy zobaczyłam jaka jest już duża:(
    Ściskam Cię Joasiu mocno.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie, zupełnie nie
    ale pierwszy dzień moich dzieci bardzo ( 2005 i 2010 )

    OdpowiedzUsuń
  5. tak :) czarna spódniczka - ogrodniczka z naszyta sową;), biała koronkowa bluzeczka - gryzła - i co najgorsze - czarna aksamitka zawiązana na kokardke pod szyjką... ryczałam, bo podejrzewałam że ta aksamitka to krawat:)sisi

    OdpowiedzUsuń
  6. po paru latach przedszkola, ktore prawie wykonczylo mnie psychicznie szkola byla dla mnie wybawieniem;) wszystko mi sie podobalo poza konicznoscia noszenia paskudnego czarnego fartucha; tarcza mi sie podobala a matka zlitowala sie nade mna i nie musialam juz chodzic w juniorkach

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo wyraźnie =D Chociaż było to ponad 20 lat temu... Pani Czpionka nauczyła nas wtedy piosenki pt. "Cwierkają wróbelki" heh
    A dzisiejszy dzień równie mocno utkwi mi w pamięci (namacalnie czuję, jak wyskrobuje sobie miejsce w głowie) - moja córka została oddana do przedszkola. Poszła z taką radością! Nawet nie obejrzała się za mamą. I dobrze, bo stałam tam ze łzami w oczach. Miętka jestem, no... i przed okresem ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Joanno, przyjmij życzenia jubileuszowe;)z okazji 500 posta!
    Co najmniej dwa zera jeszcze Tobie i i czytelnikom Chustki życzę:))
    Kochana, zdrowia, siły, przetrwania tego etapu leczenia - serdeczności:))

    OdpowiedzUsuń
  9. tak, niestety. przekręcili moje imię, a poza tym byłam strasznie przerażona, i nic nie wyglądało jak w moich wyobrażeniach. bo przedtem strasznie chciałam już iść do szkoły, całkiem jak Hania Bania. czytałaś Hanię Banię?

    OdpowiedzUsuń
  10. Pamiętam! Miałam zapalenie gardła, ale nie chciałam przegapić rozpoczęcia roku - mama zawiązała mi na szyi apaszkę, którą - dla pociechy - spięła broszką w kształcie małej , czerwonej róży (którą zawsze chciałam zostać obdarowana ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. Pamiętam wielką atłasową kokardę w zielone groszki - ohydna. Kazali nam ją nosić na każdy apel. A jak tam synek?

    OdpowiedzUsuń
  12. żeby dobrze było Wam życzę :)
    Pamiętam, poszłam do szkoły rok wcześniej, ale za to miesiąc później. I tam nikogo nie było, bo tego dnia wszystkie dzieci z pierwszych klas pojechały na basen :) Tak oto mój pierwszy dzień w szkole był drugim dniem.
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja swojego nie pamiętam zupełnie.
    Dzieciowe za to bardzo.
    I jakoś tak... średnio sympatycznie.
    Raczej z ulgą, że to już za mną.
    I za nimi też.

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak.Kasztany miały takie same dojrzałe owoce,jak dziś ....Szłam sama.Patrzyłam w górę na wierzchołki drzew i zastanawiałam się jak zdobyć ten kasztan z samego wierzchołka.A potem przypisali mnie do klasy "B" i było mi głupio,bo "B" to baran :D

    OdpowiedzUsuń
  15. tak, pamiętam.
    było pochmurno i miałam jakąś koszmarnie krótką spódniczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja z półki „przechodzonej młodzieży” jestem i pierwszego dnia w szkole zapamiętałam głównie zwinięte w bucie , gryzące rajtuzy. Kupione były „na wyrost” i z nadmiarem trzeba było coś zrobić. Do wyboru były wiszące na kolanach skręty albo reszta zawinięta i schowana do buta. Ta reszta okazała się bardzo niewygodna i zdecydowanie przyćmiła inne doznania
    z mojego szkolnego debiutu…:)

    Pamiętam też jaka byłam dumna ze swojego pierwszego tekturowego tornistra, który z wierzchu błyszczał jak… No i oczywiście piórnik – drewniany, z żaluzjowym zamykaniem – też lakierowany. Za to zamykanie i otwieranie piórnika z częstotliwością światła (trzeba było co chwilę sprawdzać czy coś nie wyparowało..:) – pierwszy raz w życiu stałam w kącie.
    Zdecydowanie nadużyłam odporność Pani na szuranie tą nieszczęsną żaluzją.

    Pamiętam też kałamarze noszone codziennie do szkoły w takich kolorowych woreczkach zrobionych przez mamę na szydełku. I dziury w ławkach szkolnych na te kałamarze…
    Ale to już dla zaawansowanych pierwszaków – wcześniej tylko pisanie ołówkiem.

    Pozdrawiam serdecznie...:)
    Ala

    OdpowiedzUsuń
  17. Post nr 500!
    Gratulacje dla Ciebie i Syneczka.
    A

    OdpowiedzUsuń
  18. Pamietam swoj pierwszy dzien w zerowce. Zupelnie nie rozumialam dlaczego niektore dzieci wisialy zaryczane u matczynej spodnicy i nie chcialy wejsc do klasy.
    Werita

    OdpowiedzUsuń
  19. A gdzie różowa peruka..zgodnie z życzeniem synka? :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jesteś olśniewająco piękną kobietą. Masz zachwycającą, filmową urodę.

    OdpowiedzUsuń
  21. Niemąż w nie Niemęża? Gratulacje

    OdpowiedzUsuń
  22. Pamiętam, ze nie dostałam tytki ze słodyczami a inne dzieci miały:((
    Wszystkie kolejne rozpoczęcia roku szkolnego były fajne, ale szybko nauczyciele zaczynali zadawać do domu i jakoś też szybko przemijała radość z nowych książek i zeszytów... było jak zwykle, znów tyle czekania na wakacje...
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wszystko się zmienia... Ja w każdym razie chcę żebyś była widzem tych wszystkich zmian i ich kreatorem. Trzymaj się ciepło, bo jesiennie bardzo.
    banita

    OdpowiedzUsuń
  24. zajebiaszcza beatakozidrak :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ty Cudo chodzące wlałaś się już?

    OdpowiedzUsuń
  26. wlewam popołudniu, od 16.00.

    OdpowiedzUsuń
  27. Pamiętam, gdyż w wakacje poprzedzające I klasę rozwaliłam sobie powiekę będąc na wakacjach u babci na wsi. Miałam szytą powieke i później zaklejone oko. Stąd moja trauma że 1-go dnia szkoły będę się lansować z zaklejonym okiem jak pirat-ka. Opaskę zdjęli na szczęście. Miałam dwa kucyki dwie ogromne kokardy i wielki rożek ze słodyczami. I fartuszek rzecz jasna. Fe. Trzymam kciuki za wlew.

    OdpowiedzUsuń
  28. Dla Jaśka życzenia, żeby szkoła była fajna:))a Pani w dobrym gatunku...

    OdpowiedzUsuń
  29. niemaz w nie niemeza? nie kuam? z niemeza w meza czy co? wyjsnij prosze :)

    milego wlewu bez mdlosci i rzyganka

    OdpowiedzUsuń
  30. o fuck!:)))) no wygladasz...nie powiem;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Mój dzieć dziś debiutował w szkole. Do teraz cała sie trzęsę z wrażenia:)
    Ze swojego pierwszego dnia w szkole pamietam dwa kucyki i ogromne czerwone kokadry, zawiązane tuż nad uszami. Do dziś nie wybaczyłam ich mamie:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Niemąż w nie Niemęża czyli ...:) superrrr! pozdrowienia i gratulacje od sisi

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie pamiętam, więc widocznie nie był zbyt emocjonujący.
    A jak pierwszy dzień Giancarla minął?

    Na tobie to jakaś subtelniejsza wersja Beaty Kozidrak. :)

    Gabi

    OdpowiedzUsuń
  34. Pamiętam jak dziś. Granatowa aksamitna spódniczka, biała bluzka z okrągłym kołnierzykiem z doszytą falbanko-pliską. I że się wyrwałam za wcześnie na parkiet, kiedy wyczytywali nazwiska, bo się już doczekać nie mogłam. Dostałam naszywkę z brązowym misiem - jak wszyscy z klasy Ia :)

    OdpowiedzUsuń
  35. OPamietam, choc było to w 1968 roku. Miałam 6 lat, umiałam czytac i pisac i bardzo chciałam isc do szkoły ale gdy juz tam mama zaprowadziła mnie 1 wrzesnia to bardzo się bałam. Bałam się hałasu,tłumu dzieciaków i pan nauczycielek choć starały sie miło uśmiechać. Miałam rację, choć byłam zdolnym i pracowitym dzieckiem to pierwsze 4 lata zatruła mi nauczycielka Zofia Rzeczycka i nigdy jej nie zapomnę bo była moim dziecięcym koszmarem. Potem od klasy 5 słońce zaświeciło i już zawsze w szkole byłam szczęśliwa:) Moje dzieci już obecnie dorosłe miały wspaniałe nauczycielki bo nim poszły do szkoły przeprowadziłam wcześniej wywiady i umieściłam je w odpowiednich klasach. Moje dzieciaczki nie przeżyły szkolnych koszmarów.

    OdpowiedzUsuń
  36. jakoś chodzisz mi po głowie. I dzisiaj mam połąćzenie z JP2. On mi mówi, że będzie wszystko w porządku. Oczywiście, nie mam pojęcia, co to dla niego znaczy, ale prosił, żebym przekazała.
    Ja tak czasami mam, że gadam ze zmarłymi. Nie przejmuj się nadmiernie.

    Będzie ok - powiedział.

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja nie bardzo pamiętam mój pierwszy dzień...pamiętam za to moją Panią, która była najpiękniejsza, najmądrzejsza i najmilsza na świecie:)))dla mnie przynajmniej;)))
    Obecnie przeżywam wszystko z moimi dziewczynkami..np co roku I września robimy fotkę na pamiątkę jak wyglądały:)))Potem będą wspominać:)Pozdrawiam cieplutko życzymy dużo zdrówka i pokonania choroby:)

    OdpowiedzUsuń
  38. To podwójne zaprzeczenie jest tak oczywiste, że aż przeraża mnie, że można go nie rozumieć.

    OdpowiedzUsuń
  39. Kochana Chusteczko!:)

    Dziś z przerażeniem obserwowałam września na ulicach Krakowa. Jest lans ( o ile teraz jeszcze używa się takiego słowa, nie wiem, ja rocznik 84:)z Rajbanami na nosie koniecznie, sukienką z odkrytymi plecami i czerwoną szminką na ustach... Za moich czasów.... Ech...mam nadzieję,że nim dorosną moje dzieci rzeczywistość jeszcze sie zmieni. Na lepsze.

    Uściski z miasta Kraka i napisz koniecznie jak się czujesz po dzisiejszych atrakcjach:)

    Buziak!

    eM

    OdpowiedzUsuń
  40. poszłaś wlewać, więc trzymam - to po pierwsze.
    dugie: niemąż/mąż - rewelacja :)
    trzecie: giancarlo w szkole - ojej, jaki duży!
    last, but not least: 500 wpis - lepiej trafić nie mogło :)
    /woda

    OdpowiedzUsuń
  41. Pierwszy dzień? Chyba miałam czerwoną spódnicę i biała bluzkę. Tak coś mi się kołacze. Pamiętam, że odwiózł mnie tata, że skończyło się to mniejszą katastrofa i zamotaniem, niż w przypadku pierwszego dnia zerówki. Ale chłopina w realiach rozpoczęcia roku szkolnego też się marnie odnajdował. Początkowo staliśmy pod salą gimnastyczna, bo był tłum ludzi. Ostatecznie tata stwierdził, że co jak co, ale ja to chyba powinnam być w środku, więc mnie gdzieś tam ulokował, a sam się ulotnił na zewnątrz, bo tłumów nie znosi.
    Moja klasa była jedyną z kolorowymi ławkami, wykładziną i tablicą suchościeralną. Miałam rewelacyjną Panią! Ale po roku poszła na macierzyński i przez dwa lata męczyłam się z jakąś jędzą, a w 4 klasie, to już w ogóle dostałam beznadziejną wychowawczynię. Bardziej utkwił mi w pamięci koszmar kolejnych lat, niż ten pierwszy dzień szkoły.


    A jak wrażenia Giancarlo po pierwszym dniu? Ma fajną i mądrą Panią? To chyba najważniejsze, żeby trafić pod ciepłe i mądre skrzydła nauczyciela, który wprowadzi w życie szkolne.

    Trzymaj się dzielnie! Chemia, chemią, ale obyś się po niej względnie dobrze czuła.

    OdpowiedzUsuń
  42. gratuluje, i pierwszego wrzesnia i nie Niemeza, i sily.
    b.

    OdpowiedzUsuń
  43. Chustko, przepraszam za wścibstwo... ale co z Niemężem? W pierwszym odruchu chciałam gratulować, a teraz sama nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  44. 28 lat temu był mój pierwszy dzień w szkole. Pamiętam, szłam z mamą, która rzuciła coś o upływie czasu. I ja się poczułam taka dorosła i dotarło do mnie, że mama się starzeje. Płakałam przez całą drogę z tego powodu.
    Mama była wtedy młodsza niż ja teraz...
    Eliza

    OdpowiedzUsuń
  45. Mój pierwszy dzień w szkole nie nastąpił 1-go września, ale tak gdzieś 2 tygodnie później. Zamiast w szkole wylądowałam bowiem w szpitalu z powodu żółtaczki,której to choroby dostałam ze strachu przed szkołą.Tak bardzo się bałam, że mam iść do szkoły, a nic nie umiem , ani czytać, ani pisać, że z tego stresu zachorowałam. Myślałam, że w szkole od razu będą mnie pytać i wyjdzie na jaw moja niewiedza. W dniu, w którym poszłam w końcu do szkoły było rysowanie, dostałam za rysunek piątkę i dalej już było OK.
    Wszystko to działo się dokładnie 50 lat temu, a pamiętam jakby to wczoraj było. To przejmowanie się za bardzo wszystkim i zamartwianie się na zapas doprowadziło mnie w końcu do zachorowania na raka.
    Asiu, życzę synkowi powodzenia w szkole, a Tobie to wiesz czego:)

    OdpowiedzUsuń
  46. gratuluję przemiany Niemężą w nie_Niemęża oraz śliczne zdjęcie tu widzę.

    OdpowiedzUsuń
  47. Pani Joanno, nigdy jeszcze nie komentowałam, ale wiernie kibicuję i czytam z uwagą każdą literkę! Trzymam kciuki za Panią i walkę, którą przyszło Pani toczyć... Syn to już prawdziwy mężczyzna! :) pozdrawiam ciepło całym sercem!

    p.s. do napisania skłoniła mnie myśl, że na powyższym zdjęciu wygląda Pani prze prze prze prze pięknie!

    Anna, Trójmiasto

    OdpowiedzUsuń
  48. Niestety natknęłam się na przykrą wiadomość: Paulina odeszła
    :(

    ściskam Kasia

    OdpowiedzUsuń
  49. hmm jakoś nie pamiętam, za to dokładnie pamiętam pierwszy dzień w przedszkolu i wielką łzę na policzku... :)

    OdpowiedzUsuń
  50. pewnie, że pamiętam - miałam granatową sukienkę i biała bluzkę ;-) po części oficjalnej Mama zabrała mnie na lody ;-)

    OdpowiedzUsuń
  51. Jak Jankowi podobała się szkoła?

    OdpowiedzUsuń
  52. Joanno, to najpiękniejsze pierwszowrześniowe zdjęcie. Masz niezwykłą urodę.

    Powodzenia na cały, oby jak najlepszy, nowy rok szkolny dla Ciebie i Syna!

    OdpowiedzUsuń
  53. Pamietam, jeszcze dostalam solindy ochrzan od ojca, bo z krzesla, gdzie przygotowane byly ciuchy zniknela jedna podkolanowka. Znaleziona potem za wersalka cala w pajeczynach. Taka wyszlajana przez psa. Pekalam z podniecenia. Jak kazdego wrzesnia do czwartej, piatej klasy. Moja corka idzie do trzeciej i juz psioczy, ze fujjj, ta szkola.

    OdpowiedzUsuń
  54. ślicznie Pani wyglada !
    duzo WSZYSTKIEGO Pani zycze....
    olga

    OdpowiedzUsuń
  55. Co tam moj pierwszy dzien w szkole. Ja tu zdjecie ogladam i widze taka Gwiazde, w dodatku z takim samym szalem jak moj - kurde, ale to nie ja i nie moj Jasiek tylko Twoj :)) Gwiazda ze 3 latka mlodsza ode mnie, a Jasiek ze 3 latka starszy od mojego :) Pieknie wygladasz, no a Synek to juz powazny mezczyzna, marynarka, te sprawy ...:) Tylko po co mu ta czapka na glowie? Zimno w Polsce czy jak? Powodzenia w szkole zycze!
    Patrycja

    OdpowiedzUsuń
  56. za rok? a za rok bedzie rownie piekne zdjecie :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Ale jesteś śliczna! Bardzobardzo Ci do twarzy w tej peruce.

    OdpowiedzUsuń
  58. :)
    ukłon w Twoja stronę:) za dar szczerego, nieskomplikowanego oddania tego co dzieje sie u Ciebie.
    Tulę Cię mocno:)
    Podziwiam:)
    Zaciskam zęby bo świat jest cholernie niesprawiedliwy!!!!
    Życzę Ci jak najwiecej "pierwszo-wrześniowych" dni!!!!!
    :)
    Ściskam,
    Sylwia

    OdpowiedzUsuń
  59. Asik wyglądasz .. zajebiście!
    Użyję powszechnie stosowanych ku mnie słów za czasów perukki:
    -Och, zupełnie nie widać, że to peruka!!
    Kiedyś mnie to drażniło, dziś wiem patrząc po zdjęciach, że to prawda!
    Twój Ulubiony Doktor tez się nabrał ha ha ;) i skwitował-no cóz, jestem tylko mężczyzną :D
    Już dawno Ci pogratulowałam NieMęża chili Męza:*
    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  60. Pierwszego dnia, nie pamiętam. Pewne jest to, że zerówka mi sie spodobała. Pamiętam, ze w pierwszych tyg. wybiłam zęba koleżance, bo się panoszyła :) Wojtka przywitanie "0" było dziś ekspresowe. 30-45min pogadanki dyrektorki, zakręcenie się dzieci po salach i zapraszamy jutro. Jutro tak naprawdę będzie ten pierwszy pełnoetatowy dzień zerówkowicza :) Młodego puściłaś w końcu do pierwszej klasy? Bo się pogubiłam.

    Uściski, trzymaj się / Kasia

    OdpowiedzUsuń
  61. Joanno, obyś tak zdumiewała nas nadal i jak najdłużej. Jest w moim życiu pewna znajoma i zdumiewa mnie już tak 23 lata po diagnozi, dlatego wszystko jest możliwe. Ta znajoma jest niesamowita: ma humor, nigdy go nie traci i wbrew obiegowym opiniom ( przy paskudztwie) pije alkohol, choć oczywiście nie nadużywa go. Ma się dobrze i co jakiś czas bywa w szpitalach na wycince. jednak żyje, wygląda pięknie i mało kto wie że jest taka chora i powycinana.Chustusiu śliczna, masz wielką szanse na długie życie z takim poczuciem humoru jak Twoje i takim małym rozrabiaką u boku jak Giancarlo. To uroczy mały facecik:) tak jak i jego mamuśka. Nie bierz sobie smutnych wiadomości do swojego serducha i choć świat jest pełen smutku to jednak chwile radości jakie wyłapujemy dają nam powera na każdym polu działania. Pozdrawiam ciepło a Jasiowi życzę super wychowawczyni i fajnych kolegów oraz koleżanek.Reszta sama będzie wspaniała bo to zdolny Jaś:)

    OdpowiedzUsuń
  62. Mój pierwszy dzień w szkole ...niestety nie pamiętam , ale pamiętam migawki innych dni , nie wiem sama dlaczego utkwiły mi w pamięci bo jak tak pomyśleć to sa bzdury.
    Pamiętam za to bardzo dobrze pierwszy dzień w szkole mojego synka, dziś już dorosły facet , z zona i dzieckiem ...a to było tak niedawno.
    Jak ten czas leci :(...Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  63. ja zaś pamiętam lęk przed niepowodzeniem, ośmieszeniem.
    i byłam przerażona monumentalną wielkością szkoły. i przerażał mnie hałas, ilość dzieci.
    bałam się, że ktoś mnie stratuje, zadepcze, zepchnie ze schodów.
    (idąc do pierwszej klasy ważyłam 17 kg :])

    OdpowiedzUsuń
  64. Witam, nie bede na temat, ale Chustko i kilka innych Twoich kolezanek bedziecie dla mnie jak boginie ktore daja bardzo duzo pozytywnych wibracji.Jestescie wielkie babki z mega moca i nawet w nie pozytywnych postach pozytywna moc az kipi.Dzis trafilam pierwszy raz na takie blogi przez fundacje Rak'n'roll ktora sledze ostanio i bede od dzis sledzic Wasze poczynaia bede wasza cziridelka ktora bedzie mocno myslec o tym ze jutro bedzie lpesze i ten 1 wrzesnien 2012 bedzie pieknym dniem zobaczysz . pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  65. Wygladasz pieknie dziewczyno!!! Jest w Twoich oczach tyle zycia, ze wystarczy jeszcze na wiele wiele wrzesniowych dni!!Zreszta nie masz wyjscia Twoj Maly Przystojniak bardzo Ciebie potrzebuje!!!
    Caluje mocno Iwona

    OdpowiedzUsuń
  66. 1975 rok, stałam na apelu obok dziecka, na które być może mamusia wylała chyba flakon śmierdzących "perfum", myślałam, że spalę się ze wstydu, bo pełne obrzydzenia spojrzenia starszych dzieci padały w naszym kierunku. Zapamiętałam tylko te spojrzenia i drwiące komentarze. A taka byłam dumna, że zostaję uczniem...Smród zepsuł podniosłość tej chwili.

    Powodzenia dla Giancarla, zdjęcie śliczne.
    Jola

    OdpowiedzUsuń
  67. Ja pamiętam, że nie mogłam się doczekać szkoły i najbardziej cieszyłam się z warkoczyków zaplecionych przez moją mamę. A za rok będzie znowu 1 września i Ty pójdziesz z Giancarlem pełna wigoru i radości, że nowy rok szkolny nadszedł:)
    Tak trzymać, śliczne reporterskie zdjęcie:)
    Kiss,
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  68. szkoła to koszmar. w porządku jest dopiero na studiach. czasami jak się poszczęści to w liceum, ale to zależy. gimnazjum i podstawówka to dno. mimo wszystko powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  69. No ładnie, napisałam błahy komentarz o kałamarzu, jak jeszcze nie było Twojego zdjęcia, a wyglądasz na nim tak, że mnie zatkało. Słowo:*
    I ten mały wielki facet z tyłu...:*
    Jestem dziwnie pewna, że przed nami całe życie, dlatego jakoś tak nie mam specjalnych wyrzutów, że ciągle nie chce mi się/ nie mam czasu iśc na pocztę z pewną paczką...
    A za rok o tej porze będziesz po wakacjach w Krakowie, te były fatalnie deszczowe, przekładamy tarasowe picie wina na za rok!

    OdpowiedzUsuń
  70. ja to czułam lęk, po 30 latach nawet wiem czemu i wiem, że mnie już nigdy nie opuści ten psychopatyczny kochanek. jak po wlewie? czekam na was

    OdpowiedzUsuń
  71. A czemu Wy w czapach - szalach? Taka jesień już w Łorsoł?
    Buziaki
    A.

    OdpowiedzUsuń
  72. Juz po slubie? Gratulacje :)

    Marta

    OdpowiedzUsuń

 
©KAERU 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone Sałyga