dziś ostatni dzień lata...
(The Cure - The last day of summer)
***
polem
idzie wrona
jakby orała.
(Issa)
***
post na życzenie Marcepani: o lękach, czyli czym się straszy Chustka.
sprawy Wielkie, których się boję:
- że umrę, zanim wychowam na Syna na Człowieka - że zostawię Go pastwie losu
- że umrę nieświadoma odchodzenia
- że coś niedobrego może stać się moim bliskim, a ja nie będę potrafiła Im pomóc.
sprawy średnie:
przeraża mnie myśl o (szeroko rozumianej) utracie niezależności, decyzyjności.
boję się braku pieniędzy, niesamodzielności finansowej.
sprawy niskie:
nie lubię déjà vu.
boję się niekontrolowanej agresji.
obawiam się pająków: szybko biegają i nigdy nie umiem przewidzieć ich trajektorii.
brzydzę się much.
nie lubię, gdy w zimie jest poniżej -10 stopni oraz gdy jest duże oblodzenie.
teraz kolej na Was!
opowiadać!
13 lat temu
To boimy się tego samego...no, ja-oprócz pająków, reszta-dokładnie- w tej samej kolejności:)))
OdpowiedzUsuńdziękuję. i z równą powagą opowiadam:
OdpowiedzUsuńmoi synowie są dorośli, a najbardziej paraliżujący lęk, jaki mi teraz towarzyszy, to taki, że umrą przede mną -- bo to nie jest dobra kolejność.
od czasu, kiedy się opiekowałam chorą na raka znajomą, tak jak Ty boję się, że umrę nieświadoma. ona tak wybrała, a ja to uszanowałam, ale nie rozumiałam i nadal nie rozumiem.
i jeszcze się boję bliskości, ostatnio się okazało, że wręcz panicznie.
Basia> hmmm :))
OdpowiedzUsuńMarcepani> do bliskości się dorasta ;)
no i trzeba mieć z kim tę bliskość dzielić...
Sprawy małe: mam w d...e :( Na sprawy Wielkie w gruncie rzeczy nie mamy wpływu.Chciałabym przeżyć moje Dzieci,bo nie ufam światu i boję się,że ktoś,z kim będą/albo sami będą/ nie zaopiekuje się Nimi,będą cierpieć bez wsparcia,będą straszliwie samotni - a matka,to matka :)
OdpowiedzUsuńPo przejściach
OdpowiedzUsuńpo kilkunastoletniej chorobie (jestem zdrowa, ale gadzina może wrócić)
po hardcorowym doświadczeniu rodzinnym, na które nie mam wpływu
uroczyście oświadczam
że... nie boję się prawie niczego...
bo kiedyś bałam się tak bardzo
o czym nie wiedział nikt
bo byłam twardzielką
a dziś żyję pełnią życia
i zawdzięczam to Temu Który Jest
Prawie... prawie oznacza
że boję się cierpienia
boję się lekarzy (nie ufam im), operacji, fizycznego bólu
boję się badań
boję się wszystkiego, co jest Twoim udziałem
czemu dzielnie stawiasz czoła
w tej dziedzinie jestem strusiem
głowa w piasek... i nic się nie dzieje
taka jest prawda
tylko tego się boję
Zgodnie, bardzo zgodnie obawiam się tego samego co ty. Dodałabym jeszcze, że wszyscy boimy się samotności. / Pozdro Kasia (odbierz maila, czekam)
OdpowiedzUsuńdorastam do świadomości, że się boję, to już coś.
OdpowiedzUsuńsprawy wielkie:
OdpowiedzUsuńże nie zdobęde zawodu na którym tak bardzo mi zależy
że będę biedny
sprawy średnie:
że nie będę miał przyjaciół, takich prawdziwych
sprawy niskie:
że nadchodzi zima i znów będzie poniżej 15 stopni :(
że zupa jest za słona ;) (tu żart oczywiście)
boję się:
OdpowiedzUsuńchoroby dziecka mego,
samotności, wczoraj aż do bólu,
iść jutro do lekarza, gdzie czeka wynik hp,
robali wszelakich,
braku pieniędzy,
prosić o pomoc
jaśminowa asia
a ja się boję,że TAM nic nie ma ...boję się , że może nie ma BOGA i po to to wszystko ?
OdpowiedzUsuńMałgoś
sprawy wielkie -
OdpowiedzUsuń* boję się, że gdy umrę moje dzieci sobie nie poradzą, choć nie rozumiem, niby dlaczego miałyby sobie nie radzić...
* boję się choroby moich bliskich bardziej niż swojej, bo nie wiem, czy bym umiała/ czy potrafię być tak - by być wsparciem
sprawy średnie -
* boję się braku kasy na podstawowe rzeczy
* boję się kataklizmów wszelkich, a już szczególnie tych zwiazanych z wodą
sprawy zupełnie małe -
* boję się złości - i cudzej i swojej...
A poza tym nienawidzę robali... wszelkich :(
Boję się lęku, boję się, że znowu zacznę się bać (doświadczenia z nerwicą lękową).
OdpowiedzUsuńAnia M.
ja sie boje choroby psychicznej poniewaz mam pewne predyspozycje, nigdy nie odlecialam kompletnie ale czesto mam stany na granicy schizy i to jest masakryczne
OdpowiedzUsuńi boje sie ludzi, ktorzy agresywnie narzucaja swoje zdanie, kwestionuja czyjes mysli, uczucia
boje sie prostakow i prymitywow nie zdolnych do refleksji i empatii
ze spraw Wielkich:
OdpowiedzUsuńmam tak samo
+ boje sie, ze zachoruje w taki sposob, ze bede swiadoma, ale niesprawna fizycznie, tego boje sie wrecz panicznie;
+ nieuleczanej, ciezkiej chroby ktoregos z moich chlopcow, tego ze moga cierpiec, a ja im nie bede mogla pomoc;
ze srednich: ze zle wychowam dzieci, tzn., ze nie uda mi sie przekazac jak odrozniac dobro od zla, jak byc dobrym wrazliwym czlowiekiem; ze nie przygotuje ich wystarczajaco dobrze do doroslego, szczesliwego zycia;
ze spraw niskich: skorpiony, grzechotniki
ale ciekawie mi jest Was czytać :))
OdpowiedzUsuńKorekta: po śmierci teścia boję się, że jak będę umierać nie będę umiała przekazać tego, co mi jest w danej chwili potrzebne (zmiana pampersa, zwilżenie ust czy pozostanie w samotności), że nikt mnie nie będzie rozumiał (bo nie będę już mogła się porozumieć)i będą mi serwować pomysły, które mi nie pozwolą spokojnie odpocząć i umrzeć.
OdpowiedzUsuńI że nikt nie przeczyta "Sposobu na umieranie" i że się nie wysili...
Myślę o sobie, ale ja nie boję się umierania bliskich.
Mam zaprawę...
Ale dzieci nie chciałabym przeżyć.
Niech ja umrę pierwsza.
Ania.M - jakże Cię rozumiem...
OdpowiedzUsuńNie masz pojęcia!
(to mamy u Chustki Dzień Otwartych Serc:)
Podoba mi się takie rozmawianie o lękach, fajne to!!
OdpowiedzUsuńI fajnie że piszecie otwarcie o umieraniu, to pierwsze miejsce w sieci przeze mnie odkryte, gdzie nie ma jęków i gorzkich żali z powodu śmierci.
Hmm. U mnie to chyba tak bedzie:
OdpowiedzUsuńSprawy Wielkie
1. wlasnej smierci (bo nie wierze, ze jest cos poza i nie potrafie sobie wyobrazic, ze mnie nie bedzie)
2. tego, ze Malzonka umrze przede mna, bo ja bez niej jestem niepelna i wiem, ze nie znajde nikogo, kto tak idealnie do mnie pasuje.
3. wojny jakiejs ogolnoswiatowej
Sprawy Srednie
1. bezrobocia sie boje, a co za tym idzie, utraty plynnosci finansowej
2. starosci mojej matki i tego, jak ona bedzie przebiegac. Jest to tym trudniejsze, ze ja tu (Dania), a ona tam (Polska).
Sprawy Male
pajakow, myszy, insektow, gastro- i kolonoskopii, fanatykow w polityce i w sutannach.
Pozdrawiam.
Marta
Anonimowy z 21:56> przecież wszyscy czegoś się boimy :]
OdpowiedzUsuńnie wiem, czy są inne miejsca w sieci "dedykowane" umieraniu. nie szukałam i szukać nie będę.
ten temat u mnie jest przypadkowo.
akurat tak mi się życie ułożyło :P
Chustko, podpisuje się pod Twoimi lękami dotyczącymi zdrowia i śmierci oraz wynikających z nich konsekwencji dla moich dzieci,
OdpowiedzUsuń-boję się zimy, bo stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia;)jestem typowo południowym typem kobiety i wolę plus 35 niż -1
-boję się nietolerancji, głupoty , kołtuństwa, a właściwie tego, że wielu ludzi sprawujący władzę właśnie takich jest i martwią mnie konsekwencje z tego wynikające
-boję się obojętności w każdym wymiarze
A poza tym to mam waleczne serce i niestrachliwa jestem zbytnio:))
Marta z 21:58> rozumiem strach przed utratą Małżonki.
OdpowiedzUsuńsamotne kulanie się po świecie jest przerażające.
i bardzo, bardzo, bardzo smutne.
Ja rozumiem Anię M i innych, którzy ją rozumieją ;-) od lat uczę się nie bać... świata, ludzi, choroby, śmierci...
OdpowiedzUsuńChyba najbardziej boje się, że lęk powróci... ;-(((
Tak, najbardziej boję się paniki...
Buziaki
Aneta
czy dlatego czytacie mojego bloga?
OdpowiedzUsuńżeby oswoić lęk przed chorobą, śmiercią?
No samotne kulanie jest bardzo trudne.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że od xx lat nie kulam się po świecie samotnie.
Nie tylko z powodu Męża.
Ale - nie ukrywam - głównie.
Boje się tego, ze tam po drugiej stronie jest wielkie nic. Ze wszystkie moje nadzieje na dalsze życie to mrzonka. Boje się utraty niezależności, samotności i porzucenia. Boje się swojej nienawiści, ktora czasami czuje. Boje się o zdrowie moich bliskich, boje się latać samolotem, a dokładnie boje ataku paniki, ze zacznę nagle biegać po pokładzie i wrzeszczec: proszę mnie stad wypuścić!! Boje się utraty pieniędzy. Boje się, ze nie będę mieć dzieci i umrę samotnie....
OdpowiedzUsuńNie, nie dlatego czytam.
OdpowiedzUsuńUczę się od Ciebie żyć do końca.
Lęk przed śmiercią mam oswojony (tak myślę).
Uczę się nie-skupiać na sobie.
Uczę się postaw, decyzji, dystansu do siebie samej.
Z rzeczy ważnych:
OdpowiedzUsuń-boję się odchodzenia bliskich bo niewielu ich już zostało
-boję się samotności
-boję się "oddać dowodzenie" komuś innemu a co za tym idzie boję się oddać komuś bez reszty
z rzeczy mniej ważnych:
-boję się że po studiach, które już kończę nie znajdę pracy w zawodzie, który kocham i będę zmuszona być psychologiem szkolnym (nie nadaję się) zamiast psychologiem klinicznym.
-boję się wypadków samochodowych tzn. tego że nie będę umiała pomóc komuś kto się w nim znajdzie
Ann
Przede wszystkim boję się panicznego strachu, takiego co odbiera zdolność logicznego myślenia... A teraz suma wszystkich strachów: boję się cierpienia mojego dziecia, boję się głębokości, boję się, że po drugiej stronie jednak coś jest - jakiś sąd ostateczny, Święty Piotr gotujący owsiankę, nuda błogości albo wieczne potępienie, boję się własnj naiwności/ufności, i boję się niewiedzy.
OdpowiedzUsuńKolejność dowolna.
Mogę podpisać się w sumie pod Waszymi wypowiedziami:
OdpowiedzUsuńboje się wielce spraw na poziomie egzystencjalnym,
ostatnio boję się choroby, niedołężności, utraty i czyśćca (ktoś widział muzeum dusz czyśćcowych - ogień to nie jest metafora!!!)
średnio niepokoją mnie kwestie materialne - głównie brak płynności
niewielkie mam obawy związane z fobiami, głównie hipochondrią, chociaż ona często wchodzi na pierwszy poziom
Ja Twojego bloga czytam, bo daje mi sile. Bo jak nie mam na coś siły to myśle sobie, rusz dupsko i walcz bo przecież tylko " tchorze nie próbują walczyć". Czytam, bo jesteś bardzo ciekawa osobowością. Masz wielki talent do pisania, jesteś często kontrowersyjna( ja się np. często nie zgadzam) ale podoba mi się to,ze zawsze jesteś jakaś. Jak zaczynalam Cię czytać, to trochę z czystki ludzkiej ciekawości, takiej chęci chorej poniekąd empatii. A teraz czytam Cię jak dobra lekturę. Po prostu wciagnelas mnie jak dobra książka w odcinkach:) dlatego Cię czytam:)
OdpowiedzUsuńja czytam Twojego bloga, by wiedzieć jak rozmawiać z pacjentami, bo tego nie uczą na medycynie. poza tym ciekawisz mnie jako osoba tak z boku. jesteś niesamowicie silna psychicznie i można ta siłe od Ciebie trochę jakby czerpać czytawszy tego bloga.
OdpowiedzUsuńNie Chustko, nie dlatego Ciebie czytam, ze chcę się oswoić ze śmiercią. Czytam Cię, bo jesteś mądra. A ja, tak po porostu, lubię mądrych :) I już :)
OdpowiedzUsuńJoanno, dobre pytanie... może jest to rodzaj autoterapii, oswajania lęku... przynajmniej na początku mogło tak być...
OdpowiedzUsuńDla mnie jednak już dawno przestałaś być "tą chorą Joanną od chustki". Jesteś po prostu kims z kim warto się spotkać, poczytać, pośmiać, pozłościć na różne głupie ludzie, pobluzgać też... I bardzo się cieszę, że jesteś. Twoje podejście do życia jest dla mnie lekcją: pokory i dumy, prozy i uniesienia. A wiersz o kotku który niedawno zacytowałaś po prostu rozwalił ;-))) Dlatego napiszę to jeszcze raz: zazdroszczę tym, którzy znają Cię w realu, mam nadzieję, że to doceniają ;-))
Jeszcze raz buziaki zatem
Aneta
Połowa Cię nienawidzi, druga połowa - kocha na zabój.
OdpowiedzUsuńJoanno, nie można oswoich własnych lęków na podstawie czyjegoś zwycięstwa. To moze być czynnik in plus ale nie antidotum. Nie dorabiaj ideologii idąc w tym kierunku. Skup się raczej na tym, że masz lekkość, która przyciąga. I nie tylko lekkość w samych literkach, ale co ważniejsze, w spojrzeniu na życie. I kropka:)
OdpowiedzUsuńChyba najbardziej boje się, że umrę nagle. Jakiś wypadek czy coś i nie zdążę wychować moich dzieci.
OdpowiedzUsuńCzytanie Twojego bloga pomaga mi wartościować mój świat. Sprawia, że zatrzymuje się przy rzeczach ważnych a olewam pierdoły.
Ruda B
Kiedyś się bałam, że nie spotkam nikogo, kto by nie pokochał. Potem bałam się, że mój mąż umrze pierwszy a ja zostanę sama z oceanem miłości, której nie będzie komu dać...
OdpowiedzUsuńDzisiaj boję się chorób bliskich, tego, że ie będe umiała im pomóc, ulżyć w cierpieniu. Boję się śmierci swojego dziecka przede mną.
Boję się choroby, bólu i niepełnosprawności - własnej.
W wymiarze metafizycznym - bardzo boje się siły zła i tego, że ostatecznie okażę się dużo gorsza niż myślę, że jestem.
I jeszcze boję się, że moje złe decyzje odbiją się na życiu mojego dziecka kiedyś.
Chyba tyle.
Z rzeczy wielkich:
OdpowiedzUsuńŚmierci się nie boję - jak można się bać czegoś, co nieuniknione? No i będę umierała ciekawa: jest tam coś, czy nic nie ma?
Boję się cierpienia. Po doświadczeniu towarzyszenia mojej mamie w długim, niezmiernie bolesnym i świadomym umieraniu przyrzekłam sobie, że ja tak cierpieć nie będę. Przygotowałam sobie na tę okoliczność zestaw ostatniej szansy.
Boję się, że mi Niemiec rozum odbierze i nie zauważę, że to już czas na wyżej wspomniany zestaw.
A poza tym boję się samotności (haha - rozwiedziona i bezdzietna) i boję się fanatyków i oszołomów u władzy.
A pająki lubię - czasem wyrzucam za okno, ale nie zabijam. Innych żyjątek też.
Dobrze było tu wrócić i nadrobić trzytygodniową nieobecność. Słuchałam Cię wczoraj w nocy trzy razy! Jesteś Joanna Wspaniała!
Wyekspediowałam kapustę ilem mogła. Byłoby więcej, ale mnie na wstępie urlopu w Warnie okradli :(
Pozdrawiam, Chustko - Panistarsza
czytam Cie, bo Cie polubilam
OdpowiedzUsuńkiedy czytam, nie mysle o Twojej chorobie i czajacej sie gdzies tam (moze) smierci
tylko usmiecham sie gdy piszesz o Janku
zloszcze, kiedy ktos nadepnie Ci na noge itd
oraz lece odebrac potomstwo z placowki i na basen
milych nocnych rozmow zycze wiec wszystkim
Sprawy wielkie:
OdpowiedzUsuń1. Że moje dziecko umrze przede mną. Nie przeżyłabym tego i nie podniosłabym się z tego.
2. Boję się "nieistnienia". Boję się, że świat będzie się dalej toczył, a mnie nie będzie. Już nigdy mnie nie będzie i nigdzie.
3. Boję się śmierci mojej mamy. Chcę ją mieć na zawsze.
To okropne, ale tak sobie pomyślałam, że jednak lepiej jest umrzeć przed wszystkimi, których się kocha; przynajmniej człowiek doświadcza tylko jednego strachu,
Sprawy średnie:
1. Boję się, co by było z moją rodziną, zrekonstruowaną, po moim odejściu. Czy nadal by się kochali? Czy nie zrobiliby sobie krzywdy?
2. Boję się odchodzenia moich zwierzaków. Kilka razy już tego doświadczyłam a po Stefku (kot) przechodziłam autentyczną żałobę. Nie potrafię ich nie kochać. Mam 3 koty i wszystkie wybrały mnie same przychodząc pod bramę mojego domu.
3. Boję się czegoś, co jest trochę typowe a trochę głupawe, ale nie powiem czego bo się wstydzę ;)
czytam Cię dlatego, ze Cię podziwiam, ze Cię polubiłam, że się martwię i każdego dnia liczę na dobre wieści od Ciebie, nie uważam, że oswoiłaś temat choroby i śmierci, bo tego nie da się oswoić, ale pokazujesz każdego dnia jak mądrze można w takiej sytuacji postępować i radzić sobie w trudnych momentach, jak walczyć, jak cieszyć się życiem, jak postępować z najbliższymi. Z racji wykonywanego zawodu spotykam się każdego dnia z ludźmi, by pokazać im możliwości zabezpieczenia się przed skutkami choroby czy nieoczekiwanej śmierci i powiem Ci, że zdecydowana większość ludzi uważa się za nieśmiertelnych:)Nierozsądne to, ale pewnie żyje się im z tym przeświadczeniem lepiej:) Po pewnej Twojej notce obiecałam sobie, ze już tu nie wejdę, bo nie mam siły, ale jesteś Joanno tak zadomowiona w moim sercu, że nie da rady... wchodzę, czytam, śmieję się lub płaczę aaaa lub wkurzam, na to co wkurza Ciebie:)
OdpowiedzUsuńczytam od niedawna, trzy tygodnie zaledwie. nadrobiłam całość w trzy dni, kosztem snu (nie, żebym się skarżyła).
OdpowiedzUsuńto dla mnie pierwszy blog (nie biorę pod uwagę kulinarnych).
owszem, miewałam różne podejścia.
większość tych 'o życiu' to nudy, czasem ckliwe. a tak zwane literackie są najczęściej grafomańskie.
przyczyna, dla której się tu przyssałam, jest bardzo prozaiczna -- świetnie się Ciebie czyta. jak kryminał.
dopiero w miarę zbliżania się teraźniejszości zaczęło do mnie boleśnie docierać, w co wsiąknęłam i kto zabije.
teraz mam też inne motywacje: podziwiam i oswajam, czytam od nowa, tym razem z komentarzami, bo przedtem nie miałam na nie czasu, musiałam wiedzieć, co będzie dalej!
reasumując, czytam Cię, bo to, o czym piszesz, jest ważne, a sposób, w jaki to robisz, jest niezwykły.
dziękuję Ci za uchylenie drzwi do Twojego świata. także w reportażu -- dopiero dziś posłuchałam. może i dobrze, bo gdybym go znała, to nie pytałabym o lęki. a tak, proszę, jaka kozetka terapeutyczna Ci się tu zrobiła. za to też dziękuję.
Czytam Cię, bo czuję u Ciebie ciepło i mądrość. Jesteś "energetyczna"; mam wrażenie, że jesteś samym życiem przez duże "Ż". Że - jak u Stachury "ciemność jasnym kłem przebijasz" - może trochę to bardziej parafraza niż cytat, ale już dalej: - "a to wszystko świetliście i nikogo nie boli, gloria in exscelsis soli". Tak jest. Żyj, słońce.
OdpowiedzUsuńAnia M
W takiej kolejności:
OdpowiedzUsuń1. Czytam Twojego bloga bo znalazłam w nim pewność, że żyje się pomimo i do końca. Mam wrażenie, że Twój strach jest w jakiejś korelacji z Twoją siłą. To jest imponujące i pozwala mi się uczyć, a ja uwielbiam się uczyć, to bywa lepsze niż seks (bywa).
2. Czytam to co piszesz, bo zasługujesz na dobre zakończenie i ja na to właśnie liczę, że stanie się jakiś cud, że Ci się uda.
3. Czytam, bo jeśli się jednak nie uda, to chcę być z Tobą do końca. Wiem, że będziesz to miała w nosie, ale ja nie. Już nie. Stałaś się osobą bliską.
4. Tak, w pewnym sensie obcowanie z osobą zagrożoną pozwala na oswojenie własnego strachu. Nie ma co się mizdrzyć i udawać, że tak nie jest.
Miśka
kiedy zaczęłam Cię czytać, byłas bliska wyzdrowieniu :). Masz świetne poczucie humoru, jestes konkretną Babką, która wie o co jej chodzi w zyciu...już nie raz wyznawałam Ci miłość, więc to zupełnie inny powód mojego czytania bloga...zwyczajnie Ci kibicuje, trzymam kciuki...i mam NADZIEJĘ, że wychowasz Syna, poslesz Go na studia, a nawet oddasz, tej JEDYNEJ...Aśku, miejmy nadzieję... buziaki
OdpowiedzUsuńO, i zapomniałabym - boję się pszczół; kiedyś napadły mnie koło pasieki. To brzęczenie we włosach....
OdpowiedzUsuńŻal mi się rozstawać, ale rozsądek nakazuje iść spać.
OdpowiedzUsuńA zrobiło się tu dziś tak pięknie, tak prawdziwie - i tak... solidarnie.
Szczególne uściski ode mnie dla zmagających się z nieprawdopodobnym irracjonalnym lękiem, z lękiem przed lękiem i z lękiem, żeby lęk nie wrócił. Z biorącymi się z księżyca napadami paniki.
Uwierzcie - można z tego wyjść, nawet jeśli walczy się wiele lat!
Dobrej nocy - żegnam się już.
Resztę poczytam jutro rano.
A dla Joanny buziak!
Bądź piękna w ten weekend:)))
I niech Ci będzie ciepło!
boję się:
OdpowiedzUsuń-czasami szlifierki i krajzegi, zwłaszcza jak se wyobrażam swe dziecię które patrzy na zmasakrowane me ciało i usiłuje wystukać 112 informując, że mieszka w polsce a dokładnie to w tym województwie. głównie strach wynika z tego co potem bo, że mnie zmasakruje...cóż jedna masakra w te czy wefte ;)
-ludzi co czerpią ze mnie wbrew mej woli
-że nie starczy mi sił by zarobić na dziecko
-że pewnego dnia, nie będę miała kogo kochać
Wiekszosc lekow ktore opisujecie jest tak mi bliskie i zrozumiale, ze nie warto sie powtarzac. Ale mnie przerazaja rowniez trudne wybory, lek przed zla decyzja np na temat zyciowego partnera. Boje sie, ze znajde sie w centrum paranoicznego, toksycznego zwiazku z facetem wprost z planety malp badz jaskiniowcow... I co, przedewszystkim nie bede potrafila sie z tego bagna wydostac, ze wciagnie mnie, jak to bagno ma w zwyczaju!
OdpowiedzUsuńPotwornie boje sie ze swiat stanie na glowie, bo wszystko zmierza w tym kierunku... Ze zatra sie podstawowe wartosci, ze wszystko bedzie obracac sie wokol wladzy i pieniedzy, bez wzgledu na uczucia i poglady...
Ale nastrój się zrobił :)
OdpowiedzUsuńPrawdziwe babskie pogaduchy... świetny wpis, świetny klimat.
Chustka! Jesteś czarodziejka!!!
boję się swojego lęku i tego ze po tamtej stronie jest nicosc
OdpowiedzUsuńże mojej córce może przytrafić się coś bardzo złego, że nagle jej życie będzie przerwane (np. zbrodnia..ten świat jest okrutny), choroby, cierpienia swojej, bliskich..
OdpowiedzUsuńbiedy...bo nie wieżę w porzekadło, że "pieniądze szczęścia nie dają", gówno prawda - bieda upokarza człowieka.
Pająki, latanie samolotem (te mniejsze, ale latanie to obsesyjny lęk)
Tego bloga znalazłam krótko po tym, jak bliska mi osoba usłyszała diagnozę - taką, jak Twoja. Przeczytałam go na raz do 1.00 w nocy. Chciałam wiedzieć, jak to wygląda od strony chorego, bo mimo chęci, starań pewnie trudno sobie wyobrazić, jak to jest. Chciałam być jej pomocna, wspierać, dawać siłę. Poza tym jest to świetna literatura spod biura inteligentnej, ironizującej osoby.
Igy
Powiem tak-po śmierci mojej Mamy-nie boję się śmierci-bo wiem,że Mama tam gdzieś na mnie czeka...A ja bardzo za Nią tęsknię i chciałabym już z Nią być.Natomiast mając świadomość,że mam dziecko oraz to jak ja mimo,że jestem dorosła tęsknię za swoją mamą,jak mi jej brak to nie chciałabym-żeby mój Syn zbyt wcześnie doświadczył tego samego i tak to przeżywał jak ja.Nawet mnie pocieszył(ma 7 lat)że mam się cieszyć-że przez 32 lata miałam Mamę-bo on ze mną dopiero jest 7lat.Czego najbardziej boję się ...zdecydowanie śmierci własnego Dziecka-chyba tego bym nie udźwignęła.Szczególnie,że przez te 7 lat jego krótkiego życia miał już kilka operacji i kilkanaście pobytów w szpitalu.To tyle-więcej grzechów i lęków nie pamiętam:)No chyba,że obejrzę program:Sprawa dla Reportera lub Ekspres Reporterów to zaczynam się wszystkiego i wszystkich bać:)Bo życie to nie (je)bajka...
OdpowiedzUsuńps: i jeszcze wojny i powtórki z takiej eksterminacji, jaką zafundowali tym "gorszym" naziści. Niewyobrażalne do czego zdolny jest człowiek...
OdpowiedzUsuńIgy
Nie, nie dlatego czytam, żeby oswoić swój lęk przed śmiercią. Czytam POMIMO tego, że Twój blog wydobywa ze mnie lęk przed śmiercią i chorobą. Czytam, bo świetnie piszesz, bo piszesz mądrze, bo masz poczucie humoru, bo bywasz cudownie złośliwa, bo masz sto kilo zdrowego rozsądku. Czasem jest to lektura przyjemna, czasem--bardzo trudna. Czytam, bo pokazujesz piękne zdjęcia, wrzucasz świetną muzykę i literaturę (choć chyba częściej poezję, niż prozę?). Czytam, bo wciąż mam nadzieję, że pierdolona Rakela sczeźnie na amen albo chociaż odpuści, najlepiej na jakieś kilkadziesiąt lat.
OdpowiedzUsuńNie jestem chyba w tej chwili swojego lęku przed śmiercią czy chorobą oswoić. Od własnej śmierci czy choroby bardziej boję się tylko choroby czy śmierci swojej córki. Może oswoję lęk przed własną śmiercią tak gdzieś po dziewięćdziesiątce? Chciałabym umrzeć jak moja Prababcia, która obeszła 93. urodziny, kieliszek wódeczki nawet wypiła (a była cały czas sprawna--no, może nie tak, żeby w maratonach biegać, ale była w stanie sama się ubrać i nawet łóżko posłać), a trzy dni po owych urodzinach oznajmiła, że następnego dnia umrze, zdjęła obrączkę, bo "potem będzie trudniej ściągać", zadysponowała, że obrączka ma być dla Jej jedynego prawnuka i następnego dnia położyła się i umarła.
Boję się też choroby, która spowodowałaby utratę pamięci.
Z rzeczy średnio ważnych (bo nie aż tak nieuniknionych i oczywistych, jak śmierć)--boję się wojny i kataklizmów czyli klęsk żywiołowych, lokalnych i globalnych.
Rzeczy mało ważne--boję się skakać do wody, nawet na nogi, boję się pływać tam, gdzie nie mam gruntu. "Na krechę" boję się zjeżdżać. Ciemności się boję, wichury i piorunów. Psychopatów się boję. I telefonów, które muszę wykonać, a bardzo nie chcę. I boję się, że ktoś kiedyś w domu, w którym mieszkam, zostawi odkręcony gaz albo coś w tym guście i cała chałupa pierdolnie. I nie lubię, jak szybko zapada zmrok, w zimie nie przeraża mnie zimno, ale ciemność.
Dorota
czy już nikt na tym świecie nie boi się starego, dobrego dentysty??
OdpowiedzUsuńIgy
Chustka: "czy dlatego czytacie mojego bloga? żeby oswoić lęk przed chorobą, śmiercią?"
OdpowiedzUsuńW dużej części tak, chociaż myślę, że równie chętnie czytałabym Cię i "nierakowo" (pewnie trudniej byłoby trafić), bo dobrze i mądrze piszesz, i wciąż pozostawiasz niedosyt ;)
Ja, jak Ania M. i Dorothea - najbardziej lęku przed lękiem, brrr... aż mną wstrząsa.
- śmierci, bardziej bliskich niż swojej,
-choroby ciała przy totalnej świadomości,
- samotności
- katastrof wszelakich na wielką skalę
- zburzenia ładu ogólnoświatowego
- braku pieniędzy
- tirów
Igy> jeśli dentysta jest stary i dobry, to czego się bać? :D :D
OdpowiedzUsuń>żeby oswoić lęk przed chorobą, śmiercią?
OdpowiedzUsuńŻeby mieć wzór postępowania.
I żeby przekonać się, że z takim obciążeniem można żyć i to żyć pięknie.
dobry ok, ale stary? ;)
OdpowiedzUsuńTak rzuciłam, bo wielu lęka się wizyty.
Igy
o ja niekumata... haha
OdpowiedzUsuńIgy
Tak, dentysty boję się panicznie! Jak mogłam o tym zapomnieć? Każdego: starego, młodego, dobrego. A złego tym bardziej.
OdpowiedzUsuńDorota
Phi, dentysta! Teraz to wszystko robi pod znieczuleniem - czego tu się bać? Jak byłam młoda, to się bałam - mdlałam już na sam dźwięk wiertarki, ale teraz???
OdpowiedzUsuńLatam co kwartał i leczę z upodobaniem te zęby, co mi jeszcze zostały - Panistarsza
Jestem szczęśliwa i spokojna. Boję się, że czar pryśnie.
OdpowiedzUsuńA
"spod biura inteligentnej, ironizującej osoby."
OdpowiedzUsuńwtf?
strasznie miksuję, chyba pora spać.
miało być spod pióra ...
Igy
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńZ rzeczy ważnych:
OdpowiedzUsuń- boję się, że nie będę miała dzieci,
- boję się cierpienia,
- boję się samotności (tego najbardziej)
Z rzeczy średnich:
- że mnie wypierdolą z roboty i skończę pod mostem,
- że będę od kogoś zależna (finansowo)
Z rzeczy mało ważnych:
- że nigdy nie zmienią mi szefa,
- że nie starczy mi kasy na zrobienie chałupy tak jak sobie wymarzyłam
Agata
A czytam Cię, bo jesteś inteligentna, odważna, masz dobre serce i swoje zdanie, którego nie boisz się przedstawić 3,5 tysiąca ludzi, którzy Cię codziennie odwiedzają :)
[nie do publikacji] (pisałem o 23:14) ok, już czuję, jakie moje posty przechodza,a jakie nie
OdpowiedzUsuńMG
nie przechodzą tylko te, którym nie wciśnie się ĘTER.
OdpowiedzUsuńSprawy wielkie :
OdpowiedzUsuń* śmierci bliskich
* że moje dziecko zostanie całkiem samo
* lęku panicznego
* utraty świadomości
* krzywdy bliskich
Sprawy średnie :
* głupoty
* okrucieństwa
* nielojalności
*chamstwa
*
Sprawy małe :
* że nie umiem na skrzypcach grać
* że nie zdążę nauczyć się wielu rzeczy
* że moje wybory i decyzje okażą się POMYŁKĄ :]
A tak całkiem serio...
BOGA SIĘ BOJĘ! i SĄDU ostatecznego...i SWOICH ziemnskich grzeszków :-)
p.s A Ciebie czytam, bo masz DAR do pisania "
* lekkość
* niekiedy lakonicznie, ale zawsze są to przemyślane, zebrane w całość myśli...z PRZEKAZEM.Z JAJEM! :-)
* bo ten blog ma dla mnie również charakter edukacyjny
* bo OCH I ACH... ( ale to już wszyscy wiemy ;])
Alex
A jutro o czym będzie? .... bo aż się boję zapytać :)*
OdpowiedzUsuńKasia
Joasiu, jestem z Tobą!!! Całym sercem!
OdpowiedzUsuńJesteś fajnym, dobrym, szczerym człowiekiem.
Wierzę, że wszystko będzie dobrze.
Chustko, doskonały komentarz o dentyście. Właśnie dlatego Cię czytam, odpowiadając na Twoje pytanie:-) Nie czytam dlatego, że jesteś chora, tylko dlatego, że to Ty piszesz. Trafiłam na Ciebie przy okazji konkursu onetowego i koniec, wpadłam jak śliwka w kompot. Piszesz pięknie, pięknie patrzysz na świat, masz genialne poczucie humoru. Bardzo Cię polubiłam i bardzo, bardzo kibicuję Ci w Twojej walce. Nieustająco wierzę, że dasz rakeli porządnego kopa w tyłek. To nie jest wishful thinking. W końcu już raz Ci się to udało i to na ładnych parę miesięcy.
OdpowiedzUsuńA czego się boję?
Boję się braku możliwości stanowienia o sobie w szerokim tego słowa znaczeniu. Bezsilności w obliczu nieszczęścia. Wojen. Utraty bliskich. Dołączam też do klubiku pt. lęk przed lękiem. Jakże ja Was rozumiem, dziewczyny.
A z rzeczy zupełnie małych boję się pająków i no cóż - pierwszy raz to wyznam publicznie- krów. No co ja poradzę, one patrzą tak jakoś dziwnie :-D
A ja się boję utraty energii, radości i chęci do życia, zgorzknienia, braku poczucia sensu, bo pomimo, że do starości mi daleko i obiektywnie dobrze mi się od lat wielu żyje czuję się czasami taaaka zmęczona i znudzona, zautomatyzowana rutyną, a jednocześnie za słaba na radykalane zmiany, że aż strach.
OdpowiedzUsuńBoje się lęku uogólnionego, napadów paniki i temu co towarzyszy tej okropnej chorobie.
OdpowiedzUsuńBoję się o dzieci, czy dam rade ich wychować na dobrych ludzi, boję się samotności i odtrącenia, boję się latać, choć w snach latanie bywa przyjemne. Samotności i odrzucenia się boję i raka też się boję, ale ty uczysz nas, jak go oswajać i walczyć z nim.
JENTER wciskam za każdym razem, wiem od pierwszego dnia z komputerem.
OdpowiedzUsuńPost z 23:14 był szczery.
MG
PS. Najczęstsza choroba informatyków? Enteritis.
jeśli post o 23:14 był szczery, to można go chyba napisać raz jeszcze?
OdpowiedzUsuńczy zabawniej jest się droczyć?
Zabawnie jest stawiać na swoim. Ja też mogę.
OdpowiedzUsuńMG
PS. Jakby co, mogę przetłumaczyć coś medycznego pol-ang, ang-pol
A ja boje się samotności wśród ludzi. Tego, że nie będę potrafiła dobrze wychować swojego dziecka. Powrotu choroby. Niepewności. Własnego strachu... "A Prosiaczek był tak przerażony, że zapomniał się bać..." Spokojnej nocy wszystkim Prosiaczkom :) A najbardziej Tobie Asiu. Filipinka
OdpowiedzUsuńboję się samotności. że będąc posiadaczką zaburzenia nastroju będę sama za 20 powedzmy lat, że umrę w opuszczeniu jak Norwid. (śmieję się, ale strach jest) że depresje mogą się z biegiem czasu nasilać. niższe piętro: wystąpień publicznych i podłych ludzi najniższe: a nie wiem. A. P.S. Głupio o tym pisać, ale proszę: boję się, że przy okazji następnej depresji nieodwracalnie popełnię no wiesz. Oby nie.
OdpowiedzUsuńMyślałam, że nie boję sie gryzoni. Myszki są w sumie miłe. Ale jak mi sie na wsi szczury wprowadziły do chałupy, to się ich bałam. Wielkie takie są. I groźne.
OdpowiedzUsuńDorota
boję się zależności - że kiedyś ktoś będzie musiał/chciał? się mną zająć, jak już będę stara i niedołężna, albo tylko niedołężna.
OdpowiedzUsuńsamotności - ale mnie, niż tego powyżej.
oraz burzy i pająków - bardziej burzy. kompletnie irracjonalnie, ale burzę przetrwam z zatkanymi uszami i zamknietymi oczami.
czytam - bo mądre rzeczy tu piszesz.
Boję się,że sprawdzi mi się wróżba tarota na którego z ciekawości polazlam a teraz portkami trzęsę...
OdpowiedzUsuńMoże napiszcie czy byłyście kiedyś u wróżki i czy się Wam coś sprawdziło?
Aga
Ktos napisal, ze czyta Cie nie, zeby oswoic lek przed smiercia, a mimo tego. Ja mam tak samo. Nie wydaje mi sie, ze ten lek w ogole mozna oswoic patrzac na odchodzenie innych, choc z drugiej strony ten lek popycha mnie do miejsca, gdzie malo kto chcialby pracowac, a mianowicie do hospicjum. Licze na to, ze ludzie tam bedacy naucza mnie odchodzenia i ze jak przyjdzie moj czas, zamkne oczy bez strachu.
OdpowiedzUsuńA Ciebie czytam, juz to kiedys pisalam, bo masz lekkosc piora i humor, ktory mi odpowiada. No i poniewaz kibicuje Ci nieustannie!
Marta
Boję się, że źle wychowam dzieci.
OdpowiedzUsuńBoję się robaków, ale tylko tych w domu.
Czytam Ciebie, bo pomagasz zastanowić się nad życiem oraz zatrzymać nad rzeczami ważnymi.
ja czytam Cie bo:
OdpowiedzUsuńjestes inteligentna, zabawna, ironiczna, blyskotliwa:)
czytam tez dlatego, ze nie wpisujesz sie w schemat chorowania na raka( jak taki schemat wyglada mozna zobaczyc na wielu innych blogasiach rakowych)
oczywiscie wyobrazam sobie siebie w podobnej sytuacji i zastanawiam czy dalabym rade jak Ty- ale tego sie nie wie dopoki sie nie stanie wiec wiele nie wymyslilam
bardz podziwiam Twoja sile w relacjach z voldemortem, ucze sie jakimi chujami potrafia byc faceci i ze ten bedacy skurwysynem dla mnie wcale nie jest taki najgorszy, voldemort go przebija na glowe biorac pod uwage jego teksty w tych okolicznosciach- wymiekam kompletnie a Ty wydajesz sie dawac rade
poza tym czytam bo wzrusza mnie to, ze poznalas Niemeza i zdaje sobie sprawde jaka sile daje uczucie i wsparcie kochanej osoby
licze, ze mi tez sie to kiedys przytrafi
zamierzam czytac Cie jeszcze wiele lat, jestes takim orginalem, ze wbrew wszystkiemu wiem, ze tak wlasnie bedzie;)))
Asik wszyscy już napisali , co było do napisania. Wiesz od dawna, że Cię większość koffa i kibicuje Ci w walce ze śmieciuchem. Wiesz też , że są i tacy, co wchodzą z ciekawości, zazdrości (tak tak, są i tacy , co mogą zazdrościć chorym na raka-chyba tego raka :] ja to ost usłyszałam-ale ty to masz dobrze! Ja? No tak, siedzisz w domu...
OdpowiedzUsuńJeb. Ręce mi opadły. -Zamienimy się??!!!
A niee , ja tak tylko..)
Czuję się u Ciebie jak w domu, jak z bliską osobą, i masz rację-ja dzięki Tobie oswajam swój lęk. I biorę przykład. I ciągnę swój wózek pod górę. Jestem codziennie kilka razy. I tak będzie, póki nie umrę.(chili jeszcze nam sporo zostało-Ty piszesz-ja czytam) Amen.
Śmierci swojej się nie boję. Raczej zła bym była że ja muszę umrzeć i nie dowiem się co było dalej a ci, co zostali będą się świetnie bawić... Od czasu przeczytania książki "Skafander i motyl" boję się paraliżu. Że umysł funkcjonuje normalnie a leży się bezwładnym i nie można żadną miarą dać znać otoczeniu że jesteś i myślisz. Boję się jazdy samochodem Kiedy z naprzeciwka jedzie TIR, to sztywnieję i zaraz mam wizję że podskoczy na wybojach i pójdę na czołówkę. I nie lubię jechać za samochodem wyładowanym ściętym drzewem.
OdpowiedzUsuńZ żyjątek to się boję dużych psów.
Czytam, bo masz irracjonalne poczucie humoru.
kowalska
Temat wydaje się być wyczerpany :) Cokolwiek napiszę o swoich lękach - było j.w. :)
OdpowiedzUsuńTo dobrze. Oznacza,że jestem średnia :)
Chustko jesteś przebogatym człowiekiem... Zazdroszczę i pilnie się uczę!
duzo osob mowi, ze boi sie tego, ze po smierci nic nie ma- zaczelam sie nad tym zastanawiac- zanim sie urodzilismy tez nas nie bylo i to jakos nie przeraza
OdpowiedzUsuńczy przeraza mnie to, ze nie bylo mnie w latach 60 XX wieku? albo czy przeraza mnie to, ze nie zylam w epoce renesansu albo starozytnosci? wcale!
dlaczego ma mnie przerazac to, ze nie bedzie mnie np. w roku 2070?
dlaczego nasze istnienie wydaje sie nam tak istotne i warte trwania w nieskonczonosc?
chyba jedyne co naprawde jest bolesne to rozlaka z ukochanymi osobami- ale z nimi bedziemy zawsze, wiem bo bliskie osoby, ktore odeszly sa tak naprawde ze mna caly czas- w myslach, w sercu choc fizycznie ich juz nie ma
Lubię tu zaglądać. Z przyzwyczajenia? Z ciekawości? Nie wiem.
OdpowiedzUsuńCzytając komentarze do tego posta przekonałam się, że wszyscy mamy podobne lęki. Ja swoich mam sporo i zawsze myślałam, że jestem wyjątkowo szurnięta (choć, gdy moje fobie dominują nade mną - jestem tego pewna). A tu czytam, że inni mają podobnie: śmierć, choroba, samotność, lęk, że po drugiej stronie nic nie ma, lęk przed samotnością, utratą małżonka, dzieci, biedą...
Ja do tego wszystkiego pioruńsko boję się ciemności.
Boję się że już nigdy nie usłyszę głosu najwspanialszej osoby jaką ostatnio poznałem , a u której zdiagnozowoano rok temu nowotwór , ostatnią wiadomość jaką miałem od 14 miesiecznej znajomości to 2 kwiecień pózniej telefon milczał , a teraz mam komunikat ; nie ma takiego numeru . nawet nie myślę o tym ale to największy strach jaki dotknął mnie w całym moim życiu
OdpowiedzUsuńja boje sie samotnosci i ze w chwili wielkiej proby, jakiejkolwiek bede nieporadna
OdpowiedzUsuńBoję się bezradności i bezsilności, niemożności ulżenia w cierpieniu...
OdpowiedzUsuńi czasami boje się w nocy być sama.
Ameryki to ja raczej nie odkryłam
Boję się, że mi ktoś bana na Twój blog założy ;)
OdpowiedzUsuńKłaniam się nisko
nifka
No to teraz ja :)choć wiele tych moich strachów i straszków jest też udziałem moich poprzedników/poprzedniczek. Boję się zatem:
OdpowiedzUsuńZ tych najgorszych:
- tego że córka lub mąż umrą przede mną - wiem że to egoistyczne ale wiem także że nie potrafiłabym tego udźwignąć - chcę żeby to mnie pożegnano, ja żegnać nie potrafię
- zależności od kogoś głównie takiej czysto fizycznej czyli choroby która wiązałaby się z niesprawnością - intelektualną lub cielesną
- tego że po drugiej stronie jednak Coś będzie a ja jako niewierząca wyląduje w kotle ze smołą
- tego że kiedyś stracę z córką kontakt lub porozumienie a kocham ją nad życie (tu też tego że kiedyś mi powie że nie jestem tak dobrą matką jak wydaje mi się że jestem)
- morderstw i przemocy wszelakiej
Z tych z średniej półki:
- lotu samolotem - co prawda latam ale z takim wyrazem twarzy że pasażerowie w poblżu mnie od razu zaczynają odmawiać pacierz
- zupełnego braku pieniędzy i że nie będzie mnie stać na zakup książek
- pszczół :)
- strasznych snów
- piwnicy... :)
A małe straszki to pierdoły - nie warto nimi sobie głowy zaprzątać :).
Buziaki Ci ślę i życzę cudownego dnia!
Irracjonalnie boję się napisać o swoich lękach, boję się , ze ujawniając je przywołam do życia te bestie
OdpowiedzUsuńhttp://www.youtube.com/watch?v=jyoyP8InuLA
Najbardziej boję się, że moja córka zachoruje na raka, a ma podobno przy posiadanych mutacjach genów około 80 %-wą szansę, że tak.
OdpowiedzUsuńPoza tym boję się :
- ogólnie o moich bliskich
- niedołężności i zależności od innych na starość,
- samotności,
- biedy,
- nawrotu depresji, bo ostatnia 8-mio miesięczna była koszmarem (cierpię na chorobę zwaną "depresja nawracająca")
- fanatyków i oszołomów wszelkiej maści
-chamstwa i głupoty w każdej postaci.
to jeszcze ja :)najbardziej bje sie swjego synka (10-miesiecznego)...lek chyba wynika z tego ze coreczke stracilam 3 godz po porodzie, poza tym bje sie jeszcze wody i ognia...a czytam cie dlatego ze szukalam informacji na temat prblemow zoladkowych i trafilam tutaj, a potem to juz jak narkotyk...twoj styl, twoj charakter, twoje zycie tak mnie zaciekawilo:) pozdrowionka
OdpowiedzUsuńNajbardziej: utraty bliskich osób oraz ich ciężkiej choroby (chociaż np. rodzice poważnie chorują to są pełnosprawni i to im daje siły), utraty wzroku.
OdpowiedzUsuńMniej bardziej: kataklizmu, gdzie wszystko się traci. Częstszych nawrotów choroby i stanu, gdy nie mam siły wstać z łóżka.
Czytam, bo lubię Twój styl. Nie łączę tego z chorobami/śmiercią. Czasami wywiązują się ciekawe dyskusje w komentarzach (ale męczy odbiór ilość anonimów). Moja siostra też walczy z nowotworem - bardzo rozsianym, nieoperacyjnym. Lęku o nią nie da się oswoić żadną książką, blogiem, poradnikiem itp. On po prostu jest.
Miła Pani Chustko,
OdpowiedzUsuńjuż to kiedyś pisałam. Pomijając wszystkie inne, największą Pani zasługą jest zgromadzenie wokół siebie tylu ciekawych ludzi, i to nie tylko młodych. Sama jestem przykładem starości, która do Pani przylgnęła, powiem więcej, przyssała się. Też pisałam wcześniej, że są dni, kiedy komentarze są równie dobre, jak Pani wpis, i dziś jest właśnie taki dzień.
PS Najbardziej boję się, jak ktoś napisał przede mną, siły zła. Bo to straszna siła.
Leciwa
Ja się brzydzę galaretkami i substancjami mazistymi w pokarmach, jakąs flegmą w buzi... bleeeee
OdpowiedzUsuńMakaria, mama Makarego
tak chustka, dlatego czytam twojego bloga. zeby oswoic lek przed smiercia. ale takze zeby z toba wspolczuc, zebys nie byla sama i chciala wyzdrowiec. zebys wyzdrowiala. ale takze dlatego ze jestes fajna babka i mnie rozsmieszasz i wzruszasz.
OdpowiedzUsuńja sie boje konca.
A ja się boję raka i choroby dzieci, męża i najbliższych. Kiedyś czytałam "Sekret" i boję się bać, żeby tych strachów, co się o nich myśli nie przyciągnąć. Najważniejsze jest zdrowie, reszta sama się ułoży, więc walcz Wielka Kobieto!!!
OdpowiedzUsuńA i panicznie boję się os, pszczół i szerszeni, brrrrrrrrr.
K.
Mam sporo malutkich i niepotrzebnych lęków, ale tylko jeden wielki i prawdziwy - boję się cierpienia moich dzieci, czy to na skutek choroby czy doznanej od kogoś krzywdy.
OdpowiedzUsuńMagda
Ja się boję okrucieństwa ludzi i tego, że będę żałowała, że żyłam tak jak żyję. A obok starego dobrego dentysty stawiam stary, dobry horror - nie oglądam od paru lat, sceny przypominają mi się do dziś i strasznie się boję.
OdpowiedzUsuńbanita
Ja śmierci się nie boję choć bardzo kocham życie i zawsze mam wiele do zrobienia w nim:). Boję się jednej rzeczy: chorób moich dzieci które są już dorosłe i żyje nadzieją, że moja córa po swoich przejściach ze śmieciem wyzdrowieje!Reszta życia leży w naszych rękach.Pozdrawiam Cie Joasiu jak zawsze serdecznie. Twój blog czytam bowiem jest w nim wiele ciekawych i fajnych rzeczy które mnie frapują, bawią zarówno zawodowo ale zgodnie z moimi zainteresowaniami no i Twoje poczucie humoru Joanno:)
OdpowiedzUsuńAch, zapomniałam dodać: bardzo boję się bólu, ale żyjemy w czasach w których można ból wyeliminować.
OdpowiedzUsuńZaglądam do Ciebie od jakiegoś czasu bo bardzo ciekawie piszesz, masz taką pewność siebie która przyciąga. Jednak nie miałam odwagi zacząć od początku. Jakiś dziwny lęk we mnie był że to może mnie spotkać. Wczoraj zaczęłam czytać.
OdpowiedzUsuńBoję się choroby, boję się też tego że podejmuje złe decyzje, że gdybym zdecydowała inaczej to mogło by być lepiej. Boję się że tak naprawdę nie mam wpływu na wiele rzeczy. Bardziej złoszczę się niż boję tego, że Polską rządzą kretyni i że może być jeszcze gorzej, i nie mam na to wpływu!
Boję się też tego że czas ucieka przez palce i nie da się go spowolnić.
Pozdrawiam Cię gorąco i trzymam kciuki.
Kamila
Wracam do sierpnia 2010 i czytam dalej :)
boję się...bania...
OdpowiedzUsuństrachu:(
boję się, bo cierpię na nerwicę lekową więc "boje się" jest częścią mnie:(
przeraża mnie natomiast:
-to że nie zdąże dzidziusia wychować
-śmierć- kurnia boje się i tyle - nie jestem twardzielką i się boje, boję, boję
-choroba, każda z katarem włącznie, bo załacza mi się wówczas podejrzenie....że...
- badania i ich wyniki
-że znowu będę leżała w ciemnym pokoju, świat będzie wirował a ja będe trzymała się łóżka i wyła z przerażenia a po wszystkim gdy spojrze w lustro, załamie mnie widok tej dziewczyny i będę chciała znów wziąć jedną tylko jedną tableteczke magiczna a potem wszystko zacznie się od początku...
- i jego się boje, a najbardziej tego, że już po wszystkim, że już nigdy:((((
sisi
boję się...bania...
OdpowiedzUsuństrachu:(
boję się, bo cierpię na nerwicę lekową więc "boje się" jest częścią mnie:(
przeraża mnie natomiast:
-to że nie zdąże dzidziusia wychować
-śmierć- kurnia boje się i tyle - nie jestem twardzielką i się boje, boję, boję
-choroba, każda z katarem włącznie, bo załacza mi się wówczas podejrzenie....że...
- badania i ich wyniki
-że znowu będę leżała w ciemnym pokoju, świat będzie wirował a ja będe trzymała się łóżka i wyła z przerażenia a po wszystkim gdy spojrze w lustro, załamie mnie widok tej dziewczyny i będę chciała znów wziąć jedną tylko jedną tableteczke magiczna a potem wszystko zacznie się od początku...
- i jego się boje, a najbardziej tego, że już po wszystkim, że już nigdy:((((
sisi
Przeraża mnie to, że coś złego może sie przytrafić moim bliskim, a ja nie bede miała na nic wpływu.
OdpowiedzUsuńBoję się utraty kontroli nad własnym ciałem.
Pozatym, pajacuje nim przejde przez ulicę, rozglądając sie wielokrotnie :)
Tak samo jak jadę autem i mam wyprzedzić rowerzyste . jesu.
Wszelkie zagubione małe stworzenia,które wlatują/wchodzą do mojego mieszkania - łapię i wypuszczam.Nie bajam sie ich.
Zatupie w miejscu, jak cos z zygzakiem na grzbiecie, przepełznie mi nieopodal stóp.
A śmierć?
Kiedyś sie panicznie bałam. zdarzało mi sie lądować na pogotowiu z silnymi bólami i niedowładami.ze strachu.
szprycowanie prochami zapętlało tylko wszystko.
zaczelam czytac, bo nikt nie chcial rozmawiać o śmierci.
szukac informacji czy i co moze byc po drugiej stronie.
i trafilam na książki dr michaela newtona. facet przeprowadza regresje hipnotyczne i wszystko opisuje w książkach. Wspomnienia ludzi z życia przed życiem, oraz z okresu pomiedzy wcieleniami.
Na początku jest to niezły sf,pozniej zaczyna sie składać w jedna calosc.
Nie zrozumcie mnie źle, mnie daleko od jakiejkolwiej religii. Jednak idea reinkarnacji wspaniale tłumaczy wszelkie niesprawiedliwości tego świata.
Ale czy tak rzeczywiście jest? Nie wiem. Wiem natomiast, że nic w przyrodzie nie ginie. Atomu nie da sie unicestwić. On zmienia tylko swoją postać.
Joanno, czytam Cie po masz lekkie pióro. Możesz pisać o trywialnych rzeczach, a i tak chłonę to niczym gąbka. (Powinnaś wydac książkę, nakład rozszedłby sie niczym świeże bułeczki)
Sprawy wielkie:
OdpowiedzUsuńBoję się, że przed śmiercią nie zrozumiem czym jest życie
Boję się, wiedząc, ze nie mogę mojemu dziecku oszczędzić wszystkich straszności tego życia, że też będzie musiał stawić im czoła
Boję się niepoczytalności na starość
Średnie:
bezdomności
utraty kontaktu z dzieckiem
skutków własnej nieodpowiedzialności
Moich rodziców (!) i ich oceniających komentarzy
Małe:
Iść samemu w pustym, ciemnym tunelu
tego że kot wypadnie przez okno
że niedosolę, niedopieprzę, przekwasze a tu goście już przy stole:)
boję się:
OdpowiedzUsuń- niepełnosprawności i to zarówno tej fizycznej jak i umysłowej - (mieszkam sama), a więc tym samym obarczenia obsługą swojej osoby innych; umysłowej - chyba bardziej
- że z wiekiem zgorzknieję i nikt nie będzie chciał się ze mną zadawać
- braku kasy na zaspokojenie podstawowych potrzeb w tym lekarstw
- i oczywiście pająków - brrrrr!
A czytam cię bo lubię i nawet na pewno wpadłam w nałóg, nie mogę opuścić ani jednego dnia, jak nie ma postu to jestem zawiedziona...
A najbardziej lubię posty z prowokacją w tle...
pozdrawiam
Grażyna
Strach ukrywa się w nas samych, ale boję się
OdpowiedzUsuń- umrzeć przed synem,
- mieć sprawną myśl i być bez ruchu w ciele,
- nie móc wspierać własnej Rodziny,
- zostać kiedyś sam, choć lubię samotność,
- że nadal nie do końca wiem kim jestem...
A ja Chustko , czytam bloga , bo podoba mi się Twój dystans , to jest tak , jakby problemy były gdzieś obok , Ty się im przyglądasz i opisujesz, tak to odbieram . Godne podziwu , naprawdę. Aż czasem wierzyć się nie chcę ,że masz w sobie choróbsko , oby poszło sobie jak najszybciej precz . Co jak co, ale powinno w końcu zacząć się Ciebie bać ;-))
OdpowiedzUsuńpowodzenia!
Boję się wojen i wojennego zdziczenia.
OdpowiedzUsuńŚmierci i chorób bliskich.
Jazdy samochodem.
Koni.
Czytam Cię, bo jesteś wspaniałą osobą i cudownie piszesz.
A pewna cudzoziemka polskiego pochodzenia mówiła: "i pojechał, i zostawił mnie na pastwisku losu".
Najbardziej boję się, że moi bliscy 'poważnie' zachorują,
OdpowiedzUsuńdługiego umierania w bólu,
niepełnosprawności fizycznej takiej, że będę uzależniona od innych w czynnościach codziennych,
że moi bliscy będą mieli wypadek np. samochodowy
pośredni lęk:
że gdy wykuruję się (takie mam plany ;)), to nie znajdę pracy
"malutkie" leki:
boję się myszy, szczurów, gryzoni
Boję się nienawiści, fanatyzmu, agresji, pogardy, głupoty.
Pozdrawiam
Justyna
Najbardziej przeraża mnie kara śmierci. Tak bardzo, że nie potrafiłabym żyć w kraju, gdzie się ją wykonuje. Myśl o tym, że można zostać niesłusznie skazanym jest paraliżująca wręcz.
OdpowiedzUsuńObawiam się o moich bliskich, ale chyba każdy tak ma.
I boję się, że stanę kiedyś przed decyzją, której skutki będą wielkie, a każde wyjście złe.
A z rzeczy małych: gdy jem placki ziemniaczane mojej babci (które uwielbiam) boję się, że wyskoczy z nich wielki kawał cebuli, ktorego nie zmielił robot, a ja zorientuje się dopiero, gdy będzie w moich ustach : )
Z rzeczy wielkich, przeraza mnie choroba moich dzieci. Nie wiem, czy ktos jeszcze tak ma ale ja czasami sobie to wyobrazam, ze ktos z moich bliskich jest ciezko chory i to uczucie panii, ktore natychmiast mnie ogarnia jest przerazajace... Nie wiem czemu to robie, to jakby mój umysl sie przygotowywal na wszelka ewentualnosc, taki trening chyba. Smierci narazie sie nie boje, bardziej przeraza mnie fakt choroby. I wszystko mi jedno czy potem cos jest czy nie, mnie obchodzi glównie zycie, teraz, moi bliscy.
OdpowiedzUsuńCzytam, bo mnie wciagnelo, poznalam Cie przez "Wysokie Obcasy". Podoba mi sie jak Siebie wyrazasz. Buziaki
Jeśli chodzi śmierć, to więcej w tym żalu niż strachu.
OdpowiedzUsuńŻal, że już nie będę wiedziała co się dalej dzieje, żal 'rozłączyć' z całą urodą życia, żal, że nie będę uczestniczyła w życiu moich bliskich i różnych wydarzeniach.
Strach o moją mamę, o jej stan po mojej śmierci, jak ona sobie poradzi z tym, kto się nią zaopiekuje, gdy mnie nie będzie.
Z Twoim blogiem zapoznałam się po reportażu w radiowej Jedynce. Dlaczego czytam, bo ... po prostu mnie się podoba.
Justyna
Ja czytam bo Cię uwielbiam.
OdpowiedzUsuńUwielbiam słuchać, patrzeć....
rzadko spotykam Takie osoby, Wielkie duchem, z własnym zdaniem, zrozumieniem inności, dobrocią po prostu i w ogóle... z którymi fajnie czas upływa.
W zasadzie boję się, że tego czasu mało, żeby go razem spędzać
i czy wszystkie plątaniny życiowe w tym moim życiu uda się rozplątać.
czytam, bo Zimno pokazala mi Ciebie w jakiejs notce na jej blogu. zaczelam ktorejs nocy i tak sobie zostalam, bo nie moglam sie oderwac. oczywiscie traktujac archiwum jak ksiazke, nie wiem cos odrealnionego, fikcje literacka. na zasadzie oswajania lekow, trupow z szafy - bo jednym z nich jest strach stary jak swiat, przed przemijaniem, choroba, cierpieniem. niom... z czasem, z kazda notka, nie wspomne juz o reportazu w radio, zaczelam traktowac Ciebie nie jak Chustke, a dziewczyne (tia :) w moim wieku, realna, gdzies z wawy, z synem, Niemezem, zupelnie jak ja kiedys, czy tam teraz, ktora walczy z choroba. podoba mi sie jak piszesz. lubie Twoje zdjecia i muzyke, ktora przemycasz.
OdpowiedzUsuńjak wszyscy tu :)
a z lekow, chyba nie jestem strachliwa. boje sie chorob, cierpienia, odchodzenia najblizszych - bo to juz ten wiek, gdy ciotki, babcie odchodza. samotnosci sie boje. porazki duzej.
o, boje sie o chlopakow moich.
pozdrowienia :)
nie dodałam, że boję się o Ciebie :) boję się, że któregoś dnia jak co dzień zajrzę i nie będzie nowego posta...
OdpowiedzUsuńK.
Boję się złych wyników Rodziców i czasu, kiedy będą odchodzić.
OdpowiedzUsuńBoję się tego, że nie będę w stanie pomóc moim bliskim: podczas choroby, że nie będę dla nich wystarczającym wsparciem.
Strasznie boję się swojej śmierci; tej świadomości, że już za kilka dni mnie nie będzie i nie będę wiedziała, co jest dalej.
Boję się tego, że podczas rutynowego usg lekarzowi coś "zaświeci" i będzie to ca.
Boję się, że nigdy nie założę szczęśliwej rodziny, a zawsze w podświadomości będzie gdzieś to wspomnienie teraźniejszości.
A tak po ludzku boję się wracania do domu w ciemności, czekania na peronach dworca wschodniego w Wa-wie i oczywiście- pająków i owadów.
Na Twojego bloga Joasiu wchodzę, bo jest taki inny: nie jest ani smutny, ani wesoły; ani zbyt "nowoczesny", ani tylko i wyłącznie refleksyjny; ani zbyt wyidealizowany, ani przeładowany skromnością. Włażę tutaj codziennie wieczorem, bo Twój blog, jak i Ty sama, jest prawdziwy. Ty jesteś prawdziwa, a w dodatku jesteś interesującą, bawiącą i zarazem wzruszającą blogerką, której nie da się wirtualnie nie pokochać.
Pozdrawiam
Boję się:
OdpowiedzUsuń- ciężkich chorób, niepełnosprawności, wypadków - swoich i bliskich;
- odchodzenia moich rodziców, także w sensie zmian związanych ze starością, gdy widzimy, ze ktoś nie jest już sobą...
- boję się, że ludzie, którzy myślą, że zasłużyłam sobie na samotność - mają rację... to jedna z moich najtrudniejszych myśli, czasem gorsza, niż obezwładniająca samotność.
Z małych rzeczy:
- braku kasy;
- awarii - gdy nie wiem co zrobić
- robaków, pająków i innych stworzeń im podobnych ;)
Ja nie umiem pogrupowac swoich lekow... boje sie smierci bliskich, tego, ze nie zdaze wychowac dzieci albo ze wychowam je zle, ze beda nieudaczne, pelne lekow, zakopleksione... boje sie tego, co bedzie, kiedy one podrosna a ja bede mogla wrocic do pracy, boje sie, ze nie podolam temu powrotowi... boje sie zmarnowanych przez lek szans... czasem boje sie zyc... boje sie jezdzic samochodem... wojny i biedy... boje sie za czesto... a czytam Cie bo lubie, bez zadnej ideologii...
OdpowiedzUsuń1. Boję się umierania w samotności, bo to najgorsze co może spotkać człowieka w ostatniej chwili życia.
OdpowiedzUsuń2. Boję się nawrotu choroby mojego Syna (guz mózgu).
3. Boję się śmierci mojej Mamy (rak żołądka). Najbardziej tego, że w sensie fizycznym umrze Wielka Miłość, która nas łączy. Tego, że nie będę mogła poczuć Jej bliskości, ciepła, usłyszeć jak mówi, że kocha.
Można żyć bez wielu rzeczy - pieniędzy, dóbr, ale nie można żyć bez miłości...To największe ubóstwo jakiego może doświadczyć człowiek. Biedny z braku Miłości.
a ja się boję:
OdpowiedzUsuń1.o dzieci, na każdej płaszczyźnie i w każdym rozumieniu lęku, ale to naturalne u matki i tak juz pewnie pozostanie po sam kres, mam nadzieję, iż mój kres przed kresem moich dzieci
2. braku miłości i wszelkiego dobra jakie daje, siły
3. braku zdrowia w kregu najbliższych
4. ucieczki od ludzi
5. zmiany we mnie
6. depresji
i innych mniejszych lęków wiele we mnie jeszcze
fajnie sczytac jakie strachliwości Was nękają, ale równie fajnie móc podzielic z Wami moją męczyduszą
Dziękuję:) Gośka
Straszne lęki:
OdpowiedzUsuń-boję się długiego i strasznego bólu przed smiercią
-wypadku,w którym zostałabym sparalizowana lub straciłabym wzrok
-choroby i smierci mojej mamy
-wojny i zniszczenia
Duże lęki:
-pająki i motyle
- utrata niezaleznosci finansowej
-utrata mozliwośći swiadomego decydowania o sobie
Małe strachy:
-ludzkie chamstwo, głupota i bezduszność, z tym walczę.
Śmierci swojej jeszcze się nie boję,raczej nie potrafie pogodzić sie z tym,ze mnie tak poprostu nie bedzie.
Codziennie sprawdzam czy sa nowe posty, to juz nałóg :).
Czytam Cię, bo masz w sobie Piękno i pieknie piszesz o rzeczach waznych i tych malych. I trzymam mocno kciuki,bo nie wolno Ci przestac być.
Monika
A ja mam chore dziecko (s.Downa) ale mam też dziwne przeświadczenie, że nadal będzie sobie żyła fajnie, barwnie i szczęśliwie i dłuuugo.
OdpowiedzUsuńBoję się panicznie pająków.
Boję się też zdrady szeroko pojętej i niekochania, co też się właśnie mi przydarzyło i widać można z tym żyć.
Zostają więc te pająki, a z tym strachem się na pewno nie oswoję, brrr
Na Ciebie Chustko trafiłam całekim przypadkiem, i czytam Twój blog ponieważ jesteś niesamowicie silną, odważną i przebojową babką, która mimo przeszkód pięknie kreuje rzeczywistość wokół siebie.
a ja sie boje ze na swiecie bedzie wiecej zla niz dobra i za na takim swecie przyjdzie zyc mojemu dziecku,
OdpowiedzUsuńi jeszcze ...wlosow - tych obcietych i lezacych bez wlasciciela martwych czesci ciala
(nie pomoglo wielkie starcie z wasna lysizna:))
Boję się tak bardzo o to, że mogę zachorować i zostawić dzieci, że aż z lęku nie mogę posłuchać Twojego reportażu...
OdpowiedzUsuńI tak jak ktoś napisał - boje się pisać o lękach, żeby ich nie "ożywić".
A bloga czytam "pomimo" - bo jesteś inteligentną osobą, bo lubię kiedy szybciutko gasisz wszelkie własne sentymenty jakąś uwagą "z dystansu". A teraz jeszcze umarłam ze śmiechu z jednej z reklam, zamieszczonych na Twoim blogu :)
ja się boję, że po śmierci nic nie ma. i tylko tego, bo z tego wynikają wszystkie inne lęki. gdybym wiedziała, że tam coś jest, nie bałabym się niczego.
OdpowiedzUsuńA ja boję się raka. Cierpienia związanego z rakiem. Umierania na raka. Strachu przed rakiem też się boję, bo on żyje we mnie jak druga istota.
OdpowiedzUsuńJa czytam cię Chustko ponieważ pokochałam Cię jak siostrę. Czytam bo mam ogromną nadzieję i wiarę, że zostaniesz bardzo długo z synkiem, Niemężem, z nami. Wierzę w Twój organizm, wolę walki, chęć życia, wierzę w cud, bo nigdzie cuda nie zdarzają się tak często, jak w medycynie. Uczysz mnie także walki, oj uczysz bardzo. I bardzo podobnie wychowujemy dzieci, to mnie zbliża do Ciebie. Jestem podobną matką, jak Ty. Jak czytam tu zarzuty pod Twoim adresem, to tak, jakby skierowane były do mnie. I tak jak Ty, robię swoje i daję dzieciom prawdę, otwartość, szczerość, szanuję ich rozum, poczucie humoru, abstraktu. I wiem, że robię - robimy - dobrze!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam, nie podpisałam się pod poprzednim postem - Żuczek/Ania
" że umrę, zanim wychowam na Syna na Człowieka - że zostawię Go pastwie losu"
OdpowiedzUsuńZe umrzesz to jest raczej niestety pewne. ale teraz masz czas by zdecydowac z kim i jak ma sie wychowywac.
Skup się i wymysl z kim byloby najlepiej mu życ.
Aśko. Pisz coś, no!
OdpowiedzUsuńE.
A ja się boję ...bezsilności , to jest najgorsze z uczuć.
OdpowiedzUsuńZ reszta sobie poradzę.
Kubuś Puchatek:" Prosiaczek był tak przejęty myślą o tym, że może się przydać, że zapomniał się bać."
OdpowiedzUsuńBoimy się podobno niewiadomych. Ja boję się pewników tzn, że ,,bliscy,, spieprzą wychowanie mojego Dziecka. Boję się, że Córka nie zapamięta mnie zdrowej. Boję się, że po drugiej stronie nic nie ma.
OdpowiedzUsuńpozdrowionka,
Maggie
http://maggiebb.blogspot.com/
NIE boję się śmierci, bo już raz byłem pewien, że umieram i nie było wcale tak źle, poza żalem, że się zostawia bliskich.
OdpowiedzUsuńBOJĘ się śmierci w cierpieniu.
BARDZO boję się cierpienia moich dzieci i tego, że ktoś móglby je skrzywdzić.
Boję się ludzkiej głupoty i bezinteresownego skurwysyństwa, które w ludziach zalega. Bo go nie kontroluję - mogę poradzić sobie z agresją fizyczną(jestem silny) czy werbalną (jestem cholernie odporny), ale nie potrafię poradzić sobie z niebezpośrednim skurwysyństwem.
Boję się, że świat osiągnął już punkt krytyczny popierdolenia i dalej czeka nas już tylko szalenstwo. Boję się, że to, w co wierzę: wiedza, przyjań, rodzina, człowieczeństwo (bo w boga nie wierzę) - nic już dzisiaj nie znaczy i że trwonię czas ucząc tego moje dzieciaki...
ja Cię czytam, bo fantastycznie piszesz - o wszystkim, i zwisa mi czy jesteś chora czy nie.
OdpowiedzUsuń(no dobra, nie całkiem zwisa, wolałabym żebyś wyzdrowiała)
Boję się śmierci dziecka. Boję się samotności.
OdpowiedzUsuńI nawrotu depresji.
Ola
Joasiu,
OdpowiedzUsuńdlaczego Ty milczysz od czwartku?, boję się o Ciebie.
Serdecznie Cię pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na opowieści.
aneti
Asiu, odezwij się, penie wszyscy już się martwią o Ciebie:(
OdpowiedzUsuńKiedy się boję, strach jest duży, więc nie będę grupowała na wielkie i małe.
OdpowiedzUsuńBoję się ciemności, a raczej tego, że z tej ciemności może wychynąć ktoś, kto mnie, albo bliskich skrzywdzi.
Boję się bezsilności, a raczej tego, jaki gwałt może zadać mi lub najbliższym ktoś, pozbawiając możliwości działania, wyboru itp.
Boję się skrajności, bo jest głupia. A raczej zaślepienia osób, wyznających skrajne poglądy - bo oni najczęściej szybko przechodzą do działania i są bezwzględni.
Boję się tego, że coraz częściej zauważam, że w drugim człowieku nie widzimy człowieka. Czyli braku zrozumienia i miłości bliźniego, a min. chęci ku temu.
Czasami - choć cieszę się, że coraz rzadziej - boję się oceny :)
Boję się zatem głównie ciemnej strony człowieka :]
A Boga się nie boję, bo jest sprawiedliwy i kochający. Jak dobry, konsekwentny Rodzic. Kocham Go zatem i szanuję.
Choć już dawno jest "kolejny dzień" może jeszcze załapię się na dyskusję :D
A dlaczego czitam? A bo lubię lekturki, które skłaniają do refleksji...
A ja się bardzo boję, że rano ktoś zapuka do drzwi. Niezależnie od tego kto to będzie i jaka wiadomość przyniesie strach przed tym, że obudzi mnie pukanie jest paraliżujący i nie daje mi spać; naprawdę wysypiam się tylko z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę, bo wtedy nikt nie puka od rana. A, pukania gdy już wstanę się nie boję.
OdpowiedzUsuńOraz boję się o swojego męża, żeby mu się nic nie stało. I o mojego kota, żeby nie wypadł oknem.
A poza tym jestem dość dzielna.
Sprawy wielkie:
OdpowiedzUsuńboję się ,ze przez wlasna glupote doprowadze sie w koncu do smierci
boje sie,ze ktos zrobi krzywde mojemu mezowi a to bedzie koszmar dla mojej corki idla mojej pasierbicy-jest dla nich najwazniejszy na ziemi i maja racje, dlatego boje sie kazdego rasistowskiego kretyna na ulicy, ktory obrzuca meza zlym wzrokiem
boje sie, ze juz nigdy nie bedzie tych dalekich podrozy, nawet tych bezsensownych, ale samotnych, najlepszych -tylko ze soba. ze juz tylko zmudna harowka,"wykona", zarabianie na dom i tzw chleb,
ze juz nie jestem soba sama dla innych tylko mama a wszyscy dookola daja mi odczuc,ze to bycie mama ma byc wazniejsze i dzieci maja byc naj naj wazniejsze i ich dobro a nie ja
a ja ? ja sie boje. Ale nie o dzieci. boje sie,ze juz nie bede nigdy zmeczona po kilkunastogidzinnym locie ale szzczesliwa i brudna odkrywajac cos dawno odkrytego, ze juz nie bede sikac ze strachu pod afganska granica tylko beda ta pania, dla ktorej tylko dzieci i dom
to bylo trudno, napisac to. w realu za kazdym razem, gdy to mowie, obrywa mi sie
czytam , bo jak juz przede mna pare osob napisalo- pociaga mnie Twoja inteligencja i sila . po prostu Osobowosc
dobrej nocy, m
PS
Małe: ze pasierbica sie niedlugo zbuntuje i mi napluje w ta moja glupia twarz chocia staje na rzesach,zeby jej pokazac,ze warto powalczyc o siebie
martwie sie:(
OdpowiedzUsuńOprócz tych wszytskich rzeczy, które Pani podaje boję się i jak dla mnie to chyba jest najwiekszy strach - że tam po drugiej stronie nie ma nic.
OdpowiedzUsuńPani Asiu czytam Pani bloga od niedawna, słuchałam też reportażu. Jestem pod wrażeniem Pani osoby. I synek też cudny. Pozdrawiam serdecznie i życzę samych pięknych chwil.
Staram się myśleć, że brak wiadomości to dobre wiadomości. Że, jak ktoś u Li napisał, wyjechałaś na łykend. Ale strach jest!
OdpowiedzUsuńMrugnij do nas, proszę!!!
Przesyłam Ci Chusteczko myśli ciepłe, serdeczne i energetyczne - panistarsza
Przerażają mnie klasyki - poważna choroba, wygrana PISu, samotność, brak pieniędzy, ludzka głupota i zaściankowość.
OdpowiedzUsuńCzytam bo Twój blog jest fascynujący, napisany poważnie i lekko, śmiesznie i smutno, mądrze i mądrzej, czytam bo Cię bardzo podziwiam.
Kejt
Gdzie jesteś???
OdpowiedzUsuńhop, hop, wszystko dobrze?
OdpowiedzUsuńNo, ja już szaleję z niepokoju, reszta pewnie też... mam nadzieję, że to wyjazd/chwilowa niedyspozycja i szybko będziesz z nami, Chustko. Ściskam!
OdpowiedzUsuńChustko! Podbijasz sobie wskaźniki? Włażę tu już dziś chyba 20 raz, wczoraj też i dziwię się milczeniu, braku nowych, zatwierdzonych komentów. Gdzieżeś jest?
OdpowiedzUsuńJoanno, niepokoi mnie brak Twoich wpisów...
OdpowiedzUsuńHalloooooo!Jestem/jesteśmy ,bo pewnie nieopublikowane komentarze aż wyją - na głodzie chustkowym :)!!!!
OdpowiedzUsuńskoro komentarze się pojawiają to znaczy że autor bloga je zatwierdza, tylko może nie ma ochoty na razie pisać :)
OdpowiedzUsuńNo skoro są nowe komentarze to chustka is back! Yeah!!!
OdpowiedzUsuńTeż zaniepokojona... Chustko, odezwij się!
OdpowiedzUsuńUfff, jak dobrze, że są nowe komentarze. Nie wiem, ile razy zaglądalam w ciągu ostatnich dni. Mam nadzieję, że to tylko weekend na Mazurach.
OdpowiedzUsuń