poniedziałek, 20 czerwca 2011

[428].



Om

***

narzuciłam tempo.
muszę się opamiętać, bo robię tyle rzeczy, że nie mam czasu na odpoczynek.

***

byliśmy w sobotę na urodzinach kumpla Syna.
szczerze mówiąc nigdy w życiu na żadnym kinderbalu nie bawiłam się tak dobrze jak tutaj.
a na koniec (gdyby mi było mało) mogłam się wyczilować przelotem na odkurzaczu.
też tak macie, że odpręża Was jeżdżenie na szmacie?
albo układanie rzeczy w szafie? pielenie ogródka?

26 komentarzy:

  1. tak!
    tez tak mam!
    myslalam, ze jestem nienormalna...
    kiedy zostalam sama w domu na 5 dni
    to wysprzatalam na blysk kuchnie i tzw. ofis Meza
    w ramach tzw. relaksu
    nikt sie nie krecil
    nie chcial obiadu, kanapki, wody, poczytac
    tylko ja i szmata :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też tak mam... czasami. Zabieram się wtedy za GENERALNE porządki! A co! Jak relaks to na całego ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. jak mam za duży natłok myśli, to wtedy biorę się za Wielkie Sprzątanie.
    kończę sprzątanie i jakoś myśli też się układają.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tak samo! A myślałam, że to zboczenie! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczywiście! Porządki, to najlepsze lekarstwo na dymiącą głowę! Jak mam kryzys, to sprzątam łazienkę. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby nie pomogło. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. mam tak z myciem garów, ale jeśli chodzi o całą resztę.. to cziluje mnie gdy robi to pan mąż ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. dziewczyny, a może wpadałybyście do mnie na to czilowanie, hm? kot się po mieszkaniu snuje, gołębie srają na balkonie - materiałów czilujących u mnie pod dostatkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niekoniecznie szmata,pielenie,układanie.Nie robić nic,NIC - tak lubię.NIC nie robić,NIC nie chcieć,żeby NIC nie chcieli,żeby cisza albo Bach,i NIC....W grobie tak pewnie.Bez Bacha,rzecz jasna :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie cziluje robienie megaburdelu, jak jestem sama w chałupie :) Ale pielenie--to a i owszem.
    No, i jasne, żeby NIKT NIC nie chciał, to boskie jest, a reszta--"przewróciło się? niech leży" :)

    OdpowiedzUsuń
  10. no jasne, jak mam dołka, sprzątam, jak nie wiem, co mam zrobić, sprzątam, jak chcę pozbierać myśli, sprzątam, a średnio raz na sezon rytualnie przewracam wszystko w szafach i wyrzucam to, co zbędne

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpręża mnie czytanie dobrej książki. W łóżku, w wannie. Warunek - muszę być sama!
    Nie przepadam za sprzątaniem, chociaż rano jeszcze jestem w stanie to robić bez specjalnego zmuszania się.
    Nie lubię zmywać.
    A chwasty wyrywam licząc do z góry ustalonej liczby, np. do 100. I ani jednego więcej.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zupa w garze, portki w pralce i odkurzacz w dloni. Bardzo mi to pomaga poukladac sobie wszystko w glowie.

    OdpowiedzUsuń
  13. E, najlepiej gapić się na zawartość piorącej pralki. Odlot.
    A.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie:)
    Nigdy mnie nie odprężały ŻADNE domowe czynności, raczej wnerwiają mnie jeszcze bardziej;)
    Książka mnie odpręża:))

    OdpowiedzUsuń
  15. kurcze, może i do tego kiedyś dorosnę, póki co sprzątanie mnie wkurwia, a nie uspakaja...

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie za to sprzątanie leczy. Ilekroć jestem chora z gorączką łapie mnie szał sprzątania. Robię kartkę co kiedy i jak i z upartością maniaka chwiejąc się na nogach wypełniam plan. Ostatnio kompletnie mi odbiło i przy 39 stopniach temperatury ugotowałam dla PanaiWładcy 40pierogów (zaznaczam,że to był mój pierogarski debiut)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam podobnie jak mam jakikolwiek problem i za diabła nie potrafię sobie znaleźć miejsca - zaczynam sprzątać ale to tak na maxa łącznie z oknami prasowaniem itp.
    Powiem krótko - TO POMAGA.
    Pozdrawiam „też Asia”

    OdpowiedzUsuń
  18. Procesu, że tak powiem latania po szmacie NIENAWIDZĘ. Ale potem tak. Bardzo.
    Joanno. Oprócz kanciapy zakładaj firmę czilautową :-)
    W swoją drogą, to pięęęknie się ustawiłaś ze sprzętem :-) Możesz reklamować :-)
    Pozdrawiam. ewka.

    OdpowiedzUsuń
  19. tak, gdy jestem wściekła, zestresowana najlepiej idzie mi sprzątanie łazienki i wc. nie ma to jak wyszorować kibel!

    OdpowiedzUsuń
  20. a ja zacytuję

    "joasxa pisze...

    Niekoniecznie szmata,pielenie,układanie.Nie robić nic,NIC - tak lubię.NIC nie robić,NIC nie chcieć,żeby NIC nie chcieli,żeby cisza albo Bach,i NIC....W grobie tak pewnie.Bez Bacha,rzecz jasna :)."

    tez tak mam
    meczy mnie ta odpoiedzialność za porządek i pełne brzuchy rodziny

    jak wyjezdzają to nie robie nic czego nie musze. Tylko to co lubię

    OdpowiedzUsuń
  21. a zapomniałam dodać
    zdjęcie jest zajebiaszcze!:D

    OdpowiedzUsuń
  22. NIE, nie odpręża mnie. Nienawidzę sprzątać, odkurzać, zmywać, prać układać w szafie, pielić ogródka. gotować. Niestety wszystkie te czynności wykonuję codziennie, no może oprócz pielenia ogródka, bo go nie mam.
    Uwielbiam za to leżeć, do góry pępusiem i rozmyślać :D
    Czytać, słuchać muzyki i oglądać serial Sześć stóp pod ziemią. O tak o! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. NIE! Nienawidzę sprzątania i już. Książka, puzzle (jak już minie etap wk...u, że nic do niczego nie pasuje) i generalnie pobyt na łonie, może być łąka 2 km za miastem, byleby ludzi nie było. Grabienie liści i odśnieżanie też bardzo dobre są. A te wszystkie od relaksu ze szmatą to ja do siebie zapraszam, nawet mogę robić herbatę i kanapki ;)
    w-ch

    OdpowiedzUsuń
  24. a ja maluję, normalnie wałek, farba i przemalowuję mieszkanie:) i tydzień "zlatuje"i myśli się układają. Pozdrawiam Graża

    OdpowiedzUsuń
  25. mnie nie czilautuje niestety, nienawidze sprzatac ale tez nienawidze syfu- wiec mam pania do sprzatania ale jej sprzatanie tez mnie wkurza, dopiero jak wyjdzie i wszystko jest czysciutkie czuje wzgledne uspokojenie ale nie przeklada sie to na moj nastoj- moze nie mam instynktu samicy porzadkujacej gniazdo

    OdpowiedzUsuń
  26. nie mogę nic napisać bo sprzątam :)

    OdpowiedzUsuń

 
©KAERU 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone Sałyga