wtorek, 17 kwietnia 2012

[729].

(Jovannotti - Quando sarò vecchio)

Quando sarò vecchio sarò vecchio
nessuno dovrà più venirmi a rompere i coglioni
Quello che avrò fatto l'avrò fatto
vorrò soltanto stare a ricordare i giorni buoni
Molti che conosco saran morti
sepolti sopra metri di irriconoscenza
Me ne starò vecchio a ricordare
che non ho ringraziato mai a sufficienza
Chi mi regalò qualche rima baciata
Chi mi ha fatto stare bene una serata
Chi mi ha raccontato qualche bella storia
anche se non era vera

Quando sarò vecchio sarò vecchio
di quelli che nessuno vuole avere intorno
Perchè ha fatto tutto ha visto tutto
e non sopporta quelli che ora è il loro turno
Mi rispetteranno come si rispetta il tempo che
separa lo studio dall'esame
Spero di esser sazio dei miei giorni
eviterà il mio sguardo chi c'ha ancora fame
Nella notte ascolterò disteso
la goccia inesorabile di un lavandino
che scandisce il tempo come un assassino
come un assassino

E poi magari un sabato di maggio,ad una stella chiederò un passaggio
E a tutti i prepotenti dirò ancora
Con me voi non l'avrete vinta mai!
E poi una domenica mattina,ancora sulla pelle il tuo profumo
a tutti i prepotenti dirò forte
Con me voi non l'avrete vinta mai!

Quando sarò vecchio sarò vecchio
di sbagli inevitabili ne avrò fatti 200
E per quelli che io ho fatto apposta
non starò certo lì a offrir risarcimento
Se non sarò in grado quando è ora
mi va di farlo adesso che sono cosciente
Prima che durezza ci separi,ringrazio tutti quanti
infinitamente
Quando sarò vecchio punto e basta
la vita che finisce mostrerà il suo culo
Con la mia pensione di soldato
si sarà consumato tutto il mio futuro
Darò del cretino a tutti quanti
dirò che tutti i libri non servono a niente
E che mille secoli di storia
non valgono un secondo vissuto veramente
Con chi ha combattuto per restare vivo
con chi mi ha aiutato mentre mi arrangiavo
Con chi mi ha insegnato qualche cosa che risplende dentro di me

E poi magari un sabato di maggio,ad una stella chiederò un passaggio
E a tutti i prepotenti dirò ancora
Con me voi non l'avrete vinta mai!
E poi una domenica mattina,ancora sulla pelle il tuo profumo
a tutti i prepotenti dirò forte
Con me voi non l'avrete vinta mai!


***

Bronnie Ware pracowała w hospicjum.
spisała najczęściej powtarzające się wypowiedzi chorych, podsumowujące życie.
1. Żałuję, że nie miałem odwagi na życie takim życiem, jakie uważałem za słuszne, a prowadziłem takie, jakiego ode mnie oczekiwano.
2. Żałuję, że tak ciężko pracowałem.
3. Żałuję, że nie miałem odwagi, by okazywać uczucia.
4. Żałuję, że nie pozostawałem w kontakcie z przyjaciółmi.
5. Żałuję, że nie pozwoliłem sobie być szczęśliwszy.


a dla zainteresowanych zamieszczam cytat ze strony Bronnie Ware:


For many years I worked in palliative care. My patients were those who had gone home to die. Some incredibly special times were shared. I was with them for the last three to twelve weeks of their lives.
People grow a lot when they are faced with their own mortality. I learnt never to underestimate someone's capacity for growth. Some changes were phenomenal. Each experienced a variety of emotions, as expected, denial, fear, anger, remorse, more denial and eventually acceptance. Every single patient found their peace before they departed though, every one of them. 
When questioned about any regrets they had or anything they would do differently, common themes surfaced again and again. Here are the most common five: 
1. I wish I'd had the courage to live a life true to myself, not the life others expected of me. 
This was the most common regret of all. When people realise that their life is almost over and look back clearly on it, it is easy to see how many dreams have gone unfulfilled. Most people had not honoured even a half of their dreams and had to die knowing that it was due to choices they had made, or not made. 
It is very important to try and honour at least some of your dreams along the way. From the moment that you lose your health, it is too late. Health brings a freedom very few realise, until they no longer have it.
2. I wish I didn't work so hard. 
This came from every male patient that I nursed. They missed their children's youth and their partner's companionship. Women also spoke of this regret. But as most were from an older generation, many of the female patients had not been breadwinners. All of the men I nursed deeply regretted spending so much of their lives on the treadmill of a work existence. 
By simplifying your lifestyle and making conscious choices along the way, it is possible to not need the income that you think you do. And by creating more space in your life, you become happier and more open to new opportunities, ones more suited to your new lifestyle. 
3. I wish I'd had the courage to express my feelings.
Many people suppressed their feelings in order to keep peace with others. As a result, they settled for a mediocre existence and never became who they were truly capable of becoming. Many developed illnesses relating to the bitterness and resentment they carried as a result. 
We cannot control the reactions of others. However, although people may initially react when you change the way you are by speaking honestly, in the end it raises the relationship to a whole new and healthier level. Either that or it releases the unhealthy relationship from your life. Either way, you win. 
4. I wish I had stayed in touch with my friends. 
Often they would not truly realise the full benefits of old friends until their dying weeks and it was not always possible to track them down. Many had become so caught up in their own lives that they had let golden friendships slip by over the years. There were many deep regrets about not giving friendships the time and effort that they deserved. Everyone misses their friends when they are dying. 
It is common for anyone in a busy lifestyle to let friendships slip. But when you are faced with your approaching death, the physical details of life fall away. People do want to get their financial affairs in order if possible. But it is not money or status that holds the true importance for them. They want to get things in order more for the benefit of those they love. Usually though, they are too ill and weary to ever manage this task. It is all comes down to love and relationships in the end. That is all that remains in the final weeks, love and relationships. 
5. I wish that I had let myself be happier. 
This is a surprisingly common one. Many did not realise until the end that happiness is a choice. They had stayed stuck in old patterns and habits. The so-called 'comfort' of familiarity overflowed into their emotions, as well as their physical lives. Fear of change had them pretending to others, and to their selves, that they were content. When deep within, they longed to laugh properly and have silliness in their life again. 
When you are on your deathbed, what others think of you is a long way from your mind. How wonderful to be able to let go and smile again, long before you are dying. 
Life is a choice. It is YOUR life. Choose consciously, choose wisely, choose honestly. Choose happiness.

a Wy, jakim życiem żyjecie?
jesteście szczęśliwi ze swoich wyborów?
żyjecie zgodnie z sumieniem?

72 komentarze:

  1. przeczytałam to kiedyś w jakiejś angielskiej gazecie. ciekawe, na ilu ludziach powyższe słowa zrobią na tyle silne wrażenie, że zmienią coś w swoim życiu tu i teraz? choćby trochę. oby na wielu!
    (z podobnych powodów ludzie często wchodzą w dragi)

    OdpowiedzUsuń
  2. o - dopiero zobaczyłam dospisek z pytaniem na dole. tak. żyję tak, jak zawsze chciałam. od jakiegoś czasu. ale trochę mnie to kosztowało zdrowia, strachu. zwątpienia.
    z sumieniem bywa gorzej. ale to już inny temat. bardziej globalistyczny :)

    lubię Cię, wiesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ktoś mi ostatnio powiedział, że 'szcześliwe życie' to harówa straszna, jak praca na polu. Uprawianie pola swojego szczesliwego życia...i chyba coś w tym jest Schronienie, bo Ty też piszesz o zdrowiu, strachu, zwątpieniu na drodze do...

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ciebie też lubię, Mar :)

      Usuń
  3. A czy Ty żyłas zgodnie ze swoim sumieniem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypominają mi się plakaty z PRLu ;)))

      Usuń
    2. he he...A co TY zrobiłeś aby żyć zgodnie z sumieniem? Zorka wymiatasz

      Usuń
  4. ja wol ;) no o i ile najlepsze np. przyjaciółki skąd inąd żony prawie, mi nie każą czytać ze zrozumieniem długaśnych tekstów w języku którego translator nie ogarnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już Kochanowski pisał, ze Polacy nie gęsi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a nie Rej przypadkiem? :)

      Usuń
    2. Mikołaj Rej to był. Nie Kochanowski. Polacy powinni wiedzieć takie rzeczy.
      Swoją droga kurcze - czemu np śpiewamy Gaudeamus po łacinie ?... Ale Anonimowy zapewne nie śpiewał nigdy ;) to nie wie :))

      Usuń
    3. Rej. Polacy powinni to wiedzieć ;)

      Usuń
  6. mi dobrze ze mną jest. oraz się bardzo lubię. jestem szczęśliwa. poz ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety skonfrontowalam sie z uczuciami koncowymi. I zadna z mysli zebranych przez Ware mnie nie dotyczyla. Niczego nie zaluje. Jestem szczesciara, banalne zycie u boku kochanego i z dziecmi wieloma. Co jakis czas stawiam sobie to pytanie, czego zaluje? O czym jeszcze marze ( poza tym zeby zyc do konca swiata czyli tulic moje liczne prawnuczeta, a chocby najmlodszego synka doprowadzic do doroslosci)? I chyba jakos malo wymagajaca jestem. Je regret rien.

    OdpowiedzUsuń
  8. ja chyba znowu podjelam zla decyzje i dalam sie oszukac. pierunsko czuje sie oszukana. nienawidze wracac na tarczy, z podkulonym ogonem

    OdpowiedzUsuń
  9. Też tak myślę, to jest w życiu ważne.Wiele osób dziwi się, że wolę mniej zarabiać i więcej czasu spędzać z rodziną. Ma problem z wybieraniem szczęścia - choć wierzę, że mamy wybór w tej przestrzeni między bodźcem a reakcją; ciągle szukam kontaktu ze swoimi uczuciami, z prawdziwą sobą.Pat/iritis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym mogła dokładnie napisać to samo co Pat/iritis :) Odkąd mam dziecko, jeszcze się to we mnie pogłębiło :)

      Usuń
  10. Spędziłam Chusteczko prawie 2 m-ce z moją Mamą w hospicjum, dzień i noc, non stop. Inaczej się nie dało, o tym żeby być w w domu nie było mowy. Nauczyłam się tam bardzo wiele, po pierwsze poznałam cenę życia. Dzisiaj wiem jedno- mimo tego, że tam straciłam ogromną część mojego świata, musiałam pożegnać najbliższą i najdroższą mi Osobę, tam również dostałam najważniejszą lekcję. Nigdy nie zapomnę Pani Tereski- 70 lat, rak płuc. Ostatni dzień Jej życia i ostatnie nasze spotkanie. Południe. Syn Pani Teresy poszedł zrobić kawę, ja tymczasem podtrzymywałam Ją pod pachy, żeby nie osunęła się. Tylko tak mogła w miarę swobodnie oddychać. Nagle spojrzała na mnie pięknymi, błękitnymi oczyma i powiedziała:
    "Człowiek nawet kiedy jest nagi zawsze może dać coś drugiemu". Pocałowała mnie w szyję. Ten pocałunek czuję do dziś.
    Odeszła wieczorem.
    Wtedy zrozumiałam, że człowiek w chwili narodzin i śmierci jest tak samo bezradny i zdany na drugiego. I najsmutniejszą chwilą w życiu jest odchodzenie w samotności. Nie ma nic gorszego. Chciałabym tak żyć, żeby w tej chwili był przy mnie człowiek. Ktoś, kto będzie miał odwagę na taką obecność. Tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za kazdym razem kiedy usypiam mojego malego synka mysle o tym...

      Jestesmy z dziecmi , kiedy zasypiaja, z nadzieja, ze beda z nami, kiedy bedziemy umierac...

      Usuń
    2. ... i łzy

      Usuń
  11. zgodnie z sumieniem. codziennie patrzac sobie w oczy jak myje zeby wiedze osobe, ktora zawsze chcialam byc. i mam nadzieje, ze tak pozostanie.

    OdpowiedzUsuń
  12. szybkim, bardzo szybkim
    raczej nie
    nie

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki że te słowa zamieściłaś. Faktycznie, czesto sobie zadaję pytanie, czy żyję tak, że mogłabym umrzeć za rok? za miesiąc? jutro? Coraz bardziej mam poczucie, że tak żyję. Wolniej, pełniej, zgodnie z tym co ważne.

    I mam taką zasadę: nigdy nie wychodzę z domu pokłócona. Bo kto wie czy oboje wrócimy wieczorem...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zawsze całus na drogę...

      Usuń
  14. Bardzo mną poruszyło to co dziś napisałaś. Bardzo. . . Bo wiem, że powinnam wiele zmienić. Pozwolić sobie być szczęśliwą.

    OdpowiedzUsuń
  15. Szczesliwa... Owszem! Ale czy zadowolona ze swoich wyborow i decyzji??? Raczej nie... Chcialam robic cos zupelnie innego w zyciu, nie takie byly moje marzenia... Byly, poniewaz narazie nie mam marzen! Moze i na nie przyjdzie znowu czas;))) Sciskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  16. Żyję całkiem dobrze. Nie żałuje wyborów. Kocham od kiedy wybrałam i pielęgnuję miłość choć minęło 30 lat.Mówię zawsze prawdę a ludzie i tak często nie wierzą. Nie muszę myśleć o tym co komu, kiedy i gdzie pościemniałam no i żyję zgodnie ze swoim sumieniem. Często się zastanawiam dlaczego ludziom brakuje taktu i lubią ranić słowami innych. Czasem mam wrażenie że Ty Joasiu tez mi nie ufasz ale na to już nie mam wpływu i dzisiaj wypowiem się jako anonim bo to kim jestem i tak tutaj nie ma znaczenia. Tutaj liczy sie bycie "słodziakiem", a ja uważam że słodziakiem sie jest ale nie bywa. Słodziak jednak nie ma nic wspólnego z naiwniakiem i głupcem, o nie!

    OdpowiedzUsuń
  17. widze ze sie swiadomie przygotowujesz do umierania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, z języczkiem... :))))

      :~*

      Usuń
    2. Cóż za wnikliwa uwaga!
      Jak na czterolatka umiesz dobrze pisać.
      Ktoś dopuszcza Cię do swojej bardzo trudnej i intymnej sytuacji, a Ty tak kawę na ławę. Tak to w maglu się rozmawia, a nie tu.
      Ciszej proszę się wypowiadać Anonimie, bardziej metaforycznie.

      Do umierania warto być przygotowanym zawsze. Bo licho nie śpi.Też dokonywałam wyborów głupich i bez sensu. Drogą radykalną zmieniłam życie coś około wieku jezusowego i teraz jestem przygotowana.
      Żyję spokojnie, robię co lubię, zapewniam sobie tylko tyle rozrywek, żeby się nimi cieszyć, a nie męczyć. Bliźnim dać spokój i ich akceptować.
      Z niczym nie przesadzać.
      Jakby mi przyszło iść na tamtą stronę, to pójdę.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  18. Joanno, jestes swieta, dziekuje Ci za te wszystkie refleksje i mysli, ktore nam podajesz... Sciskam mocno, Gosia.

    OdpowiedzUsuń
  19. @Anonimowy Apr 17, 2012 02:20 PM
    co za klasa -
    "Proznos riposty sie spodziewal ..."

    OdpowiedzUsuń
  20. Je me vis pas en pleine conscience comme tu y parviens. Mais avec gratitude, souvent.

    OdpowiedzUsuń
  21. Dzisiaj to myślę, że nigdy już szczęśliwa nie będę, że nigdy nie byłam, że patrząc wstecz zobaczę same zgliszcza i nic, nic poza tym. Muszą być i tacy jak ja, ktorzy swoj czas wykorzystali po prostu źle, ktorzy jakos nie potrafią inaczej. Nie umiem tego zmienic, nic nie umiem naprawic. Zazdroszcze wszystkim ktorzy tak potrafia zapanowac nad swoim zyciem, poprawic je. Dla mnie to kosmici, cudotworcy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może muszą być tacy ludzie o których piszesz, ale z jakiej pety masz być takim człowiekiem Ty? Dzisiaj tak myślisz i jeszcze dziś możesz zrobić coś maleńkiego, by nie czuć, że zmarnowałaś chwilę kolejną. gdybym nie wierzyła ze coś takiego jest możliwe, nie pisałabym tego. pozdrawiam!

      Usuń
    2. Widzę, że takich osób jest więcej. Co tylko jeszcze bardziej mnie unieszczęśliwia.

      Usuń
    3. Masz zły czas. On minie.

      Usuń
  22. Chustko,
    chyba nie oczekujesz czyjegoś katharsis na blogu:P Chociaż niektórzy piszą:)
    Wszystkie pięć pytań trafionych "w pięć" dla większości z nas :/ To temat na dłuuugie nocne rozmowy.
    Buziak, dobrych snów.

    OdpowiedzUsuń
  23. Chustko,
    chyba nie oczekujesz czyjegoś katharsis na blogu:P Chociaż niektórzy piszą:)
    Wszystkie pięć pytań trafionych "w pięć" dla większości z nas :/ To temat na dłuuugie nocne rozmowy.
    Buziak, dobrych snów.

    OdpowiedzUsuń
  24. Chustka - Ty się znasz więc pytam: czy to jest normalne, żeby młody 31 letni facet zmarł na zawał po 5 dniu chemii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawał nie musiał być wynikiem chemii. To się zdarza w każdym wieku.Osobiście znałem przypadek zawału w wieku 19 lat. Niestety, ta osoba zmarła. Więc może zawał nie był w żaden sposób skorelowany z chemią i leczeniem nowotworu, a był wynikiem zmian kardiologicznych.

      Usuń
  25. Aaa, wcięło mi komentarz.
    Wybory, ktorych dokonałam, mnie zbudowały. Bez nich nie byłabym tym, kim tu i teraz jestem.

    OdpowiedzUsuń
  26. Swoją drogą, zobaczcie... Nawet język dodaje wyborom szlachetnego rysu. DOKONUJEMY wyborów. Wypada zatem robić to odpowiedzialnie, rozumiem.

    Nie jestem przekonana czy to mój wypadek. Natomiast żadnego nie żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  27. Chusteczko, znów trafiłas idealnie w mój nastrój. Chyba własnie nie żyje tak jak chcę chyba własnie dociera do mnie, ze to bardziej trafianie w oczekiwania. Albo to przedłużający się kryzys albo jaskółka wielkiej zmiany w życiu. Aktualnie nie ogarniam, spisuję co chcę, na czym mi zalezy, co mi nie pasuje. Sporo mi nie pasuje, ale pocieszam się, że wiedzieć do czego się dąży to wiedzieć dużo o sobie.
    Zgubiłam gdzieś własne potrzeby choć na pierwszy rzut oka sa spełniane. Ale to nie jest takie życie jakie chcę wieść.

    OdpowiedzUsuń
  28. Zauważcie, że nikt nie mówi: "Żałuję, że nie pracowałem więcej":-)

    OdpowiedzUsuń
  29. a ja nie wiem, chyba chciałabym kilka rzeczy zrobić dokładniej, więcej się uczyć, więcej czytać, pozwiedzać.
    Pracuję nad tym, ale z całą pewnością nie żyję takim życiem, jakiego wymagają ode mnie inni, zawsze idę pod prąd i na przekór.

    lubię swoje życie, ale fajniejsze by było, gdyby był w nim czas na wakacje i lektury :)
    Całuję Cię mocno Kochana, ostatnio nie mam nawet czasu komentować, ale wszystko czytam i mocno trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ludzie, którzy mówią, ze niczego nie żalują, wzbudzają moje podejrzenia.
      albo to aniołowie w ludzkiej postaci, albo skończeni egoiści.
      każdy ma czego żałowac, każdy prawdziwy człowiek.

      Usuń
  30. Dzięki Chustko...czasami warto sobie przypomnieć o co w tym życiu tak naprawdę chodzi 3maj się

    OdpowiedzUsuń
  31. nie jestem szczęśliwa ze swoich wyborów, nauka idzie w las, głupiam, ot i tyle :/
    sumienie też czasem mnie gryzie :/

    OdpowiedzUsuń
  32. Te punkty (w odpowiedniej formie) powinny być dzisiejszym uzupełnieniem dekalogu. Odkąd przekroczyłam 30-stkę, robię wszystko, żeby nie musieć kiedyś żałować, że w ten sposób nie żyłam. Warto pamiętać o sobie. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Zyje spokojnie , powoli, uwaznie. celebruję mam czas dla rodziny i przyjacioł Kiedys troche inaczej, dzieci, praca, zabieganie, moje marchewki w zupie obstrugane na szybko, niespokojnie plywały w zupie, wszystko szybko, szybko, rano zajecia na uczelni, wieczorem lekcje w domu, kredyt, budowa domu i mieszkanie w nim prawie stan rurowy ale od poczatku, cieszenie sie , cieszenie w tkzw miedzyczasie. Potem , nagle choroba, szpital, remisja, wznowa, remisja wznowa... W miedzyczasie cieszenie sie i cieszenie, Boże narodzenie robilismy sobie z rodzina w sierpniu np. Wyciagalam srebra mojej Mamy.Wszyscy sie uczymy zycia w stanie choroby, ale jest jakas ogolna pogoda i nadzieja i bezmiaaaaaaar miłosci wokol. Sa tez chwile straszne , ale wszystko mija.

    Synowie wyfruwaja z domu, ja zdrowa, Mąż caly czas przy mnie, ze mna. Sprzedajemy dom w miescie, nagle staje sie za duzy, Synowie , zdążyli dorosnac ,wrazliwi na rzeczy wazne, juz maja swoje sprawy. My potrzebujemy domu , aby sie w nim gromadzic i cieszyc , cieszyc. Budujemy dom na wsi,zaczynamy wychwalac minimalizm, juz nam nic nie trzeba, moze jakies jeansy, moze dobre , proste jedzenie.Ju,z nie trzeba biec i zarabiać , mamy wszysrko, Ubieramy dom w nasze ukochane starocie , ktore towarzyszyly nam przez cale nasze wspolne zycie.

    Nie nie ,zaluje , prawie niczego. No.... moze za mlodu chcialam wszystko szybciej i szybciej.

    gdyby trzeba bylo juz pojsc na druga strone , jestem gotowa, a slonce swieci nad naszym domem.

    OdpowiedzUsuń
  34. żeby żyć zgodnie z sumieniem, trzeba to sumienie mieć :)

    Do wszystkich którzy nie rozumieją swojego życia, są targani wątpliwościami i czują się nieszczęśliwi:
    Zapraszam w niedzielę 22 kwietnia od g.16 na Plac Zamkowy w Wa-wie.
    Do zobaczenia
    Jola

    OdpowiedzUsuń
  35. Zostalam wychowana w rodzinie, gdzie bardzo wazne bylo "co inni pomysla". Dorastalam w gruncie rzeczy dokladnie tak jak chcieli rodzicie i dziadkowie, nigdy nie czulam sie zadowolona, szczesliwa.
    Do momentu kiedy zaczelam stawiac na swoim, wyjechalam z kraju, zostawilam wszystko w tyle, przeszlam terapie. Teraz zyje tak, zeby mnie bylo dobrze, tak, ja jestem dla siebie wazna. Nauczylam sie zdrowego egoizmu, nie wszyscy musza mnie lubic, nie wszycy musza rozumiec.
    Zyje zgodnie ze swoim sumieniem, nie walcze juz kazdego dnia. Jest ok.
    Jedynie jak chodzi o prace to "sie sprzedalam", i ciezko mi codziennie przychodzic do znienawidzonej firmy, ale poki co... nie mozna miec wszystkiego :-)

    Trzymaj sie cieplo i dzielnie,
    dobrze ze jestes i piszesz !
    Cmok

    OdpowiedzUsuń
  36. Dla mnie ma sie to nijak do przygotowywania do umierania, bo ja sie czesto i od zawsze nad tym zastanawiam, a jak na razie nie mam ani nigdy nie mialam zadnych powaznych problemow zdrowotnych. to wewnetrzny dialog ktory jest konieczny do tego, zeby nie rozminac sie z samym soba.

    OdpowiedzUsuń
  37. wybrałam jak wybrałam, nie ma co nad tym się zastanawiać, czasami tylko żal że nie robię tego co bym chciała tylko o co muszę.

    OdpowiedzUsuń
  38. właśnie zobaczyłam Waszą reklamę w tiwi - jestem cały czas pod wrażeniem przekazu :)
    ściskam cię bardzo, taką zakochaną i taką śpiącą i taką uśmiechniętą i taką bez sił :*

    OdpowiedzUsuń
  39. Staram sie. Chciałabym jeszcze nauczyć sie być "tu i teraz"...

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja sobie stoję na brzegu życia i z nieco drwiacym uśmieszkiem na ustach obserwuję jego raz spokojny,innym razem wzburzony i pełen zawirowań nurt.
    Nic mi się stać nie moze ,bowiem jestem tylko widzem-a właściwie nawet nie widzem,lecz tym,co umozliwia widzenie...

    OdpowiedzUsuń
  41. Fajnie było usłyszeć te pytania Chustko które zadałaś, aby przeczytać powyższe odpowiedzi. Dzięki Zadającemu i Odpowiadającym. Szacunek

    OdpowiedzUsuń
  42. no tak, te zdania może są najczęstsze, ale przecież żałować można różnych rzeczy...
    ja się staram. żyję najlepiej, jak potrafię. daleeeeko od ideału. przecież!

    a o życiu zgodnym i niezgodnym, decyzjach i konsekwencjach pięknie tu: http://vod.onet.pl/80-dni,43134,film.html bardzo polecam!

    OdpowiedzUsuń
  43. Żałuję kilku rzeczy w przeszłości jakie miały miejsce w moim życiu, żałuję że wtedy postąpiłem jak postąpiłem, żałuje też jednej rzeczy na którą nie miałem wpływu, a która odbiła się na dobrych latach mojego życia. Ogólnie nie jestem w pełni zadowolony z życia, choć też nie jestem zupełnie z niego niezadowolony, jestem tak pomiędzy.

    OdpowiedzUsuń
  44. Dzięki piosence w tym wpisie wpadłam na pomysł jak powiedzieć coś kochanej osobie, więc moje życie jest już lepsze niż wczoraj :)

    OdpowiedzUsuń
  45. dzis anonimowo.
    po 1: dziękuję Joanno, że jesteś. czasem myślę, że chciałabym w owej Herbaciarci Cię spotkać, ale ja ludź nieśmiały. Co zamawiasz? :-) Ja zwykle szarlotkę z lodami i 2 widelczyki, siostrzenica nie zje calej duzej porcji. Gazowane picie z lodem i herbatę zieloną (antyoksydanty, wbiłam sobie do głowy, będę pić do końca żywota, jest pyszna i basta!)
    po 2: choruję na dwubiegunówkę. cieszę się, z każdej chwili, gdy CZUJĘ, jak dziś, gdy DZIAŁAM. każda choroba debilnie ogranicza, ale paradoksalnie daje nowe możliwości, co już wiesz.
    po 3: cieszę się, że zaczęłam studia, których nie skończyłam, bo dały mi wiedzę, która procentuje do dziś. to był dobry wybór, jakkolwiek całkiem nie widzę się w roli ukończonego ... (tu wpisać zawód:-)
    po 4: najtrudniejsze, sumienie. staram się nie krzywdzić, a otoczenie zeznaje, że krzywdzę czasem aż do szpiku kości, bijąc na oślep... staram się nie kłamać, ale czasem muszę. przemilczam, tak jest lepiej. doskonale nadaję się do badania wariografem, nie skłamię ani razu, bo tak bardzo jestem czytelna, więc po co... dziękuję rodzicom, że nie nauczyli mnie kombinować i że pięknie nauczyli mnie szacunku "dla siwego włosa".

    czuję się outsiderem, tak jest dobrze.

    chujaski, a masz :D

    OdpowiedzUsuń
  46. wiesz co mi się podoba? (chociaż trudno było mi na początki zaakceptować nową formułę komentarzy). masz tu forum internetowe, drzewko, dyskusję, genialne :D

    OdpowiedzUsuń
  47. Io penso positivo, perque son' vivo
    (Jovanotti) :)

    OdpowiedzUsuń
  48. A ja różnie. probuję, psuję, buduję. Uczę się siebie i innych. Ciagle od nowa. Czy sie naucze przed ostatnim tchnieniem? wątpię :)
    Wolna sie nie czuję, bo jakbym tylko miała moc żeby rzucić pracę swoją, powiedzieć kliku osobom co myślę. Ale czy warto? Wiem,że nie zrozumieją.
    Poza tym, to robię co chcę, jak chcę. Kocham życie, nieskonczonosc lasu i gadki o dupie maryni. Bezczelna, zarozumiała, przekorna. Trudno :)
    Trzymam kciuki Asia, nie wiem czy chce ci sie te nasze wynurzenia czytac, ale lubie u ciebie na blogu przystanąć, ucichnąć i pomyśleć, jak to w końcu ze mna/z życiem/ z wami innymi jest.
    Dzieki :*

    OdpowiedzUsuń

 
©KAERU 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone Sałyga