poniedziałek, 14 czerwca 2010

[68]. Wieliszew.

udało się!
donoszę, że znalazłam normalnych lekarzy, którzy nie robią problemów z leczeniem TS-1.
jak tylko dotrą do mnie japońskie tablety, zaczynam chemioterapię!

jupi!

***

ślicznie jest w Wieliszewie, nieszpitalnie.
parking obszerny (i pusty), budynek czyściutki, ładny; korytarze, gabinety i ubikacje też.
i wokół tak zielono. i Zalew Zegrzyński obok. i ta rozczulająca bliskość drogi na Mazury, do Agnieszki, Adama i Matyldy.

podsłuchałam rozmowy dwóch pacjentów: tu jest jak w pensjonacie.

***

oczywiście mam świadomość znaczenia terminu chemioterapia paliatywna.
wiem, że nie mam żadnych szans na wyleczenie.
no ale co z tego.
każdy dzień to wygrana!
:)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

 
©KAERU 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone Sałyga