sobota, 1 maja 2010

[21]. porządki.

sprzątam przed pójściem do szpitala.
zamówiłam na czwartek, co prawda, panią do sprzątania, ale wolę przed jej przyjściem wysprzątać: - no kochanie, ja lubię u ciebie sprzątać, kibel masz zawsze czysty, nie jest zaszczany, koszul do poprasowania niestety dużo, ale przynajmniej praniem pachnące, a nie jak u ludzi - że każą mi brudne szmaty prasować. o, widzę że znowu bałagan u małego w pokoju - mogłabyś częściej tam sprzątać, no jak ja mam odkurzać, zastanów się.

więc sprzątam. sprzątam, zastanawiam się i podróżuję w czasie.
w łazience oglądam wyjmowany kafelek, za którym od trzech lat mieszka Pan Pająk Z Rodziną.
domostwo Pana Pająka Z Rodziną zaistniało z konieczności - przy każdorazowym wchodzeniu do łazienki, wielki, tłusty czarny pająk uciekał w nieznanym kierunku, wzbudzając w Synu przerażenie.
oswoiliśmy więc niespodziewane kontakty z fauną poprzez historyjkę o przemiłym Panu Pająku i jego równie milutkiej rodzinie.
po kilku takich gawędach o pająku Syn zaczął kucać przed wanną i nawoływał teatralnym szeptem przez szparę między kafelkami: Panie Pająku, pan się nie boi, ja się pana już nie boję, może pan wyjść, pozwalam.

w kuchni znajduję na terakocie zaschniętą plamkę ciemnoczerwonej farby - ślad sprzed dwóch lat po malowaniu domu przez pana Andrzeja.
dywagacje nad ohydą koloru wybranej przeze mnie farby podkreślał przekleństwami, które słał pod adresem ściany (ale ta kurwa kiepsko kurwa chłonie, kurwa) i żartami o pomalowaniu Synowi ptaka.
po zdjęciu folii malarskich z podłóg, pan Andrzej nie zauważył, że zostawił na ziemi tackę z bordową farbą, co skrzętnie wykorzystał pies, pakując się do tacki czterema łapami, po czym z typową jamniczą złośliwością przespacerował się skrupulatnie po całym mieszkaniu, wcierając farbę w fugi i nierówności parkietu i terakoty.

i tak oto jadę po mieszkaniu na szmacie, jednocześnie przemieszczając się w czasie.
nawet miła ta majówka.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

 
©KAERU 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone Sałyga