poniedziałek, 16 lipca 2012

[819].

byłam dziś na tomografii płuc.
opis - w ten czwartek, albo za tydzień.
pani doktor powiedziała, że na pierwszy rzut oka nic nie zauważyła w płucach, a węzły chłonne nie są powiększone.
no nic, czekamy na opis.

***

Vileda zakończyła serię zastrzyków sterydowych.
czuje się świetnie: wrócił apetyt, dobry humor, a co najważniejsze - przestała się drapać i rozrzucać po domu ton futra.
ale, ale, ale.
co ja paczę: wymacałam kocicy ogromne coś między tylnymi łapkami.
coś jest dość miękkie, zaczyna się w połowie brzuszka, schodzi symetrycznie do tyłu, w stronę pachwin.
załkałam rozpaczliwie w mankiet Niemęża.
pobiegliśmy do weta.
- pani doktorze, proszę mnie wyleczyć z nowotworu kocicy! - zawyłam.
wyleczył.

podejrzane coś między łapkami, to tkanka tłuszczowa.
kudłata jest aż tak spasiona.

***

zmieniłam fotę i banner.


może tak być?

niedziela, 15 lipca 2012

[818].

dziś pochylimy się nad żurnalem Clinical Oncology (2004) 16, a dokładniej - nad artykułem The Contribution of Cytotoxic Chemotherapy to 5-year Survival in Adult Malignancies, autorstwa Graeme Morgan, Robyn Ward, Michael Barton.

ojajebie.
ale klops.

cytuję:
Aims: The debate on the funding and availability of cytotoxic drugs raises questions about the contribution of curative or adjuvant cytotoxic chemotherapy to survival in adult cancer patients.
Materials and methods: We undertook a literature search for randomised clinical trials reporting a 5-year survival benefit attributable solely to cytotoxic chemotherapy in adult malignancies. The total number of newly diagnosed cancer patients for 22 major adult malignancies was determined from cancer registry data in Australia and from the Surveillance Epidemiology and End Results data in the USA for 1998. For each malignancy, the absolute number to benefit was the product of (a) the total number of persons with that malignancy; (b) the proportion or subgroup(s) of that malignancy showing a benefit; and (c) the percentage increase in 5-year survival due solely to cytotoxic chemotherapy. The overall contribution was the sum total of the absolute numbers showing a 5-year survival benefit expressed as a percentage of the total number for the 22 malignancies.
Results: The overall contribution of curative and adjuvant cytotoxic chemotherapy to 5-year survival in adults was estimated to be 2.3% in
Australia and 2.1% in the USA.
Conclusion: As the 5-year relative survival rate for cancer in Australia is now over 60%, it is clear that cytotoxic chemotherapy only makes
a minor contribution to cancer survival. To justify the continued funding and availability of drugs used in cytotoxic chemotherapy,
a rigorous evaluation of the cost-effectiveness and impact on quality of life is urgently required.

Morgan, G. et al. (2004). Clinical Oncology 16, 549-560

dla tych, którzy nie kumają bazy w lengłydżu, streszczenie dałn, czyli poniżej.
otóż zbadano w 1998, że skuteczność chemioterapii w pięcioletnich przeżyciach wyniosła:
- w Australii 2,3% (badana próbka: 72.964 osób)
- w USA 2,1% (badana próbka: 154.971 osób).

i na koniec dane dla miłośników tabelek.

USA
Australia
nie mam słów.
nie mam słów.
idę skoczyć z wieżowca.

***

dla równowagi, trochę głupot z sieci.

1. Pacjent ma dwoje nastoletnich dzieci, lecz poza tym nie wykazuje objawów choroby psychicznej.
2. Pacjent uskarża się na ból w klatce piersiowej po ośmiu miesiącach leżenia na lewym boku.
3. Podczas badania kolano było zaczerwienione i obrzęknięte, a na drugi dzień zniknelo.
4. Pacjentka nieustannie szlocha i płacze, wygląda także nieco depresyjnie.
5. Pacjentka cierpi na depresję od czasu pierwszej wizyty u mnie w 1996.
6. Wyjątek z wypisu ze szpitala: Żywy, ale bez mojego zezwolenia.
7. Wygladąjacy zdrowo zgrzybiały 70-letni mężczyzna, wysoce sprawny umysłowo, zaawansowany Alzheimer.
8. Pacjent odmówił sekcji.
9. Denat twierdzi że nie miał poprzednich historii samobójstw.
10. Pacjent twierdzi, że białe krwinki zostawił do badania w innym szpitalu.
11. Historia medyczna pacjenta wygląda zdumiewająco dobrze, przybrał jedynie na wadze 20 kg w ciągu trzech ostatnich dni.
12. Pacjent miał na śniadanie kanapki, a po południu anoreksje.
13. Notatka z konsultacji: Tak miedzy nami mowiąc, powinno nam się udać zapłodnić te pacjentkę.
14. Ponieważ pacjentka nie może zajść w ciążę z mężem, powinniśmy za niego nad nią popracować.
15. Pacjent nie ma czucia od palców stóp w dól.
16. Przebywajac na intensywnej terapii pacjentka została przebadana, prześwietlona i wysłana do domu.
17. Skóra pacjenta pozostala sucha i wilgotna.
18. Pacjent uskarża się na okazjonalne, ciągłe i nieprzerwane bóle głowy.
19. Pacjent wykazywał pełną przytomność i współpracę i nie odpowiadał na pytania.
20. Pacjentka stwierdziła że na zatwardzenie cierpiała przez większość życia do momentu rozwodu.
21. Badanie rektalne (analne) ujawniło powiekszoną tarczycę.
22. Obie piersi są rowne i reagują na swiatło.
23. Badanie genitaliów wykazało że pacjent był pochodzenia żydowskiego, poniewaz był oberżniety.
24. Skóra: nieco blada, ale obecna.
25. Badanie bioder wykonano pacjentce wieczorem w łóżku.
26. Pacjent byl skonsultowany także przez dr A., który stwierdził, że powinniśmy usiaść na tyłku i zgodzić się z jego diagnozą.
27. Pacjentka nie odczuwa sztywności ani dreszczy, choć jej mąż twierdzi że ostatniej nocy była wyjątkowo gorąca w łóżku.

sobota, 14 lipca 2012

[817].

byliśmy na Epoce lodowcowej 4.
doskonały film dla całej rodziny.
polecam! śmieliśmy się do rozpuku.

***

w odpowiedzi na moją wczorajszą prośbę, napisaliście mnóstwo maili.

dziękuję Wam za czas, który poświęciliście na korespondencję, podzielenie się informacjami, odczuciami, uczuciami.
zrobię z nich użytek - najlepiej jak się da.


czytając Was, miałam taką myśl - jak jeden mąż piszecie o małości, słabości, bezsilności wobec choroby, a jednocześnie bagatelizujecie Waszą heroiczną walkę z przeciwnościami.
zaś tak naprawdę każdemu z Was należy się wielki medal za odwagę, dzielność za zmaganie z losem.

w tym kontekście przypomniał mi się zabawny rysunek:
znalezione na fb

wracając do Waszych maili: zasililiście mnie potężną dawką wiadomości, ale też emocji.
wracam trawić.

a w tak zwanym międzyczasiu zajrzyjcie tu, a następnie wpiszcie ten adres: 44 14'39.77"N 7°46'10.71"E
co widzicie?

piątek, 13 lipca 2012

[816].

(...)
I kto tu coś z tego wszystkiego zrozumie?
Czy możliwe jest myśleć z tęsknotą o chorobie, z której się człowiek dopiero co wykaraskał?
Czy to w porządku, żeby mi teraz przychodziło do głowy, że kiedy byłem chory, krzepiłem się nadzieją wyzdrowienia, a teraz, kiedy wyzdrowiałem, mogę co najwyżej lękać się, żebym znowu nie zachorował?
Nie, ja nic nie myślę, chyba tylko to, że coś się skończyło i trzeba teraz zacząć coś nowego.
Ale nie wiem co.
(...)

Guareschi, Rodzinka


***


pracuję nad projektem adresowanym do osób zdrowiejących/chorujących na raka i osób opiekujących się nimi.
czy zechcielibyście podzielić się - choćby jednozdaniowo - Waszymi najważniejszymi zmartwieniami, problemami, które napotkaliście w trakcie leczenia, rekonwalescencji, opieki?

z góry dziękuję za każde spostrzeżenie.

***

dziś Xena przyjechała w nasze strony poświecić na gościnnym występie.
wypiła baniak anyżkowej wody z izotopem, poleżała w tubie, po czym spotkała się ze mną.
ja tam byłam, miód i wino piłam, doskonale się bawiłam, na fotografiach Ją uwieczniłam.


raz, dwa, czy, Xena paczy.

***

a tymczasem, pokrzepiona przeciwbólową tabletką forte w wersji retard oddalam się na z góry upaczoną pozycję.
dobranoc, do jutra, pa-pa.

czwartek, 12 lipca 2012

[815].

parkujemy.
z okna salonu Syn macha do nas i woła: mamo, kocham cię! wujku, kocham cię! kocham was! kocham! kocham!
zanim zachroboczemy kluczami, przez drzwi już słychać donośne mrachanie Viledy.
- mraaaa! mraaa! - idą, idą, idą! - zawiadamia uradowana.
otwieramy dom.
Vileda sadowi się blisko nas, na brzeżku kolorowego chodnika. siedzi wyprostowana, wyczekująca.
przygląda się uważnie, może trochę ze zniecierpliwieniem.
przejęta gada: maaaa, maaaa, ma-ma, maaaaa!
myślę, że czuje od nas nowe zapachy i głośno zastanawia się, jak TAM jest.
może też opowiada, co się wydarzyło podczas naszej nieobecności?
a Syn skacze, biega po pokojach, macha rękami, śmieje się i pokrzykuje: wróciliście, wróciliście! moi rodzice wrócili! nie wyobrażacie sobie, jak ja tęskniłem! aż sam nie wierzę, że można aż tak tęsknić i tak się radować!

i pomyśleć, że nie było nas w domu przez kwadrans.
czyżby w tym czasie aż tak bardzo zgłodnieli?

***

Syn dostał od Niemęża telefon.
podczas dzisiejszej wizyty u Ulubionego Doktorka, co ja paczę? esemes przyszedł.
pierwszy esemes Giancarla do mnie.


a wracając do wizyty: od dziś dysponuję wspaniałym zestawem środków przeciwbólowych o przedłużonym działaniu.
koniec z wymówkami, że dziś nie, bo boli mnie metaforyczna głowa.

środa, 11 lipca 2012

[814].

dodałam kolejną podstronę bloga.
sądzę, że większości Czytaczy wiszą te informacje miękkim kalafiorem, jednakowoż czuję się zobowiązana powiadomić.
z kronikarskiego obowiązku. 

***

dziś wyczytałam dwie ciekawe informacje: o antyrakowych właściwościach przejrzałych bananów i tzw. trującej marchwi (thapsia).
thapsia
czy czytaliście kiedyś zagraniczne artykuły w tłumaczeniu automatu?
za każdym razem raduje się moja twarz, gdy wrzucam dokument do tłumacza wujka Gugla.


BANANY z ciemnymi łatami na żółtym skóry ma zdolność do zwalczania nieprawidłowych komórek i zwiększa odporność.
W pełni dojrzałych bananów produkuje substancję o nazwie TNF (Tumor Necrosis Factor), który ma zdolność do zwalczania nieprawidłowych komórek.
Więc nie zdziw się bardzo szybko sklep wyjdzie taboru dla bananów.
Jak banan dojrzewa, rozwija się ciemne plamy lub plam na skórze.
więcej ciemne plamki stało, tym wyższa będzie jego "jakość" wzmocnienie odporności.
Stąd japońskie banany miłości do dobrego powodu.
Według japońskich badań naukowych, banan zawiera TNF który ma właściwości antynowotworowe. Stopień działanie przeciwnowotworowe odpowiada stopnia dojrzałości owoców, czyli bardziej dojrzały banan, lepiej przeciwnowotworowe jakość ..
W testach na zwierzętach przeprowadzonych przez profesora w Uniwersytecie Tokijskim porównanie różnych korzyści zdrowotne wynikające z różnych owoców, z wykorzystaniem bananów, winogron, jabłek, arbuzów, ananasem, gruszką i persimmon, okazało się, że banan dało najlepsze rezultaty. To zwiększenie liczby białych krwinek, zwiększa odporność organizmu i produkowane przeciwnowotworowe substancji TNF.
Zaleca się, aby jeść 1 do 2 banana dzień, aby zwiększyć swoje ciało odporność na choroby, takie jak przeziębienie, grypa i inne.
Według japońskiego profesora, żółte banany skóry z ciemnymi plamami na nim są 8 razy bardziej skuteczne w zwiększaniu własność białym krwinki niż wersja zielona skóry.


no!
więc nie dziwcie się, że bardzo szybko sklep wyjdzie taboru dla bananów.

a teraz o thapsii i o tapsygarginie, składniku leku G202:

Starożytni Grecy nazywali się thapsia zakład garganica "zabójczy marchewki", bo ich wielbłądy zje go i szybko umierają. Rzymski cesarz Nero miesza go z kadzidła w leczeniu siniaków. Aż do początku 20 wieku była wykorzystywana w tynku w leczeniu reumatyzmu, skutki uboczne, jednak były ledwo warto leczyć.
Ale co się dzieje podczas wdrażania thaspia na poziomie molekularnym? Dostajesz malusieńki mały, bardzo precyzyjne, raka zabijania granat. To zupełnie nowe podejście, które ma swoje twórcy rzucają wokół słowa "leczyć".
Thapsigargin, aktywny składnik w zakładzie thapsia, robi fantastyczną robotę zabijania komórek nowotworowych niszcząc ich bilans wapniowy. Ale będzie to zrobić na każdej komórce, która przecina swoją ścieżkę. Więc Genspera, firmą biotechnologiczną w San Antonio w Teksasie, znalazł sposób, aby ściśle kierować i kontrolować leku w krwiobiegu, aż znajdzie swój cel.
"Dlatego wpadliśmy z koncepcją produkcji cząsteczkową granat, więc aktywuje tylko guza", powiedział Craig Dionne, prezes GenSpera firmy, prezes zarządu i dyrektor.
To nie jest łatwe zadanie. Jednym z powodów, wiele leków na raka powodują takie straszne skutki uboczne to dlatego, że przedostają się do krwiobiegu w drodze do guza. Szpik kostny jest spustoszona, włosy wypadają, a wątroba i układ krążenia może ulec uszkodzeniu.
"Mamy żaden z tego nonsensu" Dionne mówi.
Kluczem do granatu na raka na precyzyjne wybuchowy efekt jest jego "pin" 5-amino-peptydowy kwas długo, że można wyciągnąć tylko przez enzym, zwany PSMA, znajdujące się na powierzchni naczyń krwionośnych, że komórki rakowe paszowych. Tylko wtedy, gdy peptyd styka się z PMSA będzie zwolnić thapsigargin.
Inne leki chemioterapii spowolnić rozwój raka, a lekarze uważają je za sukces, jeśli przedłużyć życie pacjenta o kilka miesięcy.
"Nie chcemy, aby spowolnić wzrost gospodarczy", Dionne mi powiedział. "Jesteśmy zrzucając bombę neutronową w sąsiedztwie. Wszystko w sąsiedztwie umiera i odchodzi."
Tradycyjna chemioterapia ma również na celu zabić szybko rosnących komórek, tj. komórki dzielące się spod kontroli, takich jak komórki nowotworowe raka zrobić. Problemem jest to, że komórki macierzyste raka, które ciągle powodują nowych guzów, faktycznie podzielić się bardzo powoli, co może doprowadzić do nawrotu choroby. W badaniach na zwierzętach lek Genspera zabił wszystkich komórek nowotworowych i dodatkowo komórki macierzyste, pozostawiając nic za które mogłyby ziarno bardziej rak wzrost stąd Dyskusja na wyleczenie.
"Wygląda na to, co widzieliśmy u zwierząt zostaną powtórzone u ludzi, że to, co spodziewamy się zobaczyć" Dionne powiedział.
Nie zbyt zbyt optymistyczne: lek jest w najwcześniejszej fazie FDA badań klinicznych. Do tej pory naukowcy są podekscytowani i pełni nadziei, bo już łukowaty się dawkę bardziej niż kiedykolwiek, że to możliwe, jeszcze nie widziałem skutków ubocznych u pacjentów. Dwadzieścia sześć pacjentów z różnymi typami późnym stadium "Stałe" guza raka brali udział w rozprawie i naukowcy będą niedługo dodać 18 więcej. Potem mają nadzieję przenieść się do drugiego etapu badań (FDA badania kliniczne obejmują zwykle trzy fazy:. Najpierw dla bezpieczeństwa, sekundy do bezpieczeństwa i skuteczności, a końcowy jedno, aby potwierdzić skuteczność i bezpieczeństwo)
Komórek raka prostaty również rosną powoli, dzięki czemu mogą one uciec leczenia raka ukierunkowanych na zabicie szybko rosnących komórek. Następny lek Genspera, która będzie oparta na tej samej technologii, granatu, będzie się koncentrował na tę chorobę. Również w kolejce są mózgu i raka żołądka. Oto nadzieję, że bomba bzdura z nich wszystkich.



jest zabawa, co?

wtorek, 10 lipca 2012

[813].

dziś na obiad były pierogi.


***

tropiąc osławioną przyjaciółkę (tę, która wyszukała mi na początku choroby japoński lek, od niedawna dostępny w Europie  pod nazwą Teysuno), wpadliśmy dziś całym stadem do okolicznego pabu.
w sumie byłyśmy trzy z jednej klasy liceum, więc było o czym gadać.
tym bardziej, że od wielu lat nie uczestniczę w takich spotkaniach.


w związku z powyższym pozdrawiam koleżanki i kolegów z ogólniaka, ze szczególnym uwzględnieniem Ewy W. oraz Doroty T.
dowiedziałam się, że mnie czytacie.
miło mi!
buziaki Wam ślę!


i pozdrawiam miłą nieznajomą, która pozdrowiła mnie dziś przy wyjściu z pabu.
i panią z Lidla w Szczecinie też pozdrawiam.
i panią i pana ze wczorajszej wizyty w M1.


i w ogóle proszę Was: jeśli gdzieś się nas spotkacie, odezwujcie się.
bo czasami dostrzegam, że ktoś mi się przygląda, ale nie wiem dlaczego.
i za każdym razem podejrzewam, że powodem jest zaschnięty na czole glut albo założone tył na przód buty.
więc.
jeśli gdzieś się na nas natkniecie, mrugnijcie okiem.

poniedziałek, 9 lipca 2012

[812].

zanabyliśmy dziś maszynę do fryzur czynienia.
koszt: 79 zł, szesnaście długości, gwarancja na czy lata.
uznaliśmy, że zakup zwróci się po dwóch - czech strzyżeniach panów, więc warto.

na pierwszy ogień, testowo i eksperymentalnie, poszedł Syn - bo nieletni, niesamodzielny, więc uciec nie dał rady.
potem ja - w ramach solidarności z Synem.
na końcu - Niemąż.
Niemąż, jako jedyny z naszej trójki, ma miejscami włos dłuższy niż jeden milimetr.
i w sumie tylko o Nim można powiedzieć, że ma fryzurę.

lubię siebie w jeżu.
jestem najbardziejszą mną.

***

ktoś chętny na strzyżenie?
zapraszam!
nie gwarantuję efektu, za to gwarantuję [sobie] dobrą zabawę!

niedziela, 8 lipca 2012

[811].

dziś zebraliśmy dwa razy więcej grzybów niż wczoraj.

***

jesteśmy w sklepie spożywczym.
Syn: kupcie mi ser, ten z wyobrażeniem platformy wydobywniczej na opakowaniu.
kto zgadnie, o jaki ser chodziło?

***

byliśmy wczoraj wieczorem na O północy w Paryżu.
bo latem odwiedza naszą wieś kino pod chmurką.
rozstawiają się w łikendy na głównym placu, filmy są odtwarzane o 22.00.
fajna atrakcja.

***

eufemistycznie rzecz ujmując, po naświetlaniach słabo funkcjonuję bez środków przeciwbólowych.
i wkurza mnie to.





że nie wspomnę o zaburzonej perystaltyce jelit.
myślę, że gdyby nie masaże, pękłabym z hukiem.


sobota, 7 lipca 2012

[810].

pojechaliśmy na grzyby.
ledwo wsiedliśmy do samochodu, rozpętała się burza z gradem.

i niebo groźnie pociemniało.
siedzieliśmy w aucie, czekając, aż deszcz zelżeje.
w końcu burza ustała.
ruszyliśmy na grzyby.
jak wszyscy wiemy - najwięcej grzybów rośnie na brzegu lasu.
szukanie grzybów 1. w parach 2. na czworakach
zwiększa szanse ich znalezienia.
i znowu zaczęło lać.
sprawdzaliśmy ręcznie, czy musimy się wycofać do auta.
niestety: opad się nasilił.
wróciliśmy doma.
- człowieki, odbiło wam?
byliście w burzę na grzybobraniu?
- mamo, chcę grzyby w occie!
takie pyszniutkie, do jedzenia z wędlinką.
- mamo muszę ci coś wyznać. czy wiesz, że gdy chodzę z wami po lesie i znajdujemy grzyby, mam wtedy takie dobre, ciepłe uczucie na sercu?

wiem Synu.
to uczucie nazywa się sens życia.

***

dodałam nowe podstrony bloga.



miłej lektury.

piątek, 6 lipca 2012

[809].

dziś słów kilka o seksie.
znalazłam fajną stronę, a tamże - artykuł o lubrykantach.
(podkreślenia w tekście - moje).


HARMFUL CHEMICALS FOUND IN MOST PERSONAL LUBRICANTS

The vast majority of personal lubricant and other topical sexual enhancement products are made with chemicals originally invented for industrial uses, not for the body. Many people have adverse reactions to these toxic chemicals, and don’t understand why. We believe education of our customers is essential. The following list includes the top 5 ingredients, sourced through MSDS (material safety data sheets) on the web; we encourage you to do more research.
Propylene Glycol
Used as humectants. Found in automatic and hydraulic brake fluid. Used to make industrial anti-freeze and de-icing solution for cars, airplanes, and boats. Used as a solvent in paint and plastic industries. Also used to make polyester compounds. May be harmful by ingestion, inhalation, or through skin contact. Irritating to the eyes and skin.
Methylparabens and Propylparabens
Used as preservatives. Parabens are currently under scrutiny as they have been identified as estrogenic and disruptive of normal hormone functions; many studies are linking them with breast cancer tumors.
Polyethylene Glycol/PEG
Used as a thickener. Strips the skin’s natural moisture. An eye irritant, possible carcinogen and can produce severe acidosis, central nervous system damage and congestion. It is recommended to avoid all unnecessary exposure to the chemical substance and ensure prompt removal from skin, eyes and clothing.
Phenoxyethanol
Used as a preservative. Harmful if swallowed, inhaled, or absorbed through the skin. May cause reproductive defects. Severe eye and skin irritant.
Polyscorbate 60/Carboxymethylcellulose
Used as a thickener. The first of these compounds has been shown to cause cancer in animals. Inhalation of these products could cause chemical pneumonia. They have been shown to cause antibody reactions.


jak wszyscy wiemy, przerzucanie węgla to ciężka robota.
kto po menopauzie, naświetlaniach miednicy mniejszej, ten wie, co mam na myśli.
szkoda, że nigdzie nie ma rzetelnych artykułów na ten temat.
chyba sama coś wysmażę.


zanim zajmę się smażeniem, wskoczę do balii pochlapać się w chłodnej wodzie.

a na 13.00 idziemy do doktora, bo Syn nadal gorączkuje.
zbijam Mu temperaturę do 38,5 i dalej nic, ni hu-hu - i to mimo ton Ibumu, Nurofenu, chłodnych okładów, prysznicy i innych takich.

Viledzie też gorąco.

czwartek, 5 lipca 2012

[808].

- błagam was, jedźmy do domu, nie chcę spacerować nad rzeką.
Syn nam się zepsuł.
gorączkę ma.
39,2.
zapowiada się noc spod znaku chłodzących kąpieli i okładów.

środa, 4 lipca 2012

[807].

gorrrąco, co?

jak sobie radzicie z upałami?
ja hurtowo produkuję pseudo-sorbety: rozmiażdżam banany/ananasa/arbuza blenderem, wrzucam na dobę do zamrażalnika, a potem pochłaniam tę cudowną owocową lodowatość.
plan na jutro: rozciapciać gruszki.

***

byłam dziś na siłce.
zrobiłam 3000 m w 29 minut.
słabo, ale poczekajcie, niechże się ochłodzi, będę prentka jak szczała!

wtorek, 3 lipca 2012

[806].

zajrzeliśmy w paszczę rekina.


a potem jechaliśmy, jechaliśmy, jechaliśmy aż...


... spotkałam się dziś w parku jordanowskim z Aniąha.

a Syn ulepił mi z piasku uśmiech.
i znalazł na ulicy dziesięć groszy.
- to na twoje leczenie, mamo.

poniedziałek, 2 lipca 2012

[805].

knajpiane krzesełko.
miasto wielu schodów.
dziwna Bozia.

pojechaliśmy odwiedzić przyrodnią siostrę Viledy.

oto ona. Czika.
oraz jej młodsza kumpela, Micia.
piegowaty uśmiech dla Niemęża i Syna.

ornitologiczny zegar.
- która godzina?
- w pół do szpak - odpowiedział Niemąż.
skoro tak, to pora spać.


dobranoc.

niedziela, 1 lipca 2012

[804].

Pieczęć - Julia Hartwig


Co kryje się w milczeniu,
które jest ostatnią wiedzą o tym, że koniec jest bliski?
Wszystko, co powiedziano o tej chwili, milczenie odrzuca.
Nikt nie ma wstępu do tego milczenia.






sobota, 30 czerwca 2012

[803].




wszystkie łby do słońca!

piątek, 29 czerwca 2012

[802].

- nie wiem, czy zdam do następnej klasy, mamo.
- no wiesz, ja też nie wiem.
zaraz się dowiemy.
- ufff, zdałem.
dostałem świadectwo i czekoladowego cukierka.
jestem z nas dumna.
Syn zdał do następnej klasy, a ja dożyłam do pierwszego zakończenia roku.

chwilo, trwaj.

czwartek, 28 czerwca 2012

[801].

poprawiłam czas.
dziś 2500 m w 22 minuty 46 sekund.

Syn też truchta.
z audioksiążką o Harrym Potterze w uszach.
***

dziś wieczorem będzie o praniu.
Zimno zainspirowała mnie swoim wpisem:
(...)
Pranie.
Pranie jest mityczne. Za dwa prania w ciągu doby masz jedno oczko do przodu gratis w planszy z kolejnego dnia.
(...)
muszę, muszę w temacie wtrącić swoje trzy grosze.

ach.
i jeszcze dodam coś o odplamianiu.
bo ponieważ gdyż pilnie kształcę się w tej materii u mojej Bratowej i u serdecznej znajomej, która zrobiła w trybie home-workingu doktorat z wywabiania plam.

pranie jako codzienne katharsis.
czujecie temat?

***

22:50

... i nic nie napiszę.
uprzedziłyście mnie, temat mi wyczerpałyście.
i fajnie, że wiecie, co mam na myśli.

lubię prać w nocy.
pralka gorliwie trzeszczy, woda pracowicie bulgoce, a ja słucham w skupieniu.
muzyka domu!

więc do roboty.
nocne czyszczenie zbezczeszczonej za dnia codzienności.
chrzest wodą.
o płatki mydlane.
posypywanie popiołem w proszku plam nieczystych.
wymierzanie pokuty. w dziewięćdziesięciu stopniach.
oto moja missa pagana.
oto ja, pralkokapłanka.

idę prać.
amen.

 
©KAERU 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone Sałyga