wtorek, 24 lipca 2012

[827].

Giancarla fascynują nastolatkowie - tajemniczy zbiór obejmujący bliżej niesprecyzowane byty, które mogą. więcej i bardziej.
wolno im wagarować, palić papierosy, pić piwo, głośno mówić kurwa i - co najstraszniejsze i niepojęte - nie słuchać rodziców.

tym razem do odpowiedzi został wezwany Niemąż.
- jak sądzisz, a jakim ja będę nastolatkiem? czy to prawda, że gdy już będę nastolatkiem, nie będę się was słuchał? - Syn drąży temat.
Syn słucha Niemęża w skupieniu, a we mnie narasta dławiąca wściekłość, że nie dożyję tego czasu.
a tak bym chciała.
głupieć z Nim na motyle w brzuchu z zakochania.
czytać de Mello, Buszującego w zbożu, Pieśń nad pieśniami, Stachurę.
ochrzaniać za bałagan w pokoju.
pić razem wino.
słuchać Jego muzyki.
odbierać z imprez w środku nocy.
kupić Mu pierwszą maszynkę do golenia.
podrzucić do portfela prezerwatywy.

***

a tymczasem Giancarlo jest już drugoklasistą.
przez ostatni rok zdobył albo doszlifował szereg umiejętności.
sam chodzi do sklepu pod domem po sprawunki (dzierżąc własnoręcznie przygotowaną listę zakupów).
nadal lubi pomagać nam w pracach domowych: nastawiać pralkę, rozwieszać i zbierać pranie, odkurzać, zamiatać.
ponadto: samodzielnie usmaży kotlety (robiąc przy tym nieludzki syfilis w całej kuchni), obierze marchewkę czy cukinię nożem szczelinowym, umyje owoce na durszlaku, zmiksuje blenderem tamto i owamto, sam przygotuje sałatkę z pomidorów i ogórków, zrobi kanapkę z nutellą albo żółtym serem.

hej, przyszła Połówko Syna, staram się!

97 komentarzy:

  1. pierwszy raz słyszę słowo "nóż szczelinowy". dzięki, o Wielka.

    a może czas nie jest taki, jak nam się wydaje. może nie jest wektorem. może to wszystko się dzieje już teraz. albo już wydarzyło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez pierwszy raz slysze.
      czlowiek ciagle sie uczy, ciagle :D

      Usuń
    2. Ja nawet wygooglałam jak wygląda. :D

      I okazuje się, że mam w domu. :D

      Usuń
    3. A ja mam dwa. I nazywam to rozmaicie, obieradłem zazwyczaj.
      Bardzo pożyteczna rzecz.

      Usuń
  2. Czytam to moim chłopakom i bardzo im się pomysł z prezerwatywami spodobał:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ten szczelinowy to taki nóż, którym jako jedynym jestem w stanie obrać ziemniaki i w dodatku się tego nie wstydzę? aha :D

    no nie, pić wino z synem to nie. będzie pić wino ze swoją dziewczyną, o! (tak mi się jakoś głupio wpoiło, że matka nie może być kumpelą. dzieci własnych nie posiadam, teoretyzuję se, howgh)
    będziecie razem przeżywać pierwsze motylki w brzuchu :D

    dobrej nocy, Asiu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha! picie wina z Synem wiążę właśnie z NIE byciem kumpelą.
      niech się nauczy odróżniać bordeaux od merlota.

      Usuń
    2. prawda. z kumplami sie pije alpage.

      Usuń
    3. I dlatego moja teściowa pijała z synem wszystko, co kumple przynieśli pilnie strzegąc jakości trunków.
      Teraz syn pilnuje co też ona spija. Właśnie wczoraj spijała u nas single malty świętując czyściusieńki TK.

      Usuń
  4. Dożyjesz, dożyjesz. Będą wspólne motyle, zbyt głośna muzyka, zbyt szybko zmieniające się nastroje, trudne rozmowy i trudne decyzje związane z pozwalaniem na popełnianie błędów. Przytulam Was mocno:* Ania D.

    OdpowiedzUsuń
  5. "a we mnie narasta dławiąca wściekłość, że nie dożyję tego czasu.a tak bym chciała"
    Chustko, piszę tu czasem troszku, więc po znajomości powiem - NPG! (G-jak głupot, NP łatwo zgadnąć;).
    Aśka, Ty masz walca na weselu zatańczyć - sama napisałaś. Proszę się nie wymigiwać teraz i nie robić luckości w trąbkę;

    I z innej beczki - czy znasz Instytut Imiagistyki Społecznej? :) jeśli nie,szukaj wśród Brytyjczyków - fajna książka.

    Buzia.

    OdpowiedzUsuń
  6. nie zepsujesz mi nastroju.
    skoro u mnie się zaczyna układać,to Tobie musi tym bardziej:) i prawdopodobnie nie chcesz słuchać jego muzyki :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Dodam - bo może poprzednia wypowiedź zabrzmiała dziwnie - nie chodzi o instytut ale o fajne knigi J.B.Pristley'a - nieustannie wprawiają mnie w znakomity humor:)

    OdpowiedzUsuń
  8. smaży kotlety :O to mój ideał!

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurcze Chustka, faktycznie się postarałaś Giancarlo bardzo dużo umie.
    Dożyjesz wnuków a przeżyć nastoletniość pociechy, to wcale nie taki pikuś :)

    Ja przyszłam powiedzieć, że jadę oddać rakelę ulubionemu Doktorkowi. Facet jest kolekcjonerem, to co mu będę żałowała własnego wyjątkowego okazu? Cieszę się nawet, że nie muszę dopłacać.
    Mam nadzieję wrócić i Cię tutaj zastać, więc pięknie proszę o nie robienie żadnych dziwnych numerów.
    No to pa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. > OM - wrócisz, wrócisz;)czekamy na Ciebie;)powodzenia, jeżeli tak mogę rzec;)

      Usuń
  10. Giancarlo umie więcej niż niejeden dorosły facet!!! I chyba nawet więcej niż moja 11letnia córka. I Twoja to zasługa!
    Przypomniał mi się Oskar i pani Róża, ale to tylko głupia książka

    OdpowiedzUsuń
  11. Dżonu jest moim idolem! smażenie kotletów to już nie byle co;)zapewniam Cie, że więksi faceci,a przynajmniej mój Małż, też robią syfilis przy robieniu czegokolwiek w kuchni.
    i nie mów tak ...że nie dożyjesz, proszę, nawet nie myśl tak...

    OdpowiedzUsuń
  12. Podobno dzieci (zwłaszcza synów, taka specyfika ich płci ;) wychowuje się dla innej kobity ;)
    Ty spisujesz się na medal.
    Moja ś.p teściowa (nie miałam zaszczytu, żeby jej poznać) odwaliła kawał dobrej roboty. Nie wiem co to skarpetki porozrzucane po mieszkaniu. Wiem natomiast co znaczy lśniąca kuchnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chusteczko kochana, przestań snuć czarne scenariusze! Ostatnie badania mówią, że jest znacznie lepiej. Głowa do góry. Twój syn jest niesamowity! Jak Ci się udało tak dobrze wychować syna ? Podziwiam! Trzymaj się. Ewa

    OdpowiedzUsuń
  14. Z tym "Buszującym w zbożu" to byłabym ostrożna. Jeden taki przeczytał i wiadomo co w wyniku tegoż uczynił...

    OdpowiedzUsuń
  15. Kurka, czemu ja jestem taka stara?! Normalnie facet dla mnie. :D
    Chociaż... teraz taka moda, to może mam szansę? :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Kurde gdybym była trochę(duuuużżżo) młodsza albo miała córkę chociaż , złamałabym wszelkie konwenanse i oświadczyłabym się w swoim/domniemanej córki imieniu.
    A tak muszę się tylko smakiem obejść.

    OdpowiedzUsuń
  17. powitaj przyszłą teściową syna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie gadaj.....pękam z zazdrości :)

      Usuń
    2. elw - > hehehehehe. no cóż, mam śliczną, inteligentną i dowcipną latorośl. :)

      Usuń
    3. Igy masz tylko jedną, bo ja mam dwóch kawalerów tylko nie chcą sprzątać, poza tym jeden nadrabia urokiem osobistym drugi inteligencją i sprytem.

      Usuń
    4. hehehe, niestety. ale dla Ciebie, kto wie...może zmajstruję klona :D

      Usuń
    5. No to się streszczaj :) bo czas nagli (zapitala)

      Usuń
  18. ''przyszła połówko syna staram się'' i to mi się podoba ;) gdyby wszystkie matki takie byly to po świecie chodziłyby same ideały, tymczasem ja dzień w dzień muszę zbierać brudy z podłogi i po raz setny tłumaczyć do czego służy mop :/ Oj Chustko ile ja bym dała, żeby mieć taką teściową jak Ty ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Chustko dobrze być musi i będzie! przecież badania nie kłamią, nie?
    pozdro

    OdpowiedzUsuń
  20. Mój dziecięciolatek wchodząc w brudnych butach do swojego pokoju, kąpiąc piłkę z uśmiechen na twarzy mówi: ,,siema mamuśka". Otwieram szeroko oczy i pytam dlaczego tak dziwnie się zachowuje. On na to: ,,Wiesz, jestem prawie nastolatkiem, musze się tak zachowywać.Nic na to nie poradzę".Opadła mi przysłowiowa ,,kopara"...Na szczescie zrobił tak raz jedyny. Boję się co będzie kiedy rzeczywiście bedzie miał naście lat.
    Asiu! Janek jest geniuszem!!Smaży kotlety? Jak Ty to robisz, ze go tak wychowujesz?
    Przestań się bać ,ze nie dożyjesz wspólnego czytania ksiązek czy słuchania muzyki. Żyj chwilą, ciesz się kazdą sekundą. Kazdy z nas moze ,,nie dożyć". Moze dziś wychodząc z pracy spadnie mi cegła na głowe...nie wiem Kochana!! Trzymaj się i łeb do słońca...idą mordercze upały:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w miliardach procentach :)

      Usuń
  21. Mądry Syn Mądrej Matki. Połówka będzie szczęśliwa :)

    OdpowiedzUsuń
  22. nie mam dzieci i raczej mieć nie będę. Planowałam trójkę. Nie wyszła ni jedynka. Ale chciałabym- dla kogoś- byc taką matką, jak Ty. Tu i teraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja... 28 lat - mało czy dużo? W tym kontekście chyba dużo. Ale może jeszcze zdążę. Choć z dwójeczką.
      Tylko skąd wytrzasnąć takiego Męża jak chustkowy Niemąż? Bez niego ani rusz...

      Trzymaj się chustko. Towarzyszę po cichu. Nie ze wszystkim zgadzam, nie pod wszystkim podpisuję, ale niezmiennie kibicuję.

      Usuń
    2. Menina- ja mam 40, wiec w tym kontekscie 28 to cudownie mało, zatem mocno trzymam kciuki:)

      Usuń
  23. Gdzieś kiedyś słyszałam, że "leniwi" rodzice dobrze wychowują swoje dzieci, ponieważ nie wyręczają swoich dzieci we wszystkich czynnościach domowych. I tak oto wzięłam to sobie głęboko do serca i wielu rzeczy nie chciało mi sie robić za moje pociechy. Syn na pierwszym roku studiów w innym mieście nie przywoził mi do prania swoich brudnych rzeczy i nie chodził głodny lub jedząc tylko fast foody. Ma problem trochę ze sprzątaniem takim codziennym bo gdy trzeba to potrafi "stanąć na wysokości zadania". Nie naciskałam na to sprzątanie bo wyszłam z założenia, że przyszła synowa też musi mieć coś do robienia.

    OdpowiedzUsuń
  24. Joasiu!!!

    Właśnie mi uświadomiłaś jakie mam cholerne szczęście że mogę być świadkiem : pyskowania, buntowania, pierwszego uchlania się, kolejnej wielkiej miłości, problemów bo włosy sie kręcą, bo mi sie nie chce, bo sie nie znasz, bo sie nie wtrącaj, bo nic nie rozumiesz........że jak będę nadal w dobrym zdrowiu to mam wielką szanse płakać na ślubie, pochylać sie nad wnukami , psioczyć na zięcia..........Kochana dziękuję Ci że po raz kolejny kierujesz mnie na właściwe tory i pokazujesz co jest ważne w życiu!!!

    OdpowiedzUsuń
  25. Chustko, zobaczysz, że gdy Jaś dorośnie do nastolatka, wszystko będzie inaczej, niż teraz sobie to romantycznie wyobrażasz. Picie wina z mamą? Chyba niemożliwe.
    Ja wczoraj puściłam swojego czternastolatka na wycieczkę rowerową z kolegami i powtarzałam sobie w duchu zaklęcie "musisz się przyzwyczaić, musisz się przyzwyczaić".
    Dużo wyzwań czeka na matki nastolatków, czego i Tobie życzę. ;-}

    OdpowiedzUsuń
  26. chciałam tylko napisać, że mój właśnie skończył 3. klasę i może wina nie pije, ale pyskuje już całkiem jak nastolatek ;) a jak mi smsy pisze, to się zastanawiam czy to na pewno on, bo są jakieś mało dziecięce. i humor ma abstrakcyjny dość. więc można mieć przedsmak "nastolatkostwa" dużo wcześniej. (co mnie czasem dobija)

    OdpowiedzUsuń
  27. Joasiu
    kochana
    szlag, uruchamia się takie myślenie, chcesz czy nie, pewnie siedzi gdzieś z tyłu i wychodzi na front od czasu do czasu, może właśnie wtedy kiedy masz gorszy moment. Przejrzyj narzędzia co tam możesz zrobić żeby załatać dziurę w murze. Przecież widzisz wszystko z miliona perspektyw, pewnie czasem musisz natknąć się i na taką alelecz mam nadzieję wielką, że nie będzie długo na pierwszym planie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja uważam odwrotnie, zamiast łatać ten mur lepiej pozwolić wyjść temu co się za nim chowa i pomachać na pożegnanie ;)

      Usuń
  28. Moja córka wina ze mną nie pije(bo jej jeszcze nie dajemy- ma 16 lat), ale nie ma nic bardziej fascynującego i wkurzającego jednocześnie niż dojrzewanie własnych dzieci...Te setki pytań, czy jestem ładna jak.., to obrażanie się za "niewłaściwą" odpowiedź, niesamowite. Nie wiem,jak to jest z synem, bo go nie mam.
    Trzeba walczyć, Chustko o ...czasami to mi się, kurczę, wydaje, że nie ma o co, ale jak na Ciebie spoglądam ,to wiem.siły życzę duuuużo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moze mam jakies psychiczne braki ale ani nigdy nie pytalam nikogo czy jestem ladna jak cos tam, ani czy rzeczy do siebie pasuja, ani nie obrazalam sie za zle odpowiedzi...

      Usuń
    2. MR> może nie byłaś jeszcze nigdy nastolatką? :>
      a może nastolatki są różne?

      Usuń
    3. moze :)

      ale tak teraz sobie mysle, ze akceptacja samego siebie to bardzo wazny element w okresie dojrzewania i zastanawiam sie czemu o to nie pytalam. ani sie nad tym nie zastanawialam...

      Usuń
    4. w sensie, jakos to musialam obejsc i teraz usiluje sobie przypomniec jak.

      Usuń
    5. ja się wypowiem jako fachowiec: pyskowanie, łakirobienie, obrażanie, muchy w tyłku, niedziękowanie, spojrzenia pełne wstrętu i niedowiary są normą rozwojową w wieku wskazanym. Zgłaszajacym się na terapię z objawem : pyskuje, spóźnia się i mówi, nie szpieguj mi w szufladzie szpiegówo jedna, mówię 'idźxie do domu i głowy nie zawracajcie' a tym co mówią 'pani syn pyskuje?????? mój nigdy, on woli z mamą m jak miłośc obejrzeć niż się szlajać z lumpami na osiedlu i woli w sobotę ze mną na działkę jechać niż do dziewuchy jakiej dzwonić - tym powiadam: pierwszy wolny termin w czwartek.

      :))))

      Usuń
    6. hmm dla mnie niedziekowanie to oznaka chamstwa i to w kazdym wieku. tak, byl okres kiedy wolalam robic rzeczy z Rodzicami, bo uwazalam, ze moi rowiesnicy byli przerazliwie glupi. nie wiem co to jest m jak milosc, z Mama jezdze na urlop srednio raz na pare lat, a od dziewuch wole facetow :)

      za to przez cale liceum ladowalam regularnie w gabinecie dyrektora za noszenie za krotkich spodniczek i niesubordynacje. wystarcza?

      Usuń
    7. To wszystko kwestia poglądów :) dla jednego niedziękwoanie to chamstwo a drugi krótkie spódniczki by podsumował jednym słowem. A do różnych poglądów w demokracji mamy prawo więc nie ma problemu.
      Btw rozhamowanie i pogorszenie manier, impulsywnosć w zachowaniu i przekraczanie granic celem ich sprawdzenia lub ustalenia są definicyjnym objawem skoku jaki przechodzi układ nerwowy tudziez hormonalny w okresie dojrzewania. całkiem podobnie jest w menopauzie :)

      A więc co która robiła w tym okresie co nie cieszyło rodziców ani trochę. Joanno czym uszczęśliwiałaś Babcię B we wzmiankowanym okresie? Ciekawam co GianCarlo mógł za tendencje odziedziczyć :))))

      Usuń
    8. a w kwestii wystarczy to mnie wystarczy pinacolada na tarasie teraz, więcej nie nada ale dzięki za troskę

      Usuń
    9. A masz może jakiś termin dla mnie wolny, pytam serio bo potrzebuję TWOJEJ OPINII....nie zechciałabyś się ze mną jakoś skontaktować?? To nie świńskie żart-to ciche wołanie o pomoc (wiesz lampka mi się zapaliła kiedy napisałaś o tych problemach nastolatków)

      Usuń
    10. zastrzeliłas mnie, skąd Ty jesteś kochana? To po pierwsze. Po drugie jesli się da geograficznie to mogę zaoferować pomoc nie na zasadach klasycznej pomocy psychologicznej. Rozumiesz, normalnie z terapeutą nie masz relacji opartej na takich informacjach jakie ja tu sprzedaję czasem na forum, o sobie znaczy. :))
      Nie wiem jak to zrobić? Maila dasz? Przez Joannę? Zgłupiałam. Ale jeśli mogę jakos pomóc - spróbujmy.

      Usuń
  29. Znowu wpadam w kompleksy. Chyba podeślę Jankowi dziesiecioletnia małolatę na przeszkolenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez przesady.
      np. butów nie umie sznurować.
      i wszystko wskazuje na to, że do końca życia będzie chodził albo w rozwiązanych, albo na rzepy.

      Usuń
    2. Albo sandały + skarpetki ;)
      Brrrrrrrrrr :D

      Usuń
    3. Koniecznie w wersji "ojcowskie skarpetki" czyli jednokolorowe, granatowe lub szare i mocno już sprane.
      No cud malina.

      Usuń
    4. i energicznie naciągnięte na łydeczki.

      Usuń
    5. Sandały czarne skarpety białej. Przypominam że w trendach jest nosić Conversy. Niezasznurowane!!!B-)

      Usuń
    6. bosz w wersji rzepu lubteż rozwiązłe sznurówki - będzie hipsterem!!

      Usuń
    7. Zapomniałyście dopisać że krótkie spodenki podciągnięte pod same pachy i koszulka w środek-koniecznie na ramkach

      Usuń
    8. Ramionka , ramiączka inaczej zwane ramki:))) Dobrze by było żeby koszulka miała dziurki-ażur znaczy sie na całości.......

      Usuń
    9. aaa, takie ramki, to do tego beżowe skarpety ze sprutą nitką w ściągaczu, takim półflaczkiem oraz klapi plastikowe i saszetka na paseczku w łapie. Co za stylówa. Patti w Twoim dziewiarskim bałaganie for sure nikt by nie zakupił podobnie dizajnerksich rzeczy!

      Usuń
    10. A ja apropos dizajnerskich rzeczy to nieustannie majtkow poszukujem. Zeby byly białe,. Piękne. I fizycznie zmniejszajoncem bardzo

      Usuń
    11. czyli jak? co ty? redukcyjne gazie są zawsze pancergaciami, z aktóre nie odważyłby się zabrać żaden najbardziej wygłodzony ludożerca z bezludnej wyspy. Tak zwane antygwałtki.

      Usuń
    12. Byleby sie po dwoch praniach same eutanazyjnie nie wykanczaly. Co tam gwalt, seks, te rzeczy. Malz moj na dreny pooperacyjne nie zwaza, nic mu ni przeszkodzi w gwalcie onym. Ale ja chce miec cos co i ksztaltu i koloru od razu nie traci. Po firmach mi le iec bom nietutejsza!!

      Usuń
    13. o firmy to do patti, ja mogę doradzić kostium kąpielowy. Kiedyś jadąc na basen założyłam kostium z rozpędu na się, jednoczęściowy, pod sukienkę. 3 !!! osoby mi powiedziały bosz ale masz talię (a no codzień to niby ją trzymam w komórce?), schudłaś, ćwiczysz? WIęc coś w tym musi być :000

      Usuń
    14. No ja akurat ostatnio uslyszalam że rak i chemia to tylko wymówka i że nie dbam o się. Więc latam po sklepach i choć majtkow szukam:))))) żeby do grona zadbanych dołączyć ;)

      Usuń
    15. W sprawie gaci sie nie wypowiadam , nie moja działka , ja tylko okrycia zewnętrzne widoczne.......
      Z własnego doświadczenia wiem ze gacie które mają wyszczuplić gówno dają, bo jak ściśniesz w tali , to pod cycami wałek wyjdzie jak nic, jak dasz galoty wyszczuplające uda , to nad kolanami cały nadmiar z ud się uwidoczni, dwa obwarzanki ze straganu przy kościele masz jak w banku. Gacie bez bezszwowe od razu do kosza można wywalić bo tak sie france rolują że jeden rulon masz centralnie w dupie-znaczy rowie a drugi pod brzuchem - fałdą, zwinięty jak cienki naleśnik . Odnośnie cyckonoszy mogę tylko doradzić że trzeba znaleźć dobry salon gdzie dziewuchy sa po kursie brafiterskim , bo jak sie okazało że moje cycki z 75 "C" nagle zmieniły sie w 70 "FF". Dziewczyny cyce obmacały, zaaplikowały odpowiedni biustonosz, nauczyły zakładać.....bo to nie takie proste, trza sie nagiąć w pół i z pod pachy a nawet lekko z pleców cycka nagarnąć do miseczki wtedy siedzą jak należy i nie wylatają ani góra ani dołem!!

      To tyle w temacie. Najlepiej chodzić bez bielizny,nie ma kłopotu i oszczędność jaka....

      Usuń
  30. ja mam dwóch synów,jeszcze mali są ale postanowiłam sobie że będe matką taką trochę na luzie ale bez przesadyzmu oczywiście...Sama mam takich rodziców i wychowali mnie lekką reką myśle na dobre stworzenie...do dziś mówie na nich TatunŃcio i MamuŃcia,chodz mieli ze mną przeboje....

    OdpowiedzUsuń
  31. Ciekawostka.
    Koleżanka niedawno wyszła ze szpitala. Leżała na sali z panią, która również miała guza w głowie, tylko w innym miejscu niż ona.
    Owa pani doświadczyła śmierci klinicznej.
    W trakcie operacji jej serce stanęło, a potem mieli problem z unormowaniem jej ciśnienia, dlatego długo była na bloku wybudzeniowym.
    Koleżanka spytała o to cholerne światełko w tunelu.
    Nie było.
    Trafiła na jakiś czas na imprezę pełną roześmianych i roztańczonych ludzi. Imprezę, na której wszyscy emanowali szczęściem. Już nie boi się śmierci...

    Ciarki latają po plecach jak szalone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście przeczytałam "cycki" zamiast "ciarki":)))) czas już na jakieś šwinskie tematy:)

      Usuń
    2. czy Ty ciućwo dziewiarska oddałaś swoją owłosioną foto klatę komuś, nie mnie? Poczekaj, rzucam klątwę i Ci trzeci cycek wyrośnie na plecach zaraz.

      Usuń
    3. Juz po dwudziestej więc tym bardziej czas na tematy o świnkach... ;)))

      Usuń
    4. jak pracowałam w szpitalu to słyszałam od pacjentów też rożne historie, od koleżanek z oddziału również.
      Yin i yang, po prostu, życie toczy się kołem.

      Usuń
    5. Patti...zaczęło się :) tylko Igy gdzieś się podziała, może ona coś majstruje przy tym swoim awatarze i goli klatę na sucho.

      Usuń
    6. No ja właśnie po plotach z somsiadkom. Zeszlo na baaardzooo stare czasy. Ej. Jakby kto pisał dla telenpwel to mam parę tematów. Ale nikt nie uwierzy że prawdziwe:)))))

      Usuń
    7. Czuję że Igy coś kombinuje z naszym ubrankiem, albo coś pruje albo doszywa........boję sie że może nie zmieścić sie w trendach......echh

      Usuń
    8. Trendy to już nie som trendy
      Ze tak siem wyrażem

      Usuń
    9. cycki czy ciarki wsio równo.:)) jak chłop widzi cycki to ma ciarki, no nie?

      Usuń
    10. futrzak> zobacz nowy wpis na blogasiu, a przekonasz się, że są tacy, którzy brzydzą się cycków.

      Usuń
  32. Lubię Cię Chustko podglądać w twoim mamowaniu. Właśnie dzięki wpisom o Janku wciągnęłam się w czytanie twojego bloga. Podoba mi się sposób w jaki wychowujesz syna, mam nadzieję że mi się z moim Młodym uda podobnie. Fajnie być mamą :) Dzięki twojemu blogowi skaczę sobie w czasoprzestrzeni Jankowego życia, a przy okazji odświeżam swoje wspomnienia, lub fantazjuje jak to będzie z moim synem w nie dalekiej już przyszłości (jest młodszy od Janka).
    Jesteś fantastyczną matką ... Jak nic będziesz fajną babcią.
    Wierzę w Ciebie i w waszą rodzinę, że dasz radę, a oni z Tobą: dla Jaśka, dla nastolatka Janka, dla faceta Jana, dla twojej przyszłej synowej i wnuków.
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  33. z tego jak piszesz o Synu wnioskuję, że smażenie kotletów nie znajdzie się nawet w pierwszej dziesiątce jego zalet. MOŻE w pierwszej setce ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Będzie pewnie fajnym nastolatkiem,z problemami nastolatka i z radościami.

    OdpowiedzUsuń
  35. Nigdy nie mów nigdy, kochana!
    Tymczasem ocieram łezki wzruszenia. Uwielbiam czytać o Jaśku :)

    OdpowiedzUsuń
  36. jednakowoż wino i prezerwatywa - nie konweniują mi.
    podoba mi się etap soczek i dziewczyny są głupie. to taki bezpieczny etap. chwilo, trwaj!
    :D

    OdpowiedzUsuń
  37. Życzę, żeby los był dla Ciebie i Twojej Rodziny łaskawy. Syna masz cudnego!
    Ja w ostatnim czasie bardzo źle się z życiem czuję (podziwiam Więc Twój optymizm :)... Choroba nowotworowa mojej Babci spadła na nas jak grom z jasnego nieba miesiąc temu. Najpierw wykryte liczne przerzuty, potem było szukanie tego z czym walczymy. Babcia walczyć nie miała okazji, bo paskudztwo okazało się szybkie i niezatrzymywalne- miesiąc minął i Babcia zmarła dziś. Nadal do mnie to nie dociera. A ja z moja hipochondryczna natura (to od zawsze mam) wpadam coraz głębiej w wielki rów hipochondrii. Jestem przekonana, że COŚ mi jest, różne objawy to potwierdzają, statam się diagnozować i czuję się przy tym jeszcze większą hipochondryczką... Co najgorsze to mam też potrzebę diagnozowania Syna :( Boję się tak bardzo że nasz czas mógłby nie liczyć się w szczęśliwe dziesiątki lat. Tu gorączka bez przyczyny, tam wysypka, anemia, wybroczynki, nierowne źrenice, pocenie się, ból nóżek, nakieśtam powiększone dwa węzły - wszystko mi pasuje, wszystko się łączy, różnym lekarzom nie. Boję się najgorszego, szukam diagnozy bojąc się jej jednocześnie. A jak nie wyjdzie nic to i tak będę się bała. Przerażona jestem, że w ogóle Synkowi mogłoby się coś stać. Tego aspektu macierzyństwa nie brałam pod uwagę :( Ten strach o Synka mnie paraliżuje.
    No i ten nowotwór Babci tylko mnie jeszcze utwierdził, że jest o co się bać bo nigdy nie wiadomo co i jak.
    Zazdroszczę Ci nastawienia. A że masz chwile złości, że noe wiesz jakie Twoje paskudztwo ma plany (może za rok w MRI okaże się, że rakela Dychała obecnie ostatkiem sił?) to jest normalne. Miliard razy normalniejsze niż moja kancerofobia...
    Dare

    OdpowiedzUsuń
  38. Dobra, napisze co myślę.
    Mam farta.
    Odchowalam dwoch nastolatków. Teraz 19 i 17
    Co gorsza nie miałam żadnych problemów.
    Ale został jeszcze osmiolatek.
    I nie wiem, czy się uda że zobacze jego nastoletnie narowy. Mam z 50% szansy, czyli nieskończenie dużo.
    Mam farta.
    I wiem o tym
    J. Nie wiem tak naprawdę co napisać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rybeńka> trza kupić białe gacie i cierpliwie czekać, co los da.

      Usuń
    2. Chustka>jesteś czarownicom. Właśnie dziś kupiłam sobie pięć par bialych gaciorow!!

      Usuń
  39. Mam bratanicę w wieku Giancarla. Obawiam się, że tyle nie potrafi. A na pewno nie z "lubi" przed "pomagać" (ostatnio - przy zrywaniu porzeczek do sałatki - było "no jak muszę, to pomogę").
    Myślisz, że gdybyś nie była chora też by tyle umiał? Na pewno jest dojrzalszy, ale no właśnie - to kwestia dojrzałości czy jednak wychowania?
    Jakkolwiek, przyszła synowa z pewnością będzie wdzięczna. Tymczasem, moje wyrazy uznania.

    OdpowiedzUsuń

 
©KAERU 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone Sałyga