sobota, 7 lipca 2012

[810].

pojechaliśmy na grzyby.
ledwo wsiedliśmy do samochodu, rozpętała się burza z gradem.

i niebo groźnie pociemniało.
siedzieliśmy w aucie, czekając, aż deszcz zelżeje.
w końcu burza ustała.
ruszyliśmy na grzyby.
jak wszyscy wiemy - najwięcej grzybów rośnie na brzegu lasu.
szukanie grzybów 1. w parach 2. na czworakach
zwiększa szanse ich znalezienia.
i znowu zaczęło lać.
sprawdzaliśmy ręcznie, czy musimy się wycofać do auta.
niestety: opad się nasilił.
wróciliśmy doma.
- człowieki, odbiło wam?
byliście w burzę na grzybobraniu?
- mamo, chcę grzyby w occie!
takie pyszniutkie, do jedzenia z wędlinką.
- mamo muszę ci coś wyznać. czy wiesz, że gdy chodzę z wami po lesie i znajdujemy grzyby, mam wtedy takie dobre, ciepłe uczucie na sercu?

wiem Synu.
to uczucie nazywa się sens życia.

***

dodałam nowe podstrony bloga.



miłej lektury.

126 komentarzy:

  1. no cóż... ciężkie to.
    Ale niektórym z tym lepiej,wiec może podprogowo pomaga.
    Mojej Żony ojciec żyje na" cudownym leczeniu" już 10 lat, choć nie chcieli już go leczyć tradycyjną medycyną.

    Nie wierzyłam puki nie zobaczyłam. ale wiem że nie każdy może.
    Żyj Chusteczko, sto lat i lecz się jak chcesz i czemu ufasz.
    Ty wiesz co dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem, czy czytałaś.
      po pierwszym wlewie pojechałam na wycieczkę do Płocka.
      zastał mnie tam koncert i pan Wodecki opowiadający dowcip, którego puentą były słowa: jak się pacjent uprze, to i medycyna jest bezsilna.

      Usuń
    2. tak, tak, dobre słowa.:)

      Usuń
  2. Mam( osobiście posiadam)przyjaciół chorujących na raka.Może to kogoś śmieszyć, ale czasami chwytali wszystkie deski ratunku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiadoma sprawa: wiara czyni cuda.

      Usuń
    2. To nawet Jezus potwierdzi. :)

      Usuń
  3. Booooskie:)

    Ale..zawsze jest jakieś ale: po to się robi badania leków w grupie kontrolnej otrzymującej placebo - że o dziwo jakiś procent (wiem, zazwyczaj jednocyfrowy,ale jednak) zdrowieje otrzymując zamiast leku sól fizjologiczną czy inną, dość obojętną dla organizmu substancję. Stąd jestem skłonna uwierzyć, że znalazłyby się osoby, którym pomógł kau surykatki.:) statystycznie pewnie by pomógł dwóm na sto...
    Ale wyciąganie pieniędzy i żerowanie na naiwności, desperacji, bezradności chorych ludzi - to już zwyczajne kurewstwo jest i temat zasługujący na inną opowieść i głębokie potępienie. Takie jest moje zdanie.
    I mam nadzieję, że Giancarlowi lekarz pomógł i już się w kaloryfer nie bawi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. emmma> działanie placebo jest znane.
      ale być może bez placebo reakcja organizmu byłaby taka sama.

      Giancarlo postanowił mieć ostre zapalenie gardła.

      Usuń
  4. wykluczyłabym modlitwę z tego zestawienia, bo nie pasuje do zestawu specyfików, za pomocą których szarlatani chcą wyłudzić od chorych kasę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale modlitwa jako taka nie pomoże.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. podobnie jak żółty ser i długie spacery.

      Usuń
    4. ani unikanie stresów i potraw z cukrem.

      uważam, że leczenie to większe, holistyczne cuś.

      Usuń
    5. ale modlitwa zestawiona z kałem surykatek nie śmieszy....

      Usuń
    6. nie powinna śmieszyć.

      Usuń
    7. z tym śmieszeniem to skrót myślowy był - a rozwijając - modlitwa - w zestawieniu "gupich metod..." - razi .

      Usuń
    8. no.
      ktoś mnie zrozumiał :)

      Usuń
    9. Moim zdaniem modlitwa doskonale tu pasuje. Tam najwięcej szarlatanów wyciągających szpony po ostatni wdowi grosz.

      Usuń
    10. ale "tam" - gdzie ? myślisz - w kościele katolickim , jak sądzę...
      nie padło ani jedno słowo, o tym, JAKA MODLITWA i GDZIE....
      ja mówiłam - ogólnie - KAŻDA MODLITWA (lub MEDYTACJA) - i do KAŻDEGO BOGA....

      Usuń
    11. Codziennie po katolicku modlę się za osoby bliskie mi, znane i nieznane. Jakoś kasy mi od tego nie przybywa.

      Usuń
    12. rybeńka> rozumiem, że - mimo praktykowania - nie zaryzykujesz samej modlitwy zamiast herceptyny.

      Usuń
    13. No jasne że nie!
      Tylko nie lubię jak się łączy modlitwę z tym że to jest za pieniądze.
      A jestem bardzo zagubiona w sumie i troche nie wiem, żreć te pestki czy nie żreć, jeść te bezy czy nie jeść, szukać ziół czy nie szukać. Najłatwiej brać hercie
      I się modlić ;))

      Usuń
    14. tego nawet papież nie robił zdaje się.
      miał operację raka żołądka (na pewno raka, chyba żołądka).

      myślicie, że wątpił w uzdrawiającą moc modlitwy? :)

      Usuń
    15. udajesz, że nie rozumiesz, o co nam chodzi...
      tak wygodniej czy brak argumentów ?

      Usuń
    16. jeśli się modlisz i wciąż bez efektu, to znaczy że (właściwe zakreślić kółeczkiem):
      a - prosisz o coś, czego nie możesz otrzymać
      b - prosisz nie wierząc, że otrzymasz
      c - dostaniesz, ale w odpowiednim czasie, a nie wtedy, gdy tupniesz nóżką, bo już, teraz, zaraz, inaczej się zesrasz, jak to mawia pewna moja koleżanka
      d - jesteś arogancki wobec tego, którego prosisz

      zamiast prosić o pieniądze, proś o pomysł, jak je zdobyć. to prędzej się spełni.

      Usuń
    17. Dla mnie modlitwa jest Zawierzeniem, oddaniem sie,. Nie moja lecz Jego wola niech bedzie. Nie chodzi o natychmiastowy efekt. Jak prosisz i nie dostajesz i sie odwracasz to znaczy że tak naprawde nie wierzysz

      Usuń
    18. Księżna Foksal7 lipca 2012 22:27
      [...]
      e - Ktoś ma Cię Gdzieś
      f - nie ma kogoś Tego

      Usuń
    19. No tak, wiara...
      http://wiadomosci.onet.pl/wideo/pastor-tanczacy-z-wezami,88343,w.html

      Usuń
    20. dla mnie modlitwa to świadome wyrażenie woli (Boże, jestem gotowa na uzdrowienie takiego i takiego problemu, pokaż mi jak). na taką modlitwę zawsze przychodzą odpowiedzi, napływają inspiracje czy to w postaci odpowiednich książek, ludzi czy genialnych pomysłów. ode mnie zależy czy pozwolę sobie je dostrzec i skorzystać czy usiądę z założonymi rękami i będę czekać na cud.

      Usuń
    21. kolor_purpury> piękne słowa.
      ciekawa jestem, ile osób właśnie tak rozumie modlitwę.

      Usuń
  5. He, he naciąganiu i żerowaniu na chorobie, zdecydowanie mówię NIE. Budowaniu w chorym poczucia, że MUSI spróbować bo "ciotce Jadźce z Sanoka pomogło" a jak nie spróbuje to.........
    Też zdecydowanie NIE.
    Ale tak jak ktoś już wspomniał wyżej, każdemu wedle jego potrzeby, niech decyduje sam co mu potrzebne i jak chce zdrowieć.
    Przez 5 lat swojego chorowania, spotkałam się z przypadkami ludzi tak totalnie ogłupionymi, że samym im trudno było usłyszeć własne potrzeby i chcenia.
    Pewnie i piąty kamień z siódmego pola zebrany 30 lutego o godzinie 25:02 też pomoże, jeśli ktoś BARDZO CHCE ŻYĆ i ma na to siłę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OM> podpisuję się w całości pod Twoją wypowiedzią.
      ale szlag mnie trafia, gdy dostaję maila, że panu Mieciowi pomogła urynoterapia, więc ja też powinnam spróbować.
      a drugi raz krew mnie zalewa, gdy dostaję kolejnego maila - z informacją, że pan Miecio umarł, bo urynoterapia jednak nie pomogła.
      damn!

      Usuń
    2. Ja Tobie powiem Chustko, że miałam przypadek, kiedy leżąc na chemii, rodzina mojej współpacjentki tak strasznie mnie żałowała, że swój osobisty mocz do poczęstunku mi przytargała - "bo Mamie pomógł". Tak z dobroci serca. Ni śmiać się ni płakać.
      Rozumiem trafianie szlagu, oj rozumiem.

      Usuń
    3. dobrze, że nie ma terapii kałem...

      Usuń
  6. Jak zachorowała Mama, zaczeliśmy też szukać alternatywnie, uważając że skoro i tak nie dają jej szans, to cóż może zaszkodzić? Umrze dwa razy?. Odrzuciliśmy tylko takich którzy na początku zabraniali leczenia szpitalnego. Zaczęliśmy od ziół zakonników jakichśtam, potem jakieś dziwne pierwiastki, coś tam sprowadzane ze stanów. Dodam że zakonników zupełnie nie interesowało to czy się leczysz czy nie, przyjeżdżało się z diagnozą na jej podstawie dawali zioła. Natomiast Pan od pierwiastków wymagał badań najpóźniej z dnia poprzedniego, a także karteczki od lekarza prowadzącego że jesteś pod ich opieką. Badania były złe, nie było karteczki, nie ma pierwiastka, potem sprowadzaliśmy coś ze stanów, nie pamiętam co ale coś z rekina chyba. Jak zachorował Tata też zaczynałam działać w tym kierunku, ale niestety nie zdążyłam...i zapewniam, że w pewnym momencie, jeśli ma się parcie na życie, chory zjadłby ten ''kau''...
    Mam nadzieję że Jasiek ma się lepiej? Upały mają ponoć odpuścić. NIENAWIDZĘ lata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Viol> na początku choroby, bezpośrednio po pierwszej operacji, leczyłam się ziołami tybetańskimi Tenzina.
      jestem pewna na 100%, że pomagały mi.
      ale nie zaryzykowałabym brania tylko tych ziół.

      Usuń
  7. Chustko, uwielbiam Cię. M.in. za to nietracenie rozumu w nierównej walce. Klasa.

    OdpowiedzUsuń
  8. na początku leczenia zostałam uraczona cudotwórczymi kontaktami, a nawet informacją że znajoma zrezygnowała z chemii, wcina pestki i ma się dobrze. wiara to mocny stan. ja też wierze... w naukę i łaskę mojego organizmu...szkiełko i oko i siła..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ostrestarcie> cudotwórca, szaman, duchowny, bioenergoterapeuta pomogą - bo wzmocnią wiarę w wyzdrowienie.
      tak jak piszesz: wiara to mocny stan, ale siła wraz szkiełkiem i okiem są niezbędne.

      Usuń
  9. dorzucilabym do tej listy eribulin, avastin itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda!

      AVASTIN I SUTENT NIEWSKAZANE W LECZENIU RAKA PIERSI

      Kategoria: Nowotwory piersi
      Leczenie raka mające na celu zablokowanie wzrostu naczyń krwionośnych okazało się zwiększać liczbę nowotworowych komórek macierzystych w guzach piersi u myszy, co sugeruje możliwe wyjaśnienie dlaczego leki te nie prowadzą do wydłużenia okresu przeżycia u chorych.

      Leki Avastin i Sutent były niedawno postrzegana jako potencjalne metody leczenia raka piersi. Zmniejszały guzy, opóźniały progresję, jednak nie powstrzymywały nawrotów choroby i nie wydłużały ogólnego czasu przeżycia chorych.

      Według nowego badania przeprowadzonego przez naukowców z Centrum Onkologii University of Michigan badanie to dostarcza wyjaśnienia dla tych wyników badań klinicznych, które wskazywały, że u kobiet z rakiem piersi antyangiogenne leki, takie jak Avastin mogą opóźnić czas do nawrotu nowotworu, ale nie mają wpływu na czas przeżycia pacjenta.

      Naukowcy badali myszy leczone na raka piersi Avastinem (bewacizumab) i Sutentem (Sunitynib). Działanie obydwu leków polega na hamowaniu wzrostu i tworzenia się naczyń krwionośnych, czyli procesu angiogenezy. Naukowcy odkryli, że guzy leczonych tymi lekami wykształciły więcej komórek macierzystych raka. Komórki macierzyste nowotworu to niewielka liczba komórek w obrębie guza napędzająca wzrost guza i rozprzestrzenianie się komórek nowotworowych. Komórki te są często oporne na standardowe leczenie. Zarówno liczba komórek macierzystych raka i odsetek komórek macierzystych raka, które tworzą nowotwór wzrosła po leczeniu z każdym z tych powyższych leków.

      Naukowcy odkryli, że liczba komórek macierzystych raka wzrosła z powodu odpowiedzi komórkowej na środowisko ubogie w tlen, stan zwany niedotlenieniem. Byli nawet w stanie określić konkretne szlaki związane z niedotlenieniem, które aktywują komórki macierzyste raka.

      Wyniki badania ukazały się online w Proceedings of the National Academy of Sciences Edition.

      US Food and Drug Administration niedawno odwołała zgodę na leczenie Avastinem w raku piersi, chociaż lek ten został zatwierdzony do użytku w innych typach nowotworów. Odwołanie był odpowiedzią na wyniki badań klinicznych, które wykazały, że działanie leku była krótkotrwałe, rak piersi szybko się wznawiał i coraz bardziej inwazyjnie rozprzestrzeniał się w organizmie. W efekcie lek nie wydłużał ogólnego przeżycia chorych..

      Obecne badania sugerują możliwość łączenia leków z kategorii antyangiogenezy z lekami inhibitującymi wzrost komórek macierzystych raka w celu zwiększenia korzyści z takiego leczenia. Naukowcy testują takie podejście u myszy i wstępne dane wyglądają obiecująco.

      źródło: http://www.sciencedaily.com/releases/2012/01/120125101335.htm

      Usuń
    2. No tak
      To znaczy że i na leczeniu konwencjonalnym można się zawieść!!

      Usuń
    3. rybeńka> przerażające.

      Usuń
    4. To co robić?
      Jak żyć chciałoby się zapytać...

      Usuń
    5. uwierzyć,że co ma być, to będzie

      Usuń
    6. Basia > dla mnie to jednak za mało

      Usuń
    7. Trzeba wierzyć że będzie dobrze, ja osobiście wierze że uda się Chustce , Tobie Rybeńko i wielu jeszcze innym ludziom i mojej mamusi również, pozdrawiam !

      Usuń
    8. wierzyć tak a i owszem, ale
      Aś kawał ciężkiej roboty odwala, zawsze sprawdzając co się czai za dziwną nazwą na etykietce leku podawanego i również w tym jej siła,
      znaczy kau surykatki se nie da wcisnąć a wielu ludzi chorujących na raka umiera z powodu źle dobranego leczenia.

      Usuń
  10. a ja tak cichutko zapytam co złego w Vilcacora :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jest ziołami tybetańskimi Tenzina :-))

      Usuń
    2. Masza> nic złego.
      ale sama Vicacora w niczym nie pomoże.
      i opieranie tylko na niej leczenia jest głupotą.
      taką samą głupotą jest leczenie się tylko tybetańskimi ziołami.

      Usuń
    3. niestety, ale czasem może zaszkodzić!!!
      moja teściowa uległa namowom koleżanek, że Vilcacora to cudowny lek na wszystko i zaczęła stosować przy swojej przewlekłej i nieuleczalnej chorobie RZS. Po miesięcznym stosowaniu dobranej dla niej terapii, prawie zeszła była. Kompletnie straciła siły, nie była w stanie wstać z łóżka. A nam się nie przyznawała co powoduje ten nagły stan osłabienia, schudnięcia i krwotoków z nosa.

      Usuń
    4. Monia, a moze byl to efekt oczyszczania organizmu. Nie stosowalam vilcacory, ale gdy postanowilam wyjsc na prosta i na zawsze pozegnac sie ze wspolczesna medycyna miewalam rozne objawy oczyszczania. Byly dni gdy czulam sie bardzo slaba, kilka razy leciala mi krew z nosa, jeden raz kompletnie mnie sparalizowalo na kilka godzin i nie moglam ruszyc ani reka ani noga, ale zawsze mijalo i czulam sie coraz lepiej. Chwala Bogu, juz ponad trzy lata nie przyjmuje zadnych produktow wielkiej farmacji. Czesto najpierw musi byc gorzej aby potem bylo lepiej :).

      Usuń
    5. Niedawno czytalam o zebach "leczonych" kanalowo i plombach amalgamatowych powodujacych cale mnostwo chorob m.in. RZS. Bardzo czesto po usunieciu zrodla toksyn pacjenci zdrowieli. Po wpisaniu w wyszukiwarke "rheumatoid arthritis root canal/ amalgam fillings" wyskakuje sporo ciekawych informacji.

      Usuń
  11. Chusteczko kochana podzielam Twoje zdanie. Dla mnie najważniejsze jest dobrze dobrane leczenie konwencjonalne. A, że podejście do swojej choroby jest najważniejsze to przecież wiadomo... Poradnik o chemii przeczytałam z zainteresowaniem i dodam tylko, że często przydaje się walkman z ulubioną muzyką na uszy ... żeby nie słyszeć gupich dyskusji niektórych pacjentów :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanka> niestety, prawda.
      słuchanie niektórych gupich porad pacjentów paraliżuje mnie, więc też się staram w szpitalu izolować muzyką.

      Usuń
    2. Dobrze że. Ja granicą i nic nie rozumiem:)

      Usuń
  12. Świetnie napisane. Temat trudny, ale trzeba go poruszać, dla dobra innych. Zagłębiają się w lekturę, dotarłam do Róży z Mińska... Smutna historia...

    OdpowiedzUsuń
  13. apropą tybetańskich ziół, Chustko, to pijesz nadal, czy zarzuciłaś byłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brałam tylko przez chwilę, przed rozpoczęciem chemii.
      nie wolno żenić ziół z chemioterapią, bo nie wiadomo, jak zadziałają w interakcji.

      Usuń
  14. Chustuniu...

    przenoszę swoje blogożycie na blogspota. odwiedzałam do tej pory czytelniczo, teraz będę się odzywać. bo potrzebuję znaleźć w sobie taki czołg jak Ty masz w sobie.
    nie do walki z chorobą - ja swojego hacefała pokonałam i póki co śpiewam mu kołysanki coby się nie wybudził...
    życiowo potrzebuję takim czołgiem być. życiowo-partnersko - bom chwilowo rozjechana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak mawia chustunia - czeba walczyć.
      ~ denovo, wskakuj do czołgu i walcz, walcz, walcz.

      buziak w trompkę!

      Usuń
  15. Jesteś dzielna i mądra i tak trzymaj.Wierzę,że będzie dobrze i najserdeczniej pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja wierzę w karmę, czyli prawo przyczyny i skutku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. karma - przeznaczenie.
      przyczyna i skutek - działanie i wynikowa.

      dostrzegam różnicę.

      Usuń
    2. Kot Chustki też wierzy w KARMĘ ;)

      Usuń
    3. karma to materializacja naszych świadomych i nieświadomych przekonań i decyzji, czyli jak najbardziej prawo przyczyny i skutku

      Usuń
    4. Tak jest!Dobrze to rozumiesz!

      Usuń
  17. Z ust mi wyjenaś. I dość mam tych, co dzieci nie szczepią, robią ospa-parties i leczą potem homeopatią.
    A tych z zawezwania Astromarii i tego typu anty-iluminatów skazywałabym tak samo jak tych szerzących nazizm.
    Holistyczne leczenie jak najbardziej, i medytacja i masaże i pijawki nawet. Ale razem z lekarzem i bez zawierzania ludziom, którzy nawet papirka na technika stomatologii nie mają.

    OdpowiedzUsuń
  18. ponoć są tacy, którzy żeby nie umrzeć, dali się zahibernować.
    ciekawe, czy coś im się śni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dać się zahibernować... miłość własna posunięta do absurdu!

      Usuń
  19. Każdemu według potrzeb. Tak jak nie ma cudownego remedium na wszystko... Wypijam hektolitry zielonej herbaty wierząc, że działa antyn., pomaga mi również homeopatia (przy banalnych dolegliwościach i gdy znów chce mi się odchudzać ;-), ale ta najprostsza, płacić homeopacie mi się nie chce. Mam kancerofobię właściwie od zawsze plus silną wiarę, że nie zachoruję, but - who knows. Holistycznie czyli wielokierunkowo, chyba tak jest sensownie... Tyle moich "przemyśleń. Twoich 15 przykazań traktuję raczej humorystycznie, mają swój rytm, rym. Nie oceniam.

    aha, a herbatę zieloną to kocham i ju :D

    Zdrowia nam Wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  20. Były tu już różne apele o pomoc... tym razem ja poproszę- zerknijcie, bo dziewczyna walczy z czasem: http://kalusia82.blogspot.com W głowie powoli mi się nie mieści ilość ludzkiego cierpienia dookoła i coraz większa perfidia pojawiających się chorób.

    OdpowiedzUsuń
  21. przykra prawda jest taka, ze leczenie rozsianego raka chemia jest zazwyczaj tak samo nieskuteczne jak vilcacora, dieta, lewatywa, bioenergoterapia czy modlitwa
    podejrzewam, ze w wiekszosci przypadkow ludzie umieraja z powodu powiklan i wyczerpania organizmu chemio i radioterapia a nie samego procesu nowotworowego
    jesli przesledzic historie choroby ludzi leczonych chemia- zwykle nastepuje minimalne zmniejszenie guza, czasem cofaja sie przerzuty tylko po to by za chwile choroba powrocila ze zdwojona sila, bardziej agresywnie i zlosliwie
    nie ma lekow, ktore potrafia zachamowac rozsiany proces nowotworowy
    dlatego tez nie ma co wysmiewac sie z modlitwy czy silnej wiary w ziolka- w tym przypadku wiara w medycyne tradycyjna jest tak samo nieracjonalna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sa, sa... ale wielkiej farmacji nie zalezy aby ludzie o nich wiedzieli. Tu jest przyklad (str.5)
      http://www.herbapolonica.pl/magazines-files/5156139-13.pdf

      Usuń
  22. Dzień doberek.
    Właśnie w temacie zostałam wczoraj opierniczona że nie zajadam się wiadomymi pestkami. Bo przecież ktoś tam za to trafił do więzienia a ja taka głupia jestem i chyba chcę umrzeć. Nie wiem czy nie będę brać tych pestek. Ale jak się zapienilam. Lek na raka wisi na każdym drzewie a glupcy na niego z własnej woli umieraja!

    Dobrze że było wino na tej imprezie...

    OdpowiedzUsuń
  23. Znalezione na stronie PubMed (baza danych obejmujaca artykuly naukowe z dziedziny medycyny i nauk biologicznych):

    Vilcacora
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20576410

    Urynoterapia
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8771453
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed?term=Urotherapy%20for%20patients%20with%20cancer

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cancer cells release various antigens, some of which appear in the urine. Oral autourotherapy is suggested as a new treatment modality for cancer patients. It will provide the intestinal lymphatic system with the many tumor antigens against which antibodies may be produced. These antibodies may be pierced through the blood stream and attack the tumor and its cells.

      super teoria, podoba mi się.
      wypiję galon sików, jeśli znajdę badania kliniczne, które udowodniają skuteczność urynoterapii.

      Usuń
    2. wczoraj w tv zapowiadali program o ludziach pijących uzdrawiający mocz..ale olałam temat, może niesłusznie?

      Usuń
  24. grzyby...uwielbiam pod każdą postacią jedzenia i zbierania. właśnie założyłam własną hodowlę boczniaków na balkonie co by uwielbienie na bieżąco zaspokajać. czekam jeszcze na grzybnie pieczarkową.. a jak cosik innego to do lasu kilka kroków :)

    OdpowiedzUsuń
  25. http://wiadomosci.onet.pl/wideo/szokujace-metody-leczenia,86083,w.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm, jak wytrzeźwieję to przemyślę ;)

      Usuń
  26. Madrego masz tego synka, udal Ci sie.

    A co do grzybkow - kiedys ich nienawidzilam, sama nie wiem, dlaczego. Teraz lubie jesc i zbierac tez - choc ni w leb sie na nich nie znam i zawsze wyrzuca mi ich 7/8 z torby :))

    OdpowiedzUsuń
  27. A ja proszę moich pacjentów, żeby zanim wcisną cieciorkę w określone miejsce, spróbowali kroplówek w szpitalu, a jak one nie dadzą rady to wtedy zawsze można wrócić do cieciorkowania... Ale choroba zmienia punkt widzenia, co znacznie utrudnia racjonalne patrzenie na medycynę konwencjonalną... Cósz. Próbuję zrozumieć. Nie udaje się.

    OdpowiedzUsuń
  28. przepiękne zdjęcia. Czekam i na nie. Pozdrawiam ciepło. Jak ciepły deszcz.

    OdpowiedzUsuń
  29. przepiękne zdjęcia. Czekam i na nie. Pozdrawiam ciepło. Jak ciepły deszcz.

    OdpowiedzUsuń
  30. Pojawiły się zdjęcia- i jak zawsze piękne. Zatem moje pytanie (wybacz, jeśli już padało wcześniej wielokrotnie i wielokrotnie na nie odpowiadałaś: jaki masz aparat & obiektyw? Pytam, bo właśnie jestem w trakcie polowania na nowego Canona, bo chcę wrócić do fotografii. I ślęczę nad Allegro, licytuję, przebijam i jestem przebijana... I nie mogę myśleć o niczym innym, stąd taka monotematyczna wypowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Canon 450D + tu obiektyw 50 mm, światło 1.8.

      Usuń
    2. Ach, to przeznaczenie, bo właśnie licytuję Canony 450tki De :) Dokładnie trzy ;) Mam nadzieję, że w dwóch aukcjach mnie przelicytują...

      Usuń
    3. A mnie bardziej interesuje sama obróbka. Jaki program? I co to za gadżety robią ten efekt jak ze starych fotografii?

      Usuń
    4. http://pixlr.com/o-matic/

      Usuń
    5. No właśnie, też mnie zawsze zastanawiało czym obrabiasz zdjęcia. Dzięki za wtajemniczenie :-)

      Usuń
    6. Ale fajnisty! Bardzo dzięki! Super. :)

      Usuń
  31. wrazliwosc i analiza wlasnych uczuc Jasia
    rozwala mnie.
    i powala.

    OdpowiedzUsuń
  32. A Vileda, widzę niewyszczotkowana. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ach! słuszna uwaga!
      kajam się! zaraz zabiorę się do roboty!

      Usuń
    2. Choć może tak jej chłodniej.. Ale teraz bardziej przypomina psa, a tego by chyba sobie nie życzyła..

      Usuń
    3. po prostu Vileda jezd tera rasta i zapuszcza dredy. :)

      Usuń
  33. Całkiem przypadkiem Chustko natrafiłam na ten link. Jest wersja pełnometrażowa, jak i krótsza.

    http://www.youtube.com/watch?v=0psJhQHk_GI&feature=related - dłuższa

    http://www.youtube.com/watch?v=0tghUh4ubbg&feature=player_embedded - krótsza

    Kibicuje Tobie.

    Sle pozytywna moc.
    Kasiek

    OdpowiedzUsuń
  34. A swoją drogą, co się stało z muzycznymi linkami...? Czemu zniknęły? :(

    OdpowiedzUsuń
  35. mmmm ale mi narobiłaś smaku na jajecznicę z kurkami...
    zdjęcia świetne

    OdpowiedzUsuń
  36. jajecznica z kurkami, lub risotto z prawdziwkami to jest to!

    OdpowiedzUsuń
  37. A Wileda jaka to rasa? podoba mi sie taka nastroszona :), sliczna kota :)

    OdpowiedzUsuń
  38. I Twoj komentarz Chustko tez mi sie podoba, jest bardzo piekny i prawdziwy. Niech zyja kurki! :)

    OdpowiedzUsuń
  39. rozłożyłaś mnie.
    zdjęciami też.

    tak... sens życia.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ech, wzruszyłam się... :*

    OdpowiedzUsuń
  41. A co do kupy surykatek... Teraz jest modny krem/maska z kupy słowika, koniecznie japońskiego. Znam ludzi, którzy go sprowadzali hurtem na specjalnie zamówienie, a potem dzielili między siebie. Podobno działa jak złoto. :D

    Przysięgam, że nie świruję. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A najdroższą kawę świata musi najpierw zjeść a potem wysrać jakiś ptaszek czy inny mały zwierzaczek. Potem sie kup tychże szuka, przesiewa, płucze, miele, upala i inkasuje nieziemsko.
      Poważni ludzie bardzo długo badali wpływ modlitw wszelkiej maści na chorobę nowotworową. Modliły się Kółka Różańcowe, kongregacje, Kościoły, kluby wędkujących, zakonnice itd. Mierzono te modlitwy stoperem, mierzono odległości modlących się od "modlonych" i... nic.
      Ta metoda uzdrawiania jest statystycznie i niestatystycznie absolutnie bez sensu. Wyniku nie zmieniło nawet to, czy chory wiedział, czy nie wiedział o modlitwie. Placebo jest skuteczniejsze.
      Pewnie to wkurzające dla wierzących. Zamiast modlitw można sobie na drutach robić. Takie samo zajęcie kołowo-mantryczne.

      Usuń
    2. Na wysrane ziarenka kawy mowia ponoc Kopie Lubak ( w pisowni moge sie mylic, ale za filizanke 50 dolcow sobie licza! )
      W sumie mozna nia popic sniadaniowe jajeczko na miekko.Zrodlo pochodzenia bardzo zblizone...

      Usuń
    3. Kopi Luwak - poprawna wg. google nazwa.

      Usuń
  42. Sens życia. Pięknie to ujęłaś. Właściwie - ujęliście, razem.
    Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  43. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  44. Każdy ma swoje doświadczenia. Moja koleżanka mając 20 lat i lecząc się tylko konwecjonalnie zmarła na raka, po drodze obcieli jej nogę i okłamywali do końca. Mój kolega miał raka jąder, lekarze zaproponowali mu amputacje i zapowiedzieli, że tak czy owak na pewno nie będzie miał dzieci,a on przeszedł na rok na dietę gersona, prowadziła go lekarka, która pracuje w szpitalu i łączy medycynę konwecjonalną(bez chemii) z leczeniem dietą Po dwóch latach jest szczęśliwym ojcem, nie wiem jak to wytłumaczyć, ja dzięki diecie roślinnej wyleczyłam się z przewlekłej choroby i schudłam 20 kg bez efektu jojo(to znaczy nadal po kilku latach warze 50kg przy wzroście 165), a lekarze przepisywali mi leki i mówili że z tego nie da się całkowicie wyleczyć.... Dziś mogę powiedzieć że jestem całkowicie zdrowa dzięki diecie wegańskiej i przestawieniu się w dużym stopniu na żywność surową. Ale myślę że każdy ma swoją drogę do zdrowia i każdy powinien jej szukać nie robiąc nic wbrew sobie. Wiem ze swojego doświadczenia że żywienie naturalne może mieć ogromny wpływ na leczenie wielu chorób. Tu film jak d.gerson działa na cukrzyce. http://www.youtube.com/watch?v=AhJlli6Z15U Mam znajomą która już 10 lat ciągnie na chemii(którą sama sobie robi, jest farmaceutką). Niestety u niej rak nie zmniejsza się nie rośnie już tyle czasu ... Życzę Ci znalezienia właściwej dla Ciebie skutecznej metody leczenia:)!

    OdpowiedzUsuń
  45. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  46. Osobiście uważam, że wkładanie wszystkich metod alternatywnych do jednego worka jest niesprawiedliwe. Za równie "gupią" można uznać chemio- i radioterapię, które poza komórkami rakowymi niszczą te zdrowe; pomijam już fakt, że walka z chorobą to akt agresji, na który odpowie ona tym samym.
    Poza tym nie rozumiem, jak można oddawać swoje zdrowie i życie w ręce lekarzy, którzy prorokują, ile pozostało nam czasu! Nikt nie ma prawa bawić się w Boga.
    W medycynie naturalnej, tak jak i zachodniej mamy do czynienia z tą samą hierarchią: jest kilku wybitnych mistrzów i cała masa czeladników i partaczy, którzy zbijają pieniądze na ludzkim nieszczęściu.
    Tym bardziej dziwię się, dlaczego w wymienionej Top 15 znalazła się metoda BSM, która nie wymaga ani wkładu pieniężnego, ani wiary...Ja sama choruję od kilku lat na chorobę z autoagresji, tocznia układowego w połączeniu z Zespołem Sjogrena. Choroba odebrała mi jakiś czas temu władzę w ręku, nodze; do tego doszły problemy z połykaniem pokarmów i oddychaniem; po prostu wysiadły wszystkie partie mięśni. Nie sięgnęłam po leki, bo nie ma leku na tę dolegliwość; są doraźne środki-sterydy, immunosupresja: jednym słowem trucizna. Zaczęłam z pomocą chłopaka stosować systematycznie metodę BSM, która jest niczym innym jak oddziaływaniem energią cieplną wytwarzaną przez ręce na ośrodki mózgowe odpowiedzialne za poszczególne funkcje organizmu. Po pół roku wróciła mi władza w kończynach, oddycham i jem bez trudu. Praktykuje BSM do tej pory. Poznałam także ludzi, którzy dzięki tej metodzie wyszli z nowotworów, nawet tych złośliwych, z przerzutami.
    Chciałabym życzyć Tobie Joanno, jak i innym wzięcia zdrowia we własne ręce. Zdrowia, nie choroby. Dziękuję za uwagę i przesyłam energię prosto z serca.

    OdpowiedzUsuń

 
©KAERU 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone Sałyga