(Pocałunek - Ulica krokodyli)
właścicielka tego pięknego głosu zrolowała nam dziś tonę sushi.
możecie zazdraszczać, jest czego.
***
pojechałam dziś na końtrol przed piątą chemią (rano odessawszy krew do badań).
zapoznałam przed gabinetem Ulubionego Doktorka pana Andrzeja, któremu wczoraj oddałam via Jego synowie moje fiolki na krew z niemieckiego laboratorium.
(teraz fiolek nie potrzebuję - w przeciwieństwie do pana Andrzeja; a jak zapotrzebuję - zamówię).
więc pogadaliśmy.
że wiedząc z czym się walczy, należy uregulować kwestie majątkowo - prawne.
że trzeba mieć wciągające zajęcie i wiedzieć, że w tej dziedzinie jest się jedyną osobą, która zajmie się sprawami właściwie.
i tu pan Andrzej opowiedział.
o zbieraniu porzeczek kombajnem.
o budowie domu.
o naprawianiu popsutych sprzętów rolniczych.
zgodziliśmy się, że nie wolno z chorowania robić tematu przewodniego życia.
jasne, choroba ogranicza, wymusza kompromisy.
ale co tam.
my mamy - jak mawia młodzież - wyjebane na raka.
***
rozpoczęłam dziś piąty kurs chemioterapii.
na razie dawka została zmniejszona do 75 mg, bo mam słabą morfologię.
za tydzień mam sprawdzić biochemię, jeśli wyniki morfologii poprawią się, wrócę do dawki 100 mg.
***
malnęłam rzęsy czarrrną henną.
teraz WYGLĄDAM.
ha!
kilka tygodni temu w Łodzi. foto A. Retko - Ruszczak. |
żadna choroba nie może, nie powinna przysłaniać życia, bo w przeciwnym razie człowiek staje się psychiczną ruiną, która nawet po wyleczeniu wraca do swej chorobowej przeszłości, nie potrafiąc rozmawiać o niczym innym jak przebyta choroba.
OdpowiedzUsuńChustko, przecież ....Ty to wszystko wiesz, nic nowego nie powiedział. A zwłaszcza o temacie przewodnim życia... W czarrrrnej hennie ładnie:) Wspieram mocno.
OdpowiedzUsuńJest moc.
OdpowiedzUsuńMój amputowany znajomy: "Osobiście mierzi mnie tematyzowanie kalectwa". To samo innymi słowami. I oprotezowany smiga na rowerze. Podziw, chociaż Jemu na pewno nie jest podziw juz potrzebny.
OdpowiedzUsuńUwielbiam spotykać takich "panów Andrzejów". Otwierają nowe miejsca w głowie.
I dzięki :-) Tak po prostu.
a, widziałam już to zdjęcie, no, wiadomo gdzie :) masz takie kreseczki wokół oczu i skośnawe oczy--coś kiedyś o Tatarach w rodzinie mówiłaś, tak to tatarsko wygląda :)by pasowało.
OdpowiedzUsuńja i bez choroby myślę, że dobrze jest regulować kwestie majątkowo-prawne, bo nigdy nic nie wiadomo i bliskim dobrze te rzeczy uporządkowane zostawić.
poprawy morfologii życzę
andziaos> tak, nie powiedział nic nowego.
OdpowiedzUsuńja to wiem.
od dawna.
ale na korytarzach onkologii nieczęsto spotyka się takich panów Andrzejów o mocy potężnego młyna wodnego.
przeważnie jednak siedzą przestraszone smutaski, które popłakują z żalu nad sobą.
Chustka , a gdzie Ty się do jasnej cholery zamierzasz wybierać ? Zdążysz jeszcze wszystko pozałatwiać , sto razy pozmieniać , Rak rakiem a sprawiedliwość musi być po naszej stronie , masz ode mnie " dwa granaty ze świątecznego odzienia " na tego bydlaka . Sie maluj hennuj i wpierdzielaj te japońskie tablety , kiedyś pisałem że osobiście masz otworzyć beczke piwa na zlocie czytaczy bloga coś mi sie wydaje ze pisałem że za 5 lat , musze pogrzebać w archiwum
OdpowiedzUsuńpozdr. d.d.d
właśnie ja chyba jestem smutasem, nie mam raka i nie mam wyjebane. I myślę, że mogę być następna. Oczywiście staram się o tym nie myśleć i cieszyć się tym co mam, ale...no właśnie mam ale. Jadę dziś sobie zakupić bransoletkę z rak&roll, żeby przypominała mi żebym się nie zamartwiała, i na deser usg piersi (1 raz). Chustko dbaj o siebie i skop dupę temu gnojkowi-rakowi, może kombajnem go skoś, który naprawi pan Andrzej, ha to było by coś!!!
OdpowiedzUsuńelw
Porzeczki kombajnem? Podoba mi się.
OdpowiedzUsuńI pewnie, że nic nowego.
Ale wzmacnia, prawda? :)
czy ta chemia oznacza ze jednak pendrak rak cie atakuje znowu czy to zachowawczo tylko?
OdpowiedzUsuńi czemu te chemie tak czeste a przerwy tak krotkie? ;(
makaria
wyglądasz bardzo pięknie :)
OdpowiedzUsuńMiłego Dnia:)
czas kupić kombajn na porzeczki :)
OdpowiedzUsuńa ja sobie na truskawy.
Mam nadzieję, że przemielisz chemię 5 (hm..brzmi prawie jak chanel 5) gładko i szybko.
Igy
wiesz co, chustka, "robisz" każdy mój dzień wklajanymi piosenkami. one potem we mnie tkwią, wracają, uzależniłam się od otwierania blogspotu co rano, a moi współpracownicy od tego, że zawsze coś im na 'dzień dobry' serwuję. lubie to!
OdpowiedzUsuńwoda
Znalazłam cytat o odwadze :
OdpowiedzUsuń"Życzę ci odwagi Słońca, które, mimo nędzy i ogromu zła tego świata, dzień po dniu wschodzi i obdarza nas blaskiem i ciepłem swych promieni." Autor: Phil Bosmans
odwaga Słońca = odwaga Chustki
Ówczesny mój 'rock and roll' to m.in. dzierganie na drutach. A co tam... ;). Stosy czapeczek, szalików, kamizelek, sweterków... :)))
OdpowiedzUsuńDobrego samopoczucia po chemia party, lepszej krwi i słońca życzę.
Justyna
Pieknie wygladasz na tym zdjeciu. Po cichu cztam i trzymam kciuki.
OdpowiedzUsuńJoasiu, czy nie czujesz się czasem dziwnie na szpitalnym onkologicznym korytarzu gdy się uśmiechasz a inni patrzą na Ciebie wtedy dziwnie? Dzisiaj byłyśmy z córą na obejrzeniu 60 szwów.Żartowałyśmy, uśmiechałyśmy się a chore i przerażone smutaski patrzyły na nas dziwnie i z niedowierzaniem. Już zaczął się trzeci rok naszej szpitalnej przygody, ale dajemy rade: przynajmniej z uśmiechem a czasami w zaciszu gdy nikt nie widzi: dopada nas lęk,na chwilę.Sposoby na paskudny lęk Ty Joasiu znasz perfekcyjnie z tego co czytam:) a my podobnie:) czasem jednak poddaje się tym negatywnym uczuciom,by potem od nowa naładować swoje akumulatory stosując różne techniki. Czasem mam nadzieję ze nasze żarty i uśmiechy na szpitalnym korytarzu powodują niedowierzanie i nieme pytanie: to tak można?
OdpowiedzUsuńChcę tymi naszymi uśmiechami dawać chorym nadzieję i wiedzę, że nawet wtedy warto się uśmiechać. Ten uśmiech może uczynić cuda w sensie psychologicznym.
Jaranna raz ze smaczkiem raz bez.
Podczytuję od jakiegoś czasu, od momentu jak usłyszałam skrócony reportaż w mojej ukochanej Trójce. Dopiero teraz odważyłam się napisać, ale trzymam mocno kciuki i wspieram duchowo. Powodzenia i mocy.
OdpowiedzUsuńTule Cię Joasiu mocno.....zdrowiej dziewczyno,już czas byś poczuła komfort zdrowia i brak lęku.
OdpowiedzUsuńJaranna
Przepraszam, że wstawiam komentarz nie związany z wpisem, ale mam już "manię prześladowczą" w karmieniu tych rybek i to trzy razy dziennie. Hej pomysłowa Joanno wstaw na swoim blogu, w czasie wolnym, jakiś nowy gadżet , bo stanę się nałogowcem ;-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, miłego weekendu życzę
Baśka
Byłaś w Łodzi?! W Łodzi??
OdpowiedzUsuńOch!
Tak blisko, mam nadzieję, że nast razem nadrobisz :]
Podobało mię się (i nie mogę teraz znaleźć) co pisałaś o swoich robótkach-jak sobie radzisz , wiesz, inaczej , niż my-PRAWI ludzie :D
Prawi ludzi są często bardziej lewi, niż im się wydaje. !
:*
Aaaaa i na Twoojej stronie wisi ciągle Młoda i karmi rybki :D
OdpowiedzUsuńWlasnie, w Łodzi?? Tak blisko?? Napisz jak znów będziesz, chcialam sie po prostu do ciebie uśmiechnąć :)
OdpowiedzUsuńA mnie sie zdaje, ze czlowiek, ktory zyje w ciaglym bolu z powodu np. raka nie moze normalnie zyc...bliska mi osoba, nie potrafila wzniesc sie na te wyzyny ignorowania choroby i udawania twardziela w obliczu cierpienia, ktore nigdy nie ustawalo....wiec to wszystko to tylko slowa i jakze sluszna teoria...dobrze, ze Ty mozesz!!!!
OdpowiedzUsuńA skąd wiesz, czy Aśkę coś boli?
OdpowiedzUsuńJak ma przerzuty, to musi boleć, bo przecież przerzuty napierają na sąsiadujące organy. Więc może to kwestia podejścia, żeby walczyć, brać leki przeciwbólowe i nie dawać się.
Dziwne rzeczy niektorzy tu pisza, np. ze zadna choroba nie powinna przeslaniac zycia, ciekawe co np. mr grey wie o takich "zadnych"chorobach.....jak latwo powtarzamy takie gleboko filozoficzne i politycznie poprawne sady
OdpowiedzUsuńBo Aśka ma wyjebane na raka !
OdpowiedzUsuńDobra Noc :*
Jakoś mi tak pasuja do siebie ta piosenka i to twoje zdjęcie :))
OdpowiedzUsuń