czwartek, 4 listopada 2010

[209]. repryza.

fryzurę u Iwonki podrasowałam, różnych różów MAC Cosmetics na wybrane części twarzy nałożyłam, wskoczyłam w botki z fioletowego zamszu na niebotycznym obcasie i pojechałam do Ulubionego Doktorka.

docenił.
coś o niezłej lasce powiedział.

***

zważyłam się na szpitalnej wadze.
ledwo - ledwo 46 kg.
masakra.

dobrze, że Niemąż uwielbia chude.
(a przynajmniej miło z Jego strony że tak mówi).

***

ponieważ, jak pamiętacie, nie ma ustalonych zasad leczenia raka żołądka popartych badaniami, w dalszym ciągu moje leczenie opiera się na połączeniu doświadczenia chemioterapeuty, moich pomysłach i determinacji oraz na cierpliwości finansowej Babci B.

po wymianie informacji na temat przebiegu operacji, po zachwytach nad regresem choroby, po jałowych spekulacjach co było przyczyną aż tak potężnego ustąpienia choroby, ustaliliśmy, że decyduję się na jeszcze jedną, maksymalnie dwie chemie, a później będę tylko monitorowana na okoliczność wznowy.

czyli do końca roku powinno się udać skończyć leczenie.

***

na do widzenia wyznałam Ulubionemu Doktorowi miłość.

powiedział, że mam napisać na blogu, że Go kocham, więc piszę:

KOCHAM PANA,
PANIE JANUSZU.

i BARDZO DZIĘKUJĘ.

35 komentarzy:

  1. Świeta Joanno od żołądka, my też kochamy PANA JANUSZA!
    :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ja się nie dziwię tej miłości naprawdę :) czytając o regresie choroby, sama mam ochotę powiedzieć: "ja też Pana kocham Panie Januszu ulubiony doktorze Joanny " trzymam kciuki! nabieraj sił i kolorków :))
    L.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że mu nie tylko szczęka opadła, ale i dla równowagi coś się wzniosło na Twój widok!

    OdpowiedzUsuń
  4. I widzisz Mała, jak "dzióbek" zrobiony i obcas na miejscu, to nikt nie zauwazy nawet Twojego braku zołądka ;)))
    ps. I ja dołaczam do chóru: KOCHAM PANA PANIE JANUSZU !!!! ;))))


    http://mamczerniaka.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  5. PANIE JANUSZU, KOCHA PANA KILKASET LUDZI, fanów (bloga) Joanny!

    KOCHAMY PANA!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Panie Jasiu, chyba dziś wieczorem ma Pan potężną czkawkę i czerwone uszy, tyle osób o Panu myśli :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja przyznaję nieśmiało, że też kocham Pana Doktora, za odwagę, determinację i słowa "regres", "ustąpienie choroby", a nawet, co mi tam, "monitorowanie"!!!!
    Joasiu, tak długo czekaliśmy na te słowa, jestem naprawdę wzruszona....
    Proszę, nie forsuj się teraz, odżywiaj jak możesz, bądź wyrozumiała dla siebie!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Panie Doktorze, kochamy Pana również za to, że podjął się Pan leczenia metodą która nie jest ujęta przez NFZ.
    Wielkie brawa za samodzielność i ukłony dla szpitala, że zechciał się zgodzić na tak spersonalizowaną terapię.
    Jesteście wspaniałymi, mądrymi ludźmi.

    OdpowiedzUsuń
  9. nie moglo byc inaczej :) za fajna jestes!

    OdpowiedzUsuń
  10. o kuchnia, Aska, ale mi teraz zaimponowalas odwago...
    Bo ja jakos nie smiem, a czuje podobnie :D:D:D; wyznalam tylko uwielbienie :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Panie Januszu - cóż powiedzieć w tak pięknych okolicznościach przyrody - KOCHAM PANA
    Dżoanno - rewelacjonez - powiadam Ci Kobietko:))))))

    OdpowiedzUsuń
  12. "po jałowych spekulacjach co było przyczyną aż tak potężnego ustąpienia choroby'
    jak nic św.Rita, a tak naprawdę to Twoja chęć do życia Asiu!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. może i św Rita, też ją pozdrawiamy. Moja mama twierdzi, ze Ojciec Pio i nasz JP II. Wszystkim wierzę, niech nasi patroni dbają o nas wszystkich! Zarobieni ostatnio ostro, bo tyle osób im głowę zawraca. Na szczęście oni cierpliwi. Tych świętych też kochamy, no nie?

    OdpowiedzUsuń
  14. i księdza Popiełuszkę, bo do Niego modliły się okoliczne kumy Babci B.

    OdpowiedzUsuń
  15. KOCHAM PANA DOKTORA JANUSZA :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Panie Doktorze, jeśli Pan nas czyta, prosimy o słówko do mikrofonu.
    Albo chociaż przez Joasię niech Pan powie nam jak się Pan czuje, gdy nocną porą internauci wyznają Panu miłość.

    OdpowiedzUsuń
  17. Acha, przecież, rzecz jasna kocham też Babcię B, Jej cierpliwość finansową oraz Okoliczne Kumy (w skrócie OK)!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Trudno chyba się nie wzruszyć w takiej chwili gdy tyle osób tak ciepło myśli o doktorze.
    I chyba dla takich chwil warto być lekarzem, gdy tak wspaniale udaje się pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  19. Bóg jest wielki, pan doktor - cudowny, a Ty - siłaczka.

    Gratulacje dla Was trojga.

    OdpowiedzUsuń
  20. ha, marciocha, rozszyfrowalam Cie
    znow anonimy piszesz :P

    no to jak, Ukochany ma w meczecie jutro na twa okolicznosc sie pomodlic?

    OdpowiedzUsuń
  21. ja poproszę o modlitwę!
    dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  22. To, że jesteś fajna laska, to Pan doktor nie odkrył :-))) ale szacunek mu się należy!
    Do tej pory jak o tym myślę, to ciarki mi chodzą po plecach- mojego synka chrzest, modlitwy przyjaciół i zamówiona msza na Jasnej Górze ocaliły jak dostał sepsy po 7 miesiącach leżenia w szpitalu.

    OdpowiedzUsuń
  23. Joanna, prosisz i masz (miałaś też wcześniej) i dziękczynną i błagalną :)
    Dziś Pierwszy Piątek, więc będzie w takim niecodziennym wydaniu :)

    A kochany Ulubioby Doktorek przywraca wiarę, że jednak służba zdrowia może choremu człowiekowi pomóc w prawidłowym tego słowa znaczeniu.
    BRAWO i Wielkie Dzięki Panie Doktorze!

    OdpowiedzUsuń
  24. Nooo Pan Doktor na słowa miłości zasłużył na pewno więc i ja dołączam się do chóru głosików wyznających to wzniosłe uczucie: KOCHAM PANA PANIE DOKTORZE! A Ciebie Joanno podziwiam. I ogólnie radosna jestem jak wieprz w deszcz za ten "regres" itd. HUUUURRRAAAAAAAAAA! A Ty się teraz Laseczko troszku podtucz, odpocznij i potem żyj pełną piersią!

    OdpowiedzUsuń
  25. A ja kocham Ciebie Joanno:) Za dzielną walkę, za inteligencję, za poczucie humoru:) Tak trzymaj! Pozdrawiam i przesyłam moc pozytywnej energii. Joanna Z.

    OdpowiedzUsuń
  26. no i gites- tak wlasnie mialo byc- nie wiem czy ja jakis jasnowidz jestem czy co;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Joanno, no po prostu wymiotłaś tą swoja miotełką wstrętne ponure raczysko na biegun!

    OdpowiedzUsuń
  28. Dawno już nie zaglądałam na tego bloga. Cieszę się bardzo, że Bohaterka w tak dobrej formie. Cudownie! Pozdrawiam serdecznie!
    Jutka

    OdpowiedzUsuń
  29. Fajnie, ze sa lekarze, ktorych mozna kochac :)
    A co do reszty, mam nadzieje, ze chemie przezyjesz w miare dobrze i ze rzeczywiscie, za jakis czas bedzie trzeba zamknac tego bloga w takiej formie, w jakiej istnieje teraz :)
    Sciskam!
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  30. Juchuuu :):):):)

    OdpowiedzUsuń
  31. Joanno Nasza Ukochana, modlą się za Ciebie znajomi i nieznajomi w naszym rodzimym Kościele Katolickim i ... w meczecie. A co z innymi zborami?
    Halo, czy ktoś z tu obecnych chadza do synagogi?
    wyznaje buddyzm?
    należy do Kościoła Koptyjskiego?
    czy mamy w naszym gronie proteststantów?
    czy zagląda tu może Amisz?
    a Konfucjanie?

    pozdrawiamy Was wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
  32. A wegetarianie się liczą?

    OdpowiedzUsuń

 
©KAERU 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone Sałyga