sobota, 13 października 2012

[908].

po odebraniu Syna ze szkoły - zważywszy na piękne okoliczności przyrody,



wybraliśmy się na wycieczkę.


Kazimierz jak zwykle nie zawiódł.


zrobiliśmy przegląd suwenirów na rynku.


potem przeszliśmy się nad Wisłę,


a następnie poszliśmy zjeść obiadokolację.


i wróciliśmy.

109 komentarzy:

  1. Kazimierz nad Wisłą jest cudowny o tej porze roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam :) moi Rodzice byli tam czw-pia.

      Usuń
  2. No i sie doczekalam :)
    Joanno, piekne zdjecia i fajna wycieczka! :))
    Pozdrawiam cieplo-jesiennie

    OdpowiedzUsuń
  3. Joasiu oby wiecej takich wspaniałych dni przed wami:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że mieliście taką udaną wycieczkę. Giancarlo przeżywa fascynację łucznictwem?;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepięknie, szkoda, że nie można dodawać do zdjęć zapachu jesiennego powietrza. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. piękna jesień w Kazimierzu.... szkoda, że mam tak daleko :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne zdjęcia,pozdrawiam Joasiu:*

    OdpowiedzUsuń
  8. To wczoraj łączyliśmy się znowu razem w podziwianiu polskiej jesieni w pięknym słońcu:) Zabrałam rodzinkę znowu na racławickie wzgórza i pola...ech pięknie było:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kazimierz jak zawsze piękny, o tej porze roku również, udany spacer po miasteczku nad Wisłą, pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  10. nigdy nie przestaniesz mnie zaskakiwać! never ever :)
    przecudne zdjęcia!! A i ty niczego sobie hihi

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam cudowne wspomnienia związane z Kazimierzem i moim dzieciaczkiem. Rozmarzyłam się. Serdecznie pozdrawiam i życzę udanego poniedziałku.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kazimierz ,jestem tam bardzo czesto.Piekny o kazdej porze roku.

    OdpowiedzUsuń
  13. Super! Ściskam Was mocno, KOTA też

    OdpowiedzUsuń
  14. a ja tam widzę twarz. za naczyniem obiadowym, fakt;) ale wyrazistą, z przenikliwym i piekielnie inteligentnym spojrzeniem. dajesz radę Chustko;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piekielnie smutnym spojrzeniem... chustko..

      Usuń
  15. Serce rośnie , gdy inni szczęśliwi.;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. i bardzo dobrze, że wróciliście..nikt nie lubi jak was nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo piękna wycieczka! Kazimierz cudowny na Twoich zdjęciach! I Ty niezawodna. :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Wysoko ustawiasz poprzeczke, chustko! dziekuje!

    OdpowiedzUsuń
  19. No i super, puki pogoda sprzyja trzeba korzystać :)) Trzymaj się kochana Chusteczko, pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  20. Chustka jestes dla mnie wzorem, tyle powiem.

    OdpowiedzUsuń
  21. Chusteczko... też zabrałam rodzinkę na spacer... robiłam zdjęcia (mam prawie identyczne jak pierwsze i drugie), podziwiałam , szukałam grzybów i... myślałam o Tobie:)
    Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
  22. a my dziś w Powsinie z chłopakami, zainspirowałaś nas ostatnimi powsińskimi zdjęciami, no cóż, może teraz czas na Kazimierz, nie wolno też zapominać o Janowcu, do którego z Kazimierza rzut beretem, albo krótka wycieczka promem :) ściskamy Cię i chłopaków rozrabiaków.

    OdpowiedzUsuń
  23. a ja posiałam ładowarkę do aparatu :P
    no, no, atrakcyjny kazimierz ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kazimierz jest bardzo mój, oświadczyny, ślub itp. Ale tym razem to ty Chusteczko mnie zauroczyłaś. Jak ty pięknie podróżujesz tą jesienią. Siedzę sobie, patrze i podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Marzę o tym, żeby kiedyś pojechać do Kazimierza. Może w przyszłym roku...

    OdpowiedzUsuń
  26. Kurcze osiem lat nie bylam w Kazimierzu, wiec ogromne dziekuje za wspomnienia:)
    Ja z rodzinka dzis bylam w poszukiwaniu cudownej,duzej,pomaranczowej dyni.
    Dynia przeogromna stoi w salonie:)
    Pozdrawiam cieplo.

    OdpowiedzUsuń
  27. Zdjecie nr 4 - prosze o pozwolenie na skopiowanie ... i powiekszenie..i uzywanie do celow domowych. Choc pojecia nie mam o jakim Kazimierzu piszesz :-)
    Cudo!


    OdpowiedzUsuń
  28. Ooooooo, a my też zakupiliśmy niedawno łuk i strzały! Kilka godzin zabawy i strzelaniny, tylko nie wiem jakim sposobem udało mi się trafić we własną rękę, lool

    OdpowiedzUsuń
  29. Jesteś!
    Jak dobrze!
    Jednak mnie osobiście Kazimierz zbytnio nie zachwycił - może nie moje to klimaty?
    Ale cóż: "de gustibus"...

    OdpowiedzUsuń
  30. Ślicznie wyglądasz i apetyt, widzę ,dopisuje :)
    Pozdrawiam serdecznie .

    OdpowiedzUsuń
  31. przecudne zdjęcia...wrażliwości uczyć się od Ciebie trzeba:)
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  32. Dzien dobry, Joanno :)
    Chcialam jeszcze dodac, ze podoba mi sie takze bardzo Twoje czarno-biale zdjecie i te piekne, wielkie oczy :)
    Dobrego dnia! Usciski :)

    OdpowiedzUsuń
  33. a byliście w kawiarni "U Dziwisza"?
    aaaa!
    tam jest cudnie, zawsze kupujemy tam kawę z likierem i tort.
    a teraz jeszcze zrobili nowe pomieszczenie na balkonie, nader klasyczne.

    OdpowiedzUsuń
  34. Najprostsze jest najpiękniejsze ! Właśnie TO jest PRAWDZIWE życie.Dla mnie też najpiękniejsze chwile,które wspominam z rozczuleniem,to dni w ten sposób spędzone z rodzinką.
    Pani życzę sił na wyprawę do Gdańska,na safari,pod biegun...itd,itd...

    OdpowiedzUsuń
  35. Pieknie, ze sie wybralas...jesien cudna!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  36. A propos 909.
    Nie umiem sobie wyobrazic jak strasznie Ci jest ciezko Joanko.
    Nie umiem Ci pomoc choc bardzo, bardzo bym chciala.
    Mysle o Tobie. Zycze Ci jak najlepiej, jeszcze kolejnyech i kolejnych dni. jeszcze sily. Jeszcze optymizmu na przekor smutkowi. Zaklinam wszelkie mozliwe czary i wysylam do Ciebie sile. Towarzysze Ci czule.

    OdpowiedzUsuń
  37. Spaceruj, korzystaj, chlon, ile wlezie..
    Kazimierz musi byc piekny, ja nigdy nie bylam. W ogole malo w swoim zyciu widzialam, i zwiedzilam, bardzo chcialabym zeby to sie nareszcie zaczelo zmieniac. Malymi kroczkami do przodu, bo przeciez zaraz kolo nas tez potrafi byc pieknie :-)
    Buziaki z jesiennego Monachium, ktore juz zaczyna pachnac pieczonymi kasztanami :-)

    OdpowiedzUsuń
  38. Chustko Asiu, nawet jesli probujesz wstrzymywac lzy, Twoj synek to wyczuwa. Moze lepiej po prostu nie tamowac tego, dac im upust. Rozumiem Twoj bol i bezbrzezny smutek, wiem, ze dla matki sprawa najwyzsza jest chronic dziecko przed wszystkim co zle, oszczedzic mu zwlaszcza smutnych doswiadczen, probuje wyobrazic sobie co teraz czujesz. Z pewnoscia wspolnie spedzone chwile utrwala sie w jego pamieci na zawsze - mam wyrzuty sumienia ze wchodze na Twojego bloga i czytam bardzo osobiste zwierzenia, internet jest glupi pod tym wzgledem, chciaz z drugiej strony wiele osob dzieki niemu moglo obejrzec wczoraj skok Feliksa. Zobaczylam jego oczami Ziemie z gory, mialam pietra jak stanal na stopniach kapsuly i wielkie uff jak wyladowal. Wyobraz sobie, ze szykujesz sie tez do takiego wyczynu. Wiele miesiecy przygotowan, zwiazanych z tym trudnosci. Bedziesz z gory obserwowac Ziemie, a jak trzeba skakac w dol. Patrzylam na jego matke, pomyslalam, ze chyba najwspanilasza rzecza jaka mogla zrobic, to pozwolic mu wlasnie skoczyc. Co by dalo, gdyby zatrzymala go przy sobie, kazala podlewac ogrodek i kosic trawe? A co on myslal, gdy planowal ten skok? Chustko, wierze w to, ze jest Wielki Plan, opracowany w szczegolach tak jak skok Feliksa.
    Nie obawiaj sie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest bardzo dobra książka o tym, o planie.
      wielu ludzi, którzy ja czytali uważa, ze potem łatwiej żyć. zwłaszcza gdy odejdzie ktoś bliski.
      http://www.odwaznedusze.pl/
      wiem, ze wygląda to jak kolejne ezoteryczne badziewie, ale tak nie jest.

      Usuń
    2. Anonimie piękny post. Dopowiem jeszcze, że jak rodzice pozwalają dzieciom spełniać marzenia, pomimo ryzyka (ono jest zawsze nawet przy prozaicznych czynnościach) to taki czyn jest piękny, bo ja uważam,z ę dziecka nie powinno się trzymać w kloszu. To wcale nie uchroni go, lecz sprawi, ze dziecko będzie nieporadne. Trzeba pozwolić dziecku na samodzielność i uczenie się na błędach i oczywiście chronić, je tak, aby ta ochrona nie była taką złotą klatką.

      Pozdrawiam

      J.

      Usuń
  39. bardzo lubie te fioletowe kwiatki
    moi rodzice mieli je na dzialce
    moj syn czesto je przywozil do domu

    OdpowiedzUsuń
  40. Joanno... jedyne co moge to byc smutna z Toba i myslec o Tobie... wyobrazam i nie wyobrazam sobie jakie to moze byc ciezkie... mam synka troche starszego i wiem i nie wiem jaki to bol...:((
    Zycze Ci jeszcze jak najwiecej dni i chwil z nim spedzonych, niech zycie tli sie w Tobie jak najdluzej... zycze Ci tego z calego serca :*

    OdpowiedzUsuń
  41. widzę twoje oczy, obrączkę na wskazującym palcu, kości skroniowe...
    podglądamy twoją podróż w stronę tajemnicy.
    Życie nie jest stratą czasu, o nie. Ja wolałabym tu zostać na zawsze, choćby nie wiem co. Wolałabym, żebyś też została, do nasycenia.
    i nic nie mogę zrobić na to.

    OdpowiedzUsuń
  42. Kocham Kazimierz, wpadam tam tak często jak to możliwe na najlepszego placka po zbójnicku w Polsce:)
    piękne zdjęcia!
    Cieszę się Waszą wycieczką

    OdpowiedzUsuń
  43. Witam serdecznie pani Joasiu śledzę pani losy od niedawna tzn od przeczytania artykułu w Wysokich Obcasach . Zainspirowała mnie pani swoją pogodą ducha i siłą w walce z przeciwnością losu,z niecierpliwością czekam na pani wpisy na blogu. . Pani Joasiu ściskam cieplutko i ślę dużo energii z pobliskiej wsi.

    OdpowiedzUsuń
  44. Ja też mam gulę, za każdym razem gdy myślę o Asi i Jasiu. Jakie to wszystko jest pop.... :/
    Ja tylko czytam i mnie boli.
    Najnowszy post przeczytałam, siedzę i ryczę.
    Szlag... jak ja bym chciała umieć zrobić czary mary... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod tymi słowami...

      Usuń
    2. A ja nie podpisuję się choć po ludzku jest mi żal i bardzo przykro tak samo jakby odchodził ktokolwiek inny
      Czy odchodzenie starca w hospicjum jest równie uzasadnione jak niespełna 40letniej matki dziecka?
      Niestety każda śmierć jest bezsensowna, dlatego ja sie nie podpiszę pod tym

      Usuń
    3. Tak jest uzasadnione. Człowiek który przeżył życie ma prawo do śmierci. Tak to wymyśliła natura.

      Wszystko inne jest wbrew niej.

      Usuń
  45. Czary Mary.....wiem ,ze to nie dziala. Bardzo chciałabym miec moc sprawiania. Nie mam. Ale jestem Joasiu każdego dnia i podziwiam. Podziwiam szczerze i boleśnie doświadczam Twojego smutku....
    Nic co napisze nie jest warte uwagi. Ale jestem. Myślami. Każdego dnia. Ciesze sie z każdej dobrze przeżytej chwili. Ty mnie tego nauczyłaś.
    Bądz jak najdłużej.

    OdpowiedzUsuń
  46. ciekną mi łzy, nie widzę klawiatury...
    nikt tak tego nie rozumie jak druga matka.... nikt,nikt,nikt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba masz rację.
      Chyba właśnie w tym matkowaniu leży sedno sprawy.

      Usuń
  47. do 909: dziękuję, Chustko, bo dzięki Tobie jeszcze bardziej doceniam czas spędzany w moją córeczką, pracuję nad jakością tego czasu, uwagą, którą jej daję, skupienie na jej pomysłach i towarzyszenie im, docenianiem tego co mam, dziękuję...

    OdpowiedzUsuń
  48. Pani Joanno, przytulam delikatnie, najczulej, najcieplej jak umiem i wysyłam słoneczne promyczki. Też jestem onkologiczna i sporo przeszłam, ale to Pani nauczyła mnie jak się mierzyć z rzeczywistością. Pani wpisy, wywiad w WO, w radio - jakże mądre, dojrzałe i wzruszające. Dziękuję za to i za to, że Pani jest. Niech Pani będzie jak najdłużej...

    OdpowiedzUsuń
  49. Te fioletowe kwiaty to marcinki. kocham je.

    Wczoraj i dziś zebrałam 55 prawdziwkow :) Już zawsze będę o Tobie myśleć zbierając grzyby. A jesień wspaniała. w Bieszczadach buki czerwone.

    OdpowiedzUsuń
  50. Czytałam twój wczorajszy post. Pod koniec prawie się pobeczałam. Mnie ostatnio jest niełatwo wzruszyć, a Ty to zrobiłaś. Poruszyłaś coś we mnie, że byłam bliska płaczu. Piękny post i niesamowicie smutny. Nie wiem co więcej napisać, bo jestem wzruszona. Czasami słowa są zbędne.

    Pozdrawiam

    J.

    OdpowiedzUsuń
  51. Post 909 wbił mnie w ziemię... Mam synka 3,5 letniego. Nie umiem sobie tego wyobrazić. jestem za głupia na to.

    OdpowiedzUsuń
  52. Joasiu, mocno Cię tulę. Jednego możesz być pewna: masz wspaniałego Synka i wyrośnie z niego na pewno wspaniały człowiek bo dajesz mu tak wiele mądrości i miłości.

    OdpowiedzUsuń
  53. Kochana chustko kolejny post zwala i rozczula ale mam taki szacunek dla Ciebie ze umiesz rozmawiac z nim tak madrze, super jestes matka,mysle ze oswajasz Jasia z kwestia smierci w bardzo dobry sposob.. nie jeden dorosly nie umie tego tak ogarnac, mam natlok mysli ... leb do slonca pamietaj :*

    OdpowiedzUsuń
  54. Nie wiem, jak opisać przygniatający smutek... Modlę się o każdy następny dzień dla Pani, Chustko wspaniała! Nie jestem w stanie więcej pisać - jak najlepszego wieczoru Pani życzę! Renata

    OdpowiedzUsuń
  55. gdyby można było się podzielić i dać komuś kawałek siebie, takiego naprawiacza... ale nie można
    śniłaś mi się, Asiu, to był bardzo pozytywny sen
    :*

    OdpowiedzUsuń
  56. Asiu, pewnie o tym wiesz, ale odkąd o tym usłyszałam, a było to w zeszłym tygodniu, to bezustannie myślę o Tobie. Zawsze byłam daleka od wiary w czary mary, ale Twój ostatni post poruszył mnie tak bardzo.
    Nie gniewaj się, że tu to wrzucam, chciałam napisać maila, ale nie wiem jak.

    Czy to działa?

    http://www.terapiagersona.com.pl/linki.html

    OdpowiedzUsuń
  57. Pani Asiu, niech się Pani nie smuci, czytam to co Pani napisała, Gabi mi poprawia błędy, narysuję dla pani anioła.Takiego co się opiekuje mamami.Ten baner dla mnie ,ten który mi zrobił Piotr ,piękny, wszyscy chłopcy mi zazdroszczą, a najbardziej Zyga.Myślę o Pani dziecku.Ma dobrą mamę,ja takiej nie miałem.Dobrze, że ma Panią...

    OdpowiedzUsuń
  58. czytam Cię jakiś czas, ale post 909 spowodował że mi gardło zatkało całkowicie. Ile musisz pokonać codziennych trudności a ile też znaleźć w sobie siły na odpowiedzi na najtrudniejsze z pytań, bo od dziecka płynące, szczere, bezpośrednie, niezakłamane, otwarte. Pięknie tłumaczysz mu świat. Masz wspaniałą intuicję

    OdpowiedzUsuń
  59. Słuchajcie ja wiem, że dla wszystkich post 909 jest smutny, tak smutny, że aż boli..sama ryczałam bo mam córkę tylko troszkę młodszą od Giancarla.
    Ale nie zastanawia Was po co Chustka blokuje pod takimi postami komentowanie?
    Chyba nie po to byśmy komentowali go na wpisie poprzednim...
    To nie ma być utrudnienie logistyczne tylko prośba o ciszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chustka nie chciała współczucia. Co człowiekowi daje współczucie? Nic. Daje poczucie, że ojej jakie to ja naprawdę jestem nieszczęśliwy i zamiast pomóc pogarsza tylko doła. Masz rację milexica:).

      Usuń
    2. milexica - dokładnie tak i dziwię się, że tyle osób na to nie wpadło...A w takiej sytuacji milczenie jest złotem.

      Usuń
    3. Masz chyba racje milexica. Napisalam - w najlepszej wierze i z empatii - a tu rzeczywiscie nie na tym empatia polega.

      Usuń
  60. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  61. Ech, dziewczyny... piszecie, że rozwala was bezsilność, że chciałybyście COŚ zrobić dla Chustki. Więc zróbcie - USZANUJCIE fakt, że TAM nie ma miejsca na komentarze. NIE MA. To na życzenie Joanny. Pomyślcie, zanim poddacie się własnemu egoizmowi i wstawicie komentarz, którego Chustka NIE CHCE. I nie, nie szukam kłótni, nie napadam na was, nie, ja zwyczajnie, ze smutkiem, zwracam uwage, ze empatia to w zasadzie jedyne ,co mozemy podarowac Joannie, za to wszystko, czym nas obdarowala, choc tyle jestesmy jej winni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację, a ja pomyślałam po fakcie.

      Usuń
  62. Nie wiem co napisać.... myślami jestem blisko... Możliwie spokojnej nocy życzę.....

    OdpowiedzUsuń
  63. Piękny film widziałam ostatnio i pomyślałam o Was. Spokojnej nocy, Chustko.

    OdpowiedzUsuń
  64. te kwiaty u mnie były nazywane michałki

    OdpowiedzUsuń
  65. Oczywiscie sprawa wlascicielki bloga, dlaczego nie pozwala zamieszczac komentarzy tu czy tam. W/g mnie blog czy we wpisie nr. x czy y dotyczy caly czas tego samego. Oburzac to sie trzeba bylo drogie panie jakis czas temu, jak pod nieobecnosc Chustki dzialy sie tu i owdzie sprawy dziwne, zeby nie powiedziec niesmaczne. No ale coz, moja tesciowa ma podobna wrazliwosc - chory, to chory, umiera, to umiera, no takie jest zycie, nie przesadzajmy.

    OdpowiedzUsuń
  66. "Bo jeśli miłość to tak jak wieczność - bez przed i potem"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pięknie napisane . Spokoju życzę, siły, codziennie myślami z Tobą :*

      Usuń
    2. a i piękne zdjęcia, jak zawsze zresztą :)

      Usuń
  67. tak, jak w niektórych wpisach, szacunek i cisza, tam gdzie właścicielka bloga życzy sobie ciszy.
    Spokoju życzę i jak najwięcej chwil które aż ściskają ale świadczą o bezgranicznej miłości syna do matki i matki do syna ...

    OdpowiedzUsuń
  68. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  69. Chustka nie chce współczucia, pocieszania i litowania się nad nią. Co jej to da? Nic. Współczucie nie ulecza, nic nie daje, to tylko niepotrzebne słowa. Chustka wiele nas nauczyła i nadal uczy. Zamiast niepotrzebnego współczucia podziękujmy jej za to co dla nas zrobiła, bo pomimo choroby ona robi dla nas więcej niż my sami dla niej. Uczy nas życia. Porusza w nas najgłębsze zakamarki duszy. Takiej nauki nie da nam najlepsza szkoła. Szkoły uczą nas tylko suchych faktów i wiedzówki, rzadko kiedy spraw najistotniejszych takich jak życie, choroby, śmierć i wiele innych.

    Jestem Ci, Chustko za to wdzięczna:)

    OdpowiedzUsuń
  70. To nie współczucie każe siąść przy komputerze i pisać... otwartość Chustki i jej mądrość otwiera oczy i wyznacza kierunek. Każdy wyraża swoją wdzięczność, solidarność jak umie.. jeden komentuje zdjęcia, inny się modli, inny przesyła uśmiech. Może robi to nieudolnie ale stara się bo wszystkie te gesty mają jeden cel - pokazać że jesteśmy, że wierzymy... Siła jest w ludziach a dobro które Chustka daje już do niej wraca.

    OdpowiedzUsuń
  71. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka m-cy temu moja koleżanka wstała rano,wsiadła do samochodu,pojechała do lasu,wysiadła,popatrzyła na niebo i połknęła wszystkie tabletki popijając colą.W tym samym czasie ktoś beknął,ktoś pierdną,ktoś uprawiał seks,ktoś inny się modlił.Miała dwoje dzieci.Dlaczego nie dane jej było czytać tego bloga,ja się pytam?Ty,Asiu pojawiłaś się na świecie,aby spełnić swoją misję.Szczęściara!Tak wiele Ci zawdzięczam,Asiu!O Giancarlo się nie martw,jeśli jest cząstką Ciebie,poradzi sobie.Ti voglio bene!Poznałam już,DO CZEGO PRZYDA SIĘ CHUSTKA))

      Usuń
  72. Cześć Joasiu:)To ja pisałam o zielniku,nasz prawie gotowy:)Dziś z Amelką robiłyśmy portret Pani od angielskiego na konkurs:)Tia już widzę minę Pani:)))
    Wiesz ja też mam pukiel włosów mamy i Jej ulubiony zielony sweter,pamiętam Jej zapach,i Jej cudowną drożdżówkę,to zostaje Kochana na zawsze i Twój Synek tez to będzie pamiętał:*bo te wspomnienia pozwalają przetrwać.
    całuję mocno całą Twoja Rodzinkę i Ciebie:*spokojnej nocy

    OdpowiedzUsuń
  73. Chusteczko, Giancarlo poradzi sobie. Myślę teraz o tragicznej historii z dzieciństwa Kuby Błaszczykowskiego - kiedy miał 11 lat na jego oczach jego ojciec zabił jego mamę. Zobacz - poradził sobie, wyrósł na świetnego - mądrego człowieka, wspaniałego piłkarza. Niedawno czytałam z nim wywiad, mówił o tym smutnym doświadczeniu. Jest naprawdę inteligentym, życiowo madrym człowiekiem, zaangażowanym w swoją rodzinę, któremu niesamowity sukces zupełnie nie zawrócił w głowie. Giancarlo jest wspaniałym, mądrym chłopcem, będzie miał Ciebie w swoim sercu, a Babcię B., Niemęża i pewnie wielu innych super ludzi wokoło. Pewnie będzie musiał szybciej dorosnąć, ale Ty już go przecież do tego przygotowałaś. Nie martw się o Niego. Mimo wszystko... Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
 
©KAERU 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone Sałyga