13 lat temu
czwartek, 11 października 2012
[906].
***
mała miseczka ryżu.
trzy czwarte mozzarelli z bazylią, średni pomidor bez skórki, jajo w szklance.
trzy frytki, kotlet - czyt.: kotlecik - z piersi drobiowej, plamka keczapu dla dzieci, dwa plastry pomidora malinowego.
nieduży kawałek szarlotki na kruchym cieście.
kubek kisielu poziomkowego.
siedem kubków herbaty.
że nie wspomnę o worku obowiązkowych tabletek oraz fakultatywnych suplementów.
***
obiad popełniłam.
Giancarlo pomagał przy smażeniu kotletów - mamo, jak ja uwielbiam twoje kotleciki! mamo, ja przepadam za przygotowywaniem jedzenia z tobą!
oczywiście od razu rozpłynęłam się w zachwycie i pogrążyłam w niemocy.
co więcej?
otóż wysiedziałam przy stole podczas wspólnego posiłku, co zostało zauważone i docenione przez moich Panów.
mimo sprzeciwów Niemęża zmyłam obiadowe statki.
a potem dziecię odmeldowało się do odrabiania lekcji, a my posiedzieli przy deserze.
ha! takie są efekty krwi toczenia!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
ile radości dla Twoich Panów :*
OdpowiedzUsuńi dla nas ♥♥♥
UsuńTak, i dla nas:*
Usuńniniejszym zgłodniałam. w ta pora.
OdpowiedzUsuń:*
przepadam za tym, gdy piszesz o wspólnym jedzeniu :***
OdpowiedzUsuńWłaśnie słucham RP3 o literackiej nagrodzie Nobla. Fajny ten pisarz.
Lepszej nagrody ci, co oddali, dostać nie mogli :))
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuńno chyba wiesz, że może być smaczniej! i bez koniecności pamiętania o czymkolwiek podczas posiłku/po posiłku :) jedz smacznie i wracaj do formy, Kobieto która jakiś czas temu (bardzo niedawno) przywołała mi radość działania i funkcjonowania=życia !
OdpowiedzUsuńEj, ej, Joanko... Ale bez obżarstwa proszę ;).
OdpowiedzUsuńJa wczoraj sprzątałam armagedon po pomaganiu córki przy robieniu zapiekanki gyrosowej ;).
Sama radosc:-) Milego dnia dla Was wszystkich!
OdpowiedzUsuńOby takich efektów jak najwięcej, ale bez toczenia ;) Wystarczą same skutki :)
OdpowiedzUsuńCo to za kobieta, co się rwie do zmywania??serdeczności;)
OdpowiedzUsuńkrew dostałam raz - po porodzie i dokładnie pamietam jak z minuty na minutę dodawano mi sił
OdpowiedzUsuńJa dużo krwi straciłam przy CC (lekarze chodzili w kałuży - autentycznie) i nie dostałam ani ml. Z oszczędności chyba... Chodziłam po ścianach przez trzy miesiące. Wyniki miałam jako takie po ośmiu...
OdpowiedzUsuńDobrze, że dostałaś i że siły masz. Żyj! Kosztuj!
:) bezcenne :)
OdpowiedzUsuńDzień niech będzie dobry dla Ciebie Chusteczko*)
OdpowiedzUsuńSuper! Dobrze, że toczenie Ciebie wzmocniło:)
OdpowiedzUsuńDołaczyłam po Wysokich Obcasach, przeczytałam całość - chylę czoła !!
OdpowiedzUsuńMłody sypie komplementami...
OdpowiedzUsuńDzielnaś :-) Tak trzymać!
OdpowiedzUsuńJoasiu wszystkiego co najlepsze:*
OdpowiedzUsuńTylko tyle ... obiad, obiadowe statki ... i aż tyle. Bezcenne.
OdpowiedzUsuńNajzwyklejszego szczęśliwego dnia życzę
Miłe wieści z rana. Tak trzymaj!
OdpowiedzUsuńTak chciałabym napisać coś miłego, mądrego, ale wszystko brzmi głupio i sztucznie, może więc serdecznie Cię pozdrowię Joasiu :)
OdpowiedzUsuńTak chciałabym napisać coś miłego, mądrego, ale wszystko brzmi głupio i sztucznie, może więc serdecznie Cię pozdrowię Joasiu :)
OdpowiedzUsuńMiłego dnia Joasiu:)
OdpowiedzUsuńBosko Joanno:) Milego dnia i weekendu:)
OdpowiedzUsuńmoja poranna kawa smakuje jeszcze lepiej, niż 10 min temu.
OdpowiedzUsuńUwielbiam Cię, jesteś cyborgiem! ajloviu :)
-------
wczoraj byłam na cmentarzu po kasztany [akcja zbierania dla zwierząt organizowana corocznie w przedszkolu] A że tam dzieciaki nie dotarły to w 15 min mieliśmy już wielką torbę. Lubię kasztany, i lubię tą akcję.
Noo, to się zwierzyłam teraz czas na małe latte.
Myślę, że tylko Ty dałabyś radę mojej stercie prasowania- zamieszkaj ze mną ;)*
OdpowiedzUsuńWietrzę zdradę,
Usuńa ja kocham prasować!!!!
sama sobie pojechałam po ambicji- posegregowałam:
Usuń1. kupa pościeli, ręczników i ścierek, które moim zdaniem nie zasługują na żelazko
2. kupka rzeczy letnich, które do przyszłego sezonu nie wytrzymają i też nie zasługują
3. sterta Młodego, gdzie z trudem pożeniłam 3 pary skarpetek, pozostałe 9 indywidualnych sztuk wisi nadal; reszta wymaga lekkiego przeprasowania
4. moja sterta- naprawdę się ucieszyłam, że mam tyle rzeczy :)
Zapraszam, serio ;p
Ha!! Widze ze i u ciebie dziala Potwór zjadajacy pojedzyńcze skarpetki! Ja założyłam mężowi Klub Samotnej skarpetki i on pęcznieje w oczach!! Za Boga nie mam pojęcia, co się dzieje z tymi pojedyńczymi sztukami!!
UsuńChustka pytała kiedyś, co nas interesuje, o czym lubimy czytać, ja bym starsznie chciała wiedzieć, co się dzieje ze skarpetkami po praniu, dlaczego są samotne i ilu procent społeczeństwa dotyczy ten problem!!??
Usuń99%, tak myślę- pozostały 1% nie pierze ;)
UsuńMam kolezanke, ktopra bardzo pierze i mówi, że nie ma problemu, jest pedantką, ale kurde, co to ma do rzeczy? Wkładam do pralki 5 par, wyjmuje jedną plus poojedyńcze sztuki??
Usuńw którymś momencie wisiało chyba 6 różnych skarpet. w międzyczasie próbowałam je parować- w sensie że zaglądałam Młodemu za wyro, pod kaloryfer, pod niezbyt używane biurko i wyciągałam coś tam :) kiedyś chciałam go pouczyć- wyciągnęłam na balkon i pokazuję- a tam tylko MOJE pojedyńcze skarpetki :)
UsuńNo ja kiedys urzadziłam prawdziwe polowanie na brakujące skarpetki, efekt oczywiście mi-zer-ny. Jedyne co mnie pociesza, toże nie jestem sama, Lucha :***
Usuńjest NAS więcej ;!
Usuńto daje mi siłę ;)
ja się nie całuję, bo mam opryszczkę :[ został już tylko strup, ale to gówno, naprawdę
Słusznie. Ja dawno nie miałam i niech tak zostanie.
UsuńCiekawe na jakich studiach, jaki kierunek mógłby przeprowadzić badania skarpetkowe. Socjologia? Psychologia? Statystyka?logika? A może astonomia? Wszak owe rozplywaja się w kosmosie?
architektura
Usuńpomieszczenie do gromadzenia skarpetek lewych
pomieszczenie do gromadzenia skarpetek prawych
do gromadzenia skarpetek brudnych w odróżnieniu od tych wcześniej wypranych, co za sobą ciągnie pomieszczenie na samotne skarpety
osobne pomieszczenia do skarpet czarnych, białych i kolorowych :)
To ide prać a potem zbuduje nowy dom, jeszcze jeden nowy dom
UsuńO godzinie, o której zwykle pojawiają się Twoje posty (nie wiem czy to automat, czy co?) ja już dawno zdechła śpię w najlepsze. Musisz mieć moc i zdrowie, żeby po nocach tworzyć wpisy, także dobrze jest! :)
OdpowiedzUsuńTym samym toczenie nie są takie złe ;) Wszystkiego dobrego :*
OdpowiedzUsuńJedno wtłoczenie przeżyłam.... Uczucie faktycznej poprawy, głębszy oddech organizmu :)
OdpowiedzUsuńJak ja lubię takie wpisy :) Jesteś moim najulubieńszym wampirkiem :)*
OdpowiedzUsuńmoja babcia Antonina mawiała - "myć statki"))))
OdpowiedzUsuńserdeczności dla Was
jesteś... :) odkąd czytam Twojego bloga, inaczej patrzę na swoją codzienność. miłego dnia :)
OdpowiedzUsuń;-)
OdpowiedzUsuńNo proszę, ale jakie efekty dla duszy! Jaś już zawsze będzie wspominał o towarzyszeniu Mamie przy gotowaniu obiadu. Ja wspominam gotowanie u mojej ukochanej Babuni. Do dzisiaj to prawdziwa uczta na duszy gdy wspomnę uroczy domek i wielki tajemniczy ogród. Wśród tego wszystkiego krzątała się Babunia która nauczyła mnie wszystkiego.Nauczyła mnie jak zyć, jak kochać, jak poznawać i jak nie rezygnować. Joasiu, jesteś dla Jaska już ucztą dla duszy a co dopiero w życiu dorosłym, gdy przybędzie Wam wspólnych doświadczeń? Cudo, prawdziwe cudo!
OdpowiedzUsuńJakże piękne wieści płyną z Pani postów.Ktoś, kiedyś w komentarzach przyrównał Panią do Feniksa.I ja dzisiaj dodam,że jest Pani ISKIERECZKĄ,co to potrafi tak z tego popiołu wyskoczyć i zamigotać ciepłem i pięknym optymizmem...
OdpowiedzUsuńCałymi tygodniami czytam,śledzę i się Bogu podlizuję.
O tym Feniksie to ja - całkowicie tę moją skromną opinię podtrzymuję!
UsuńDziękuje że jesteś :)
OdpowiedzUsuńSzkoda ze nie jestem blizej Wawy i nie moge Ci dostarczyc tony wrzosów na parapety ;)
I gdzie/jak mozna kupic te Wasze urocze prosio-biegajko-brochy?
Kochana Pani Joasiu !!!!! Jeszcze wiecej apetytu zycze.Wiem co mowie , bo ja tez nikne w oczach i wyobrazam sobie co to byl za wyczyn zjesc taki olbrzymi obiad. Niestety , ale tak trzeba ; stara maksyma : nie naoliwisz - nie pojedziesz !!!!!!Latwo mowic - trudniej wykonac !!!!! Wciaz to bliskim powtarzam. I dlatego tak dobrze Pania rozumiem . Pozdrawiam i zycze tylko dobrych dni z apetytem !!!!!
OdpowiedzUsuńJoanno, witaj! :)
OdpowiedzUsuńCo za uczta! Nie wiedzialam, ze tyle mozesz zjesc ;) Brzmi calkiem zachecajaco :).
Ciesze sie, ze nowa krew Ci sluzy, moja droga :))
I jeszcze nawet statki pomylas! Super woman z Ciebie i super mum :).
Buziaczki i milego dnia. Jestesmy z Toba :)
S Z A C U N grzywką o krawężnik.
OdpowiedzUsuńWIELKA WSPANIAŁA KOBIETO!!!
musiałam capsami, no musiałam.
kocham Chustkę i Jej Przychówek.
kropka.
przeuwielbiam Cię
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę.
OdpowiedzUsuńJedz, słuchaj komplementów, myj statki, łap chwile. Póki się da, póki masz siłę!
To już tyle razy było tu napisane, ale ja też nie odbiorę sobie tej frajdy : JESTEŚ WIELKA.
mnie zatkało kiedy w rektoracie mojej alma mater na monitorze wypatrzyłam chustkę, a uzytkowniczka monitora z chustką zeznała, iż ona to akurat zwerbowała dwunastu dawców - tak więc co jak co, ale krwi, to Ci dziewczyno nie zabraknie! :)
OdpowiedzUsuń****
a ja nieodmiennie polecam picie pokrzyw - mi zwyczajnie smakują, a poza tym byłam naocznym świadkiem hemoglobinowego cudu (z 9 do 12 w miesiąc) u takiej jednej, której suplementacja żelazem nic nie dawała.
Buraki. Nic mi tak nie pomaga na hemoglobinę jak buraki w stanie warzywnym oraz burak w kapsułkach forte. :)
UsuńMnie pomogla spirulina.
Usuńach zapachniało mi tym kotletem a obiad dzisiaj u mnie dopiero po 17 :(
OdpowiedzUsuńnapiszę tylko z radością na wszystko: hura!
OdpowiedzUsuńZrobiłaś więcej ode mnie.Leń mnie jakiś ogarnął.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńcieszę się!
OdpowiedzUsuńbuźka, Maleńka!
dobrego weekendu :*
asia.
Bardzo się cieszę !!!!! Od razu lepszy dzień się zrobił :)jokookun
OdpowiedzUsuńtrza tą twoją kliszę wywołać, może już przeszło ;)
OdpowiedzUsuńCzytam od dawna, ale post obiadowy zmusil mnie do napisania paru slow.
OdpowiedzUsuńPosiedzieli przy deserze, proza zycia, a jaka piekna.
Sciskam delikatnie.
K.
chce tylko skromnie napisac ze jestem i bede zawsze
OdpowiedzUsuńps odwazyłam sie
Jesteś wspaniała najlepsza podziwiam tak mocno ze wstydziłam sie napisać witaj Chustko
Usuńdzieki Tobie pokochałam herbatę z imbirem ,,,,,
nowa krew, oby do przodu, worek tabletek jest pewnie ciężki, dajesz radę, podziwiam Cię, brak mi problemów przez czytanie Twojego bloga to widzę i coraz bardziej czuję, zdrowie najcenniejsze. Twoja wiara równie cenna i wielka
OdpowiedzUsuńJak dobrze czytać te słowa:)
OdpowiedzUsuńDobrego dnia!
i tak trzymaj :) buziaki znad morza :*
OdpowiedzUsuńTo kiedy następne krwi toczenie? Za tydzień ? Za 2 dni?
OdpowiedzUsuńDzięki Tobie polubiłam małe świnki. Tak bardzo się cieszę że jesteś :)
OdpowiedzUsuńTo musiało być pyszne jedzonko :) Dobrego weekendu Tobie i Panom
OdpowiedzUsuńWitam i pozdrawiam wieczorkiem Ciebie Joanno ,syna ,Niemąża bo wypada też i jego pozdrowić :)Asiu ta piosenka jest zapewne odzwierciedleniem uczuć Niemąża do Ciebie
OdpowiedzUsuńhttp://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=5Q4te7WzCWg#!
mały fragmęcik po polsku:
Ty, która jesteś największym marzeniem wśród najprawdziwszych marzeń
I tę piosenkę, która kręci się w kółko, dedykuję Tobie
Moja jedyna miłości
Jesteś sensem wszystkiego, co jest
La la la la la la
Miłego kazdego dnia i wspolnych posiłkow oraz deserów przy dobrej muzyce Wam życzę .
No i super, tak trzymac! Popelniaj obiady, zajadaj sie nimi, nawet wpychaj - jesli trzeba - zebys tylko miala sily i zeby bruszek rosl. Moj niestety urosl za duzo (troszku za duzo chyba slodyczy :)) i moje 4 dziecie spytalo: "Mamo, czy w koncu urodzisz mi dzidziusia, tak jak prosilem?" "Nie, Jasiulku, dzidziusia nie bedzie" - odparla skonsternowana mama - "Mama sie po prostu troche przejadla".
OdpowiedzUsuńTzn. chcialam napisac "4-letnie" dziecie, a nie 4-te dziecie :)
OdpowiedzUsuńkochana!
OdpowiedzUsuń♥♥♥
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę! że jakoś....
OdpowiedzUsuńpodziwiam Joannę i dziękuję za pozytywna energię jaką daje przez tego bloga, ja codziennie patrzę na moją córkę, która
OdpowiedzUsuńumiera z głodu, ponieważ jest chora na anoreksję, moje ścieżki wydeptane do różnych gabinetów lekarskich nic nie
dają
fak
OdpowiedzUsuńnie poddawaj się, walcz- widzisz, że można? :)
15-u psychologów zatrudnij, kurde
to było do dezzy :|
Usuńwalczę z bezradnością, lekarze dają szansę na szpitalnym oddziale zamkniętym a do tego jest potrzebna zgoda mojej 19- letniej córki...
OdpowiedzUsuńA co z psychoterapia, Dezzy?
Usuńdezzy, złóż do Sądu wniosek o ubezwłasnowolnienie córki, będziesz mogła za nią podjąć decyzję!
Usuńjeżeli byłoby to leczenie na oddziale psychiatrycznym, to istnieje możliwość (ograniczona czasowo) leczenia przymusowego http://www.spes.org.pl/?module=tresc&id=356
OdpowiedzUsuńwiem, że to brzmi strasznie, ale może warto pomyśleć o takim rozwiązaniu jako o ostateczności
Ja bym tak zrobiła.
UsuńChodzi wszak o bezpośrednie zagrożenie życia i o tegoż życia ratowanie.
tak, dziękuję za info o spes, a swoją drogą dziwię sie,że lekarze chcą czekać do stanu omdlenia lub zapaści ????? psychiatrzy widzą leczenie za pomocą prochów , psychoterapia jest wskazana ale do tego potrzeba akceptacji córki i jej chęci współpracy-była już umówiona kilkakrotnie na spotkanie z psychoterapeutą, ale nigdy nie doszło do skutku, wymówki rózne, od dodatkowych zajęc na uczelni , zakupy w sklepie ze zdrową żywnością ,bo córka wręcz obsesyjnie twierdzi,że się zdrowo odżywia,
UsuńNo to już ogromny postęp Aśka. Mam nadzieję, że będzie coraz lepiej.
OdpowiedzUsuńu mnie poimprezowa sterta do czyszczenia...
OdpowiedzUsuńUwielbiam Twoje myśli. Wszystkie! WSZYSTKIE !!!
OdpowiedzUsuńPopełnić obiad tylko Ty potrafisz,cholera jasna:)
A te smażone kotleciki...
Dzień dobry domownikom czem:)
OdpowiedzUsuńSił na kolejny obiad z deserem i mycie statków, Dżoano:*
I serduszka - a co tam, tu się zaczęły, tu będą:
♥ - dla Ciebie
♥ - dla Jaśka
♥ - dla Naczelnego Opiekuna vel Niemęża
I to by było na tyle.
Upsss! Jeszcze jedno - ♥ - dla Mopa!
Czym sie.
Ha, a Vileda, to co ? Pies? to dla Viledy ♥!
UsuńBasia - taż Mop to Vileda:D
Usuńno widzę Dorotko, żem gapa...najpierw kłapnęłam, potem pomyślałam:((( wstyd mi...mrrr
UsuńAle jak to? Znowu miałaś przetaczanie krwi? Jak to się stało że lekarze zgodzili się na to? Jestem w szoku totalnym...
OdpowiedzUsuńludzie w szoku popełniają czyny nieobliczalne. Tak gdzieś czytałam. To może skocz z mostu? Albo rozpędź się solidnie i przywal łbem w ścianę?
UsuńPozostań w tym szoku i już się nigdy nie odzywaj. Jesteś tak toksyczną osobą, że słów brak.
UsuńMlang, Ty chyba jestes stale w szoku? ;)
UsuńM. Langwerska, przesłać znajomym z pracy Pani wypowiedzi na tym blogu?
UsuńMlang jak tak bedziesz trwac w tym totalnym szoku to szlag cie trafi wiec uwazaj na emocje ..a nie wiem czy wiesz ze złe emocje wracaja do ciebie i to z podwojna siłą naukowcy amerykanscy sprawdzili ...jak bedziesz tak sie szokowac wytrzec oczu murowany..wiec kolokwialnie spadaj na drzewo tylko zal mi drzew....
Usuńa czemu by nie?
Usuń
UsuńMidorinome!
Myślę ,że na Fejsie będą lepiej wyglądały:)))
Że też w Krakowie są tacy wredni ludzie......
hahahahahaha :)))
Usuńa Ciebie co, pani Langwerska, gówno obchodzi dlaczego lekarze się zgodzili?? WON z bloga, ale już! Ja sama krew oddałam i oddam jeszcze i jeszcze i jeszcze i jeszcze jak trzeba będzie. Ot, to właśnie te plecy, smutna kobieto.
UsuńKocham cie Joasiu !!!! wszystkie moje dobre zyczenia są z tobą. Jestem od 24 lat buddystka. I mozesz mi wierzyc, kiedy czlowiek umiera mija dokladnnie 7 tygodni do jego nastepnego odrodzenia. I jesli kochasz swoich bliskich to odrodzisz sie blisko nich jesli leczenie sie mimo wszystko nie powiedzie. chcialabym ci przyslac pewna bardzo dobra ksiazke, jesli chcesz wyslij mi swoj adres domowy na maila: klaudia@buddyzm.pl
OdpowiedzUsuńps. ja jestem przewlekle chora od bardzo wielu lat, w ciagu ostatnich 2 lat bylam 10 razy w szpitalu. nie jest to nowotwor, ale za to bardzo duzo bolu doswiadczam. wiec dokladnie wiem co czujesz. buziaki gorace!!!!
Co tu, do jasnej cholery, robi Mlask Mlask?!
OdpowiedzUsuńOk, już się nie odzywam, bo znowu burza się rozpęta, a po co? Jest weekend i ma być miło!:)
OdpowiedzUsuńMlask, won do kuchni obiad gotować!
1-2 litry krwi przedluzaja zycie i do kilku tygodni, zaleznie od stanu chorego. Kazdy by chcial. Ale to najdrozsze lekarstwo, trzeba miec duze plecy. Skoro Joanna ma "wlasnych" dawcow , to moze wzieto to pod uwage.
OdpowiedzUsuńPS. O nastepnym toczeniu krwi moze jednak nie informuj juz Chustko ( mam dobre intencje).
pewnie wzięto, nie mam nic przeciwko że jako podatnik zapłaciłam za to i ok
Usuńwłaśnie chodzi o to, że krew podtuczy tkankę nowotworową która przyspieszy swój rozrost , teraz to będzie turbo wzrost
ps. pisze to aby koleżanki chustki które tez sa onkologiczne nie czuly sie pokrzywdzone przez los ze nie maja swoich osobistych dawcow
Zamknij się wreszcie i zajmij kuchnią. Gary pomyte?!
UsuńMLANG, a jaki to problem żeby "onkologiczne koleżanki chustki" poprosiły o oddanie dla nich krwi, tak jak poprosiła Joanna? Krwiodawców jest rzesza, apel rozchodzi się szybko, krew można oddawać co 2-3 m-ce, nie zawsze da się wstrzelić w konkretny apel. Ja tym razem dla Asi oddać nie mogłam, ale za 2 tygodnie jestem do dyspozycji, może być dla jakiejś "onkologicznej koleżanki". Zawsze oddaję ze wskazaniem. Nietrudno znaleźć osobę potrzebującą...
UsuńMLANG - oddalaj się w podskokach, ale już!
UsuńAlbo inaczej... spierdalaj.
Sorry dziewczyny - dziś mię nerw strzelił, choć wiem, że poczytalność rzeczonej ograniczoną jest.
Pani Joanno skoro ktos moze dac cos drugiemu wiec to robi nie oczekujac podziekowan bo robi to z dobrego serca a jak widac jeszcze takich ludzi mozna znalezc. Przytulam leciutko
OdpowiedzUsuńRodem z kuchni-u mnie dzis roladki schabowe z serem i szynką w sosie śmietanowym+surówka porowo-jabłkowa+ziemniaczki z koperkiem+kompot śliwkowy.
OdpowiedzUsuńPóźniej będzie placek cynamonowy z jabłkami i bakaliami.
Ot, tak mnie na obstawianie garów dziś sparło.
Smacznego obiadziku wszystkim życzę! :)
Dać trochę krwi dla Chustki to czysta przyjemność.
OdpowiedzUsuńCzy mi się zdaje, czy pani Langwerska dalej szaleje na całego?
OdpowiedzUsuńUparty babsztyl.
Czy mogę nieśmiało zasugerować, byśmy konsekwentnie i solidarnie ignorowali komentarze osoby ewidentnie zaburzonej, a do tego wypisującej piramidalne bzdury?
OdpowiedzUsuńU mnie dziś dzień zaczął się mgliście i deszczowo, ale potem wyjrzało słońce i zrobiło się całkiem całkiem. A u Was?:-)
U mnie to nawet słonecznie było. Cały dzień włóczyłam się z dzieckiem znajomych po mieście, teatrzyki, zabawa, sztuka, muzyka... Zakupiłam płytę pana Krzysztofa Lottiga- muzyka relaksacyjna! od razu pomyślałam o Chustce- że może by się Jej spodobała....
OdpowiedzUsuńU mnie było dość ciepło i baaaaaaaardzo słonecznie. Widziałam coś bardzo pięknego - aleję starych drzew o żółtych liściach. Zachodziło słońce i promienie przeszywały te liście. Płonąca złota aleja.
UsuńU mnie też pięknie było, bardzo słonecznie, psa wyspacerowałam, na kijach polatałam, zakupy poczyniłam, za chwileczkę oddalam się w objęcia Morfeusza.
UsuńDobranoc gospodarzom:*
co słychać u kizi mizi Viledy?
OdpowiedzUsuń...mam nieodparte wrażenie, że jej imię ma coś wspólnego z producentem szczotek, ścierek i mopów :)
Moge jakos pomoc? Oddac krew? Gdzie?
OdpowiedzUsuńPs. Ponoc na trolli i hejterow jedna jedyna rada to ignorowac.
Krew można oddać w dowolnej stacji krwiodawstwa w Polsce.
Usuń.... karteczki proszę słać do Szpitala w Wołominie, pod numer faksu (22)7633180
z dopiskiem - Joanna Sałyga.
Read more: http://chustka.blogspot.com/2012/09/875.html#ixzz29Fu86xil
Uściślam: oddając krew należy powiedzieć, że to dla Joanny. Wtedy wydają stosowne zaświadczenie
UsuńJoasia nadal ma przetaczaną krew? Oddawać ze wskazaniem dla niej?
UsuńNiestety nie mogę oddawać krwi, nad czym ubolewam.
OdpowiedzUsuńJoasiu, martwię się...
Napisz choć słóweńko.
Hej Joanno, zycze Tobie i Twoim Panom milej niedzieli :)
OdpowiedzUsuńSalma myślę, że warto oddać dla Aśki. Jeśli jej się nie przyda to dadzą komuś innemu.
OdpowiedzUsuńA jeśli będzie potrzebować, będzie miała w zapasie :)
Rozumiem. Z tym, że mam dwie kolejne osoby czekające na krew, więc myślałam, że jest jakaś pewna wiadomość...
Usuń