środa, 27 czerwca 2012

[800].

dziś po treningu (2500 m na bieżni w 30 min.) Niemąż przyniósł mi do łóżka takie trzecie śniadanie:

a skoro ma znaczenie estetyka podawanych posiłków, zobaczcie, jakie piękne można robić kanapki:

szczerze mówiąc, w życiu bym nie wpadła, żeby tworzyć takie dzieła.
wręcz przeciwnie nawet.
sądzę, że mogłabym takimi kombinacjami skutecznie zniechęcić Syna do jedzenia.
bo przecież chodzi o to, by zjeść górę ziemniaków/makaronu/ryżu/kaszy bez dodatków.

no dobra, prawie nieprawda.
w ostatnim miesiącu okazało się, że sos z pieczonego kurczaka/indyka nie jest trujący.
i że mizeria ze śmietaną jest w miarę jadalna.
i pokochał żurek (pod warunkiem skrupulatnego omijania białej kiełbasy, którą podejrzewa o bycie niedogotowanym półproduktem nieokreślonego pochodzenia).

***


okryłam, że uwielbiam siłownię.
idę tępo na bieżni.
czytam bez rozumienia prasę dla kulturystów i fitness-fok.
a myśli się układają, uładzają, prostują.


wczoraj przeszłam/ przebiegłam 5200 m w 62 minuty.
ale oczywiście, nic na siłę.
ćwiczę bez stresowania organizmu, bez forsowania się.
tylko tyle, ile daję radę.

a Wy, ćwiczycie? wyginacie śmiało ciało?
spacerujecie, tańczycie, a może hulahopujecie się?
a może uprawiacie dżogging albo jogę?

336 komentarzy:

  1. E, bo jeszcze jaką sportsmenką zostaniesz cy cuś... ;). Ja rower, basen i duuużo chodzenia po górach, koniecznie z ciężkim plecakiem. Urlopy tylko aktywne - kajaki lub góry :). A! I dużo schodów w domu :/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli kajaki, to gdzie? jeziora czy rzeki?
      a które góry?

      Usuń
    2. Kajaki od lat w Borach Tucholskich. Spływamy w kilka rodzin Brdą oraz okolicznymi rzeczkami i jeziorami. Baza wypadowa - Swornegacie. Cudnie jest... Góry to zazwyczaj Karkonosze, ale tylko czeska strona - mniej zadeptana, tanie piwo i wspaniałe schroniska o standardzie naszych hoteli i w dobrych cenach. Często również Tatry, ale tylko na Słowacji. Po polskiej stronie dzikie tłumy :/. Raz do roku Alpy - Austria, coby lodowce, świstaki i kozice z ręki pokarmić :). Lubię Bieszczady, ale niestety, z Poznania cholernie daleko. W sierpniu jadę tam pierwszy raz od 10 lat, dzieciom pokazać :).

      Usuń
  2. nic.
    wszedzie jade samochodem.
    zrobilam sie obrzydliwie tlusta.
    a teraz jeszcze Ty mnie stresujesz swoimi postami.
    i budzisz wyrzuty sumienia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już ten temat dziś rozkminiałyśmy na twarzoksiążce: na szczęście masz żywiołowe dzieci, dzięki którym spalasz duuużo kalorii.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Viki, Ingrid, ja z tej samej szkółki.
      Ale od poniedziałku, od poniedziałku....

      Ostatnio trenuję ruchy gałek ocznych - robią nerwowe przebieżki po slajdach z wykladów, no i mam zakwasy w lewym kciuku, od śmigania komenciów u chustki.

      Usuń
    4. Ps. Widziałaś moje foty na twarzoksiążce, Aśka? Widziałaś. Powiedz mi publicznie, że przytyłam. Może jakoś się skruszę i ruszę conajmniej 4 litery...

      Usuń
    5. zorko, ja się wykasowałam i wpisałam poniżej, ale potwierdzam, my z tej samej szkółki:) a wczorajsze komcie.. i przewijanie, bossszzzz ile to gimnastyki było :)

      Usuń
    6. Ja od ślizgania kciukiem na ipadzie mam zakwasy!

      Usuń
  3. Ja na jogę od tygodnia. Pochwaliłam się nawet na blogu:)
    Chodzić lubię dużo. Za to bieganie poniewiera mnie totalnie, nawet najkrótsze, i bolą mnie od niego uszy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezusiczku, Chustko, mnie także stresujesz! Ja jako leń kanapowiec nie robię nic. Absolutnie zero. Piję piwo i jem chipsy:) Wpędzasz mnie w tragiczne kompleksy! Zresztą, jak można pokochać siłkę? Ja się wstydzę tam wybrać, już wyobrażam sobie jak onieśmielona bym była wśród tych wszystkich muskularnych, łysych kulturystów...
    Tymczasem zbieram siły aby zapisać się na jogę. Może po wakacjach ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na siłownię i fitness chętnie się zapiszę, kiedy dzieci znajdą sobie innego towarzysza do swoich zajęć sportowych. Na razie zatem razem z nimi pływam na basenie/kajakach/jeżdżę na rowerze/rolkach/łyżwach/nartach/chodzę po górach. Wszystko oczywiście w wymiarze rekreacyjnym i dostosowane do możliwości dzieci w wieku wczesnoszkolnym. A zatem już nie mordercze rajdy po Połoninach, ale lżejsze trasy w Beskidach; nie spływ po Czarnej Hańczy, ale godzinka wiosłowania na pobliskim stawie. Ale za to odkryciem mojego dorosłego życia są rolki - i tutaj to dzieci muszą dostosowywać poziom do mnie:)

    Jeszcze dodam, trochę bardziej na serio, że bardzo cieszy i podnosi na duchu Twoja forma. Szacun. Mój mąż dwa lata po zakończeniu chemii i radio nadal jest w bardzo słabej kondycji fizycznej:(

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczerze i bez owijania w bawełnę przyznaję się publicznie, że uprawiam jeden sport - SEX ;-). Stwierdziłam, że stojąca w koncie kuchni bieżnia i obok rowerek treningowy nie pociąga mnie tak jak mój mąż, więc zbędne "towarzystwo" sprzedałam ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, przynajmniej raz dziennie i kondycja przednia, potwierdzam i polecam :>.

      Usuń
  7. wróciłam właśnie ze spacerku z 7mioma koźlakami i niespiesznie idę wyrwać nieco chwastów z warzywniaczka w świetle zachodzącego słoneczka.
    piękne to czecie ino kolor nieco dziwny 8-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zastanawiałam się gdzie Ty z tymi koźlątkami spacerujesz :)

      Usuń
  8. Ja uwielbiam basen. Niestety z młodym (16 m-cy polega to głównie na siedzeniu w ciepłym brodziku i trzymaniu dzidzia, który wszystkich oprócz własnej matki podejrzewa o chęć utopienia go.
    Generalnie biegam za dziećmi, dźwigam dzieci, robię skłony do dziecięcego łóżeczka, bądź wanny z dzieciakami, gram w piłkę ze starszym (ja kopię, młody w uniku pada na murawę) i takie tam...

    OdpowiedzUsuń
  9. staram się drobne sprawy załatwiać jeżdżąc rowerem, raz w tyg. jestem na basenie i saunie - jakieś 2 godzinki, niestety samochodem jadę, bo nie chce mi się dokładnie suszyć włosów (z lenistwa?), a codziennie z jakieś 100 razy biegam po schodach, góra - dół, dół - góra, przy Twojej siłce, ta moja gimnastyka to pryszcz...

    OdpowiedzUsuń
  10. Od miesiąca zakochana w zumbie...
    od lipca dodam sobie w grafiku step. Uwielbiam się męczyć, czuję się lepiej po wysiłku i nie mam takiego złego nastroju a to przecież najważniejsze...

    OdpowiedzUsuń
  11. zero ruchu, siedzę zadem w miejscu niczym wiedźma ple Ple. na jesień obłożę się liśćmi.

    co za szejm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm..w sumie trzymając się estetyki Fraglesów, to ja jednak jestem gorg. No zaginiony bliźniak http://bi.gazeta.pl/im/7/7186/z7186187O.jpg

      Usuń
  12. Mnie baardzo marzy sie basen, pewnie dlatego, ze po radio nie moge jeszcze, hi hi hi
    A tak serio to lubie sie poruszac, poplywac, mam w domu orbiterek, serdecznie polecam. Ale naj naj naj chetniej spalabym sie w tancu!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. można Panią prosić? :)

      Usuń
    2. no tak, do tanga trzeba dwojga,
      ( teraz wyobraz sobie zmyslowe hmmmm)

      Usuń
    3. ale to to...arrrrrgentyńskie! :)

      Usuń
    4. wrrrrrrrrrr ..........eszcie ktos mnie rozumie hmhmhmhmhm

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. mialo byc aquagym, hi hi hi
      ale w ogole to nie ma sie z czego smiac....

      Usuń
    7. Nie no, rozpacz jest, rozpaczaizm nawet. :)

      Usuń
    8. oj, ytrza mi bylo tego rozpaczaizmu dzisiaj, ech...
      ;)))

      Usuń
    9. mialo byc trza, cos slaby komp mam dzisiaj do dyzspozycji

      Usuń
  13. Asia, jesteś kochana, cudowna i w ogóle :* Ty wiesz za co!!!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. tja, ćwiczę... chyba wariata :)
    Niee, no na zumbie bywam i seksuję się - liczy się?
    jestem pod ogromnym wrażeniem twojej aktywności, szacun!

    OdpowiedzUsuń
  15. nieee, no seks to podstawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ale jak podstawa to jak sie nie liczy????

      Usuń
    2. liczy się liczy, tylko zależy, kto się bardziej męczy, Ty czy on

      Usuń
    3. ha ha ha ha ha
      a jak to zmierzyc??!!

      Usuń
  16. Chustka, dziękuję Ci bardzo za pomoc.
    A.

    OdpowiedzUsuń
  17. Trochę rower, spacery w lesie, a od niedawna joga, jako podobno dobra dla pocjentów poonkologicznych.
    Z tą jogą to mnie samą nawet zaskoczyło, bo myślałam, że ta dynamika to nie dla mnie, ale coś mnie w niej wzięło i nawet się zaangażowałam (co w przypadku aktywności fizycznej nieczęste u mnie :)).

    OdpowiedzUsuń
  18. Chyba z radości przekarmiłam Twoje rybki. Następnym razem koniecznie je na siłkę zabierz, bo będą tłuściutkie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wszystkie w/w sporty uprawiam w myślach.......męczę się przy tym okrutnie....chociaż powinnam mysli przekuc na czyny.......jak na arzie to zeżarłam michę truskawek ze śmietaną i cukrem.....i idąc tropem Scarlett O,hara - pomyślę o tym jutro......jednak zarysowująca się opona na brzuchu vel koło ratunkowe kazało by przypuszczać że moment "jutra" powinien nastąpić wczoraj..
    Grawitacja zaczyna działać , dupa i cycki nie sterczą , ewidentnie ciągną w dół, skóra też jakaś "obca" ....ale generalnie mam to w dupie:)))
    Lubie a nawet kocham pływać więc jak zbliża się niebezpieczeństwo to idę formować sie na basen!
    P.S
    Już przegapiłam odpowiedni moment, trudno....

    OdpowiedzUsuń
  20. Wspinam się :-D niestety właśnie nabawiłam się kontuzji i stopuję. Zamieniam więc chwilowo wspin na rower i może w końcu zacznę biegać. Joga też zaprząta me myśli od dawna. Przed chorobą byłam taka leniwa, że aż wstyd. Teraz ruch jest dla mnie czymś niesamowicie ważnym. Wiatr we włosach (ledwo co odrośniętych haha) kiedy pędzę rowerem. To niesamowite uczucie kiedy pokonuję trasę na ściance, a trzęsę portami w obawie przed odpadnięciem. Zauważyłam, że kiedy mam dobry czas, kiedy nie boję się nawrotu wspinam się bez obaw. Kiedy wali się psychika, cały strach opanowuje również ciało, ale kiedyś nie widziałam tej zależności, bo nie uprawiałam tak strachogennego sportu :) Zapragnęłam zrobić sobie tę kanapkę-krowę. Jest ekstra :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Biegam i oglądam seriale - takie combo. Treningi niebezpiecznie mi się wydłużają jak serial wciągający :)

    OdpowiedzUsuń
  22. najwięcej kalorii spala się podczas porodu, drogie koleżanki. taki naturalny to jak przebiegnięcie maratonu.
    a że mamy słaby przyrost, więc do roboty :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to ja już po dwóch maratonach jestem, he he.

      Usuń
    2. ale taki maraton można przebiec raz na 9 m-cy, a w tzw. międzyczasie jeszcze 25 kg do przodu, więc ja podziękuję...

      Usuń
  23. ja po trzech porodach optuje za znieczuleniem jednak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po dwóch też wszystkich namawiam do znieczuleń :D

      Cieszę się Asia, że tak dobrze Ci idzie :)
      Ja ćwiczę tylko ręce - mam kuku na punkcie wiszącej skóry po wyciągnięciu rąk w bok ;)

      Walczymy!!

      Usuń
    2. Ta skora nazywa sie firany...
      Brrrr

      Usuń
  24. Biegam. Po lesie najchętniej.
    Hulahopuję. I przy Twojej muzie pobijam rekordy ciągłości.
    A jak mam wole to łażę po górach. Najchętniej z niemowlęciem znajomych uwieszonym w chuście dla przeciwwagi ;)
    Kiedyś były kajaki ekstremalne, z Brodnicy do Berlina np. w 3 tygodnie. Na Momę :) Fajne to było!

    OdpowiedzUsuń
  25. rower i pływanie. albo raczej pływanie i rower.siłownia kiedyś teraz mi wstyd by było chyba iść.

    Moje dzieci odkryły wczoraj że zielone liście są jadalne.
    Zjadły omleta z szpinakiem,liśćmi buraka,(mszyce chwilowo odpuściły), chorizo i serem.
    I mówią że pycha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zjadajcie te listki, żeby się na stałe wyprowadziły. Jutro botwinka na 3 dni w niedzielę chłodnik z botwinki itd...

      Usuń
    2. zjadamy, zjadamy, a w sumie to ja zjadam:) zamiast mszyc:P

      Usuń
  26. Uprawiam sport, a jakze ... mentalnie :))
    Kiedys regularnie chodzilam na silownie i aerobik, ale chyba dlatego, bo musialam za to zaplacic ze swoich pieniedzy i szkoda bylo je tak glupio stracic :))

    OdpowiedzUsuń
  27. ja się bardzo sportuję piłkom nożnom, zwłaszcza teraz gdy oglądam sobie Ronaldo i Pique :) wiecie jak mi puls wzrósł, a serce jak wali niczym młot i nóżkami przebieram:)
    dodatkowo wyczynowo uprawiam napierdalankę po klawiaturze ;P

    Kanapki CUDNE- boję się pokazać Myszy, bo innych już nie ruszy:)

    a na siłownię chodziłam i muszę znów zacząć, bo kocham bieżnię

    OdpowiedzUsuń
  28. O rany! 5200m na biezni! Padłabym ;)Ostatnio wybrałam się do parku linowego, super zabawa, gorzej moj kregosłup.

    OdpowiedzUsuń
  29. A tak przy okazji to mamy dziś powód do toastu!
    Notka numer 800 ! :)

    OdpowiedzUsuń
  30. a kto oglada mecz katem oka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie. Ja kątem, bardzo wąskim, oglądam notatki z Diagnozy. Pogięło mnie z tymi studiami na stare lata. ;)

      Usuń
    2. rybeńka, JA !
      oglądam na kompie,
      otworzyłam dwa razy przeglądarkę i kukam tu, i na mecz:)

      Usuń
    3. ej, szukasz moze wymowki zeby rzucic?? Stare lata?? Na mnie nie licz!!!! Moja 80letnia tesciowa konczy ktorys z kolei kurs na uniwersytecie trzeciego wieku, wiec nie marudz!!

      Usuń
    4. Tamto bylo do Zorki, to dla viki!
      ja tez kukam, patrze na moja swieta trojce dzieci podniecona, zal mi ze maz 200km daleko...

      Usuń
    5. A na nawet nie wiem kto gra. Zaraz wygulgam. Normalnie wstyd!

      Usuń
    6. ja lukam uchem........jak będzie wielkie "jeeeeeee" to znaczy że akcja idzie do przodu...mnie obraz nie potrzebny....fonia wystarczy:)))

      Usuń
    7. Ale w zasadzie to powinnam zerknąć na którą dziś stronę Ronaldo się uczesał!!!

      Usuń
    8. No wstyd Zorko normalnie!!
      A Ronaldo tak sie czesze bo ma we wlosach specjalne wyrzutnie do rakiet ktore wystrzeliwuja pilki pod odpowiednim katem

      Usuń
    9. Hahaha, a to nie jest helm? Mi się zdaje, że Ken ma podobny fryz. Hełmo-fryz. Z całym szacunkiem dla Ronaldo. W końcu w Opalenicy fotkę sobie z Przemkiem strzelił, więc go lubię.

      Usuń
    10. Ja tez!! Na pilce znam sie malutko, ale widzialam jedna bramke glowka Ronaldo, to musialo byc cos we freyzie, inaczej nie do normalnie wiary!!

      Usuń
    11. we fryzie mialo byc,
      ja chyba musze sie polozyc
      cos mi palce placze...

      Usuń
    12. Stawiam, że włosy Ronalda.

      Usuń
    13. No, ale na razie fryzura Ronaldowi nie pomaga....

      Usuń
    14. dziewczyny, nie róbcie siary, dzisiaj Hiszpania- Portugalia najfajniejsi, najlepsi piłkarze :) Dwa w jednym( meczu)

      Usuń
    15. fachowcy mówią, że Ronaldo piłka w grze nie przeszkadza:))

      Usuń
    16. moi domowi fachowcy jednakowoz uwazaja ze Ronaldo geniealnym pilkarzem jest :)

      Usuń
    17. z żelem, czy bez jest najlepszym piłkarzem, jaki kiedykolwiek grał i to opinia Maradony, Platiniego i wielu innych. Jako jedyny biega z piłką równie szybko jak bez

      Usuń
  31. Głównie ćwiczę palec wskazujący. Sport zawsze był czymś magicznym, do czego nie miałam dostępu. Od zawsze bardzo szybko chodzę. Mało kto mnie dogania. Można to zaliczyć do sportu? Takie zapierdzielanie wszędzie na piechotę i nie korzystanie z transportu?

    OdpowiedzUsuń
  32. planujemy, planujemy.. to też czynność ..

    OdpowiedzUsuń
  33. ale my tu gadu, gadu o sportach
    a ja sie pytam:
    gdzie jest kocica, ktora zostala mi obiecana, ze sie pojawi w komiksie?!
    he?!
    sprawdzam codziennie.
    i nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemąż, nie ma opierdalanja sja, jak mawia Koksu!

      Usuń
    2. i Babia B. z pietruszkowym kotletem!

      Usuń
  34. Po 7 latach nianczenia dzieci w koncu zrobilam cos dla siebie. Zapisalam sie na taniec ludowy. Sprawia mi to mnostwo radosci, a przy tym jest to rowniez zdrowe :-) Kocham folklor, na tych tancach czuje, ze zyje ;-)

    OdpowiedzUsuń
  35. ja wczoraj trenowałam spalania, może ktoś uprawia podobne treningi i nie będę jedynym debilem w kosmosie? Początek treningu spokojny: oglądamy se film. Póżniej faza z podniesionym tętnem : nie odpychaj psa (pies jest mój) jak chcesz żeby odszedł to mu powiedz GRZECZNIE!!!. Mąż wchodzi w fazę spalania; czyli mam go prosić żeby usiadł? to JA się przesiądę. I odsuwa się o pół metra. Wchodzę w stałe tętno: ty wyładowujesz agresję poprzez obiekt! Jesteś bierno - agresywny a pies kanalizuje Twoją złość, bo jest mój, ty go wykorzystujesz jako medium gniewu. Mąż ma fazę szokową z nadmiaru sportu: czyli że co ty bredzisz, że ciebie chciałem odepchnąć, popchnąć!!?? Ja widząc metę: TAK. I nie mam JUŻ ochoty oglądać filmu. To miała byc kara, idę obrażona do sypialni z planem podsłuchania zakończenia. Ale on karze mnie ŚCISZAJĄC na maxatelewizor. Kwas mlekowy nawet w pięcie odłozony! Kolejny etap ostrego podjazdu: prasuję mu koszulę której nienawidzi on rano w ramach czołówki peletonu ... zakłada pogniecioną, wie jak mnie wkurwia chodzenie w pogniecionej oraz ze UPRASOWALAM i teraz co!??? Te zawody przegrałam, dzisiaj sie posikaliśmy za śmiechu a pies nazywa się od teraz MEDIUM. Słyszeliście dzieci o takim sporcie? :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, szukam kogoś na obowiązkową terapię dla się. Muszę się sterapeutyzować od stóp do głów zanim zacznę robić kuku innym. Masz chwilę? Bo, kurde, nadajesz się idealnie! :)))

      Usuń
    2. życie z Tobą jest zaskakujące i kolorowe :)))

      Usuń
  36. Ja nie ale juz go kocham ten sport!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. szerloku, why wyciąłeś swój komentarz?:))

      Usuń
    3. Bo za intymnie się zrobiło. ;)

      Usuń
  37. Po 7 latach nianczenia dzieci w koncu zrobilam cos dla siebie. Zapisalam sie na taniec ludowy. Sprawia mi to mnostwo radosci, a przy tym jest to rowniez zdrowe :-) Kocham folklor, na tych tancach czuje, ze zyje ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, to moje klimaty!! 4 lata w zespole ludowym za wiekszej mlodosci!!

      Usuń
    2. Ba ja tez 8 czyli cala podstawowke ;-)

      Usuń
    3. Szacun!
      Ulubiony taniec?
      Ja generalnie obertasy i kujawiaki!!

      Usuń
    4. O ja tez z 8 lat ......obertasy to nie były, towarzyskie również nie, cuś pomiędzy.....choreografia naszej trenerki czasami wspinała się na jeszcze nie zdobyte wyżyny.....

      Usuń
  38. Mordują sie chłopaki w tej telewizji....a najbardziej szkoda mi komentatorów ........szczytują średnio co pięć minut ......i ktoś im szpilkę w dupę wbija......sie chłopaki z mikrofonami namęczą........ale może w końcu dojdą:)))

    OdpowiedzUsuń
  39. Oplułam monitor. I nie jest to metafora.

    OdpowiedzUsuń
  40. cały czas teksty......mocno wsadził, silnie pchnął,
    dokładny wsad , cel namierzony .......może do cholery mój stary nie ogląda meczu...:))) chyba zajrzę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo co to jest za gra: plemniki uganiają się za komórką jajową. ;)

      Usuń
    2. I weź to wsadź wszystko razem w macicę:)))

      Usuń
    3. Zaraz zaraz, w macicę wpada tylko piłka. ;)))))

      Oczywiście Ronaldo. ;)

      Usuń
    4. Ale czasami i w bramce siedzą...

      Usuń
  41. A Ronaldo znow nie trafia....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tu dzisiaj transmisja on-line
      Chciała Chustka sportu- to ma :)

      Usuń
    2. i za to kocham to miejsce!
      I Chustke!

      Usuń
  42. Ronaldo .....nie wsadził:(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez nie doszłam........do następnego etapu w Bubble Witch Saga na Facebooku:)))

      Usuń
  43. Odpowiedzi
    1. o k..a, nie trafił:)))

      Usuń
    2. tv nie trza oglądać, wystarczy na blog Chustki zajrzeć:))))

      Usuń
    3. dogrywka :)
      no jasne, futrzaku :)

      Usuń
  44. Ech, trza do loza sie udac, jutro w zyle hercie trza przyjac...

    OdpowiedzUsuń
  45. Może tym razem uda mi sie zamieścić ten komentarz...wrrrrrrrrr

    Kiedyś chodziłam na callanetics. Tak zawzięcie napinałam mięśnie, że dostałam przepukliny pachwinowej:)))) w szkole mam tyle ruchu przy pierwszakach, że padam na pysk po powrocie do domu:)
    Podczytałam watek Euro....mamy II miejsce dzięki Wam i nagrody ida poczta do dzieci :) dzięki.Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jola, Ty zamieszczałaś, tylko jak jest dużo komentarzy, to nie widać ich, jeśli nie naciśniesz obok okienka na komentarze komendy - " załaduj więcej "

      Usuń
    2. wczoraj było ich tak dużo, że należało kilka razy ładować

      Usuń
  46. Przepraszam, ale muszę. Bo tym kątem oka zerkam w notatki przed piątkowym egzaminem. Czy wiecie, jaka jest definicja zadania? To "przestrzeń wielu dymensji dotyczących relewantnego w stosunku do produktywności warunku, to również abstrakcyjna, czyli werbalno-deskryptywna forma bytu".

    Kurwa mać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rany boskie zorko, myślałam o uniwersytecie trzeciego wieku, ale mi przeszło !!!

      Usuń
    2. Nie, nie! Tylko na psychologię nie idź!!! :)

      Usuń
    3. ale Ty logikę szerloku zdajesz czy co? Z diagnozy były rózne rzeczy z kategorii zdupy ale takich witraży nie było. Ciocia Agusia zdawała lata temu ale psychologia aż tak do przodu chyba nie poszła :)

      Usuń
    4. zadanie ----- wykonalne lub nie ....kurwa mać! da sie albo nie ...

      Usuń
    5. Ago m, ulubiona, donoszę, że to na egzamin z Podstaw Pomocy Psychologicznej (diagnozę i ppp mam dzień po dniu, więc tak jakby symultanicznie zerkam). Autor wiekopomnego dzieła, pan Bańka (bo peknę!), tytuł "Psychopatologia pracy". Dodam, że ów Bańka na razie rozkreca mi się definicyjnie.
      Trzeba było doktorat robić na polonistyce, a nie w Bańkach jakichś siadać! A już pomijam w ogóle fakt, że co mądrzejsi teraz mecz oglądają i psami się szczują!

      Usuń
    6. Ps. A tak w ogóle to pierwszy raz napisałam na blogu "kurwa mać".
      Coś się kończy, coś się zaczyna. ;)

      Usuń
    7. Zorko, a pamiętasz taką definicję, co to jest: "projekcja zasady ekwiwalencji z osi wyboru na oś kombinacji"? U nas tym straszono pierwszaków...

      Usuń
    8. No niestety. Mam cudowny mechanizm obronny, który ratuje mnie przed zapamiętywaniem podobnych zawijasów.
      :)

      Usuń
    9. a ja dziś z synem byłam u psychologa bo krzesłami w dzieci mi rzuca inne i tak mądrze nie gadała....

      Usuń
    10. Jak pani rzuca krzesłami, to taką poezją nie zaleci. ;)

      Usuń
    11. aga, to Medium jest teraz Narzędziem Przymusu Bezpośredniego?

      Usuń
    12. Pana Bańkę pogięło doszczętnie!

      Usuń
    13. Tego nie da się na trzeźwo. :)

      Usuń
    14. Zorka olej Bańkę wiem co mówię....Mar

      Usuń
    15. osz jak by pani rzucała krzesłem to był by hard kor. chyba ze w moje mszyce. ide spać, nie ogarniam dziś tematóf.

      Usuń
    16. (ze sportów: taniec dziki szał, sama ewentualnie z partnerem co umie zrobić atmosferę i prowadzić tak, że czujesz się jak bogini. -> rzadka umiejętność, ha!

      Z Jasiem się zgadzam co do kiełby z żuru...z wiekiem Jasiek odkryje, że jego supozycje co do pochodzenia tego produktu, są dalece bardziej trafne niż przypuszczał - kełba biała be)

      Usuń
    17. aaa czy wygrali? i kto grał? i kto strzelił? jak rano wstanę to przeczytam.

      Usuń
  47. Wyginam ciało, chodzę na orbitreku do 10km w 1/2 godz i stwierdzam że nie ma nic lepszego niż długie spacery przez las tj. około 5 km dziennie. Niestety na taki luksus mogę pozwolić sobie tylko co najwyżej przez 1 miesiąc w roku zatem chodzę na orbitreku, a w Krakowie przy gęstym powietrzu to trudne.
    Uważam Joasiu że Twoje wyczyny są całkiem dobre bo przecież niejeden zdrowy człek nie ćwiczy wcale czyli nigdy i mało tego: podjeżdża do supermarketu pod same drzwi by broń boże nie pospacerować zbyt wiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takajedna, widzę że obserwowałaś mnie pod Lidlem;P

      Usuń
    2. No i mnie pod Biedrą......

      Usuń
    3. Nie no, Lidl zdecydowanie fajniejszy. ;)

      Usuń
    4. tak czułam, widziałam tam taką jedną zapieprzającą z wózkiem po całym parkingu, jak jakaś gupia ;)))))))

      Usuń
    5. Pod kerfurem:) My mamy do wyboru Lidl, Biedrę, Kerfur i jeszcze nawet Tesko nam budują. :P

      Usuń
  48. od marca, bieżnia i orbitrek. mam to samo na biezni - niby nie myślę, ale jednak tak :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  50. Chyba idę spać bo i tak nie wsadzą!!

    OdpowiedzUsuń
  51. Zawstydziłaś mnie Chustko.
    Idę się strzaskać po policzkach i biorę się za siebie i za sport.
    Dość wymówek że brak czasu, brak towarzystwa i brak ładnego stroju na siłownię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, Chusta zawstydza, ale nie tylko tymi sportowymi wyczynami. To dzielna Baba!

      Usuń
  52. To ja wracam do Bańki. Pośmiać się jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  53. A moze wsadza dopiero jak pójdziesz spać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rybenka!!

      To jest myśl , na śpiąco tez można:))))

      Usuń
    2. No wiem, ja spać nie idę.

      Chociaż... Pokusa jest.
      :)

      Usuń
    3. Jak Chustka to wszystko przeczyta to nam komenty zablokuje za takie świństwa na blogu!!
      I znowu nie ma nalezytej powagi we wpisach...szlag...

      Usuń
    4. Jak znam Aśkę, popuści w galoty. :D

      Usuń
    5. No właśnie .........co ona mecz paczy czy co???

      Usuń
    6. Gzi się na zdrowie ;)

      Usuń
    7. zorka, ładne imię - Pokusa ;P

      Usuń
    8. a na zdrowie ........niech chędoży........ile wlezie........przynajmniej ona piknie dojdzie....:))))

      Jesu.....zablokuje mi komentowanie ....na bank!

      Usuń
    9. Patti, zaraz wszystkie dojdziemy za śmiechu.

      Usuń
    10. Ja już popuszczam bo mam kiepskie zwieracze......

      Usuń
  54. Ino tylko jak sprawdzic kto wsadza:)))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Badania genetyczne się zrobi.

      Usuń
    2. Łojezu była chyba jakaś akcja bo było takie poruszenie na "salonowej" kanapie że myślałam że chłopina spadł biedaczek z wrażenia....

      Usuń
    3. Po fryzurze sie okaże.........niemartwsię.... jak wyjdzie z nażelowaną to bedzie wiadomo......a licze tylko na niego:)))

      Usuń
    4. kamerę zainstaluj i monitoruj 24h/dobę

      Usuń
    5. Ja juz nie mogę!
      Puszczam Bańki.
      Kaj spać, paniempremierze, jak spać?!?

      Usuń
    6. Ja się przerzuciłam na radiową jedynkę, komentator niemal charczy, taką ma chrypę:)
      Akcje są co chwila, ino wsadów niet!

      Usuń
    7. jeśli wybór jest zepomiędzy brad pit lubteż dicaprio alborównież edward norton to nie muszę koniecznie wiedzieć który :) jezu jakie Wy jesteście wścibskie

      Usuń
    8. No właśnie.......patrzeć muszą....

      Usuń
    9. Brad pit powiadasz... Ale wersja z "Fight club"! :)))))

      Usuń
    10. mam stan przedzawałowy :)))
      karne teraz

      Usuń
    11. jesli tylko zechce to każda wersja może być , nawet niemyta, whatever. ALe chyba bardziej z Seven jednakowoż, tam ma taki nastoletni look a ja całe życie mam skłonności takie :) Nawet mąż 2 lata młodszy :)))))

      Usuń
    12. Kurde, Seven, zapomniałam! Ok, biorę.

      Usuń
  55. rybenka

    ja wczoraj Bańkami leciałam......kilo czereśni na raz:)))) Szanowny Mąż odstawił mnie w związku z tym od łoża........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje biedactwo....
      To o mężu oczywiscie ;)))

      Usuń
    2. Pamiętamy! :)

      Ps. Ja właśnie nad Bańką spoczywającym dzielnie na podłodze zajadam czereśnie.

      Usuń
    3. Zagryzaj kminkiem!!!!!!!!!!

      Usuń
    4. Nie szczujcie!
      Czereśni bym zjadła, o ja cie!!!

      Usuń
  56. Koniec dogrywki - zaczną się wsady karne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrz, a o tym też było w tym semestrze. Na seksuologii i seksiatrii. Sado-macho, coś w ten deseń.

      Usuń
    2. yyyy... w temacie wsadów karnych znaczy???
      Na seksiatri???

      Usuń
    3. Jak to jednak Bóg strzegl i na polibude mie posłal był a nie jakies takie zbezecenstwa studiwac, brrrr......

      Usuń

 
©KAERU 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone Sałyga