wtorek, 12 czerwca 2012

[785].

Viledziocha była dziś dwa razy u weta.
rano - na pobraniu krwi i kolejnym nawadnianiu kroplówką z glukozą.
wieczorem - odebrać wyniki krwi i ustalić, co dalej.

więc jest tak:
ma podwyższony poziom leukocytów.
z wońtrupką i nerkami wszystko ok.
być może ma jakąś infekcję, a być może wysiadła jej psyche.

najpierw poleczymy ją na wirusa, tudzież pasożyta.
jeśli to nie pomoże, będziemy leczyli ją psychotropami.

zapytałam, czy może jej pomóc towarzystwo innego kota.
albo wychodzenie na spacery.
że może potrzebuje więcej bodźców, bo może się nudzi.
że może z nudów dostała kota.
- najpierw poleczymy ją pod kątem infekcji. później popracujemy behawioralnie. - powiedział pan wet.
no dopsz.

postanowiłam jednak trochę jej pomóc na własną rękę.
na mnie, na Syna, na Niemęża ten sposób działa, więc przez przeniesienie - powinnam dać radę tą metodą pomóc Viluni.
upiekłam jej maleńki kawalątek łososia.
czeka na nią w miseczce.
zobaczymy rano, czy zniknie.

a na razie kota schowała się u Syna w pokoju i spoziera na nas - z dużą rezerwą - zza zasłon.

***

jestem tak potwornie zmęczona, że gdyby nie obecność Niemęża, dom przestałby funkcjonować.
śpię z krótkimi przerwami na jedzenie.

gdy jeździłam do Wieliszewa na wlewy dożylne, podziwiałam ludzi, którzy byli w szpitalu sami.
wiem, że nie każdy ma taki luksus, żeby mieć przy sobie bliskiego, który otuli kocykiem, zaparzy herbatę, zrobi zakupy.
czasami tak się życie ułoży - niezależnie od nas - że jest się samemu.
i z perspektywy łóżka, gdy widzę na horyzoncie Niemęża rozmrażającego lodówkę, myślę, że trzeba niesamowitej siły, by samotnie radzić sobie z codziennością w chorobie.

reszta niech będzie milczeniem.

126 komentarzy:

  1. niech ktoś i nade mną tak behawioralnie...

    :)

    fajnie, że z Kotą OK.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm... chcesz kota?
      czy może potrzebujesz być wyprowadzana na smyczce na spacery? :>

      Usuń
    2. mam kota. ale nie mam fajnej laski, która by mi łososia gotowała ;)

      Usuń
    3. ps: smycz...w sumie ...

      :DDDD

      Dobrej nocki, Dziewczynki i Chłopcy!

      Usuń
    4. Ta smycz to i mie sie widzi :D. Spokojnej nocy :).

      Usuń
    5. to może my salma w dueciku? ;)

      Usuń
    6. Chustko, domagamy się z Salmą wyprowadzki na spacer ;)

      Usuń
    7. jak zagwiżdżę, wrócicie?
      czy lepiej prowadzać Was na smyczy?
      Igy, nie potrzebujesz kagańca?

      Usuń
    8. Nie mogę obiecać, że wrócę. Jestem bardzo niegrzeczna, bardzo :>.

      Usuń
    9. oj ja zdecydowanie tak, potrzebuję. Zresztą salma chyba też, bo bez bicia przyznała się, że niegrzeczna ;)

      Dosyć o starych, wyleniałych kocicach :DD, jak Vileda? Je?

      Usuń
    10. tak, je, ma dobry humor.
      zastrzyk sterydowy pomógł i przestała się histerycznie wylizywać.

      Usuń
  2. Uff, fajnie, że podroby ok :). Tuńczyczek w sosie własnym też na psyche kocią dobrze robi ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam akurat taką puchę w lodówce.
      a ten sos nie jest zbyt tłusty na koci żołądek?

      Usuń
    2. Masz w oleju czy w sosie własnym? Własny jest ok. Jako przysmak, ofkors ;).

      Usuń
    3. w sosie własnym.
      jak zje łososia, dam jej tuńczyka.

      tak się zarzekałam, że nie będę jej rozpieszczać.
      niestety, gdy patrzę na jej pyszczek, serce mi się kraje i mięknę.
      może przez żołądek trafię do jej smutnej duszy.

      Usuń
    4. Potwierdzam za Salma ze sosik wlasny w tunczyku jest dla kota w sam raz :) moja Misiek (cota jest plci zenskiej ale zowie sie Misiek a nie Miska) sie takimi delikatesami zajada i wlasnie pierwsze co robi to spija sosik a dopiero potem bierze sie ze rybke, unikalabym natomiast podawania tunczyka w oleju. Sciskam ksiuki za poprawe zdrowia Coty Viledy :)

      Usuń
  3. Ech człowieki, człowieki, włóczą kotę po obcych zapachach, robią krzywdę, zabierają żarcie toć można kota dostać :))

    Ja Luście też się zastanawiam nad towarzystwem. Kot musi mieć kocie sprawy też, same ludzkie jakoś mojej nie służą. Wysiadywanie mnie ją męczy bardzo, mnie również :)
    Nadal trzymamy pazury za powodzenie kuracji tym razem i zostawiamy cieplaki dobranocne dla całego stada :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękujemy serdecznie.
      pozdrawiamy machając rękami oraz łapką z opatrunkiem.

      Usuń
    2. Podobnie jak OM optuję docelowo za towarzystwem dla Viledzi. Moja niezbyt towarzyska Ir-Mucha miała różne jazdy i fioły, także czysto fizjologiczne, dopóki w domu nie zjawił się drugi sierściuch. Najpierw Ruda zagoniła Muchę do kąta na dwa tygodnie, potem działała jej na i tak niezbyt mocne nerwy przez dwa miesiące. Potem było coraz lepiej. Obecnie - po ponad półtora roku wspólnego mieszkania koty mają kocie sprawy do których ja nie mam wglądu, IrMuszysko zdrowe jak ryba, mimo że nie przytulają się i nie śpią razem, to ja wiem, że świata poza sobą nie widzą. Wszystkie podejrzane akcje nie-jedzenia, chowania się za pralkę na dwa dni itepe poszły w kąt. Nie twierdzę, że Viledzie nic fizycznie nie dolega, ale bez względu na powody obecnego niedomagania - co dwa koty, to nie jeden :) Machamy wszystkimi łapkami i trzymamy kocie kciukasy za szybki powrót Viledy do formy.

      Usuń
  4. :*
    u mnie w lodówce ogórek już nie zielony zmienił stan skupienia na zupę krem
    fuuuuuu
    przytulam i ściskam
    potrafisz zrozumieć, docenić bliskość i pomoc niemęża. jak se pomyślę ilu ludzi tego nie rozumie...
    maaa?ma ma (to do viledy)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. - maaaaaaaaaaaa - odpowiadam w jej imieniu.
      Vilcia łazi niemrawo po chałupie i skarży się domowi na nas, weterynaryjnych pomocników-oprawców.
      nie było letko :/
      pobieranie krwi u kota to masakra :/

      Usuń
    2. moje odrobaczałam kilka dni temu, staram się co dwa miechy je pozbawiać towarzystwa :) mała się utyła po sterylizacji :P wygląda jak wysoka parówka

      Usuń
    3. tęsknimy za wami. może wakacje z ćmami dobrze by vili zrobiły :) uwielbiała je łowić :)

      Usuń
    4. niestety to właściwe określenie.
      ten kot JEST wysoką parówką.

      Usuń
    5. Znaczy się bojler na nóżkach? :)

      Usuń
  5. Chusteczko, Twój Niemąż jest skarbem.

    Co do Viledy, polecam Ci feromony w sprayu do kontaktu Feliway. Na moją kicię działają, bo to taki mały stresuś. U niej drugi kot nie pomógł, wręcz wzmógł chorobę. Nowa kotka była u nas tylko dwa tygodnie, musiałam oddać, inaczej moja kicia by tego nie przeżyła...

    W kwestii Feliwaya, zaczyna pomagać po około 3 tygodniach.

    Czymam kciuki:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dwie koty razem to zły pomysł, dwa kocury, względnie para mieszana - tak. Dwie kocice nie polubią się, będą rywalizować ze sobą.

      Usuń
    2. To zależy chyba od charakteru, u mnie były dwie kocice, i dwóch kastrowanych chłopaków i cała czwórka dogadywała się bardzo dobrze:)

      Usuń
    3. nie do końca taki zły...wszystko zależy od charakteru danego kociaka bądź koci no a przede wszystkim od stosunku opiekuna zarówno do nowo przybyłego jaki już udomowionego pupila.Kiedy pojawiają się "nowi" współlokatorzy domownicy czują się często zagrożeni..boja się o miskę ,mizianie i całą resztę wiec nie można zapominać o ich kochaniu i dopieszczaniu a relacje z nowym domownikiem z czasem się ułożą;-)
      Przypominam zainteresowanym o kociakach na "już" i Mamie "po wyleczeniu" szukającym kochającego=odpowiedzialnego domu a przebywającym obecnie u mnie.Za Viledę trzymamy łapki;-)

      Usuń
    4. Ja mam 2 kocury i 4 kotki, żyją w zgodzie,nie ma rywalizacji :).

      Usuń
  6. Ech o tej porze już nie myślę - miały być feromony do kontaktu w dyfuzorze a nie spray (ten akurat nic nie daje...).

    OdpowiedzUsuń
  7. milczmy zatem, i śpijmy.

    To wsparcie, o którym piszesz, jest jak turbodoładowanie. A Niemąż to chyba Torbodymoman. Znam podobnego...

    OdpowiedzUsuń
  8. ja zawsze z Nim.
    bez Niego nie ma mnie. Ale
    beze mnie On musi być

    :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Chustko,
    pierwsza wiadomość dnia to kota, potem glosowanie :))

    W Twoim przypadku ta pomoc w codziennych czynnościach domowych jest nieoceniona i nie ma co mówic o poświęceniu Niemęża. Tak ma być. Ja też będę mamie potrzebna wkrótce bardziej, niz teraz na kawę i pogaduszki. To wiem.

    Ale tak dla wesołości przypomniała mi sie sprzed lat sytuacja. Leżę chora z temperatura w łóżku( nie pozwalam sobie na taki luksus za często ) i wołam do mężą- zrób mi herbatę, a on na to - no przecież wypiłaś już jedną :))

    Normalnie to w porządku gość, ale wtedy to se walnął komentarzem.

    Miłego i wypoczynkowego dnia. Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz dogonimy II miejsce :). Głosujemy pilnie :)

      Usuń
  10. A ile szanowny kot-mop ma wiosen?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jakoś rok-półtora - od niedawna posiada Joannę z Niemężem i GC :-)))

      Usuń
    2. Vileda urodziła się na początku listopada 2010.

      Usuń
  11. to ja pozostanę przy tym milczeniu......

    OdpowiedzUsuń
  12. Na psychę moich kotów zawsze działały puszeczki ShinyCat. :D
    Na moją pewnie też by podziałało, bo to wygląda tak, że hej. :) Nawet kiedyś spróbowałam. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Joanno, pod adresem Twojego Niemęża padło juz tyle ciepłych słów, że chyba nic więcej dodać nie można. Nie każdy zdaje ten trudny egzamin ze współchorowania. On zdał go na szóstkę. Szacun (jak mawia młodzież ;)).

    OdpowiedzUsuń
  14. na mnie podziałał gol wbity w bramkę przyjaciołom Moskalom.
    ha!
    a w sumie dwa, tylko sędzia kalosz odgwizdał spalonego.
    bardzo, bardzo dobre działanie. na psychikę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Po pierwsze - głaski dla Viledy i drapanko za uchem, po brzusiu i gdzie bądź. Po drugie - może byśmy się zmobilizowali z tym głosowaniem? Jest 1386 głosów, a praca z drugiego miejsca ma ich 1400, więc nie wiele brakuje, żeby Jokookun wskoczyła na pozycję 2. Pomyślcie nad tym. Buziaki. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeca się mobilizujemy, o tu o :): http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=8&t=142814

      Usuń
    2. Jesteśmy na II miejscu :D

      Usuń
    3. Trzeba jakieś wydarzenie dot. głosowania na FB zrobić i rozesłać po znajomych. Kto umie??

      Usuń
    4. widziałam, że jest zdarzenie na fejsie.

      Usuń
    5. Jak pisałam o 10:38 to dopiero zakiełkowała myśl by je zrobić ;).

      Usuń
  16. Jak było o poranku? Zniknął łosoś? Pojawił się koci uśmiech? Mam nadzieję, że tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już wieczorem było lepiej.
      kocica wlazła nam do łóżka i ugniatała mnie intensywnie do 4 rano.

      Usuń
    2. znaczy idzie ku lepszemu :)

      Usuń
    3. zastrzyk przeciwświądowy podziałał.

      Usuń
    4. znaczy oko masz dobre.
      alergia.

      Usuń
    5. Ona okolice szyi wydrapywała, prawda...?

      Usuń
  17. Ja od poniedziałku mam drugą kocicę, na razie wesoło nie jest. Niestety wyrwaliśmy ją nieodpowiedzialnym ludziom, którym kota się znudziła i chcieli ją uśpić. Obawiam się, że z moją ukochaną kotką się nie dogadają, ale spróbuję zawalczyć o tego kota, biedaczysko wiele przeszło. Co do tuńczyka z puszki, to chyba nie za bardzo nadaje się dla kota, ponieważ zawiera sól. Znacznie lepiej jest kupić tuńczyka w puszce dla kota np. Applaws lub Cosma.

    OdpowiedzUsuń
  18. Niemąż - jesteś Wielki!!!! Może dałoby się go sklonować? A co do koty, ja mam na stanie aktualnie trzy kocice. Pierwsza źle znosiła samotność. Po namowach znawców przygarnęliśmy drugą malutką. Starsza Ziuta po kilku dniach boczenia się, syczenia uzała, że to małe niegroźne i można się zaopiekować :-) Cudowny to był czas! Po dorośnięciu małej wzajemne stosunki odrobinkę się ochłodziły bywały kłótnie ale wypracowały stan równowagi. Bywa że śpią wtulone w siebie albo grają w kapsle (jedna zaczyna szaleństwo druga szybko w to wchodzi). Po przeprowadzce do domu na wsi trochę baliśmy się czy takie mieszczuchy będą wiedziały co zrobić z taką na przykład myszą. Obawy okazały się zupełnie bezzasadne. Jestem regularnie obdarowywana darami natury. Niedawno w domu zamieszkała trzecia kocica. Wybrała nasz dom na izbę położniczą i została. Dzieci poszły w świat a ona uparła się że tu jej dobrze. Miłości z tamtą dwójką nie ma za grosz. Zimna tolerancja. Uwielbiam obserwować ten świat. Kot kotkowi nierówny. Nie chcę nic doradzać ani sugerować, bo wielkim znawcą kocim nie jestem, tylko skromnym miłośnikiem. Trzymam kciuki za zdrowie Viledy I Twoje Chustko też! Zbieram się do napisania maila, ale muszę okoliczności poukładać.

    OdpowiedzUsuń
  19. 1411!!!!!!!!!!! Jest drugie miejsce!!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Taki Niemąż to jest gość.:)
    Łosoś fajna rzecz, zjadło by się.
    Mój kot depresji nie ma, ale właśnie stwierdził,że kocha rzodkiewki na ogrodzie i nie mogę zerwać:) Walczy o nie jak lew.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja też mam takiego fajnego Niemęża, więc na klona nie reflektuję.
    Salma, co do wydarzenia, to zaraz luknę, co da się zrobić.
    Nie wiem, czy to dobrze zrobiłam... http://www.facebook.com/events/249310801840207/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dołączyłam, wysłałam zaproszenie do znajomych :). Jak zrobi to więcej osób to może się uda? :) Ustawiłaś czas wydarzenia do 17go?

      Usuń
    2. I chyba zdjęcie "profilowe" wydarzenia trzeba dodać...

      Usuń
    3. Dobra, sama jakoś dodałam ;).

      Usuń
    4. nie ustawiłam do 17-go, zaraz luknę
      a fotę dodałam

      Usuń
    5. Nie wiem jak tam ustawić te daty, nie ma opcji od - do. Zrobiłam jak umiałam. Może zadziała. ;)

      Usuń
    6. No ja też nie umiem :).

      Usuń
    7. Kontroluj żeby codziennie było aktualne, nie wyłączyło się.

      1446 :D.

      Usuń
    8. 1460 - niezłe tempo, co Salma?

      Usuń
    9. No :). Mam nadzieję, że Chustka wybaczy nam to paplanie tutaj :).

      Usuń
    10. Nie wiem czy zauważyłaś, ale "Salezjanie" z I miejsca też mają mobilizację, przybywa im regularnie...

      Usuń
    11. no ja tez na fejsie rzuciłam. 4 głosy masz:)

      Usuń
    12. Już jest 1501, a Salezjanie od jakiegoś czasu stoją.

      Usuń
    13. Jeszcze na NK wrzucę.

      Usuń
    14. e alelale to wydarzenie kończy się dziś na fb? czy ja nie kojarzę?

      Usuń
    15. No właśnie już zwracałam uwagę matce - założycielce wydarzenia, że trzeba czas jego trwania ustawić... Ja nie potrafię tego zrobić :/.

      Usuń
    16. Jak się dowie matka założycielka, to ustawi. Na razie czeka na kogoś z doświadczeniem, kto podpowie. Lecę zobaczyć, czy taki ktoś jest online. ;)

      Usuń
    17. Salezjanie są groźni.
      ale może Czytacze i Czytaczki wraz z kociarzami przegonią Salezjan?

      Usuń
    18. Popędzimy kota Salezjanom ;).

      Usuń
    19. Telefon do przyjaciela pomógł i zrobiłam :)

      Usuń
    20. Brawo, dzielna dziewczyna :).

      Usuń
    21. Już jest 1541, a przewaga Salezjanów spada.

      Usuń
    22. Czy tam Salezjan... Hmmm... Sama nie wiem...

      Usuń
    23. co Wy macie do Salezjan, hę?

      Usuń
    24. nic.
      Salezjanie sa ok
      tylko niech zajma II a nie I miejsce.
      wtedy beda jeszcze bardziej ok.

      Usuń
    25. Ingrid dobrze prawi :).

      Usuń
    26. Rafał, nie marudź chłopie tylko idź głosuj!
      :)

      Usuń
    27. Chyba zagłosował, bo jest 1572. :P

      Usuń
  22. Ja jeszcze słówko szepnę o kocich przysmakach: znalazłam kocię 2 miesięczne pewnego dnia potrącone przez auto. Chore było i jeść nie chciało. Na siłę trza karmić było, krocie pieniędzy na specjalne odżywki wydać. A ON I TAK NIE JADŁ I OCZAMI WYWRACAŁ. Po 3 dniach prawie agonii, w towarzystwie kota mieliłam najlepszą wołowinę na kotlety. Patrzę a kocięciu oczy się zaświeciły i niuchać zaczęło. Podałam odrobinę a kotek rzucił się na fragment krowy jak na drapieżcę przystało. Po 12 h po diecie wołowinką zaczął chodzić a po 24 biegał radośnie. Dysponuję nawet fotkami przed kuracją wołowiną i po http://republika.pl/blog_dd_5033795/7806345/tr/tolek.jpg i po http://republika.pl/blog_dd_5033795/7806345/tr/tolek1.jpg Niestety Tolka z nami już nie ma. Mimo, że odzyskał siły, miał zmiany w mózgu i niestety coraz gorszy z nim był kontakt, aż w końcu nie wrócił już do domu. Nie mogę odżałować tego kotka - był taki kochany mimo, że nienormalny a może właśnie dlatego. Mam wyrzuty sumienia, że wypuszczałam go na podwórko. Może byłby z nami do dziś. Córka do dziś za nim płacze a minęło już ponad pół roku.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  24. Może niech Kazia Szczuka sobie poczyta wątki o Nie Mężu, by już nigdy więcej nie bredzić, że na czas Euro, kobiety są pozostawione same w zmaganiach ze światem, a faceci piją piwo i drą mordę przed Tv.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nawet jakby mnie facet na czas Euro zostawił samą sobie, to co z tego? Jemu się nie należy, czy jak? Na co dzień tyle mam wsparcia i pomocy z jego strony, że jakoś przeżyję te kilkanaście dni. :P

      Usuń
    2. Niemąż nie interere się piłkom nożnom.
      ani piwem.
      ani darciem mordy.

      Usuń
  25. A pić i drzeć mordę od święta mogę razem z nim. Oczywiście bez wielkiej przesady.

    OdpowiedzUsuń
  26. Wracając do siły i samotności. W hospicjum widuję sporo samotnych ludzi i już ten maly, subiektywny ogląd prowadzi do wniosków, że duch walki opuszcza ich zdecydowanie szybciej. Tak jakby o siebie, dla siebie, znaczyć miało mniej. Smutne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam takie wrażenie - samotni są bardziej chorzy już na wejściu.

      Usuń
  27. Normalnie łzy w oczach mam. Dzięki za wszystkie głosy i tę cudną akcję.

    Chustko, coś Ci z uczniami przygotowaliśmy, ale muszę mieć Twój mail. Zamieścisz to , jak zechcesz po obejrzeniu. Będziesz od razu miała górkę, a Xeloda niech spada.

    OdpowiedzUsuń
  28. no i mój mail

    jolcik88@yahoo.com

    OdpowiedzUsuń
  29. a ja tak czytam te komentarze i myślę sobie, że Was wszystkie lubię. Bo mam alergię i nie mogę mieć kota oraz dzieci (to już nie z powodu alergii), ale mogę czytać i chłonąć to, co piszecie i co czujecie. A to, jak bardzo otwarte na świat są oczy chustkowe mnie wciąż zadziwia i cieszy, bo na obczyznie,gdzie jestem, wszyscy oczy raczej mrużą...
    No i w Belfaście leje, znowu.
    Zorka- no bo tak to już jest. O siebie jakoś nie. Dla siebie nie ugotuje się pysznego obiadu.No bo po co. Trzeba to myślenie zmienić, ale to praca u podstaw. Ale się da. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, widzisz, a ja z kolei uwielbiam zaglądać w twoje życie! A żyjesz pełną piersią, doświadczasz, badasz, poznajesz, podrożujesz, nabierasz mądrości. I kocham to, że stanowimy szkiełka z jednego witrażyka. Niekoniecznie o tej samej barwie. Ty - bez kota i dzieci, Chustka, ja, każda z nas - bez czegoś, kogoś tam.

      Z czymś wyjątkowym

      Usuń
    2. A mnie Zorka fascynuje Twoja Zorkownia. Może dlatego, że kiedyś byłam wolontariuszem wśród osób starszych, teraz nie mam wiele czasu, ale tę potrzebę rekompensuję sobie e-wolontariatem. Rekompensuję sobie, bo robię to dla siebie tak samo, a może bardziej niż dla innych. Taka ze mnie mała egoistka. ;)

      Usuń
    3. Zorka- :*, Ola- prawda? I ktoś powie, że internet to samo zło...! Gdyby nie to "samo zło", nie byłoby zorkowni, nie byłoby rosnącego zrozumienia, wspólczucia i na pewno idących za tym wszystkim działań, na pewno- bo zorkownia i chustka mobilizują jak diabli. Wiele z nas,jak widzę.

      Usuń
    4. Ludźmi możemy być też w internecie! Odkrywczy wniosek, prawda? Niniejszym pozdrawiam wszystkie trolle, które jeszcze na to nie wpadły. ;)

      Usuń
    5. właśnie dlatego uwielbiam net - za poznanie wielu mądrych ludzi, którzy uzupełniają moją wiedzę i niewiedzę, którzy dzielą się swoimi światami.

      Usuń
    6. bez netu:
      nie poznalabym Meza i nie mialabym moich dwoch chlopcow.
      nie poznalabym Ciebie, pani starszej, lotty7 i kilku jeszcze osob.
      nie moglabym ogladac polskiej telewizji, czytac polskiej prasy, kupowac polskich butow dla dzieci.
      nie mialabym codziennego kontaktu z rodzina i przyjaciolmi w Polsce.
      net jest dobry.
      to my mozemy uzywac go dobrze albo zle.

      Usuń
  30. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak CZASEM wygląda samotność. :*

      Usuń
    2. Nie miałam na myśli, że ta samotność jest silniejsza. Tak mi się napisało. :*

      Usuń
  31. zmienię temat, ja po prośbie. potrzebuję smaczne! przepisy dla chorych na wrzodziejące zapalenie jelita. Moja Mama ma aktualnie nawrót choroby, i muszę jakoś ja zmobilizować do zdrowego jedzenia. Może ktoś poleci książkę lub blog?

    OdpowiedzUsuń
  32. a'propo samotności w chorowaniu tak chciałam napisać. Moja Ukochana Babunia ma Alheimera (chyba dobrze napisałam...) Przez ostatnie 2 lata mój biedny i równie Kochany Dziadziuś sam musiał sobie radzić z: pytaniami powtarzanymi dosłownie 40 razy na godzinę, praktycznie codziennie tym samym posiłkiem (jedyne, co Babcia zapamiętała z kulinariów to zupa mleczna), całkowitym brakiem sensownego myślenia. A dlaczego sam sobie z tym radził? Bo nikt z nas nie miał świadomości co tam się dzieje. Dziadek nigdy się nie skarżył. Sam świadomie zdecydował się na samotność. Choć ja to raczej odnajduje jako odwagę, którą podziwiam W listopadzie zeszłego roku wykryli u Niego raka płuc z zaawansowanymi przerzutami do kręgosłupa. Babunia totalnie nie pojmowała, że Dziadziuś jest chory. Przez 3 miesiące walczył z bólem, jakiego nie jestem w stanie pojąć oraz z agresją, jaka się w Babci zrodziła z powodu ciągłej obecność kogoś w Ich domu (niestety mogliśmy się Nim opiekować tylko w weekendy, w tygodniu mieli 24h opieki). Ale wie Pani co mnie najbardziej przeraża? To, że takich ludzi jak moi Dziadkowie jest na pewno więcej. I nie jestem sobie w stanie wyobrazić, jak radzą sobie sami - bo przecież nie każdy może sobie pozwolić na opiekę. I znowu nie wiem po co to piszę... Pani blog jakoś tak sam inspiruje do jakichś dziwnych wynurzeń i zwierzeń. Przepraszam, jeśli się narzucam...

    pozdrawiam serdecznie i przesyłam duużo słońca znad morza :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  34. Chusteczko,
    nie udało mi się wysłac wiadomości, adres nie działa. Napisz do mnie, proszę

    jolcik88@yahoo.com

    bo mam cos do przesłania. Jola

    OdpowiedzUsuń
  35. trzeba niesamowitej siły, żeby radzić sobie z codziennością , będąc tak naprawdę samotnym w związku - to jest przykre dopiero

    OdpowiedzUsuń

 
©KAERU 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone Sałyga