poniedziałek, 4 czerwca 2012

[777].

ładny dziś mamy numerek wpisu, prawda?
siódemka ma rozległą symbolikę.
w Wiki czytamy: W wielu mitologiach i religiach świata jest symbolem całości, dopełnienia, symbolizuje związek czasu i przestrzeni.

nie ma jednak dopełnienia bez spełnienia.
spełnienie wiążę przede wszystkim z harmonią wewnętrzną, poukładaniem; poukładanie - z zadowoleniem; zadowolenie - ze szczęściem.
trudno zaś być szczęśliwym będąc malkontentem, nieprawdaż?

Odrobina optymizmu. Cieszmy się częściej!

    Izabela Wierzbicka 04.06.2012 , aktualizacja: 31.05.2012 12:31
Bardzo rzadko mówimy, że jest nam dobrze. A jak ktoś się już wychyli, to tak jakby się chwalił czy coś równie niestosownego
(...) należę do tych, którzy generalnie nie cieszą się często, ciągle zamartwiam się drobiazgami i zamęczam bliskich uwagami.

(...) nie będzie marudzenia o drobiazgi i powtarzania rzeczy oczywistych. Odpuściłam więc: kocią kuwetę, nierozwieszone pranie, odwołane spotkanie, nie pytałam syna o jego magisterkę, a córki o doktorat, nie powiedziałam, żeby uważała, jadąc samochodem, nie trułam, że trzeba przestawić rower, bo trudno otworzyć drzwi. I na koniec najtrudniejsze - postanowiłam mówić też o tym, co miłe. Że fajnie, że syn spędził z nami niedzielę (bo przecież nie musiał), że miły był gromadny spacer z psami, że dostałam książkę, którą chciałam sobie kupić. Poczułam, ze skutkiem natychmiastowym, jakbym wyłączyła jakiś program, który mnie pożerał. Bo prawda jest taka, że oni już dawno się na te moje uwagi uodpornili, a ja ciągle byłam wkurzona. Jednak najbardziej zdziwiło mnie to, że ten eksperyment poszedł mi łatwo.

Nie powinnam uogólniać, ale stało się z nami coś takiego, że głównie narzekamy, bardzo rzadko mówimy, że jest nam dobrze, że coś się udało, że w pracy super, a dzieciaki świetnie. A jak ktoś się już wychyli, to tak jakby się chwalił czy coś równie niestosownego. Motywujemy siebie i innych głównie przez krytykę, jakbyśmy zapomnieli, że to bardziej zniechęca, niż zachęca do robienia czegokolwiek. Wszystko to sama też robię, zwłaszcza wobec bliskich. I naprawdę pierwszy raz od niepamiętnych czasów postanowiłam odpuścić. Rewolucji w naszej rodzinie pewnie przez to nie będzie, ale ja poczułam ulgę i mam zamiar w tym wytrwać.

***

tak wyglądało dwa dni temu niebo za oknem mojej sypialni.




co chwila padał deszcz i co chwila powstawała tęcza!

***

jestem szczęśliwa.
a Wy?

266 komentarzy:

  1. owszem.tak.ogromnie.
    :)))
    a.rok

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem szczęśliwa.
    Bo - często cieszę się chwilą.
    Choć - wpadam w otchłań rozpaczy, ale jakże pięknie tam się leci. I ten wiatr we włosach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania M.> taaaak!!!
      rozpacz też uwielbiam, właśnie za ten wiatr we włosach! :D

      Usuń
  3. tak, jestem, choćby dlatego, że powietrze pachnie dziś deszczem, głowa boli ciut mniej a na chodniku wokół domu jest wysyp ślimaków

    OdpowiedzUsuń
  4. piekne zdjęcia, w Olsztynie nie było takich tęczy. Jestem szczęsliwa bo odebrałam dziś wyniki i sa ok. Jestem 2 mies po chemii a wyniki z morfologii prawie książkowe, jeszcze tylko muszę zbadać zołądek ale jak to zrobic zeby nie wkładac tej wielkiej rury he....

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziś jestem, pewnie po przejażdżce z dziećmi rowerem.
    Tak mi jakoś nie ciężko.
    Mimo jutrzejszej ciężkiej rzeczywistości.
    Ciesze się dziś, tym co jest teraz.
    Tęcza piękna.

    OdpowiedzUsuń
  6. kwestie szczescia juz dzis przedyskutowalysmy :) rany mam dwie siodemki w dacie urodzenia. chyba mi sie czasoprzestrzen zawiazala na supelek, tak im ze soba dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam dwie siódemki
      24.07.1967
      I jestem bardzo szczęśliwa :)
      Buziaki Ptysiek

      Usuń
    2. Moja siostra to podobno szczęściara. Jeszcze o tym nie wie, nie czuje tego. Ale kiedyś się przekona. Urodzona 07.07.1977

      Usuń
    3. a ja się urodziłam 17 dnia, w roku '76.

      Usuń
    4. 2 siódemki, jest git. Ja mam tylko jedną - '75 i już jest całkiem nieźle ;).

      Usuń
    5. Ja też mam tylko jedną '75:) ale to coś daje:)

      Usuń
    6. to idąc tym tropem,mam dwie:) -77

      Usuń
  7. bywam.
    za to - nieskończenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zorko jak zawsze szalejesz z opisami :) szczęściara

      Usuń
    2. Elw, mam takie przeczucie, że każdy z nas bywa.
      Y. mi z ust wyjęła odpowiedź.

      Usuń
  8. jestem :) często łapię się na uśmiechu do swoich myśli. Jestem szczęśliwa jak zobaczę na trawniku ładnego ptaszora, który nie wiem jak się zwie. Jestem szczęśliwa jak patrzę na płynącą rzekę. Jak na spacerze z psem mocniej zawieje wiatr i czuję go na twarzy...wiatr, nie psa :D Ale jak czuję jej futerko to też jestem szczęśliwa. Dobrze mi się żyje w tu i teraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nessa> bo szczęście właśnie to takie kropeczki w życiu, takie tu i takie teraz.

      Usuń
  9. dziś siedziałam sobie na ławce w galerii handlowej, jadłam sushi (dołączyłam ostatnio do grona sushimaniaków), popijałam pysznym sokiem i gapiłam się przed siebie. Towarzyszył mi szum wody w fontannie i gwar głosów przechodzących ludzi a w głowie śpiewała mi Ane Brun.

    I był to jeden z najszczęsliwszych momentów mojego życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanna> uwielbiam wyłapywać takie chwile :)

      Usuń
  10. Jestem szczęśliwa ot tak, bo chyba mam taki program w sobie. Cieszę się drobnymi i wielkimi sprawami. Tylko teraz mi smutno w tym moim szczęściu. Moj mąż ma program nieszczęścia w sobie. I bardzo stara się wszystkich nas unieszczęśliwić na swój wzór. Brzmi banalnie - ale to jedna z najwspanialszych rzeczy mieć przy sobie drugą osobę, rozumieć ją i być rozumianym, dawać i odbierać od niej szczęście. Tej głębi wspólnoty można Ci Chustko zazdrościć. Pozdrawiam, czytam, kibicuję. Alicja

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak tylko przeczytałam 777 wpis, to od razu zrobiłam sie szczęśliwa. Cieszę się, że masz sie lepiej. Anonimowy z Olsztyna, prosze o kontakt
    jolcik88@yahoo.com
    Jola

    OdpowiedzUsuń
  12. Czekałam na 777 :)
    I tak się zastanawiałam, co znajdzie się w tym właśnie wpisie. A tu - proszę - o spełnieniu czyli szczęściu. Jak pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  13. i ja nieskromnie podniosę dłoń TAK JESTEM SZCZĘŚLIWA ....czekam na rachunek od życia za to moje szczęście, bo nic za darmo nie ma. Tymczasem radujmy się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też JESTEM. Odkąd pamiętam, to w głebi, w środku jestem szczęśliwa, pomimo różnych burz czy smutków na powierzchni.
      I kiedyś, dawno temu, też tak myślałam - że to nie może wiecznie trwać, że kiedyś się skończy, że za to zapłacę, blablabla.
      Mijały lata i... nadal jestem szczęśliwa.
      Już wyrosłam z myślenia, że chwilowo.
      Od jakiegos czasu jestem przekonana, że po prostu JESTEM SZCZĘŚCIARĄ i tyle. Aż tyle. I odkąd tak myślę i w to wierzę, to jakby jeszcze lepiej mi się wszystko w życiu układa ;)
      Marta Szu

      Usuń
    2. Marta> myślę, że tak właśnie jest - gdy myślisz, że jesteś szczęśliwa, szczęście samo jakoś do nas lgnie :) :)

      Usuń
    3. Ja się pocieszam, że źle u mnie już było, teraz może być tylko dobrze. Chłonę każdą chwilkę szczęścia, nawet tą najmniejszą.

      Usuń
    4. salma> przez kontrast ostrzej się widzi.

      Usuń
    5. Wiem, teraz to wiem. Dlatego tak cenię te chwile. I już się nie spieszę. Celebruję je.

      Usuń
  14. nie jestem
    wpakowałam się w niezłe bagno
    nie jestem sobą
    nie podoba mi się kim się stałam

    czasami łapię krótkie chwile szczęścia, ale zasadniczy kierunek jest podły i coraz bardziej mnie znosi
    jakoś nie potrafię odnaleźć w sobie siły, by to przerwać, a im dłużej to trwa tym gorzej :(

    pamiętam jeszcze stan szczęścia - mnóstwo miłości, zgoda na siebie, widzące oczy

    marnuję życie i myślę, że Ktoś mnie z tego surowo rozliczy...

    a tęcza, soczysta zieleń, dobry wiersz, uśmiech mojego dziecka są przedsmakiem przestrzeni do której zamykam sobie drzwi wewnętrznie karlejąc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy z 21:43> takie karlenie jest oznaką instynktu samozachowawczego!

      właź z bagna, ale już!

      Usuń
    2. jakbym o sobie czytała ;-(

      Usuń
    3. przychodzi mi dziwnym trafem jedno na myśl... tak wpływa na człowieka praca w korpo

      (chociaż mam świadomość, że inne aspekty życia również mogą takowe zmiany poczynić - mimo wszystko korpo w tym aspekcie góruje)
      kj

      Usuń
    4. Ja niestety też :-((
      Ania B.

      Usuń
    5. i ja ;[

      SM

      Usuń
    6. wyłazić z korporacji!
      uwolnić się!

      Usuń
    7. Dlatego tu jestem niezmiennie i codziennie. Staram się uczyć podejścia do życia od samej "Miszczyni".
      Podziwiam, szanuję i próbuję coś zmienić. Jestem dla siebie wyjątkowo oporną materią...

      Usuń
    8. Ja też byłam w bagnie. Miałam wrażenie, że staczam się po równi pochyłej. Rozwiodłam się, poznałam miłego pana (właściwie, to kolejność była odwrotna, ale nie bądźmy drobiazgowi) i jestem szczęśliwa. Mam Trzech cudnych facetów w domu, których kocham nad życie.
      P.S. Nie pracuję w korpo ;)

      Usuń
    9. tego życzę mojej przyjaciółce. dokładnie.

      Pozdrawiam.

      Usuń
  15. ale zdajesz sobie z tego sprawe. to jest poczatek do zmiany. pomysl sobie, ze masa ludzi sie oklamuje do konca.

    mozesz zmienic rzeczy malymi krokami, skoro stac Cie na sile, aby przyznac sama przed soba, ze jest zle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MR> właśnie, właśnie, niech to kura jajem trzaśnie! :>
      znasz moje myśli!
      :)

      Usuń
  16. ps. to bylo do anonimu z 21.43

    OdpowiedzUsuń
  17. chciałoby się być bardziej.
    dla mnie nigdy to nie był stan permanentny, raczej momenty, takie iluminacje "o jaaa...ale jest pięknie...", powodowane chwilami, nałożeniem się takich chwil. Katalizatorem mogła wtedy być nawet tęcza.

    Faktycznie, "u nas" nie wypada się obnosić z byciem szczęśliwym. I tak lubimy się nabijać z amerykańskich uśmiechów i niezmiennych, entuzjastycznych "I am fine, great", na pytanie "How are you?". A może oni rzeczywiście czują się "fajn" i "grejt"? Zazdrość...?

    OdpowiedzUsuń
  18. Chustko, ja też dziś nie jestem szczęśliwa...bywa jednak że jestem, jednak nie dziś...zmartwienia dopadły i jak tu się wtedy uśmiechać eh eh postaram się jednak być, bo chcę

    Uściski-Marzena

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem, zwłaszcza rankiem, gdy prawy boczek ogrzewa mi mąż, lewy syn, z wierzchu otula mnie córka, koty zaś grzeją stopy :). Jestem bardzo szczęśliwa gdy całą czwórką siedzimy na jakiejś górskiej polanie, w ciszy, mała zmęczona leży na moich kolanach, małżon podpiera swoimi plecami moje plecy,a młody siedzi trochę wyżej (bo on zawsze musi być wyżej ;)). Kocham te chwile z nimi. Bez nich życie nie miałoby kolorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz raczej nie mówię o tym głośno, kiedyś zdarzało się. Ludzie reagowali wówczas agresją, nabijali się, byli złośliwi. Już nie opowiadam o swoim szczęściu.

      Usuń
    2. no i potwierdza się moja teoria z komentarza do poprzedniego posta. :/

      Usuń
    3. Igy> to nie teoria. to praktyka :]

      Usuń
    4. Igy> na szczęście są w niej luki.

      Usuń
    5. owszem. To była ocena generalizująca, nas ludzi, ogół. Ale, na szczęście, jak w gramatyce naszego ukochanego języka ojczystego, są czarodziejskie wyjątki od reguły. W ludzkości ich całkiem sporo. Na szczęście :)

      Usuń
  20. Jestem i będę przy Twoim 1777 wpisie na tym blogu. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Widownia się powiększyła, znowu jesteś na głównej gazety, z boczku ;).

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam męża z którym zaczynam się znowu dogadywać, córkę, która mówi "kocham cię mamusiu", kota mruczącego przy głowie i psa grzejącego nogi. Czego chcieć więcej, nareszcie zaczęłam to doceniać, szkoda życia na nieustanne marudzenie :-)
    pozdrawiam
    merigoold

    OdpowiedzUsuń
  23. Ty to Chustko normalnie...nie dalej jak wpis temu przytakujesz komus, ze ludzie to k...y i generalnie lepiej z daleka, w domku, teraz z tym szczesciem i spelnieniem, harmonia, poukladaniem :-) No dobrze, dobrze, szkoda tylko, ze tak wymijajaco odpowiedzialas mi na zadane pytanie, znowu Wikipedia. Ale pal to szesc. A jaka ceferka powstaje po zsumowaniu wszystkich cyfr dnia, miesiaca, roku Twoich narodzin?
    Tez siedem?

    Chustko, ja Cie podczytuje powiedzmy z czystej ciekawosci, kibicuje za szcesliwy final, natomiast szczesliwie sie sklada, ze sile i energie do zycia czerpie nie z Twojego bloga. I tak sie zastanawiam, co by bylo, gdyby jedynym zrodlem wiedzy o tym jak zyc byly blogaski ;-))

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakby co, to mnie przytaknęła ;)

      Usuń
    2. Anonimowy z 22:37> a czym będzie dla Ciebie ten szczęśliwy finał w moim wykonaniu, a w Twoim mniemaniu, jak sądzisz? :>

      Usuń
    3. ale też nie bardzo rozumiem Twój tok myślenia. Co ma wspólnego wczorajszy post z dzisiejszym?

      Usuń
    4. Bo Chustka zmienna jak chorągiewka na wietrze.
      Raz ludzie to k-wy a raz cacy.Zalezy ile kto kasy sypnie.Rozumowanie proste jak równanie cepa.

      Usuń
    5. Anonimowy z godziny 22:37 podczytuje Chustkę z CZYSTEJ CIEKAWOŚCI, czyli tak sobie siedzi za swoim komputerkiem i zastanawia się: kiedy nastąpi SZCZĘŚLIWY FINAŁ.

      Żena.

      Usuń
    6. OOOooo, Maggie wróciła posmrodzić?

      Usuń
    7. Anonimowy z 22:45 - no widzisz, nie obraź się, ale pewne braki bądź też z deka zawężony horyzont powoduje, że interpretujesz pewne rzeczy w sposób prosty, jak konstrukcja cepa.

      Usuń
    8. proszę mnię objaśnić, co to jest równanie cepa!

      czy cep równa do cepów?
      czy capy równają do równi?
      a może równo capi?

      Usuń
    9. optuję za opcją z capieniem ;P

      Usuń
    10. Capienie. Jak mawiała moja babcia "zesraj się, a nie daj się". Już dawno się posrało, ale mendzi dalej :/.

      Usuń
    11. kocham Cię salma za przypomnienie ożywczego "zesraj się a nie daj się"

      ;D

      Usuń
    12. z tego co się w cepach orientuję to jedna część cepa ni równa się drugiej a wsio ino rzemykiem
      z capami za to żaden smród się nie równa

      Usuń
    13. Poszukaj sobie w wikipedii mądralo..

      Usuń
    14. No tak Anonimie z 22:37, było tu dla Ciebie zbyt sielankowo, więc przyczłapałeś przypomnieć, że ludzie to k...y. No, udało się... Szczęśliwy?

      Usuń
    15. służę ci pomocą
      http://www.naukowy.pl/encyklopedia/Cep_%28narz%C4%99dzie%29#
      cepie

      Usuń
    16. Anonimowy z 23:03 -> no też radzę, byle poczytać z - uwaga literuję - z r o z u m i e n i e m.

      Dobrej nocy!

      Usuń
    17. anonimku z 22;45, Ty wstawiaj spacje po znakach interpunkcyjnych. Może wypowiedzi staną się się bardziej czytelne i przejrzyste bo narazie to ja ich nie rozumiem

      Usuń
    18. wróbel, Ty chyba matematykę i mechanikę na polibudzie możesz wykładać i co najważniejsze, Twój wykład jest dla mnie jasny !
      ;P

      Usuń
    19. no jak kiedyś do miasta pojechałam to tak na chwilę na uniwerek wpadłam, prawie jak kwaśniewski, ino krócej i tam był taki zajmujący przedmiot kultura materialna. ot przedmioty jak przedmioty, ale ile zastosowań ;) i tak wypłynęłam na suchy bezmiar oceanu pod fromma się podszywając ;)

      Usuń
    20. ale psze pani wróbel - jest niepełny licencjat, licencjat zapłacony, niepełny mgr, prawiepełny mgr (jeden egzam ino się ostał....) czy jak?

      nadmienię, że JA posiadam licencjat zapłacony z psychologii drobiu. Też wpadłam na chwilę. na kurzą fermę.

      Usuń
    21. pobiję każdy z powyższych tytułów, niepełny indeks, zwymiotowałam na poprawce więc się spakowałam i wyjechałam do uniwersytetu co nie jest uniwersytetem. mina sądu któremu objaśniałam moje wykształcenie-bezcenna :)

      Usuń
    22. Kurza twarz, wykształciuchy....

      Usuń
    23. wymiot zalicza się do prawieniepełny mgr, czyli niemal mgr.


      sędzina nie ogarniała, bo sama po obróbce skrawaniem (niepełnym) ;D

      Dobrej nocki!

      Usuń
    24. wróbel, nie pobijesz!
      w Łodzi na jednej z uczelni jaśnie oświecony wykładowca ma wizytówkę i zamiast mgr ma przed imieniem i nazwiskiem " mag " taki wykształciuch z niego!!!:)
      Jak to kiedyś jeden ze studentów zobaczył, to do Pana "maga" przylgnęła ksywka " Hogwart" lub "Magik"

      Usuń
  24. te animator społeczno-kulturalny ;)
    jestem, choć dziś wbrew sercu powiedziałam Miłemu by przenocował tam gdzie jest i nie jeździł samochodem po nocy, bo lubię go całego a nie wstrząśniętego i wymieszanego z japońską snow white lodówką.
    jestem jeszcze z tego powodu
    jestem i z tego
    z tego jestem to już całkiem bardzo
    i jeszcze z kilku drobniejszych
    a jak se wyobrażam twój uśmiech to już w ogóle :)

    OdpowiedzUsuń
  25. A ja dzisaj jestem szczęślwa. Właśnie skończyłam 55 lat i rano idąc do pracy czułam się tak sobie z tym jubileuszem a po południu mój brat bliźniak przysłał mi smsa:"Czy to twoje 5 i moje 5 urodziny ? Hura jesteśmy młodzi !!!!" i tego będę się trzymać nie bacząc na nadciśnienie, reumatyzm i inne duperszmity ! życie to nie próba generalna-drugiego ne będze!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrowienia i serdeczne życzenia! :)

      Usuń
    2. Najserdeczniejsze życzenia :). I moc uścisków :).

      Usuń
    3. Anonimowa z 22:45> cały blog śpiewa STOOO LAAAT :)

      przesyłam moc życzeń, dla Pani i dla Pani Brata! :)

      Usuń
    4. No to do stówki Ci jeszcze całkiem sporo zostało. Zresztą nie ważne ile, ważne jakich. Życzę Ci szczęśliwych latek. :*

      Usuń
    5. Oby Wam się !!!!!
      Ania B.

      Usuń
    6. Masz Super Brata:)
      Życzę Tobie 10 i bratu 10 i młodości w wieku 110 lat!
      :)

      Usuń
    7. 'Życie to nie próba generalna, drugiego nie będzie' - !!!
      Sto lat
      mar

      Usuń
    8. Zdrówko dla Pani i Brata! Zielonym:)

      Usuń
    9. Wzruszyłam się. I podejściem, i bratem. :*

      Usuń
  26. Pan Wieloraki dawno nic nie nagral ...:(

    Ubran jak nie bylo tak ni ma...:(

    smutek i nostalgia normalnie...:(

    no i jak tu cieszyc i byc optymista ?

    Chustko, a co do ludzi, wyobraz sobie ze coraz wiecej osob uprawia sport, biega, rusza sie, w zeszlym tygodniu bylam nad Wisla, przy Stadionie super plaza, prom na druga strone rzeki, lezaki, woda mineralna, wiaterek, w oddali Starowka, i super trasa wzdluz Wisly zwana przez biegaczy trasa Canaletta, cale miasto widac, potem hop na most Swietokrzyski z gory Warszawa i Wisla, slonce, na Kepie Potockej bieg sztafetowy na dystansie maratonskim, i wszedzie tlumy, kolorowo, gwarnie, pieknie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy z 22:50> cudne to!
      ja uwielbiam podglądać rodziny z dziećmi, roześmiane psy, zdyszane rowery i rolki, migdalących się do siebie studenciaków :) :) :)
      życie aż kipi, cudne to.

      Usuń
  27. Jak mogę nie być szczęśliwa? Ty jesteś, chustko, a to tak dobrze czytać, poza tym mimo wielu wielu problemów - jakie ja mam prawo się użalać? Dzieci mam zdrowe, rodzinę w komplecie, to gdzie mi się doszukiwac powodów do nieszczęścia? Życie jest cudowne, cudowne, tak bym chciała żeby każdy człowiek tak je odczuwał.

    OdpowiedzUsuń
  28. A ja spróbuję wypróbować w praktyce ten sposób na życie opisany w tym artykule. Nie będę się złościł na drobiazgi, będę starał się ignorować to co złe, co się nie udało, a nad wyraz będę się cieszył każdym, nawet najmniejszym sukcesem, czymś pozytywnym! Mam dość problemów z choróbskami, aby jeszcze zatruwać sobie i innym życie! Nie chcę zgorzknieć przez choróbsko i złe emocje. Bo tak gdzieś od roku czuję, że ten dół zaczyna mnie bardziej dobijać, niż sama niepełnosprawność i choroby... Rozpoczynam od jutra. Relacja zdana będzie na pewno! Pozdrawiam! Michał. P.S. Zdjęcia śliczne, jak zwykle zresztą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Michał> pamiętaj, że na przewlekłą chorobę, gdy już za dużo ciężaru, można wziąć antydepresant.
      nigdy nie brałam, więc nie wiem, czy po nim byłoby fajniej, ale skoro je wynaleziono, może warto skorzystać.

      Usuń
    2. Michał czymam kciuki:)

      Usuń
  29. Widok z okna masz przeszczęśliwy: w bańki mydlane, bąbki, cekiny, brokat, piegi pana Kleksa - cudowny! I tak na trzeźwo!? :-D

    OdpowiedzUsuń
  30. szczęście się mnoży,jeśli się je dzieli...myślę Joasiu,że wielu osobom pomogłaś zrozumieć definicję szczęścia...

    (równanie cepa mnie powaliło:)))

    OdpowiedzUsuń
  31. Karuzeeelaaa, karuzeeelaaa, na Bielanaaach co Niedzielaaa...:-)

    No wlasnie i wcale sie nawet gadac wtedy nie chce tylko mozna sie tak walesac i gapic i gapic i mysle ze wszyscy tak maja, Wisla odmlodniala moze to przed Euro, Stadion robi wrazenie, ktos przechodzil i mowi: ale piekny teraz ten bazar ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękny dzień a komentarz przechodzącego jak wisienka na torcie, uśmiałam się :)

      Usuń
  32. Jestem dziś bardzo szczęśliwa, od godziny. Synek w kąpieli po raz pierwszy umył mi ramiona gąbką. Szorstką dorosłą gąbką, z troską godną nawetniepółtoraroczniaka :) Zabrzmi to niedorzecznie, ale poczułam się przy nim bardzo bezpiecznie.

    Szczęście to poniekąd dość ciężka praca. Bo nie jest łatwo ot tak przestać marudzić/krytykować/czarno widzieć. Zwłaszcza gdy się wyrastało w takich okolicznościach. Ale ta praca lekką się staje gdy nam szczęście wchodzi w krew.
    Niech nam wszystkim we krwi krąży.

    OdpowiedzUsuń
  33. kurde no dzisiaj nie, zdaję prawo jazdy i oglądam na jutjubie jak się skręca w lewo (ja nie będę)i jestem tępą odmianą, która tego jednego egzaminu w życiu nie może przepchnąć. Ale jak powiedział mi pan instruktor (na oko lat 25) pani Agnieszko, prosze się tak nie złoscic (kiedy składałam samokrytykę mówiąc do się 'kurwa, co za debil') w pewnym wieku to juz tak prosto nie przychodzi. Kursantka ma lat 35. Prawko juz nie dla mnie, lot w kosmos tez nie, na oddanie szpiku za późno, siekiera w czoło. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to Cię podbudował, nie ma co ;). Salma, lat 37 :D.

      Usuń
    2. co Ty gadasz moja funfela dokładnie w Twoim wieku zdała. Za 5 razem, ale jaka radocha! Powodzenia :)

      Usuń
    3. Czytaj Chustko, czytaj! A Ty chcesz, żebym JA uczyła się jeździć

      :D
      :D
      :D

      Usuń
    4. panistarsza, ależ w wieku 35 lat spokojnie można, no można :) I zapewniam, że radość większa.

      Usuń
    5. podstawowy błąd! nie skręcać w lewo ;) ja to się w prawo boję bo mi zawsze słupek od szyby ogranicza widoczność a jak jadę to wyglądam tak:
      http://streemo.pl/Image/704288.jpg

      Usuń
    6. wróbel, pies jeszcze żyje 8-) ???

      Usuń
    7. tak, ale mu na wszelki wypadek na obroży dane wypisałam w razie WU 8-) muszę zrobić zdjęcie mojego samochodu :) cały czas jeżdżę zdemontowanym w połowie wzbudzając powszechny zachwyt ;)

      Usuń
    8. nie ma takiego słupka, którego nie dałoby się ominąć dziewczęta. :)

      Usuń
    9. niby tak, a wiesz jak ciężko nie trafić w oborę sąsiadów. ja wiem, mój Miły też choć jemu się nie udało tak jak mi ;)

      Usuń
    10. znaczy się, obora źle stoi. no innego wytłumaczenia ni ma, pani.

      Usuń
    11. to za powiedzonko "narobić obory" odpowiada wróbel !!
      ;P

      Usuń
  34. A mi kobea pnaca pieknie wschodzi jestem dumna i blada, pergole 190 cm wys. zakupilam za 19,99 jedynie, a na Okeciu w ogrodniczym duzo mniejsza za ponad 80 zl. kobea wychodowana z nasion na parapecie i rosnie skubana jak szalona tfu, tfu, juz ma okolo 80 cm. W lipcu moze zakwitnie ale bedzie uciecha :-)
    Moje nowe odkrycie to kufea, chyba tak sie nazywa, maly krzewik chyba z Meksyku, masa drobnych kwiateczkow, ja mam rozowe ciemne sa tez biale. Roslina wieloletnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to znasz http://www.projektoskop.pl/a-856-akebia-pieciolistkowa.html ? :)

      Usuń
    2. Przepiekna roslina, 8-10 m. wysokosci? Fju, fju...

      Usuń
    3. noooo! mnie skusił opis zapachu kwiatów, że niby cynamonem i ..ehm ehm... winem ;)) :D

      Ma niezły przyrost, jeśli masz miejsce na wolnym murze - polecam. ładne toto. :)

      Usuń
  35. o to ja jestem jednak szczesliwa, mam pelargonie na balkonie, kot jeszcze nie wyzarł ich w tym roku to się uciesze ze mam, w zeszłym nie zdążyłam

    OdpowiedzUsuń
  36. Dodam, ze pergola jest metalowa i fikusna i nie ma nic wspolnego z drewniana sztacheta z Castoramy. Jak tak pogrzebac po sklepach mozna cos wygrzebac, a poki co ide spac bo dzisiaj bieganko bylo :-)

    Tym oto sposobem, wyrobilam wpisy za wszystkie trolle ratujac tym samym tego bloga ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy z 23:25> dziękuję serdecznie, bo gdyby nie Ty, nikt by tu nic nie napisał ;)

      Usuń
    2. Bardzo mi milo, ja w tym sensie ze tez Anonim, dawno juz tyle nigdzie nie napisalam, slowo honoru ;-))

      zajrze jeszcze kiedys :-)

      dobranoc

      Usuń
    3. czyt, czytam, nie ogarniam
      kurcze, ja mam chyba schizę

      wróbel, nie wskoczyłaś, po drodze na uniwerek, na wydział psychiatrii ?
      ;)))

      Usuń
    4. Wróbel miszcz! potwierdzam.

      Usuń
    5. (choć nie znam, ale tak czuje)

      Usuń
    6. noooo zgadzam się Mar:)

      Usuń
  37. No hakerką to ja nie jestem !!! a to chyba z racji tych 55lat i nie umiem wstawić odpowiedzi więc piszę tu gdzie ....potrafię !!! Dziękuję z życzenia w swoim i bliźniaka imieniu!! i do agi m !!Nie wal tej siekiery w czoło !! jeszcze parę rzeczy z pewnością uda Ci się zrobić !! ...w pewnym wieku "idzie łatwiej "bo ma się w dupie opinie palantów !!!

    OdpowiedzUsuń
  38. dziękuję za wsparcie teraz ze mysle, że jakbym siekierę na egzamin wzięła/ a tak, se po prostu, nawet w etui czy czyms takim, niektórzy idą z maskotką lubteż krzyżykiem a ja z siekierą, może to by wzmogła skutkowność zdawania. A jakby egzaminator zapytał po co : a na szczęście:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak wygląda etuja na siekierkę ??? Plissss...
      Ania B

      Usuń
    2. No, taki talizman :D.

      Usuń
    3. Opatentuj ten pomysł z siekierką w etuji :-))
      Ania B.

      Usuń
    4. proponuję w kolorze różowym, co by z letka uśpić czujność egzaminatora

      Usuń
  39. Aga! Na wejściu masz zdane prawo jazdy na samochód,motor,wózek widłowy, hulajnogę i co tam jeszcze jeździ!!!

    OdpowiedzUsuń
  40. A na Mokotowie obłędnie pachną lipy :)
    Pomagałam dziś mężowi w firmie,
    Starszy za tydzień ma magisterkę,
    młodszy uczy się do sesji,
    obiadu nie ugotowałam-był tylko makaron z białym serem i kefirem.
    I działo się wiele innych drobnych spraw które są składową SZCZĘŚCIA.
    Myślę o Tobie codziennie:)

    OdpowiedzUsuń
  41. W SKM na telefonie włączyłam Chustkę - nr wpisu 777 i komentarzy było (pół godz temu) 77 - to się nazywa numerek:) szkoda, że nie zagrałam dzisiaj w t/lotka:)
    Asia, tęcze śliczne. O mnie gadają, że jestem wieczną optymistką i ciągle się cieszę i wynajduję dobre strony w każdej sytuacji. I, że podobno tylko guuuupki tak mają. Chcę być takim guuupkiem. Mierzyć się z tym co otacza i widzieć tęczę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  42. w temacie siekierki, hmm etui z rdzawymi zaciekami

    no własnie tak tez pomyslalam, to lepsze porady mojej kosmetyczki:

    1. dekolt (musiałby rękę do łokcia chyba wtyknąć żeby skorzystać to odpada raczej)
    2. mini
    3. mini i rozchylone kolana (si, si) ale ja mam dosyć pulchne jednakowoż to byłoby trudne
    4. erotyczny uścick kierownicy (no pani agnieszko sama wie pani jak co będę pani mówić) nie wiem ale głupio ze człowiek po 2 fakultetach i nie wie rzeczy oczywistych.
    siekierka jest najlepsza mysle, podziala na erotomona (jak mawia kosmetyczka), homo hetero a nawet na wersje z hemofilia jak podpowiada mąż (może na tę wersję szczególnie?)

    Pani kosmetyczka poradziła mi jeszcze jak zarobic na mężu, jesli chcecie się dorobic to podam przepis biznesowy na męza ::)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej powiedz, gdzie ta kosmetyczka :-))) ???
      Ania B.

      Usuń
    2. aga m, co tu mówić o egzaminie na prawo jazdy, jak my kobiety mamy problem z drzwiami :)
      zobaczcie to :)

      http://www.sadistic.pl/kobieta-kontra-drzwi-vt119840.htm

      Usuń
  43. Odpowiedzi
    1. otóż kosmetyczka jest pod blokiem kosmetyczkowni, paznokcie robi bosko w przyzwoitej cenie.
      nadmienie, że się jej boję i mąż mnie nią straszy.

      Podaję przepis:

      co następuje się wydarzyło dziś: robiłam paznokcie nie odpowiadając na retoryczne pytania cytuję 'co ten żel się tak chujowo rozlewa' kiedys cichutko mówiłam 'no nie wiem' ale pani iza przycięła mnie raz spode permanentnej brwi i zganiła, że 'ja nie pani pytam tylko do żelu mówię'. To już wiem. Otóż dziś siedzę grzecznie, wchodzi mąż wracający z pracy i podrzuca mi 50 zetów bo mi brakło gotówki. Wchodzi prosto ze spotkania z klientem w garniturze i odwalony a ja w podartcyh spodniach od dresu siedzę (bo pod blok zeszłam tylko). Pani kosmetyczka na jego widok promienieje (Twoje tęcza Joanno się chowa) i faluje. Mąż wychodzi a ona mówi

      No kurwa pani Agnieszko trzeba było powiedzieć, że paznokcie 3 stówy kosztują normalnie, dziś za dwie robię bo promocja i miałaby pani jeszcze 150 dla się , no!!! Bosz, niby to po studiach a cały czas człowiek te wykształcone uczyć musi!!!

      Usuń
    2. umarłam, umarłam:)))))
      taka kosmetyczka to istna kopalnia wiedzy :)

      Usuń
    3. :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

      Usuń
    4. Aj law Pani Kosmetyczka :-))) !!!!
      Ania B.

      Usuń
    5. Ileż lat ja ciemna byłam....

      Usuń
    6. dzisiaj miałam zły dzień, ale opowieść o kosmetyczce boska, smiałam się do łez, dziękuje, ania

      Usuń
    7. boski przepis

      Usuń
  44. noż kurwa, idźcie już spać!!!! Ludzie tu muszą do pracy wstać, a wyjść głupio!

    :DDDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Igy, zobacz te drzwi, bo nie wyjdziesz ;P

      Usuń
    2. ni ch... nie widzę.

      wyłażę przez okno, pa! :)

      Usuń
    3. Oj tam zaraz "noż kurwa"... bezrobocie ma też swoje dobre strony :-)))
      Dobrej nocki, Igy !!!
      Ania B.

      Usuń
    4. muszę przemyśleć tę opcję. I tak do 11.00 jestem niezdatna do twórczości.;)

      Dobrej nocki również.

      Usuń
    5. Igy, wysłałam link powyżej;P

      Usuń
    6. Igy... ja mówiłam o SOBIE nie o TOBIE... :-))
      Nie życzę nikomu, brrrr....
      ZDECYDOWANIE Dobrej nocki !!!!!

      Usuń
    7. Ania B - wiem wiem, ale hm...ma to pewnie i swoje dobre strony czasami.

      Usuń
    8. viki meine liebe, gdzie? nie widzę?

      Usuń
    9. pod pierwszymi radami kosmetyczki ale specjalnie dla Ciebie :)
      http://www.sadistic.pl/kobieta-kontra-drzwi-vt119840.htm

      Usuń
    10. ahahaha, piekne viki. Tak od rana :)

      Usuń
    11. Igy, ja się śmiałam, jak napisałaś, że "ich ni ch..a nie widzisz" hahahahah, teraz wiesz dlaczego ;P

      Usuń
  45. Nie jestem. Nie wiem nawet jak to jest bo nigdy nie byłam i pewnie nigdy nie będę.

    OdpowiedzUsuń
  46. A mnie jeż (Fryderyk) codziennie odwiedza:) Wyjada z miski kota. I kaczki ostatnio były ( choć się boję) i sarenki fasolkę obgryzają:) To też szczęście dnia codziennego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :):) przeczytałam, że jeż wyjada kota z miski:) O rany...żeby tak jeż kota...

      Usuń
    2. U mnie - jak jeż przyjedzie na podwórko - to go pies "na bacznośc" ustawia :-)))
      Nie ma szans wyjeśc kota z miski....
      Dobrej nocki, zdecydowanie.....
      Ania B.

      Usuń
    3. A mój powsinoga tylko na jeża reaguje - ale raczej sam ustawia się do pionu, bo nie wie, jak tego jeżyka dziabnąć (choć sam z siebie nie dziabie - jeż tylko w nim wzbudza takie łokrutne zachowania). Póki co - zwycięstwo dla jeża - zawsze umiał spierdolić zanim pies się połapał:)
      Zdecydowanie do-bra-noc.

      Usuń
  47. Wino, takie kobiety jak Wy i seks (mam w planach) - lubię takie wieczory :). Spokojnej nocy babeczki, baj, baj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wreszcie, chociaż przez chwilkę , tylko w miłym towarzystwie :)

      Usuń
  48. W. Szymborska "Niebo"


    Od tego trzeba było zacząć: niebo.
    Okno bez parapetu, bez futryn, bez szyb.
    Otwór i nic poza nim,
    ale otwarty szeroko.

    Nie muszę czekać na pogodną noc,
    ani zadzierać głowy,
    żeby przyjrzeć się niebu.
    Niebo mam za plecami, pod ręką i na powiekach.
    Niebo owija mnie szczelnie
    i unosi od spodu.

    Nawet najwyższe góry
    nie są bliżej nieba
    niż najgłębsze doliny.
    Na żadnym miejscu nie ma go więcej
    niż w innym.
    Obłok równie bezwzględnie
    przywalony jest niebem co grób.
    Kret równie wniebowzięty
    jak sowa chwiejąca skrzydłami....
    Rzecz, która spada w przepaść,
    spada z nieba w niebo.

    Sypkie, płynne, skaliste,
    rozpłomienione i lotne
    połacie nieba, okruszyny nieba,
    podmuchy nieba i sterty.
    Niebo jest wszechobecne
    nawet w ciemnościach po skórą.

    Zjadam niebo, wydalam niebo.
    Jestem pułapka w pułapce,
    obejmowanym objęciem,
    pytaniem w odpowiedzi na pytanie.

    Podział na ziemię i niebo
    to nie jest właściwy sposób
    myślenia o tej całości.
    Pozwala tylko przeżyć
    pod dokładniejszym adresem,
    szybszym do znalezienia,
    jeślibym była szukana.
    Moje znaki szczególne
    to zachwyt i rozpacz.

    OdpowiedzUsuń
  49. Dzięki za te tęcze, Joanno! Patrząc na dzisiejszy księżyc (ebsolutli hypnotajzing, widziałaś?), pomyślało mi się o Tobie. Serdeczne i ciepłe myśli płyną ku Tobie z małego miasteczka na Ka w pobliżu dużego miasta na Pe, od niedawna już zawsze ;-)

    la_chatte_noire

    PS. Bywam... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. La chatte noire.... Oglądałaś HALO HANS ????

      Usuń
    2. Ania B. > Nie :-) A czemuż? Bo "ebsolutli hypnotajzing"? Toż niejaka Dżołana Ka w TapMadl tak mówiła!

      Dobrej Księżycowej Nocy

      la_chatte_noire

      Usuń
    3. Nie , dlatego że w każdym odcinku pojawiała się DAMA pachnąca perfumami - i tu zmieniała się wersja :la chatte noir, cziornaja koszka, czarny kot, der schwarze katze itd. itp.
      :-)))

      Usuń
    4. Aha :-))) No, to chyba muszę obejrzeć. Mam dwie takie pięknoty charakterne w domu, to i na mnie conieco przechodzi ;-)

      Black_She_Cat ;-)

      Usuń
  50. Nie, nie jestem szczęśliwa.
    Od kilku miesięcy mam fale problemów... właściwie potok problemów.
    Bezskutecznie szukam pracy. Nie, nie siedzę z założonymi rękami, robię cokolwiek wpadnie mi w ręce by mieć na rachunki i chleb.
    Niestety, ciągle jestem pod kreską i jedyne światło w tunelu to pędzący pociąg.
    Chory ojciec jeszcze bardziej podupadł na zdrowiu.
    Na dodatek sypie mi się małżeństwo i chyba nie ma już czego ratować....

    Asiu cieszę się twoim szczęściem.
    Wogóle to "kibicuję" ci od dawna i żałuję że nie mam blisko kogoś takiego jak ty.
    pozdrawiam,
    Mariolka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mariola nie martw się i Tobie zaświeci słońce, podobno ten z góry daje tyle trosk ile jesteśmy w stanie wytrzymać.pozdrawiam z całego serca

      Usuń
    2. Mariola, trzymaj się jakoś.
      Przytulam.

      Usuń
  51. No to witaj w "Klubie bezrobotnych" ....
    To nie ironia.
    Pozdrawiam i spokojnej nocy życzę _ Ania B.

    OdpowiedzUsuń
  52. Ja jestem 7 z daty urodzenia, szczęściem w nieszczęściu.

    Piękna tęcza, pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  53. Odpowiedź na pytanie z posta.
    Jestem.

    OdpowiedzUsuń
  54. Ja nie tyle jestem szczesliwa co bywam. I bardzo sie z tego ciesze ze nie jestem szczesliwa 24/7 bo dzieki temu te chwile kiedy jestem tak na prawde do "trzonu" szczesliwa bardzo sobie cenie :) Dzisiaj na przyklad bylam absolutnie szczesliwa przez chwilke gdy obserwowalam wiewiorke ktora znalazla dosc pokazny kawalek muffina :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Piekna tęcza, znak Przymierza..Fotografie mistrzowskie:-)) Cudownie jest umieć odczuwać szczeście i je zauważać..wbrew pozorom to trudna sztuka.Pozdrawiam Chusteczko i cieszę się, ze jesteś szczęśliwa:-)Ja tez:-)

    OdpowiedzUsuń
  56. a mi nie udało się sfotografować tej tęczy, była przepiękna,
    twoje zdjęcia są zachwycające

    OdpowiedzUsuń
  57. Chustuś to cudowne móc rano obudzić się i przeczytać że jesteś szczęśliwa...odrazu lepiej zaczyna mi się dzień !!!

    OdpowiedzUsuń

 
©KAERU 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone Sałyga