***
ciurli - ciurli, pam - pa - ram - pam.
wchodzimy w interakcję.
blogerka chustka - czytelnicy, czytelnicy - blogerka chustka.
pan z emogrzywką nienawidzi (pani blog jest plugawy!).
rozhisteryzowane panie drukują chustkę po nocach (mamy, mamy dowody! pokażemy w prokuraturze! - urze... urze... - odpowiada im beznamiętne echo).
Kolejna, w trosce o Voldemorta, radzi mu nie czytać tego bloga.
mecenas mówi zatrwożona: byłam u pani na blogu, sama siebie teraz się boję.
ple, ple, ple.
bla. bla.
ale!
na podstawie komentarzy i maili tuszę, iż nurtuje Was, ile jest prawdy w blogasiu.
otóż.
tu jest święta prawda, tyż prawda i gówno prawda.
wszystko razem.
ale!
wbrew pozorom (i zarzutom) nie piorę tu brudów rodzinnych czy towarzyskich.
nie piszę o bieżących problemach Syna, Niemęża, moich.
nie dowiecie się z bloga z kim i nad czym pracuję.
mimo tego, jednak, blog JEST o mnie.
jest dziennikiem. jest literaturą. jest fikcją. jest prawdą.
hm...
nie jestem pewna, czy my się rozumiemy.
i dwa zdanka do tych, którzy martwią się o poziom wypowiedzi internautów w komenciach.
albowiemzaprawdęwszelakobynajmniej wali mnie większość komentarzy.
prym tu wiodą komentarze anonimowe, wiszące mi dorodnym kalafiorem.
13 lat temu
Nareszcie!
OdpowiedzUsuńChustko najmilejsza!
Na plaster Ci już ten blogaś!
Ani tu znajomości prawdziwych ani przyjaźni a i ze zrozumieniem różnie:)
szkoda czasu!
Masz wenę - napisz książkę!
Będziesz już zdrowa zdrowa zdrowa zdrowa zdrowa zdrowa zdrowa zdrowa zdrowa zdrowa zdrowa
Żyj!
i daj żyć innym:)
niestety Ja anonimowo:)
Skoro komentarze są moderowane , to chyba nie do końca Panią walą i wiszą kalafiorem . Gdyby wisiały , pojawiałyby się wszystkie jak leci.
OdpowiedzUsuńi bardzo dobrze!
OdpowiedzUsuńTego się nie zrozumie dopoki samemu się nie zacznie pisać bloga.
OdpowiedzUsuńAlbowiemzaprawdęwszelakobynajmniej
OdpowiedzUsuńtudzież
ja jestem za :)
i ja rozumiem
Gorzej z anonimowymi , co też oni mają za zagwozdki-czy to prawda czy fikcja?
To kurwa dziennik harego potera.
Po co cytocie,skoro nie kumacie?
:*
podniecona gawiedź
(podoba mi się ten nickuś) :D :D :*
...ja gawiedź...wiec nie kumam o co kaman...ale lubię Cię poczytac...choćby po to by pomyślec/przemyślec/wspomniec...
OdpowiedzUsuń:)
Klaudia
A mi się niezmiennie podoba:)jest inaczej, kontrowersyjnie i nienudno.Dużo zdrowia i weny twórczej. Pozdrawiam Graża
OdpowiedzUsuńJoanna, to mnie właśnie zastanawiało, ale zapomniało mi się postawić pytania. Nie pokusisz się o napisanie książki? Przyznaję, że blog (osobista opinia) traci, jeśli piszący połowę wyssie z inspirującego palca - z książką jest już inaczej. Kalafioremwiszą - trzeba mieć gdzieś jakieś konto (pisać bloga choćby, a swojego gmailowego podawać tu nie chcę), by się obrazkowo, imiennie, czytelnie podpisać. Pozdro w deszczowy sobotni poranek, piszę z miejsca oddalonego pewnie jakieś góra 2 km od Ciebie, puszczam oko. P.S. Chyba mieszkasz w tej "nowszej" dzielnicy miasta, gdybam. Ania
OdpowiedzUsuńAsiu, ja jestem z Tobą każdego dnia, sercem i myślami, każdy dzień zaczynam od czytania Twojej historii z nadzieją, że już zawsze zobaczę wpisy świadczące, że jesteś zdrowa.
OdpowiedzUsuńTylko moje serce drży, gdy przenosisz kolejne linki do samej góry.
Wcale nie muszę być anonimowa, mogę podać swoje dane, zresztą wiele osób je zna.
Z tymi, którzy mieszkają blisko Gdyni spotykam się.
Gdy mogę pomóc, robię to bez żadnych wątpliwości.
Podziwiam Cię za to, jak wychowujesz Jasia, za wiele innych rzeczy.
Gdyby komentarze nie były moderowane potopilibyśmy się w szambie nienawiści, które nas otacza. Często zastanawiam się po jaką cholerę anonimy tu zaglądają? W necie jest przecież mnóstwo blogów łatwych i przyjemnych, które ich zadowolą.Zaglądają, bo czują potrzebę sączenia jadu. Czy oni nie zdają sobie sprawy, że to prywatny blog i tworząca go osoba może tu nawet kozły fikać?
OdpowiedzUsuńAsiu, cieszę się, że nie przejmujesz się większością komentarzy:)
A nie myślałaś o tym, żeby ich w ogóle nie zamieszczać, żeby nas nie denerwować ?:)))
Tak trzymać chustka. Kalafiorem Anonimów:)
OdpowiedzUsuńAnia Jurga z Kabat
Ależ oczywiście, że pierze Pani brudy.
OdpowiedzUsuńWalka z chorobą - to było coś wyjątkowego. Oczywiście, że to były też bardzo prywatne zapiski, ale - proszę nie zrozumieć mnie źle - miało to głębszy wymiar, pozwalało na chwilę refleksji, na zastanowienie się nad własnym życiem, dodawało otuchy innym chorym.
A teraz coraz częściej zmuszony jestem czytać, że np. niejaki Voldemort mówi do swojej mamuśki "a idź w pizdu". Albo komentarze na temat jego kolejnej dziewczyny, etc.
Ten cały wątek jest żenujący.
Pani mecenas wymiata:)
OdpowiedzUsuńkomuś tu skoczyło ciśnienie..
OdpowiedzUsuńPisałam tu czasem anonimowe komentarze - zawsze serdeczne. Skoro one "wiszą Autorce dorodnym kalafiorem" - ten jest ostatni.
OdpowiedzUsuńPowodzenia i szczęścia!
doradzamy, odradzamy, podpowiadamy i odpowiadamy, krzyczymy i szepczemy sąsiadce z przeciwka, współczujemy, deklarujemy, obiecujemy, ze zrozumieniem kiwamy głową by późną nocą umierać nieszczęśliwymi szczęściem innych...Joanno oni chcą problemów, chorób, rozwodów i nieudanych wzwodów...Joanno krzyczy tłum!!!
OdpowiedzUsuńKurde molek ja Cię kocham i tak! A co do pisania to pisuj se co chcesz ja i tak czytać będę. A jak poczuję potrzebę większej inwigilacji to Cię na wódkę zabiere ;) Swoją drogą musiałaś nieźle trolikom za skórę zaleźć że Cię cała armia oblega :)
OdpowiedzUsuńe no ale poziom moich wypowiedzi rozpoznajesz? zawsze wkręcam cóś po czym rozpoznasz swoją wiochę :)
OdpowiedzUsuńnarobiłaś mi ochotę na kalafiora ze smażoną bułeczką, wiesz taką jak ci zasmakowała kiedyś na fasolce :)
co do anonimów sprawnych ponadprzeciętność (głównie własną) to aż żal byłoby nie zatwierdzać, mają szansę się sobie lepiej przyjrzeć ale czy skumają...
Z komentarzami do bloga można zrobić różnie: całkiem je zablokować, można też oznajmić, jak ten pan http://yours.blog.pl/ "Blog jest Twój, komentarze tylko moje" (co dopiero raduje gawiedź, zwłaszcza, kiedy pod jakąś notką pojawia się szczególnie wysoka liczba komentarzy, do których nie można się dobrać--ja, gawiedź bardzo wtedy jestem podekscytowana, można blog udostępnić wybrańcom (nad czym Joanna nie tak dawno temu się zastanawiała), można pokazywać komentarze wybrane, a można wszystkie, jak leci. Pewnie gdybym pisała bloga, wybrałabym opcję z wyświetlaniem komentarzy, które ja uważam za stosowne opublikować. I "wisiałoby mi dorodnym kalafiorem" większość z nich, a zwłaszcza uszczypliwe uwagi, nachalne wpychanie się w moją prywatność, dobre rady odnośnie tego, co powinnam zrobić ze swoim życiem i swoim blogiem. Ale--gdyby ktoś obcy chciał mi nasrać w salonie, a nawet na wycieraczce, to ja sobie tego po prostu nie życzę. Czyn mnie osobiście wali, bo może mnie zaboleć czy w ogóle przejąć zło, wyrządzone mi przez osoby i bliskie. Nasranie mnie wali, ale to nie znaczy, że na nie nie reaguje lub że sobie go życzę. I tak właśnie postrzegam nie publikowanie komentarzy, jak leci.
OdpowiedzUsuńDorota
Postanowilam, przestaje cie czytac.
OdpowiedzUsuńAnonim
...Jesteś najlepsza...hehe w dupę jeża, niech tam... Uwielbiam "czytać" Cię taką jaka jesteś z kalafiorem lub bez... Pozdro...GOsia... :)
OdpowiedzUsuńJesteś wyrazista a jakże!Mieszane uczucia mam do Ciebie natomiast.Z jednej strony pragniesz sama być anonimowa(mimo iż umieszczasz zdjęcia na blogasiu)z drugiej osądzasz tych,którzy też są.Wygląda to tak jakbyś chciała prać tu tylko swoje brudy,parę słów o synu,rąbek wspomnień i zgniłe kalafiory:)
OdpowiedzUsuńProszę się tym wszystkim nie przejmować - to są hieny, które nie potrafią normalnie żyć i żyją cudzym życiem . Proszę pisać, bo pisze Pani pięknie - zawsze wieczorem wchodzę i zostawiam sobie te odwiedziny na deser. Oczywiście kibicuję i życzę zdrowia z całych sił. Pozdrawiam serdecznie i proszę pisać, pisać i pisać. Uwielbiam Pani sarkazm.
OdpowiedzUsuńAsia
Wiesz co?? Niech ONI Ci wszyscy skoczą :) Jesteś zuch-dziewczyna,a ONI to muchy jakieś bzyczące,nic-nie-zna-czą-ce! I to ich tak bardzo męczy...
OdpowiedzUsuńTrzymaj się! Sylwia
A w kwestii tego, "ile jest prawdy w blogasiu" -- Flaubert miał powiedzieć "Pani Bovary to ja". Podobno miał tak powiedzieć, chociaż do końca nie jest pewne, czy nie jest to apokryf :) Si non e vero...W każdym razie, zawsze mi to zdanie przychodzi do głowy, kiedy przychodzi do rozważania zawartości prawdy w prawdzie-- w dzienniku, literaturze, fikcji, prawdzie. W blogu (w którym ja widzę połączenie dziennika, literatury, fikcji, prawdy--i może jeszcze paru gatunków, rzecz to bardzo pojemna albowiem, dodajmy interaktywność do kompletu).
OdpowiedzUsuńDorota
Hm... a moze Pani blog, to po prostu sztuka. A sztuka nie jest od rozumienia, sztuka jest od podziwiania :). Tak czy owak trafilam tu do Pani niedawno i jestem pod wrazeniem, pozytywnym. Pozdrawiam i kibicuje. Martuchahaha.
OdpowiedzUsuńHumaniści, których czytam czasem z przyjemnością, a czasem li i jedynie z przymusu zwykli mówić, że ich tekst jest fikcją- nie w tym sensie, że jest nieprawdziwy, ale w tym, że jest pewną konstrukcją. Myślę, że w tym kontekście o blogu można powiedzieć to samo.
OdpowiedzUsuńPozdrowienia!
Karolina /anonimowo-kalafiorowa, też lubiąca Kaczmarskiego :))/
A mnie się podoba Twój blog, o smakowaniu życia jak brzoskwini i trzymam kciuki aby było dobrze. Też walczę i też mam małe dzieci. Tesa
OdpowiedzUsuńA mnie jest szkoda lata...(bo pada)
OdpowiedzUsuńZdrówka życzę...
Tez mnie walisz Joanno nie tylko kalafiorem. Skup sie na wychowaniu syna Ty Marchewo. Czas z nim isc do ortodonty, ale mami nie czasu bo uprawia pseudoliterature dla ubogich w necie!
OdpowiedzUsuńA ja tam Cie uwielbiam Joanno od Chustki za to, co Ci dynda i za to, co Ci slina na jezyk przynosi. To ja napisalam, Julita z Sydney, dawniej zagladalam tu z Taipei :P
OdpowiedzUsuńfikcja - fikcją, a ja Ciebie czytać i tak uwielbiam :)
OdpowiedzUsuńa ja lubię Twego blogasia:) i Ciebie też zaczynam(bo mało Cię znam:))
OdpowiedzUsuńpo to są blogi żeby sobie autor pisał co mu się żywnie podoba. Chustka nei prosi nikogo o datki na dofinansowanie swego prywatnego życia więc nie ma żadnego obowiązku się z niego przed kimkolwiek roliczać. Niech sobie pisze co chce.
OdpowiedzUsuńAle ale Pani Chustko - więcej szacunku dla swoich czytelników to by się jednak przydało. Syna uczy Pani szerokopojętej kultury a jednak u samej Pani z nią ostatnio kiepskawo jakoś...
Myślę, że nie ma sensu przypisywanie nadmiernego znaczenia opcji w komentarzach "Anonimowy". Nie każdy potrafi się zalogowac, niektórym zwyczajnie się nie chce... a jaka to zresztą różnica, czy piszę jako Li, jako Monika, czy jako Anonim? Od kilku tygodni na własnym blogu piszę jako Anonim, bo mam problem z zalogowaniem. Czy przez to jestem swoim własnym gorszym czytelnikiem? :D
OdpowiedzUsuńSama na siebie kręcisz bicz Joanno-niby moderujesz, a nie moderujesz. Półśrodki nigdy się nie sprawdzają. Albo nie przepuszczaj wcale, albo uwolnij trolle. Blog to blog, każdy ma prawo czytac i wyrażac swoje zdanie. Ściskam niezmiennie, dla mnie i tak jesteś cudowną istotą.
Li.
"A teraz coraz częściej zmuszony jestem czytać, że np. niejaki Voldemort mówi do swojej mamuśki "a idź w pizdu"."
OdpowiedzUsuńZmuszony? A przez kogo?
Dorota
qrwa
OdpowiedzUsuńale jak to tak? tak zupełnie wali???
nie dośc, ze poniedziałek, ze deszcz pada, dobra teraz nie pada, ale padał rano jak jechałam do pracy i zmokłam po kolana, bo kaloszków nie posiadam, że do urlopu jeszcze długi/deszczowy/ tydzień to Ciebie wali...
;-)
Tak właśnie się czuję. Anonim, czyli gorszy czytelnik.
OdpowiedzUsuńPonadto nie każdy anonim Ci dosrywa.
Przykro.
jestem tu codziennie i jestem anonim:)czy to ważne?kocham "cholere"od chustki:)
OdpowiedzUsuńi nadal bede tu przyłazić codziennie hihi bo blogasek "inny" od "innych" no i gitarka....
całuski (kalafior uwielbiam)
:)*
OdpowiedzUsuń