(Muppety - Ringing of the Bells)
ale zimno, coo?
dziś w nocy ma być do -24 stopni!
***
niedobrze mi się robi, gdy czytam maile od Was z prośbą o pomoc, radę.
bo niedobrze mi, gdy czytam o bezradności.
gdy czytam, że:
- chirurg obiecał operację, wziął kopertę(!), a w dniu operacji odmówił zabiegu (a koperty nie oddał, rzecz jasna),
- lekarz był zdumiony, że guzy Krukenberga mogą być spowodowane nowotworem żołądka,
- po usunięciu żołądka nikt pacjentowi nie powiedział, jaką dietę należy stosować,
- onkologicznie chory czuje od wielu miesięcy ból, a lekarz rodzinny nie wie jak pomóc,
- ktoś z rodziny zachorował na raka i nie macie pojęcia, co robić,
itd.
to straszne.
po pierwsze: niedouczonych, pozbawionych empatii lekarzy powinno się zrzucać ze skały.
niestety prawdą jest, co kiedyś powiedziała Babcia B.: lekarz wytrzyma każdy ból pacjenta.
po drugie: powinny zostać wypracowane i spopularyzowane standardowe schematy działań.
przecież powinno być tak, że przy podejrzeniu nowotworu/po zdiagnozowaniu go, pacjenta powinna zasysać - w ramach ubezpieczenia - maszyna do leczenia.
na dobry początek mógłby dostać:
- listę ośrodków onkologicznych, informacje o rodzajach leczeń, które oferują te ośrodki, godziny przyjęć lekarzy;
- listę badań do wykonania poprzez lekarza pierwszego kontaktu; listę ośrodków, gdzie i w jakich godzinach można te badania zrobić.
i jeśli nie zrobi badań i nie pójdzie do onkologa w przeciągu dwóch tygodni od podejrzenia/diagnozy, to Urząd Skarbowy wymierzy mu wysoką karę finansową.
i tak samo powinno być z badaniami przesiewowymi.
powinny być obowiązkowe, przymusowe badania piersi, prostaty, szyjki macicy, płuc itd.
najlepiej od 25 roku życia.
nie było cię na badaniu przesiewowym? Skarbowy dowali ci karę.
wtedy byłby porządek.
czuję, że mam szansę na zostanie konsultantem rządowym do spraw zrewolucjonizowania służby zdrowia.
***
- mamusiu, a kiedy będę mógł poczytać twojego bloga?
- jak będziesz dorosły.
- czyli jak będę miał czternaście lat, bo to bardzo dużo. ale będziesz wtedy żyła, prawda?
pewnie już nie, Synku.
i wkurwia mnie to do łez.
***
Ulubiony Doktorek sugeruje rozważenie z onkochirurgami operacji.
odmówiłam.
spróbujmy jeszcze z chemioterapią, może z radioterapią.
jeśli nic już nie będzie działać, to wtedy - trzecia operacja.
może za pół roku?
żebym przytyła, chociaż z pięć kilogramów.
i żeby wakacje były, by Syna odsunąć od zamieszania.
(dobradobra, wiem że w lato nie powinno robić się operacji, wieeem).
a na razie, dziś, teraz, nał, o piętnastej, idę na rezonans.
obiecuję przed dwie godziny świetnie się bawić.
może i tym razem uda mi się go zepsuć?
***
w związku z poprawieniem Neupogenem białych krwinek do prawie pięćdziesięciu tysięcy, zaczęłam wczoraj siódmy kurs chemioterapii glonojebnymi TS-1.
jeśli dzisiejszy rezonans wykaże, że choroba jednak rozpleniła się, odstawiam je i zaczynam rozpaczać.
opis badania mam otrzymać bezpośrednio po badaniu.
proszę o chujaski i czymanie za łapę.

















