wtorek, 28 sierpnia 2012

[862].

wbrew grawitacji i logice, byłam dziś na grzybach.
słońce świeciło jesiennie, trochę zmarzłam.
co krok wpadaliśmy w pajęczyny, mnóstwo pajęczyn. chyba pająki gorliwie szykują zapasy na zimę.
zebrałam kilka dużych kurek i jednego podgrzybka.

było cudownie.

następnie wytrzymałam jeszcze podróż do Babci B. - celem przekazania zbiorów do zamarynowania, a przede wszystkim - by zjeść wspólną kolację.
wróciliśmy do domu.
przebraliśmy się w ciepłe piżamy i wleźliśmy do naszego wielkiego łóżka na stadne przytulanie.
a wtedy w pokoju Syna runął karnisz, z hukiem wyrywał w ścianie dwie malownicze dziury i grubo posypał tynkiem stałą wystawę konstrukcji LEGO, które Giancarlo od wielu miesięcy z pieczą kustosza muzeum narodowego ustawiał rzędami oraz warstwami na parapecie.

149 komentarzy:

  1. runął na SZCZĘŚCIE!!!
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, po korekcie Twojej notki i ja koryguje swój komentarz:
      Biedny Giancarlo :(((
      ale mimo wszystko, dobrze, że nikomu nic się nie stało

      Usuń
    2. a, właśnie korektę przeczytałam - biedny Giancarlo :(

      Usuń
  2. tak mi raz półka się urwała gwałtownie, z hukiem i przytupem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. a, w kwestii pająków - mnie dziś jeden taki po laptopie łaził i łaził, musi co znacząco "pajęczyna co oplotła drżący dwukwiat naszych ciał" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. uuuuhuuu! duchy się budzą! zrywają karnisze. helloween nadchodzi! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwidoczniej karnisz tez chcial sie poprzytulac:)no co!ze tylko karnisz? Nawet karnisz czasem uwagi potrzebuje:):)

      Usuń
    2. zgadzam się, to była ukryta teoria przytulania się z karniszem :)

      Usuń
  5. Karnisz na pewno na szczęście, mam tylko nadzieję, że nie spadł na żadnego człowieka ani na kota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kota nie trafi :) one tak mają, że nawet z najgłębszego snu potrafią się zerwać i teleportować na ćwierć sekundy przed. mamy to przećwiczone w różnych wariantach, włącznie z krwawymi zajściami z udziałem szafek, różnych ludzkich (śpiących) części ciała oraz kotów na tych częściach również śpiących, które, choć pierwsze na linii natarcia, jakoś nigdy nie ucierpiały.

      Usuń
  6. Lepiej, że karnisz z firanką niż drążek z synem...
    A wyrażenie 'runął karnisz' lepsze niż 'mury runą' ;)
    Grzybobrania zazdroszczę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ilekroc u nas w domu spadka ze ściany z hukiem - półka - obraz - pęka żarówka - itp - moja Mama wieszczy złowrogo : co-to-się-nie-stanie....
    i nigdy się nic nie staje :-))
    Właśnie wróciłam z Borów Tucholskich - więcej pajęczyn niż grzybów :-))
    'branoc

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas na wsi pajęczyn mnóstwo, oplatają ciało dookoła. Półka kiedyś mi spadła z zawartością na... mnie śpiącą. Siniak olbrzym. A na grzyby chyba też czas się wybrać, tylko moje "ospiątko" się wykuruje. No ospa na koniec wakacji, no pacz pani.Pozdrawiam Was wszystkich cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  9. A może to sprawka Viledy? Nie łazila po karniszu? ;-)

    Ach... Nawet nie wiesz Chustko jak się cieszę z tego Waszego grzybobrania. Cudownie czytać że było cudownie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chustko, fajnie jest przeczytać, że byłaś na grzybach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. wlazlam dzisiaj twarza w wielka pajeczyne - przy calym moim uwielbieniu pajakow (tak, sa tacy co je lubia;)), tego nie cierpie.
    Podgrzybek? Fajnie, uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niemożliwe, są jeszcze jakieś pająki w lasach? Myślałam, że wszystkie już u mnie zamieszkały:) Ostatnio pająk wybawił mnie z kłopotu. Wieczorem, przez otwarte okno ciągle wlatywało COŚ. Nie osa, nie pszczoła - raczej jakiś szerszeń czy inny gad. Hałasu toto robiło dużo, samo też było duuuże i straszne. Otwierałam wszystkie okna i latałam wymachując ścierką aby wygonić. A i tak potem miałam stracha, czy na pewno nie czai się gdzieś. Aż do pewnego ranka. W otwartym oknie pająk przez noc uplótł sobie sieć. I ta podraga jedna złapała się w tę sieć:) Pokochałam pająki za spokojne wieczory bez helikopterowych dźwięków.
    I mówisz, że są grzyby ? Czas wybrać się na poligon:)
    Tysiąca stadnych wieczornych przytulań życzę.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  13. no i bardzo dobrze, że wbrew logice o grawitacji)))))
    i cieszę się

    OdpowiedzUsuń
  14. eh, szkoda, że u nas nie ma lasów, że o grzybach nie wspomnę... na szczęšcie my śpimy z dala od czegokolwiek, co może runąć, na wszelki wypadek, w razie trzęsień ziemi. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Przynajmniej karnisz nie spadł na Giancarla. Na mnie kiedyś spadł. Nie polecam :).

    OdpowiedzUsuń
  16. przypadek z karniszem świadczy na 100% o tym, że stadne, rodzinne przytulanie ratuje życie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Grawitacja widać wzięła odwet na karniszu :)))
    Też byłam w lesie i zmarzłam, ale grzybów jadalnych nie znalazłam!

    OdpowiedzUsuń
  18. No i jakieś wydarzenie dnia się działo. Grzyby, znowu, las, przytulanie.....nuuuuuuuuuuuuuuudy w zyciu Chustki:)) piękne nudy. Mam mily początek dnia po przeczytaniu Twojego wpisu.jokookun

    OdpowiedzUsuń
  19. Baaardzo pozytywne wiadomości (poza tym karniszem oczywiście :). Ja nie umiem zbierać grzybów :) Rozdeptam, a nie zauważę :) Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  20. Karnisz musiał odgiąć w drugą stronę, zadziałać zgodnie z logiką i grawitacją. ;)

    Ps. Czy Gc posiada niezbędną w takich przypadkach kurzołapkę na kiju (rzecz jasna z piór) i misternie oczyści instalację czy też trzeba będzie demontować?

    OdpowiedzUsuń
  21. Czasami coś zostaje zburzone tylko po to, żeby powstało nowe, lepsze :) W łebku Twojego syna na pewno już się kroi nowy projekt :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dlatego ja mam tylko plastikowy panel. Odkąd u znajomych odpadł taki ciężki, kuty, z zawijasami.
    Jak mi spadnie do wyrka to tylko małego siniaka zrobi najwyżej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dlatego nie mam łóżka pod karniszem :)))

      Usuń
  23. Super że miałaś udany dzień, dużo słońca i dziś życzę i śle jak zwykle :*

    OdpowiedzUsuń
  24. :( współczucia dla Giancarla :( kurcze ten bół to znamy w domu z doświadczenia, choć akurat nie o lego chodziło tylko o puzzle 3d i 2 z nich konstrukcje

    a grawitacja to tez natura, a natura rządzi się własnymi prawami, nie zawsze zgodnymi z logiką i nauką :P

    i faktycznie, jesień już czuć

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak dobrze było rano przeczytać ten wpis, radość niesiesz Mądra Dziewczyno i jak zwykle uczysz "umieć się cieszyć"

    OdpowiedzUsuń
  26. Dobrze, że nie runął na młodzież.. kurde, za mocno się tam przytulaliście..za dużo pozytywnej energii.. karnisz nie dał rady! ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. może remoncik? jestem na czasie z tematem, tyle, ze karnisze sami zdejmowaliśmy :)może już czas na zmiany?

    OdpowiedzUsuń
  28. Ale numer :) Nie udało się Was złapać w sieć pajęczą, więc to COŚ desperacko zamachnęło się karniszem!
    Pozdrowienia dla Grzybiarzy-Budowniczych :)

    OdpowiedzUsuń
  29. To będzie dobry dzień. U chustki harmonia to i kawa poranną jakąś lepsza niż zazwyczaj. Ucałowania śle.

    OdpowiedzUsuń
  30. nie tylko w lesie pająki pracują jak szalone - u nas w każdym oknie przecudna pajęczyna i na środku pająk - pająków nie lubię, ale dzieci sa zachwycone.

    karnisze/półki spadają zawsze na coś ważnego luz z czymś mega ważnym - mam nadzieje, że zestawy LEGO bardzo nie ucierpiały

    OdpowiedzUsuń
  31. Chustko- trzymam kciuki za CIEBIE!!!
    karnisz spadł, bo, jak w wierszu Twardowskiego, Bóg otworzył okno -
    "(...)nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
    Kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno
    Odetchnij, popatrz
    Spadają z obłoków
    małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
    a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
    i zapomnij, że jesteś, kiedy mówisz, że kochasz (...)"

    Będzie dobrze, będzie dobrze, będzie dobrze ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnia linijka jest wyryta na polnym kamieniu, który stał się nagrobkiem mojej córki.

      Usuń
    2. Bardzo piękny wiersz ale mówi o małym nieszczęściu. A co ksiądz Twardowski mówi o dużym albo wielkim jak smierć? Jak groźba unicestwienia się ?

      Usuń
    3. Dwie dziury w pokoju syna... Zła wróżba

      Usuń
    4. Ech Dori - zły człowiek z ciebie. Bardzo zły. I głupi na dodatek. I to jest twoje wielkie nieszczęście.

      Usuń
    5. jak mawia pradawne porzekadło:
      "uważaj, gdy spadnie karnisz na ziemię -
      Dori wejdzie na blogasia".

      Usuń
    6. Chustko, ja nie mogę!
      :D
      Karnisz na ziemię spadniety - język Dori wyciągnięty

      Usuń
    7. Zła karma, karnisza nawet. ;)

      Usuń
    8. Karnisz w kąt, Dori won :)

      Usuń
    9. Karnisza smętny los przyciągnął na blogasia Dori głupi nos.

      Usuń
    10. Gdy karnisz spada, Dori tu wpada.

      Usuń
    11. zorka_> ale zobacz Dori miała rację " Dwie dziury w pokoju syna... Zła wróżba" i się sprawdziło- Dori przyszła :)

      Usuń
    12. wrozby sa dla loserow, ktorzy nie potrafia wziac zycia we wlasne rece i boja sie ponosic konsekwencje wlasnych wyborow. kazda kultura ma rozne przesady. jakbysmy mieli je wszystkie przestrzegac, bo by sie one mialy sprawdzac, to pewnie bysmy z lozka nie wychodzili.

      Usuń
    13. No dobra, jaka u was pogoda? :)

      Usuń
    14. och, u mnie piekna!
      Boze , jak ja potrzebuje slonca! I dzis jest! W nastepnym zyciu urodze sie w Toskanii....

      Usuń
    15. W Poznaniu upał po pachy.

      Usuń
    16. mmmmmm, świeżyzna trollowa :)

      Usuń
    17. viki29 sierpnia 2012 14:53
      zorka_> ale zobacz Dori miała rację " Dwie dziury w pokoju syna... Zła wróżba" i się sprawdziło- Dori przyszła :)

      wiki ajloviu ;)

      Usuń
    18. iwonaw- my się kochana zawsze zgadzamy:)
      ajloviutu ;P

      Usuń
    19. => Zorka - mój ukochany takoż:)
      Wiersz znaczy:*

      Usuń
  32. Kochana Chustko !!!! Podziwiam , poniewaz wiem co znaczy wbrew logice i grawitacji !!!!!! Jestem w podobnej sytuacji i ciesze sie sie , ze ruszylas do przodu !!!!! A karnisz , to napewno na szczescie !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  33. a w moim apartmą na 3 piętrze juz na poczatku wakacji pająk roztoczył pajęczynę oknie w kuchni. Najpierw byla malutka bo i taki był pajączek, ale teraz jest juz na 2/3 okna, a pająk wielkości małej tarantuli. Jego obecnosc zupelnie nam nie przeszkadza. Obserwujemy zwyczaje naszego pajaka. W ciagu dnia chowa sie gdzies pod framugą okna, a na wieczór malowniczo spuszcza się na środek pajęczyny. Mysle tez, że dzieki tej zaporze mniej much wlatuje do domu :) Pozdrawiam ciepluchno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie taką samą zaporę stosuje mój Młody w swoim pokoju :)

      Usuń
    2. Ała. Pająk. Nie lubię ich nawet zabijać. Ostatnio rzuciłam w jednego ryzą papieru ksero. Nie wylazł spod :)

      Usuń
    3. Na szczęście nie siedział wtedy na oknie :)

      Usuń
    4. A na moim zasiatkowanym w imię kociego szczęścia balkonie, uwiły sobie pajęczyny już całe stada pająków. Wyrastają z każdego kąta pod sufitem po trzy, cztery pajęcze domki. I ich właściciele rosną i się pasą na tych ćmach wszystkich i innszym robactwie. Koty szczęśliwe - że tyle dobrodziejstw w ich (kocim) obejściu i nieszczęśliwe zarazem, bo nie wspinają się po siatce, więc do potencjalnych tłustych przekąsek nie dosięgają. Więc siedzą wieczorami i się gapią jak na małpy w zoo.

      Usuń
  34. Jakże piękne niespodzianki Pani nam szykuje!Spacer po lesie,kolacja u mamy,czyli prawie normalne życie...
    Wniosek:nigdy się nie załamywać,po nocy przychodzi dzień.

    U mnie raz spadła lampa.Cztery duże szklane klosze roztrzaskały sie o stolik,przy którym sekundę wcześniej siedziało dziecko.
    Kilka tygodni temu wchodzę do pokoju,patrzę i nie wierzę:
    tynk na całej,dużej i pustej ścianie popękany "w pajęczynę" ! -to takie zgrabne nawiązanie do leśnych pająków.

    Uwielbiam,jak jest lepiej! A karnisze niechaj se spadają nawet masowo...

    OdpowiedzUsuń
  35. chustko uczę sie od ciebie dostrzegania rzeczy które do tej pory były dla mnie mniej ważne,kochana rośnij w siłę:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się niczego nie uczę od chustki. Cieszę się każda chwila życia od dawna i jestem przeszczesliwa. Choć nikt mnie nie kocha jestem zdrowa i mam prace. I perspektywę na niejedno wrażenie i wzruszenie w życiu choć mam 45 lat. Bez miłości da się żyć ...i to komfortowo

      Usuń
    2. chyba wszystko na ten temat:) nikt cię nie kocha, więc gryziesz i kąsasz osoby, które ci w niczym nie zawiniły I przyjdzie taki moment kiedy i zdrowie minie, i pracy nie będzie, i komfort się skończy i zostanie samotność i mam nadzieję przyjdzie refleksja. Ciekawa jestem tylko co taką osobę jak ty wzrusza??? Trudno zgadnąć. Ciekawe również dlaczego tu przychodzisz.

      Usuń
    3. Smutne to Twoje Dori życie, nawet jak wmawiasz sobie że jesteś szczęśliwa. a jad sączy się i sączy, z szczęśliwych ust? wątpię.

      Karnisz, no cóż pewnie zmęczenie materiału, zdarza się.
      Dobrze że tylko Lego poszkodowane.
      Całuje i pozdrawiam Chusteczko!

      Usuń
    4. Podła, jadowita, zgorzkniała i sfrustrowana 45 letnia pani!!! Nic tylko współczuć!

      Usuń
    5. zorka-> połajanki- opierdalanki, a trollowi radość :)

      Usuń
    6. bez milosci da sie zyc i to komfortowo...tez zawsze tak myslalam wtedy nie mialam jeszcze mojego malutkiego stworeczka ale od roku dopiero wiem jakie do dupy bylo tamte zycie wtedy...taka milosc matki do dziecka jest taka cudowna, kazdy dzien taki bogaty, ciezko opisac slowami

      Usuń
    7. => viki - zeeeeszłam!:D

      Usuń
    8. Dorothea - chlust wodą święconom :)

      Usuń
    9. Dori, komary na pewno cie kochają.

      Usuń
  36. miłość w życiu najważniejsza.
    dobrze, że ją macie...
    inaczej giancarlo dostałby w łeb pałką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. staraś Ty wróbel, a gópia
      komfort się liczy :PPP

      Usuń
    2. Tja...bez miłości da się żyć ale cóż to za nędzna wegetacja.

      Usuń
  37. Joanka, Ty się nie lękaj. u nas ostatnio odpadły ze ściany dwie potężne szafki kuchenne. wchodzimy do domu, a tam pobojowisko, skorupy i tłuczone szkło oraz dwa uśmiechnięte mopsy siedzące pośród tego i NIENARUSZONA butelka wina, która stała na szafce - także runęła i potoczyła się na drugi koniec pokoju.

    OdpowiedzUsuń
  38. kochana Chustko!
    kurka jak ja dawno nie pisałam listu.. hmm chciałam Ci powiedzieć to co wszyscy ale po co jak Ty to wiesz.. ale jeśli Cię to zainteresuje to oddałam Ci kilka dni z mojego życia. totalnie zakopałam sie w Twoim blogu, nie pracowałam, nie spałam, nie sprzatałam, nic co nie było konieczne.. tylko uciekałam do komputera.. przeczytałam wszystko i jeśli Cie to interesuje to natychmiast chciałam składać Ci życzenia na każde święto o którym czytałam..
    płakałam jak jeszcze nigdy gdy uświadomiłaś Giancarla co sie dzieje, wstrzymywałam oddech gdy pisałaś o Niemężu (facet ideał), o Magdzie czytałam już po jej śmierci- inaczej widzi sie Waszą reklame gdy wiem że Jej już nie ma.. post o sexradach tak mnie rozbawił że miałam czkawkę przez 20 min..
    a Ty jesteś chora, umierająca i mimo tego że o tym jest blog to rakelcia jest tylko gdzieś obok, piszesz o miłości o macierzyństwie o pieknie zycia jakim jet ono tu i teraz! zaraziłas mnie swoim pomimowszystkooptymizmem!
    matko!! ja tyle chciałabym Ci powiedzieć co czuje poznając Twój blogowy świat.. ale powiem Ci tylko DZIĘKUJE za moc i siłe i uśmiech i przypomnienie co najważniejsze.. dzięki Tobie częsciej zrzucę 12cm szpilki na rzecz klapek i łapek moich dzieci w lesie. i wiem że może to nic takiego i co Ci właściwie to da ale niech moc będzie z Tobą kochana wirtualna przyjaciółko!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wirtualna przyjaciółko" - jak ładnie. :)

      Usuń
    2. Faktycznie jakaś kurka
      Ten wywiad o seksie w towarzystwie Rakeli nie był smieszny. Był całkiem na serio i nawet sympatyczny.Ale w żadnym wypadku nie było tam nic śmiesznego!

      Usuń
    3. Mlang mnie chodziło o post jakoś z maja przeczytany z gazety i skomentowany przez inną blogowiczke, ten o zatykaniu uszu, kowbojkach i pralce automatycznej, a nie o wywiad z Chustką.. jestem tu njiu i nie chciałabym popełnić jakiegoś fopa, a na pewno nie specjalnie a już na pewno nie chciałabym urazić szanownej gospodyni bloga :)

      Usuń
  39. Witam serdecznie,
    jestem głeboko poruszona Twoimi wypowiedziami i tym jaka jesteś niesamowita :-)Tyle pozytywnej energii jest w Tobie.
    Ja bardzo bym chciała się dowiedzieć, odnośnie leku sprowadzanego z Chin, tego, który przyjmujesz. Pisałam w tej sprawie maila.Potrzebuję pomocy dla mojego faceta, który nierstety też jest dotknięty chorobą nowotworową.
    z góry dziękuję.

    serdecznie pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie sprowadzałam i nie sprowadzam żadnego leku z Chin.

      Usuń
    2. Kasiu, po prawej stronie masz dużo linków do stron chustki m.in. Tak się leczę http://chustka.blogspot.com/p/tak-sie-lecze.html
      i tam link do leku
      Asia podaje wiele pomocnych informacji, tylko troszkę poszperaj:)
      pozdrawiam

      Usuń
  40. Chustko, jakże ja się cieszę, że byłaś na grzybach! Chętnie też poczytam o dalszych losach upadłego karnisza. Swoją drogą skoro już musiał zejść na złą drogę to mógł to zrobić nieco delikatniej i bez szkody dla wystawy Giancarla.
    Jeśli chodzi o pająki to mamy je przed i za domem w ilościach hurtowych, jakby ktoś potrzebował to służę:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak tak czytam o tych osłonach zamiast moskitier to może się skuszę. Przed chwilą przeleciał mi przed twarzą chybotliwy twór- Pan Komar ciągnął przy doopie
      swoją mniejszą wersję, po czym legli gdzieś za biurkiem, nie mogę ich zlokalizować. Ja wiem,że mam bałagan eufemistycznie ujmując, ale czemu u mnie?
      Pana będę musiała kiedyś odkurzyć, natomiast pani, ta kurwa mnie dorwie w nocy :(

      Usuń
    2. JA DZIS ZALICZYLAM NOC-KOMAROWY KOSZMAR. Lataly dwie k...omarzyce, jedna polegla, a druga caly czas bzzzz, bzzz. Syn pod nieobecnosc Legalnego przybiegl lezec w lozu mym. Nie spalismy pol nocy. Rano maly caly w kropkach. A ja, jak zwykle, nic. I tu ciekawostka. Bylam u dematologa przypadkowo dzis i pytam, czemu mnie nie gryza. A ona, ze gryza, ino tylko moja skora nie reaguje! Szkoda ze uszy reaguja na to bzzzzz

      Usuń
    3. kiedyś na jakimś biwaku nad wodą opatuliłam się zostawiając sobie tylko kawałek twarzy do oddychania- rano ludzie myśleli, ze mam ospę ;)

      Skończyli, Pan Komar dogorywa- nie może się przyczepić do niczego i pląsa coraz niżej :)

      Usuń
    4. Ja zaraz ide na polowanie, wolalabym nie miec powtorki z rozrywki!

      A jesli o sopie mowa, mam takie zdjecie trojki malych dzieci, tylko jedno mialo ospe, a wszystkie mialy ukaszenia po komarach, nie do odroznienia!!

      Usuń
    5. ja też mam pod ręką zwiniętą makulaturę- nic mnie nie obchodzi, że sucz jest w ciąży :p

      Usuń
    6. => rybenka - to nie jest "bzzzzz", to raczej takie... takie "iiiiiiiiiiii":)))

      Usuń
    7. Panu już skróciłam cierpienie, bo jednak przyczepił się do ściany, ale stracił czujność :)

      Usuń
    8. Ciekawam jak Lucha odróżnia Pana od Pani....

      Może być i iiiiiiiiiiii, kurde. Jakiej by tu onomatopei nie użyć noc ciężka była....

      Usuń
    9. Pan jest duży i wstrętny, pani mała- prędzej się pojawi niezauważona, ale też wstrętna:| pani z małej literki, bo jest wstrętna;)

      Usuń
    10. Dziewczyny, moskitiery! Najlepsza inwestycja ever! No, mówię Wam :-)

      Usuń
  41. szkoda, że nie przeczytałam tego rano-miałabym lepszy dzień:) za to teraz nawet wieczorny dentysta mnie nie stresuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zeby potraktowane?
      A nie czytanie tego bloga rano - BIG MISTAKE, BIG MISTAKE....

      Usuń
    2. taa, ale dostałam takie znieczulenie, że dopiero jak ustępuje, to czuję, że do poprawy :)
      rano zapieprzałam, w pracy tyż, poprawię się :)

      Usuń
    3. no to spadam, coby rano wstać i poczytać,
      językiem szukam resztek jedzenia w dziurze w zębie, a tam twarda przeszkoda:D Głodna jestem :P

      Usuń
  42. Zawsze nienawidzilam chodzic na grzyby bo tato zawsze musial byc pierwszy w lesie...o 5 rano pobudka i do lasu...masakra...
    czasem, kiedys dawno bylam z nim w takim lesie...usiadlam pod drzewem, zjadlam kanapki i juz chcialam isc do domu.
    Ciekawa jestem czy kiedykolwiek polubie grzybobranie, chcialabym bo wydaje sie to fajne ale tu gdzie mieszkam nie ma lasow, musialbym na jesien przybyc do PL.
    Fajnie ze moglas pojsc na grzyby, ale czy Ty lubisz pajaki...

    OdpowiedzUsuń
  43. co ma wisieć, nie utonie, a co ma spaść, nie pofrunie, ze tak powiem filozoficznie. U mojej Juniorki spada co jakiś czas szklana półka w łazience, która podobno jest "tym razem przymocowana jak trzeba". Omija wszystkie cenne rzeczy (czyt. sterty kolczyków :)) ), po czym rozbryzguje sie na kaflach.

    OdpowiedzUsuń
  44. Chusteczko kochana cieszę się, że miałaś siłę na spacerek po lesie. Jesteś dzielna kobieta :) Ja niestety po ostatnim doświadczeniu farmakologicznym mojej onkolog, leżę i kwiczę... to znaczy wydaję trochę inne dźwięki ... i o lesie mogę tylko pomarzyć. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  45. Jeśli można spytać, jak Giancarlo to zniósł?

    OdpowiedzUsuń
  46. Witam Szacowne Kółko Różańcowe -)
    Nie było mnie tu trochę. Nikt nie tęsknił ;-)
    Popijam winko wytrawne, jem ulubioną pizzę broccoli albo może brocolli... wymysł kreatywnej pani właścicielki osiedlowej jadłodajni...mniam i mlask!
    Cieszę się bardzo że u Pani Chustki lepiej, skoro wybrała się na spacerek. A jak jesienne Tatry? Mam nadzieję że apartamencik z kominkiem już zabukowany. Pozdrawiam mlaskając!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważaj paniusiu na zatwardzenie. Nie jedz po 18, bo będziesz gruba.

      Usuń
    2. Piękna dziś pogoda!
      Słońce, cieplusio i milusio.
      Ale w piątek ma padać - też dobrze:)

      Usuń
    3. 'kto mlaszcze dostaje w paszczę' - kto zna cytat ręka w górę!

      Usuń
    4. Ręka w górę - Jeżycjada, chyba "Kwiat kalafiora" :-)

      Usuń
    5. Oraz "Kto siorbie, dostanie po torbie" ;-)

      Usuń
    6. Musierowicz,Jeżycjada, napis w kuchni domu rodziny Borejków. Coś wygrałam? No, powiedzcie, że choć raz w życiu tak:-)

      Usuń
    7. o czytała nie pamiętam... skleroza???

      Usuń
    8. No i jak zwykle lipa, jak pisałam, to żadnej z Was nie było, yyych.

      Usuń
    9. brzydzę się mlaskania i mlaskających

      Usuń
    10. no, różańcowe to kółko z całą pewnością nie jest

      Usuń
    11. blogdodo, zamknij się moherze ;)))))

      Usuń
    12. już się knebluję własnym beretem :)

      Usuń
    13. otóż to! JEZYCJADA
      Sama chciałam zapuścić tekściora o torbie i siorbaniu, bo to i aktualne u Chustki (motyw torby) i jak widać tu, pod mlaskaniem - jednym słowem pełna fizjologia - ale nie chciałam być takim już totalnym spoilerem całej akcji:)
      mimo jesteś the best:)

      Usuń
    14. Za pozwoleniem, byłam pierwsza ;-) Pani się nie pcha, pani tu nie stała ;-)

      Usuń
  47. Oj, czekałam Chustko na takiego posta, czekałam (pomijając upadek karnisza). Jeszcze zdjęcie by się przydało z tego grzybobrania z malowniczą pajęczyną w tle :). To są te małe chwile szczęścia o których nie wolno nam zapominać. ściskam mocno.

    OdpowiedzUsuń
  48. karaluch u mnie chodzi w pokoju, gorzej niż pająk, zauważyłam go kątem oka, chyba czas posprzątać trochę.

    OdpowiedzUsuń
  49. Kochana Chusteczko:)
    ...jak najwięcej tych spacerów Ci życzę z serca:)
    ...jesiennych
    ...otulonych słońcem
    ...ciepłym wiatrem
    ...zamyśleniem i spokojem kojącym:)
    ...jak najwięcej Chusteczko:) jak najwięcej:)
    Dzielna z Ciebie dziewczyna!!!!!
    Łeb do słońca kochana:)

    OdpowiedzUsuń
  50. Ciało fizyczne, za sprawą grawitacji przemieściło się z punktu A do punktu B ruchem jednostajnie przyśpieszonym, a rwetes z tego powodu się taki podniósł, że aż "stwory ze skandynawskich wierzeń ludowych" przybiegły ;-) A podobnie jak było ustalone ostatnio przy wpisie o intuicji, tak jest i tutaj, takie przeczucia i zdarzenia generalnie NIC nie znaczą... Zajmijmy się lepiej ciekawszym tematem - grzybami i zastanówmy się, jak to się dzieje, że gdy generalnie zewsząd słychać, że grzybów w tym roku nie ma, to Drużyna Chustki ZA KAŻDYM RAZEM zbiera niemałą porcję grzybów! Czary, czy co? ;-) Pozdrawiam Czytelników i ściskam wiadomo Kogo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Michale, grzybów Ci zatrzęsieni i dopiero się zaczyna wysyp, wiem co mówię, bom wróciła z Puszczy Noteckiej
      nieustająco pozdrawiam wszystkie kończyny;)

      Usuń
    2. ja za dwa tygodnie będę pozdrawiać kończyny, ale nie mogę się doczekać, tak to blisko a jak daleko.
      Chustkę bym przygarnęła na te pająki i podgrzybki, oj marzy mi się.

      Usuń
    3. Michale,
      ja też zastanawiałam się nad obfitością grzybów u Chustki, gdyż u mnie w lesie grzybów nie uświadczysz:) Podejrzane, podejrzane....Proponuję powołać stosowną komisję.
      Acha, lubię "stworom ze skandynawskich wierzeń ludowych" - ładne:)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    4. Podejrzane bardzo! Trzeba pomyśleć nad wyborami członków komisji i przewodniczącego tejże. No i transmisja TV koniecznie! Bez transmisji na żywo komisja się nie stara i będą marne efekty! ;-) Pozdrawiam!

      Usuń
  51. Nie wiem dlaczego, ale nie mogę dodać komentarza pod drzewkiem. A chciałam napisać, że moim ulubionym cytatem Borejków było "kto oblizuje nóż, ten nie przemówi już":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakże to celne, oj jakże celne:)
      u nas to chodzi przy każdym obiedzie
      szczególnie tekst z torbą, bo same kobiety w domu, może dlatego?

      Usuń
    2. diable - pionteczka:)
      musisz używać google chrome, a drzewko zadziała :)

      Usuń
    3. A Mamerciątka i ich "Jedna małpa drugiej małpie oskłobała kałpie", nie cudne? :D A teksty Bobcia? Li i jedynie...

      Usuń
    4. Najpierw konto google, teraz google chrome - informatyzuję się na całej linii dzięki temu blogowi:)

      Usuń

 
©KAERU 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone Sałyga