czwartek, 23 sierpnia 2012

[857].

był czwartek, jest czwartek.
udało się dotrwać.

czwartek - jak pamiętacie - ma swój harmonogram: rano morfologia, popołudniu - wizyta u Ulubionego Doktorka.
dziś też tak było.

podsumowując: czekam na badanie PET, by decydować, co dalej - z torebką, może z szukaniem gdzieś na świecie jakichś metod leczenia.
a na razie muszę spróbować przytyć, bo już mnie tylko 45 kg.
z taką wagą nie nadaję się ani do chemioterapii, ani - tym bardziej - do jakiejkolwiek operacji.

***

przyszła rano paczka z podręcznikami szkolnymi.
Syn spędził pół dnia na wertowaniu ich w skupieniu.
od miesiąca codzienne pyta się nas, kiedy  w r e s z c i e  zacznie się szkoła.
zażyczył sobie nawet spaceru koło budynku szkoły - chociaż z zewnątrz sobie popatrzę.
pamiętam, że też tęskniłam do szkoły.
teraz On zajął moje miejsce w continuum wakacje i szkoła.

***

dziś w ogrodzie Babci B. podglądaliśmy dzięcioła.
wbija w starą gruszę orzechy laskowe. gdy już je dobrze zamocuje w korze, zaczyna stukać w skorupkę, by dostać się do orzecha.
wokół gruszy leży mnóstwo łupin z niedużą, równą dziurką.
lato, jesień, zima.

gdy byłam dziewczynką, Babcia B. pokazywała mi, jak dzięcioły wstukują w grusze orzechy laskowe.
sprawdzałam wtedy, jak blisko mogę podejść do drzewa, żeby dokładnie przyjrzeć się dzięciołowi.
dziś Giancarlo zrobił to samo.

152 komentarze:

  1. oby do wiosny :)
    energię poczułam (?) :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tez zawsze pod koniec lata tesknilam za szkola...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A my mamy w ogrodzie dzieciola, ktory je mrowki, taki trszke inny od tego co stuka w drzewo, ale jaki piekny! Zielony!

      Usuń
    2. też tęskniłem za szkołą pod koniec wakacji(w sumie bardziej za kolegami i tylko w podstawówce, taki naiwny w liceum i na studiach już nie byłem:)) po czym po pierwszym tygodniu budy tęskniłem już za wakacjami...

      Usuń
  3. A swinka na miotle po prostu boooskaaa

    OdpowiedzUsuń
  4. zgadzam się świnka na miotle zajebista wręcz.. Chusteczko kochana trzymam za Ciebie kciuki, zawsze z niecierpliwością czekam na każdą Twoją dodaną notkę, pozdrawiam Cię serdecznie..i do jutra, śpij dobrze

    OdpowiedzUsuń
  5. Spryciarz z dzięciołka:)
    Wczoraj miałam oczy mokre ze smutku jakowegoś przy śwince księżycowej.
    Dziś ze wzruszenia.
    Kochana Joanno.

    OdpowiedzUsuń
  6. I wiosna, lato, jesień, zima, wiosna, lato, jesień ....
    A Świnka dziś różowiutka, i z biustem :) i zmiotłą z turbodoładowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się widzi dolna warga ;)

      Usuń
    2. i tOrbodoladowaniem :)

      Usuń
    3. Ania, tak jest :) Ja, w sztuce abstrakcyjnej dostrzegłam biust, a łopocący ozorek widzę jako chustkę :)

      Usuń
  7. mój jest bezczelny, jak pielę to potrafi kuć śliwkę 2 metry ode mnie ale nigdy jak pielę a obok leży nikon z 2setą :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdy zobaczyłam, jak blisko jest ten dzięcioł, też pomyślałam o aparacie :)

      Usuń
    2. :) kiedyś się nie rozstawałam a teraz szkoda kliszę robić, bo nie ma czasu wywołać :)

      Usuń
  8. chciałabym napisać coś, to coś, co mogłoby pomóc, ale pustka jak stąd do kosmosu.... niezmiennie, cichaczem fluidy dobre przesyłam....

    OdpowiedzUsuń
  9. słuchaj no, byście rozpatrzyli ilustrowanie podręczników dla dzieciorów, hę? Niemąż ma koncepcje, że hej a te ilustracje w podręcznikach są słabe, no takiej kreatywności nie wyżyje na kółkach blogowych, rozwińcie skrzydła:)
    świnka faktycznie ma biust - ku dobremu znaczy

    OdpowiedzUsuń
  10. serio tęskniłaś za szkołą? matko... nie cierpiałam szkoły. chyba że muzyczną.

    śfinko, dajesz czadu ze swoją torebką! podbijasz wszechświat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nigdy nie tęskniłem za szkołą. W liceum to już się modliłem żeby być na studiach i mieć 3 miechy wakacji. A teraz gdy już mam te 3 miechy, też specjalnie nie tęsknie za uczelnią, choć studiuje mój wymarzony kierunek i teoretycznie powinienem tęsknić, ale nie. Na szczęście jeszcze ponad miesiąc ;)
      Jak można tęsknić za szkołą? :D A spacer wokół szkoły, ojej :D

      Usuń
  11. Chustko, tymczasem od cewnika można odłączać worek i zatykać specjalnym korkiem, odtykasz wtedy kiedy chce Ci się siusiu,jest też wersja wyjściowa torebki (kopertówka:), dostępna w sklepach medycznych, tzn krótka rurka i mniejszy worek, to oczywiście trzeba częściej opróżniać, ale po przymocowaniu do uda daje dużą swobodę ruchu, nie zaczepisz, nie nadepniesz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolejny sezon modne są spodnie z troczkami przy kostkach, więc schowanie cewnika w jednej z nogawek nie stanowi problemu :>

      Usuń
    2. hehe, nie wiem jeszcze co będzie modne zimą, ale z pewnością będzie można dużo upakować

      Usuń
    3. przeczuwam, że moda na spodnie z troczkami utrzyma się. cóż, trzeba sobie umieć radzić.

      Usuń
  12. żółte liście na trawnikach... nostalgia (ale wczesną jesień akurat kocham)

    OdpowiedzUsuń
  13. nigdy, podkreslam: nigdy, nie tesknilam za szkola.
    my na wyrazne zyczenie Mlodszego zawiesilismy poidlo dla kolibrow i karmnik dla ptaszkow.
    na kolibry milo sie patrzy.
    co do karmnika, okazuje sie, ze jednoczesnie zorganizowalismy bar szybkiej obslugi dla kojotow.
    na wlasne, zywe oczy widzialam jak jeden taki kojot upolowal sobie stolownika naszego karmnika.
    potem go sobie schrupal na obiad.
    coz, zycie, lancuch pokrmowy itd, itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ingrid - napisz coś u Siebie, potrzeba mi...
      Dzięcioły najbardziej lubię malutkie. Wokól domu las, także mam tego na pęczki. Stare nawalam piłkami tenisowymi ale na malutkie uwielbiam patrzeć...a ten Twoj dzięcioł to naprawdę cwaniak...

      Usuń
  14. Odlot notka :))
    A ja tęsknię za szkołą, do moich uczniów. Będziemy robić projekt z 6 krajami "Twinbus Travel Agency" i nasze biuro podróży nie upadnie :))Mam kapitalny remont w pracowni- nowe meble cudne :) i będziemy wstęgę przecinać( pozwiązywałam 24 malutkie wstążeczki w jedną długą i każde dziecko przetnie swój kawałek ). No i już nie mogę się doczekać, bo dostałam sporo maili od moich drugoklasistów, że też chcą do szkoły- to jeszcze ten wiek, że się chce:) miłego dnia, do jutra.jokookun

    OdpowiedzUsuń
  15. A glonojebne Zazywasz jeszcze? Trzymam kciuki za obfitości chustkowe, na początek ze 3 kg co by rozstepow nie wyhodować a potem jeszcze 3. co obecnie najbardziej lechce twe podniebienie? Co przezuwasz z dzika rozkoszą?
    Będziemy mieć tu niebawem dorodnego tucznika, wierzę w to. Smacznego zatem, ja zaraz atakuje sniadaniowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jem tabletek, bo morfologia za słaba.

      Usuń
  16. Moja jeszcze na obozie. Lubię koniec lata, jeszcze od nauczycielskich czasów lubię. To szykowanie się i nowe zeszyciki, kredki. Początki są zawsze takie obiecujące!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja nie pamiętam czy tęskniłam, a więc chyba nie. :)

    Dzieć idzie w Twoje ślady, Twoją drogą. W końcu to Twoje geny. Będzie fajny facet z niego!

    OdpowiedzUsuń
  18. Zawsze przystaję gdy złapię podobny cykl.

    Tokarczuk napisała, że to nie nam się zdarza scena, to my zdarzamy się scenie. Wypełniamy ją sobą, odtwarzamy poprzednie schematy.
    Bardzo lubię tę myśl. Ego maleje.

    :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Moja córka za szkołą już nie tęskni bo ona w ostatniej klasie gimnazjum, śfinka urocza i z takim zapałem na te badania podąża z taką energia że miło się patrzy.
    Myślę że jej wygląd przekłada się na Twoje samopoczucie i cieszę się bardzo, jak energia przyszła to kilogramy też powoli przyjdą to nie łatwe ale możliwe.Chrumkam jak zawsze!
    :)

    OdpowiedzUsuń
  20. :) Lornetka - najlepszy przyjaciel młodego ornitologa. Dla mnie była odkryciem. Do dziś podglądam ptaki schowane w gałęziach drzewa naprzeciwko.



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I sąsiadów można... :P

      Usuń
    2. Jak się ptaszki znudzą oczywiście...

      Usuń
    3. a co jak u sasiadow sa ptaszki ;)

      Usuń
  21. w sierpniu zawsze czułam tęsknotę za szkołą, bo ile mogą trwać wakacje ;-)

    a dzięcioły śliczne są

    OdpowiedzUsuń
  22. A może koleżanki z blogów rękodzielniczych zaprojektują pokrowce na torebkę? Technika dowolna, w końcu bawimy się modą.
    A szkoła tuż tuż, tyle, że nastolatki już się tak nie radują. A może u was występuje gen szkolny? Energię ślę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja moge takowa nawet uszyc :)

      Usuń
    2. czy filc wchodzi w grę? :)

      Usuń
    3. w sam raz na zimne dni :)

      Usuń
  23. Chustko mam do Ciebie prośbę. Jeśli to jest zbyt osobiste pytanie to przepraszam. Czy mogłabyś opisać jak wygladało Twoje życie przed diagnozą? Chodzi mi głównie o to czy byłas szczęśliwa, jak się odzywiałas itp. Interesowałoby mnie również to czy przed diagnozą lub objawami chorobowymi wydarzyło się w Twoim zyciu coś traumatyczynego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byłam szczęśliwa.
      jadłam jak wszyscy. niespecjalnie zdrowo ani niezdrowo. nigdy nie byłam na diecie.
      nie, przed diagnozą i przed objawiami nie wydarzyło się nic szczególnie traumatycznego. ot, życie jak u każdego.
      choć w sumie, niechże się zastanowię... trzy miesiące przed diagnozą poznałam Niemęża. to się liczy jako trauma? :>

      Usuń
  24. Chusteczko, więcej kilogramów Ci życzę :)
    i fajne to ze szkołą i Giancarlem.

    OdpowiedzUsuń
  25. ech a moi gimnazjaliści nawet nie zajrzeli do paczki z podręcznikami. Leżą sobie i czekają. Komplecik dla 1 sztuki 5 stówek. :O Jestem za tabletami!

    OdpowiedzUsuń
  26. hmm, za moich czasow podreczniki odkupywalo sie od uczniow z klasy wyzej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a teraz pisze się/wycina w podręcznikach, więc odkupienie nie wchodzi w grę.

      Usuń
  27. Ja sobie właśnie ostatnio myślałam, że sierpień się kończy, zaraz dzieciaki do szkoły, i zrobiło mi się tęskno do mojej ławki. Podczas szkolnego życia wszystko było takie ciekawe, takie łatwe, takie wciągające... I te nowe zeszyty, nowe komplety kredek... Ach! Podręcznik do polskiego zawsze przed początkiem szkoły miałam przeczytany prawie w całości :) A Jasia jaki przedmiot najbardziej zainteresował? Matematyka, przyroda, polski?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystkie podręczniki dokładnie przejrzał, ale język polski przeczytał od deski do deski.

      Usuń
    2. Żadna odpowiedź nie mogła mnie ucieszyć bardziej :)

      Usuń
  28. Początek roku szkolnego to moja rocznica w czytaniu Twojego bloga. To pamiętny wpis o numerze 500:
    "Zdumiewające: dożyłam... przedszkolak zamienił się w ucznia. Niemąż - w nie Niemęża. Wspomnienie po psie - w kota.... ciekawe, jaki będzie 1 września za rok.
    ciekawe, co i jak się zmieni."

    Pamiętam ten wpis jak dziś. Na bloga trafiłam przypadkiem i od tamtej pory wracam tu codziennie. Pewnie dlatego początek września, który już niebawem, kojarzy mi się też Chustko z twoim blogiem.

    Pozdrawiam serdecznie




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dokładnie pamiętam ten wpis. Wow, naprawdę to już minął rok???

      Usuń
  29. Ja też tęskniłam za szkoła. Jak tylko dostałam nowe książki, to oglądałąm je z zapałem i czytałam co się dało. Zeszyty się pakowało w okładki (bo wszystkie byłky takie same). NOwe kredki! Nowy blok rysunkowy! A nowe farby! Uwielbiałam poznawanie nowych rzeczy. Do teraz lubię. A moi ucznioiwe już nie tak (może dlatego, że gimnazjum?). Mój domowy uczeń (lat 14) nienawidzi szkoły...
    Geny to za mało. Może jednak to wynikać z tego, że kiedyś szkoła była źródłem wiedzy o świecie a teraz jest net...
    Ela
    Aha! Świnka z turbo-torbo-doładowaniem jest ZACHWYCAJĄCA!

    OdpowiedzUsuń
  30. Powtarzalność pokoleniowa zawsze mnie zadziwia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odtwarzanie zachowań. a może - ich dziedziczenie?

      Usuń
    2. właśnie nie wiem... wiele elementów mojego życia powtarzam po mojej mamie, podobne zachowania widzę u Juniorki... mam nadzieję, że mojego życia nie powtórzy :) a raczej doświadczeń z facetami :)

      Usuń
  31. O tak! Ja też tęskniłam. Sierpniowe rytuały. Pakowanie wszystkiego do nowego plecaka. Zapach druku. Roześmiane buzie kolegów i koleżanek z klasy i apel na Pierwszego Września. Warkoczyki. Ciepła ręka mamy popychająca w kierunku huśtawek (zawsze były kolejki,w końcu w wakacje szkolne huśtawki i karuzele odpoczywają)...Biała bluzka i jagodowa plama na niej. Trzymam do dzisiaj, przypomina mi o czasach beztroski, kiedy to nie liczyło się jutro ani wczoraj, żyło się dzisiaj.
    Chustko Twoje świnkowe alterego jest zajebiste do potęgi ntej. Ta dzisiejsza ma nawet odrobinę cycka. Może wypróbuj te całe nutridrinki, podobno to kaloryczne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemąż karmi mnie ENSURE.
      od Nutridrinków mdli mnie i boli mnie potwornie głowa.

      Usuń
    2. albo jeszcze walnij sobie mega kaloryczny i mega smaczny napój rasta pod nazwą Guiness punch:
      1 butelka guinessa
      1 ensure vanilla
      1 puszka mleka skondensowanego słodzonego
      do smaku:
      cynamon
      wanilia albo aromat waniliowy
      szczypta startej gałki muszkat.

      mieszamy składniki dokładnie w dużym dzbanku i chłodzimy w lodówce. podawać z lodem najlepiej - odlot! i plus 10kg na miesiąc :)

      Usuń
    3. schronienie czy w polsce można to nabyć i gdzie? Jak masz gdzieś skład tego specyfiku to wklej w komentarzach.

      Usuń
    4. -> Jen: gotowy Guiness punch masz na myśli? jeśli tak, to nie mam pojęcia. jeśli w PL są jakieś knajpy z kuchnia karaibską, to tam na pewno to podają. ale najlepiej i najtaniej jest to zrobić samemu - tak jak wyżej podałam w przepisie. na pewno wszystkie składniki do dostania :) smacznego!

      Usuń
    5. @ Chusterałka no tak Niemąż wie co najlepsze dla Świnek :]
      @ Jen Guinessa mają w almie na 200%, czasem kupuję.
      @ Schronienie przepis brzmi apetycznie. Ale po ensure to mój cellulit rozrósłby się bardziej niż dupsko :O

      Usuń
    6. -> artystyczny nieład: po tym wszystko się rozrasta! dlatego zaproponowałam ten aptyczny napój Chustce :)

      Usuń
    7. schronienie> dziękuję za radę :*

      Usuń
  32. Czy "..szukanie gdzieś na świecie jakichś metod leczenia.." oznacza, że masz zamiar na poważnie rozważyć niekonwencjonalne terapie? Przy czym niekonwencjonalne nie musi oznaczać gorsze - wbrew temu co głosi medyczny establishment.

    Poniżej wklej link do historii byłej modelki, która wygrała z rakiem piersi rezygnując z operacji i chemioterapii na rzecz bardzo efektywnej terapii naturalnej: http://www.naturalnews.com/036830_breast_cancer_dietary_changes_recovery.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to tylko znaczy, że był to rak urojony, a takie strony powstają, żeby ludzie kupowali magiczne produkty reklamowane po prawej

      Usuń
    2. Mówiłem o konkretnym przykładzie. Nie wiem o jakich magicznych specyfikach mówisz, nie sugeruje się reklamami. Wiele specyfików ma naukowo potwierdzoną skuteczność - w badaniach in vivo, in vitro jak również testach klinicznych.

      A przekręty Big Pharmy? Wielomiliardowe reklamy wprowadzające w błąd ? Można tak wymieniać bez końca..

      Usuń
    3. A ja właśnie o tym przykładzie mówię, że jest oszustwem. A reklamy specyfików znajdują się po prawej stronie strony, na którą przekierowuje link przez Ciebie podany. I nie są to produkty, które przeszły przez sito badań klinicznych.

      Usuń
    4. Droga herbaty dobrze, że mówisz o metodach niekonwencjonalnych, widzę że jest nas (zwolenników tych metod) więcej. Nie wszycsy są gotowi na to żeby poznać prawdę.

      Usuń
  33. Za moich czasów rok szkolny w szkole podstawowej rozpoczynał się ok. 21 sierpnia, a w liceum 1 września. Poza tym w soboty chodziliśmy do szkoły, a nawet między świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem - w Sylwestra były skrócone lekcje. Pamiętacie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja pamiętam tylko szkołę w soboty, pierwsza klasa podstawówki :| ale raz w miesiącu(?) była wolna sobota :)

      Usuń
    2. ja też tak pamiętam, wolna sobota od szkoły :) Boże, chcę do tamtych czasów - tu jest niezbyt, tam było fajnie,ludzie nie chorowali,śmialiśmy się, kapsle na chodniku, amen...

      Usuń
  34. Kolezanka moja tuczyla sie jedzac wszelakie produkty dla dzieci, typu bebiko itp. Pochlaniala to w proszku.i tluste mleko, tez w proszku.

    OdpowiedzUsuń
  35. podstawówkę nikle pamiętam, czy chciało mi się chodzić? nie wiem, nie miałam problemów z nauką. Uwielbiałam kupować zeszyty, piórniki chińskie, chińskie temperówki, kredki, pachnące gumki, które niczego nie ścierały- to wszystko na talony i po wystaniu w kolejce-gigant :) w liceum dostawałam gęsiej skóry na koniec sierpnia; na studiach też-bo zawsze miałam wrzesień ;) Moje Młode lajtowo podchodzi do szkoły- byle przetrwać i zaliczyć: http://w408.wrzuta.pl/audio/16AAV7ITjCp/czerwone_gitary_-_matura

    OdpowiedzUsuń
  36. A czy ktos z was pamieta, ze jak sie juz zdobylo chinska gumke do scierania to odlamywalo sie jej kawalek i wsadzalo do nosa?
    Boze, jak to czytam to sama nie wierze, ale tak bylo!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale, że co? te pachnące zamiast perfum? :) tego mnie nikt nie nauczył :)

      Usuń
    2. no, bo pachnialo
      a wtedy jedyne [perfumy to "byc moze"
      Boze, jak ci dziekuje za inne zapachy dzisiaj!!

      Usuń
    3. hm.. nie wiem ja zjadałam

      Usuń
    4. Nie???
      Hm
      Ja chyba nie
      chociaz z pamiecia to mi ostatnio nie do twarzy!!

      Usuń
    5. prędzej zjadłabym , niż wcisnęła do nosa :D

      Usuń
    6. Oj tam oj tam, mam przeczucie ze panna jakas mloda i wychuchana ;)

      Usuń
    7. kurtuazyjnie muszę podziękować :*

      Usuń
    8. Ha ha ha
      Uwielbiam to miejsce!

      Ale troche mi cie zal, ze nie pamietasz dotyku chinskiego piornika....

      Usuń
    9. były takie "chude i długie" i "krótsze i szersze", te piórniki. w 1985 pojechałam na wakacje do Taty na kontrakcie w Libii- kupił mi Tato piórnik trójstronny!!! Ale szał! w "snoopy'iego".

      Usuń
    10. Jaki trojstoronnnyyy????!!!!

      Usuń
    11. a ja mowie o piornikach z lat 70tych!!!!

      Usuń
    12. Pamiętam białe gumki chińskie z malowanymi postaciami i piórniki na magnez zapinane to były czasy :)

      Usuń
    13. Hehehe - Rybeńko, pamiętam i ja. Gumkę próbowałam zeżreć ale do nosa też wtykałam. Wiem co zaraz powiecie - że najpierw do nosa a potem zeżreć nie? :) A pamiętacie pięęękne fartuszki szkolne? Normalnie łeb urywało takie to cudne było. A w lecie jakie przewiewne! 100% sztucznego tworzywa chyba miało. Moja mama to krawcowa więc jak mi odstrzeliła taki z jebitną falbanką to zadawałam szyku na korytarzach. O kużwa - się mi przypomniało jak, przynajmniej u mnie w szkole, kazali na przerwach się ruszać i spacerować w kółko na korytarzu, najlepiej parami. Jak na spacerniaku w więźniu normalnie! :) Ech - to były cudne czasy.

      Usuń
    14. Gdusia!
      na magnes, tak bylo!!

      Justa, te ladniejsze fartuszki nazywaly sie krzyzaczki, czyz nie?
      Pamietam te spacery!!

      Usuń
    15. Rybenko, tak jest, krzyżaczki! A jak już miałam lat z 10 i brat zez Niemniec przywiózł mi piórnik w kształcie ołówka, kolorowe długopisy i piękne notesiki to za cholerę ich używać nie chciałam. Leżały na półce, codziennie wycierane z kurzu, przychodziły do mnie kumpele i razem te cuda oglądałyśmy :). Jessssuuu - jak się wtedy człowiek z każdej drobnostki cieszył.

      Usuń
    16. Nie bylabys mojom przyjaciolkom!!
      O jeessssuuuu jak ja bym ci zazdroscila!!
      no no

      Usuń
    17. Kochana - jam nie świnia :) i, choć z bólem serca, po karteczce dziewczynom z notesika dałam. Przechowywałyśmy te cuda jak relikwie niemal :). Tobie też bym dała, a co! Karteczkę znaczy :).

      Usuń
    18. no to moze moze i bym cie nie znienawidzila!
      Wszak mialam przyjaciolke ktora miala zagraniczne puzzle i wtedy sie jakos lubilysmy! Chociaz nie dala ulozyc!

      Usuń
    19. Żartujesz?! Toć to nie przyjaciółka a małpa jedna! Ja mojej psiapsiółce wszystko bym oddała wtedy. Zawsze było na pół - posunęłyśmy się do takiego absurdu że parę spinek do włosów też na pół podzieliłyśmy i miałyśmy po jednej. To z nią po "spacerniaku" chodziłam. Z tego co pamiętam to była wtedy moda na takie dziwaczne obejmowanie się na tych spacerach... :) Też tak miałaś?

      Usuń
    20. Ha ha ha, jakbys przy tym byla!

      A tanczylas Padruzka maja??


      Ale mi sie pojebana psiapsiola trafila. Rzucila mnie jak bylam w ciazy. Nie z nia zeby byla jasnosc. Do dzis nie wiem dlaczego . I nie zlicze prob nawiazania kontaktu.

      Usuń
    21. klapka magnetyczna była "od góry" i "od dołu" i była jeszcze jedna wąska z boku "od grzbietu":) Nie pamiętam na co, ale była :) i któraś tam strona była podzielona- była dodatkowa klapka na gumkę chińską :D
      http://demotywatory.pl/1611758/EWOLUCJA

      Usuń
    22. Moich prob. Nieudanych.

      Usuń
    23. Lucha, ty za duzo pamietasz, za mloda jestes!!

      Usuń
    24. Rybenko - no kuźwa nie uwierzysz!!! Moja zrobiła to samo!!! Co prawda zaraz po tym jak urodziłam ale zerwała wszelkie kontakty - jakieś porąbane rzeczywiście się nam trafiły. Że ona czasu nie ma się tłumaczyła. Ona kurna nie ma?! PS A rosyjski w szkole miałaś? "Urze piszem i czytajem i wsje bukwy pa parjadku bez aszibku nazywajem" - cud miód i orzeszki normalnie!

      Usuń
    25. Te - a może my tę samą przyjaciółkę miałyśmy? :)

      Usuń
    26. a ja miałam pisaki, niemieckie, 24 chyba kolory, i gumy do żucia malinki, jaki to był szał!!! sama przez granice przemyciłam!!!!
      a gumka do mazania chińska była smaczna...

      Usuń
    27. Futrzak - uuuuuu to rządziłaś na pewno na dzielni!

      Usuń
    28. Ano jak, uczylo sie!! Nawet dobra w te bukwy bylam!!

      Ale nie wierze, Twoja tez cie rzucila? Moja sie nie tlumaczyla! Zniknela, a jej pokrecona rodzinka na kazde pytanie odpowiadala "och och jaka piekna pogoda"

      Usuń
    29. Aż fejsa odpaliłam i postanowiłam ją znaleźć i po 16 latach jej wygarnąć ale kurna nie wiem jak po mężu się teraz nazywa. Szkoda no.

      Usuń
    30. nie kumam tego komu odpowiadam ;|
      przyjaciółki- jedna miała klocki Lego- micha mi się jarzyła, ale ona miała poukładane zestawy i postawione na półce; i dupa nie bawiłam się klockami;| A dostępne były tylko w Pewexie.
      Dlatego mój syn miał ile wlezie:)

      Usuń
    31. A ja sie chwalilam ze mam wujka ktory przywiezie mi 100 kolorowy dlugopis ( pamietacie te wielokolorowe dlugopisy z papiernika? Jak rzucili?)
      Wujka nie mialam takiego, dla jasnosci

      Usuń
    32. Lucha, dyskusja warta nie kumania

      Usuń
    33. Nie no ja uparta byłam. Zapakowałam dzieciaczka w wózek i wio pod okno do niej. Darłam japę (znaczy wołałam ją ładnie po imieniu jak to wtedy modne było) to wyjrzała. I mi powiedziała. Że czasu nie ma, psia jego mać. No to na takie dictum powiedziałam elegancko że ma się w dupę ugryźć. Nie wiem czy posłuchała ale jak mnie spotkała ze dwa razy na ulicy to suczka udała że nie zna :(.

      Usuń
    34. Moja niestety wyjechala, potem chyba wrocila chyba do innego miasta. Adresu nie mialam szansy poznac. Probowalam przez Nasza Klase bo sie ujawnila ale zachowala sie jak gowniara, ja za stara jestem na dziecinne zagrania,

      Usuń
    35. Nie wiem jak tu Justa, ale ja naprawde!! nie mam pojecia o sie stalo. Jak mnie rzucila czulam sie jakby mnie chlopak zostawil, te godziny terapii na kanapach, ci chlopcy, te plotki...
      Ech....

      Usuń
    36. Na pohybel tym naszym psiapsiółkom! Czym tam masz pod ręką. Ja winem.

      Usuń
    37. ja ajerkoniakiem!!
      Robionym przez przyjaciolke
      Tym razem PRAWDZIWA
      Znamy sie juz 31 lat.
      Ja dla przyjazni zachorowalam nawet na raka, bo ona 6 lat temu miala jednego, hi hi hi

      Usuń
    38. Nic nie mów - odchorowałam to strasznie. Ciekawe zjawisko skądinąd - byłam pewna że tylko moja była taką idiotką. Może moje szczęście ją w oczy kuło? Twoją może też. A przyjaźniłam się z nią 15 lat :(. Nie lubię imienia Anna od tego czasu.

      Usuń
    39. whisky plus cola, na pohybel!

      Usuń
    40. Noooo, 31 lat to kurde stare dobre małżeństwo! Zazdraszaczam ci i focha zarzucam - ja nie mam szczęścia do przyjaciółek chlip chlip.

      Usuń
    41. Justa
      Ja nawet nie wymienie Jej imienia, jest chyba jedyne takie w Polsce, zaoszczedze jej wstydu

      futrzak, wszystko rozumiem, ale cola??

      Usuń
    42. I tak od piórnika do przyjaciółek nam zboczyło. Ta moja kurde to głupsza niż ten piórnik się okazała :).

      Usuń
    43. ja mam przyjaciółkę z podstawówki od 29 lat i nadal mi wierna. Zawsze była. Teraz jest moją Żoną, nie fizycznie, chociaż czasami może bym chciała.

      Usuń
    44. Justa
      ooo, to ja stane sie przyjaciolka twom!
      Ja mam bardzo duzo szczescia, po tej glupiej jakiejs mam same dobre doswiadczenia

      Usuń
    45. Zaoszczędź - moja popularne ma to mogę se nim poszastać z zemsty :). Ale powiem Ci w tajemnicy że do dziś mi szkoda - normalnie jak siostra dla mnie była.

      Usuń
    46. Justa, prawie sie udlawilam ajerkoniakiem!
      Moja gorsza niz gumka w nosie!!

      futrzak
      gratuluje stazu!
      a co do orientacji seksualnej nie zabieram glosu ;)

      Usuń
    47. Rybenko, wzruszyłaś mniem do łez! Przytulam do cyca!

      Usuń
    48. Justa, skoro tyle emocji w nas drzemie ciagle to wszak oczywiste jest ze nam szkoda! Nie rozumiem, zal mi, i ciagle pytam, dlaczego....

      Usuń
    49. Justa, przytulam do kieliszka z ajerkoniakiem
      Nie wiem, jak to brzmi
      Ale szczere!

      Usuń
    50. Jak nic mi się moja przyśni. I znów w mordę sobotę będę miała skopaną. Ty wiesz Rybenko że ta jędza regularnie mi się śni?! Raz we śnie goniłam ją na wrotkach. Spieprzała że heeeej!

      Usuń
    51. No a ja w nocy sie zsikam ze smiechu! Jak sobie przypomne twoje wpisy!

      Moja mi sie nie sni.

      hm

      Usuń
    52. Szczerze dziękuję Rybenko. Chusteczko - kącik skarg i zażaleń oraz wspominek sobie tu u Ciebie urządziłyśmy ale mam nadzieję że nie będziesz nam miała za złe.

      Usuń
    53. No, wlasnie sie tez juz martwie ze zawlaszczylysmy sobie ten kawalek podlogi

      Usciski dla czytaczy, wieksze dla chusteczki oczywista

      I czekamy na piatkowy wpis...

      Usuń
    54. Szczyj Waść na zdrowie :). I niech Ci się lepiej nie śni - horrory kuźwa wolę w TV oglądać. Jam Ci się niech przyśnię - Twoja najnowsza, jeszcze nie śmigana, przyjaciółka!

      Usuń
    55. Kochana, zycie nauczylo mnie pozyskiwac przyjaciol nowych od czasu do czasu, jestem, ze tak powiem, otwarta na nowe zwiazki,
      buzka

      Usuń
    56. Tak jest. To idę spać. A stresa teraz mam że hej. Golnę sobie jeszcze winka - po pijaku mało się śni mi. Dobrej nocki wszystkim! A najbardziej, rzecz oczywista, Chusteczce i mojej New Friend :). cmok.

      Usuń
    57. cmok back

      znowu popuscilam...

      dobra, ja tez doleje tego ajer....

      Usuń
    58. piękna rozmowa, miłe Panie.
      a temat zawiedzionych przyjaźni wart poruszenia we wpisie.
      wspomnienia o chińskich gumkach i piórnikach rozczuliły mnie.

      Usuń
    59. Ufff
      Dzięki Joasiu, troszku stracha jednak miałam ze w prywate zaszłysmy za bardzo

      Usuń
  37. to nie cyc, to warga, jakkolwiek to może idiotycznie zabrzmieć :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lucha - cyca też widzę - ta kropka poniżej wargi, przy lewej łapce - cyc jak nic :). Malutki bo świneczka malutka ale jak ją Niemąż podtuczy to będzie miała cyca jak donica - żem tego pewna :).

      Usuń
    2. ano sorry, ale to tylko cycuszek naszej chudzinki :[

      Usuń
    3. ano dalej nie wiem, komu odpowiadam, z frustracji zapomniałam :D

      Usuń
    4. Lucha, jakos ciem lubiem!

      Usuń
    5. I ja lubiem! I ja! "Weź mnie, weź mnie" :). Rybenko, siostro ma, spać miałaś a nie Luchę teraz zaczepiasz. Się zazdrosna robię. I zaborcza chyba nie? :)

      Usuń
    6. już znalazłaś narzeczonom;)

      Usuń
    7. klap-klap-klap!
      biję brawo!
      :) :) :)

      Usuń
  38. Asiu, jest jeszcze cos takiego do tuczenia chudych sfinek- http://www.domzdrowia.pl/75228,prosure-plyn-doustny-240-ml.html?qrtc_slt=slt_product&qrtc_tpl=tpl_product&qrtc_typ=prd&&qrtc_prd=58025&qrtc_pos=1

    OdpowiedzUsuń
  39. A ja nie lubiłam szkoły, bo za wcześnie zaczynały się te lekcje. No jak można zrywać tak dziecko w środku nocy?! No jak?! To nieludzkie!
    Poza tym zwykle o tym, co trza przynieść na zajęcia techniczne czy plastyczne, o nieodrobionych zadaniach domowych i sprawdzianach przypominałam sobie przed samym wyjściem z domu lub dowiadywałam na przerwie.
    Bazgrałam jak kura pazurem, zaginałam rogi, robiłam kleksy, więc notorycznie przed sprawdzaniem zeszytów musiałam je przepisywać. No ale przebrnęłam jakoś. :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Za szkołą nie przepadałam, może dlatego, że byłam wyż demograficzny i lekcje zaczynałam o upiornej 7.15, chociaż pamiętam też takie pół roku, kiedy chodziliśmy na 15 i wracaliśmy po 19. Czy ktoś tak jeszcze miał?
    Chusteczko, znaczy się Sfinko, się zmartwiłam tą Twoją wagą. Jeśli mogłoby Ci to w czymkolwiek pomóc to jestem w stanie podesłać Ci z mojego bloga cokolwiek tylko sobie wybierzesz, możliwie ekologicznego i kalorycznego (niekoniecznie z cukrem). Poza tym mogę chyba tylko pozytywne fluidy i różne inne takie magiczne słać, co by lepiej było.

    OdpowiedzUsuń
  41. Sierpień niemal w całości poświęcałam przygotowaniom do szkoły - starannie dobierałam zeszyty, przybory, zastanawiałam kto w tym roku będzie mnie uczył, co się zmieni i co ja mogę zrobić, żeby było lepiej. Zdecydowanie kiedyś byłam bardziej poukładana niż w dorosłości.

    OdpowiedzUsuń

 
©KAERU 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone Sałyga