środa, 9 maja 2012

[751].

- ...i wybuduję dla nas dom. taki jak chciałaś. parterowy, z ogrodem zimowym, z czerwonej cegły, kryty strzechą albo z zielonym dachem.




















dla kogo, pytam się ja.
dla jakiego nas.

wtorek, 8 maja 2012

[750].

fot. Niemąż
ktoś dziś rozrabia w ogrodzie Babci B.

poniedziałek, 7 maja 2012

[749].

Niemąż karczował dziś w ogrodzie Babci B. rośliny, które po wielu latach męki na ugorze załatwiła ostatnia bezśnieżna zima.

mawiają, że mąż i żona to jedno ciało.
na naszym przykładzie widzę, że to prawda.
słaniam się ze zmęczenia.

***

mam z Babcią B. taki fpyte small talk powitalny.
- jak się czujesz? - pyta Babcia.
- doskonale, wyjątkowo zdrowo - odpowiadam. i pytam - a Ty?
- ja też świetnie, rewelacyjnie sprawna - odpowiada Babcia.
i rżymy.

***

przy okazji porządkowania papierzysk znalazłam drogocenny zapisek z 2009.
czteroipółletni wówczas Giancarlo rozpłakał się pt. nie chcę nigdy umrzeć i nie chcę, byś ty umarła.

i nadal mnie to gryzie.
nie uchronię Go przed bólem istnienia.
do dupy z takim macierzyństwem.

niedziela, 6 maja 2012

[748].

dziś będzie o seksie.

w ankiecie o roli seksu w chorowaniu oddaliście łącznie 878 głosów, z czego:
593 głosów na seks jest ważny, ale najważniejsza jest bliskość, czułość
145 głosów na od seksu zdrowieje się
79 głosów na gdy choruję skupiam się tylko na chorowaniu
61 głosów na seks jest dla zwierząt, wolę czytać Coehlo


przede wszystkim uważacie, że liczy się bliskość, czułość (68%).
spolaryzowanych opinii jest tyle samo (16% na nie, 16% na tak).

zapytałam się Was, co sądzicie na ten temat.
poniżej zamieszczam kilka głosów.


(...) zaintrygował temat zbliżeń w chorobie. Jestem rękami i nogami za. Sex poprawia nastrój i daje siły do walki. A przede wszystkim poczucie że ktoś jednak kocha nas w zdrowiu i chorobie, no bo jeśli kręci go chorowitka, to albo ma nierówno pod sufitem, albo zakochany. Chociaż to może być równoznaczne. (...) Anka

(...) mój mąż stwierdził ,ze z kobietą która jest jak 'wypatroszona kura 'on przyjemności z sexu czerpać nie może i nie chce i się brzydzi .Mimo ,że mieszkamy razem ,nie ma bliskości ,nie ma wsparcia . (...).

Erotyka w chorobie nowotworowej jest trudna bo:
(pisze z punktu widzenia kobiety) wygladam jak wygladam - zmarnowana, wysuszona, wymeczona, blada, stad i nie za bardzo mam pewnosc siebie zeby sie pokazac i swego ciala bez skrepowania uzyc.
Mezczyzna moj widuje mnie w sytuacjach pod tytulem rzygam, robie pod siebie, slaniam sie,pocę, jęczę (nie z rozkoszy) calymi dniami, zdycham.
Trudno zlapac ten nastroj, kiedy czuje sie kobietą, a nie pacjentką, kiedy nic nie boli, kiedy moge swobodnie zaszalec na męskim ciele. No i jak tu seks celebrowac kiedy czlowiek ciagle gdzies z tylu glowy ma "umre". A moze to ostatni raz? A czy to ma sens? Moze lepiej niech mnie pamieta zdrowa w łóżku, a nie taką zmarnowaną? A jak umrę w trakcie? (...) ciężko opuścić rolę chorego mnie, a jemu zapewne ciężko wyjść z roli pielęgniarki. I tyle.

Moja partnerka ma raka. Choroba utrudnia zbliżenia, ale nie bliskość. Sądzę nawet, że brak bliskości może być jedną z przyczyn tej choroby. Nie wiem, czy seks ma właściwości uzdrawiające, ale odrzucanie go w związku z osobą chorą na raka, z pewnością nie sprzyja zdrowieniu ani dobrej atmosferze. Tak więc można powiedzieć, że dla zdrowia "bawimy się w doktora" ;).
Odkryłem, że ta nowa intymność ma dla mnie nie mniejsze znaczenie niż dla niej.
Moja partnerka ma raka, co oznacza, że po prostu musimy bardziej kombinować. A w tej sferze kombinowanie jest przyjemne. 
Patrząc na nią zaryzykuję twierdzenie, że ta kwestia stanowi istotny element powrotu do zdrowia.

Sex w chorobie... Cóż. 3 lata temu zdiagnozowano u mnie nasieniaka jądra. Miałem operację, a rok później chemię (3xBEP) związaną z przerzutami. Z tego, co pamiętam, niezależnie od stanu w jakim byłem, zawsze gdzieś ochota się pojawiała;) Najgorsze było po operacji, bo przez ładnych kilka tygodni "musiałem starać się" nie myśleć nawet o seksie, bo po prostu pojawiał się ból. Z czasem wszystko zaczęło działać na nowo;) Na szczęście nie miałem nigdy traumy związanej ani z utratą jądra, czy poczucia, że jestem mniej atrakcyjny, bo np. wypadły mi włosy. Ale to pewnie duża zasługa mojej kochanej żony:)

(...) Mam chorobę, która mocno bije w seks.
Ale się nie dajemy. I mamy seks i erotykę i wspólny świat i własne sprośne żarty. I jak choroba daje czadu, to wiemy, że to choroba a nie ja i za chwilę będzie lepiej.
Seks jest, nikt go z powodu choroby na banicję nie skazuje. Trzeba przy tym sporo szczerości a wstyd i zahamowania siedzą zamknięte za drzwiami sypialni.
Do seksu służy głowa a nie genitalia, choć są przydatne, nie powiem. :-)

Wracając do głównego tematu, w szpitalach i u lekarzy jest to temat nieobecny, tak jakby chory/a przestała być człowiekiem a stała się pacjentem tylko. Dlatego, że nie leczy się człowieka a tylko jakiś organ człowieka. Nie ma podejścia holistycznego do leczenia, jak ktoś ma raka żołądka to się leczy żołądek koniec kropka. Inne problemy niż leczenie schodzą na dalszy plan.
(...). Z narzeczonym rozstałam się jeszcze przed chorobą, teraz gdybym chciała poznać kogoś, nie mogłabym zataić przed nim faktu, że jestem chora, a znowu wprowadzać kogoś w świat choroby wydaje się ponad moje i jego siły. Nie wspominając faktu, że moja choroba dotyczy narządu rodnego /rak pochwy/ i po intensywnym leczeniu uprawianie seksu jest raczej niemożliwe. Myślę, że ten temat jest bardzo ważny i dobrze, że go poruszyłaś.


(...) Myślę, że seks w chorobie jest bardzo ważny, ale wiele zależy od zdrowego partnera. Jeśli on pokaże, że osoba chora jest dla niego piękna, atrakcyjna i kochana, wtedy zbliżenie będzie czymś wyjątkowym dla obu stron. Na pewno poprawi się pewność siebie chorej i da więcej siły do leczenia. (...).




uważam, że 
po pierwsze - atrakcyjność stanowi stan umysłu, a nie - ciała (jestem kobieca pod warunkiem, że tak się czuję).
nie mieści mi się w głowie, jakim ćwokiem trzeba być, żeby uważać, że kobieta po chemioterapii, mastektomii, albo wypatroszona nie jest już atrakcyjna.
czy można redukować atrakcyjność kobiecą do włosów na głowie, dwóch piersi i sprawnej pochwy?
po drugie - atrakcyjność zależy od tego czy tak nas postrzega partner - przeglądamy się w jego oczach.

co powiecie na takie uogólnienia?

sobota, 5 maja 2012

[747].

zasadziliśmy lipę.
znaczy się - Niemąż sadził, a ja, siedząc na bruździe, komentowałam.
z jednej karpy wyrastają dwa pnie.

niech rośnie!

trzeci dzień po zasadzeniu.
poszłam na inspekcję.
lipa nadal zielona.

piątek, 4 maja 2012

[746].

(Secret garden - Versailles)

***

zdjęcia z dzisiejszego poranka.
Niemąż biegał leśnymi ostępami, Syn z przyjaciółką polazł przez miedzę do sąsiadów, a ja fotografowałam okoliczności.








czwartek, 3 maja 2012

środa, 2 maja 2012

wtorek, 1 maja 2012

[743].








***

odpoczywacie?

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

[742].


śnił mi się sen o trudnej do przekroczenia granicy,
a przekroczyłem ich sporo, na przekór strażnikom
państw i imperiów.

Ten sen nie miał sensu, bo właściwie był o tym, że
wszystko dobrze, dopóki do przekroczenia granicy
nie jesteśmy zmuszeni.

Po tej stronie zielony puszysty dywan, a to są
wierzchołki drzew tropikalnego lasu, szybujemy
nad nimi my, ptaki.

Po tamtej stronie żadnej rzeczy, którą moglibyśmy
zobaczyć, dotknąć, usłyszeć,
posmakować.

Wybieramy się tam, ociągając się, niby emigranci
nie oczekujący szczęścia w dalekich krajach wygnania.


Czesław Miłosz - Granica

***

śniłam wczoraj o wojnie.
wierzyłam, że się uda.
walczyłam, strzelałam.
a potem widziałam wojska wroga - jak zabierają mój teren.

taka prosta metafora.
banał.

niedziela, 29 kwietnia 2012

[741].



pozdrawiamy z majówki.

sobota, 28 kwietnia 2012

[740].

(Vasco Rossi - Senza parole)

***

uprzejmie informuję, że zarzuty wyartykułowane w komentarzach pod poprzednim postem stanowią pomówienie.
nie zbieram przez Fundację pieniędzy na jakość życia.
pieniądze są przeznaczane na lekarstwa oraz badania.
aby łbom mającym igliwie zamiast mózgu było łatwiej zrozumieć, informuję, iż pieniądze nie są przeznaczane na:
- jedzenie (a szkoda! mogłabym żreć tonami sushi, zapijając je hektolitrami wina Ume i zielonej herbaty o smaku wiśniowym)
- ubrania, kosmetyki, biżuterię
- książki lub czasopisma
- fryzjera, kosmetyczkę, krawcową, ogrodnika, kaletnika, zduna
- paliwo, bilety na wyjazdy do safari lub nad góry
- inne duperele.

***

więc jest gorąco.
zima zmieniła się w lato.
w ogrodzie Babci B. sasanki w pełnym rozkwicie, magnolie jeszcze w pąkach, a leszczyny dopiero dwa dni temu namyśliły się na wypuszczenie listków.

dziwna ta biegunowość pór roku.

piątek, 27 kwietnia 2012

[739]. X kurs TS-1.

(Lifehouse - Everything)

***

z przyjemnością informuję, że Hanna Bogoryja-Zakrzewska otrzymała dziś nagrodę uczestników Warsztatów Radiowych podczas Ogólnopolskiego Konkursu Artystycznych Form Radiowych Grand PiK 2012 za reportaż Trzeba walczyć.

***

nie znoszę pobytów w Centrum Onkologii.
chłonę smutek i cierpienie innych, nawet jeśli staram się omijać ich wzrokiem i myślami.

wczoraj nad zupą słuchałam monologu towarzyszki brachyterapeutycznej niedoli.
- w sobotę znajomi wyciągnęli mnie na dyskotekę, mówią mi: "rozerwiesz się, potańczysz, myśli oderwiesz od zmartwień". u nasz dyskoteki trwają do czwartej rano. do drugej wytrzymałam, kolę jedną wypiłam, ani ona smaczna ani niesmaczna była. wiesz, patrzę jak tańczą, oni są zdrowi, co mi tam po tańczeniu. zmęczona jestem, poleżałabym. do domu bym chciała, położyć się, na tańce nie mam siły ani ochoty. ja chora, oni zdrowi, co mi po tej dyskotece.
słucham i milczę.
tydzień temu przetaczali jej krew, bo ma taaaką anemię.
dziecinka. dwanaście lat młodsza ode mnie.
- jedz zupę, jedz, chudzinko. - mówię.
- kiedy ja już pełna jestem. - odpowiada mi, gmerając bez przekonania łyżką w talerzu.
- jedz. każę ci. mam praktykę w karmieniu, bo synka mam. więc jedz, bez wymówek.
trzcinka. bladzioszek. przestraszona chorobą, zabiegami, bezsiłą, niepewnością.
- jedz! - powtarzam - ja żołądka nie mam, a zjadłam, więc ty też musisz. - argumentuję bezsensownie.

i wracam do domu i nie umiem nie płakać.
Babcia B. mówi: nie płacz, córcia. świata nie zbawisz.

***

Powiedział kiedyś ktoś, czytając moje wiersze:
Ach, jak bardzo zazdroszczę pani przebywania w takim świecie!

Więc nad ogonkami po mięso i nad kurczęciem bladym
polatam, ach, polatam.

Nad szpitalem i dziennikiem telewizyjnym
polatam, ach, polatam.

Nad zwyrodnialstwem i gruboskórnością
polatam, ach, polatam.

Nad przyjaciółmi w więzieniu i nad głodówką w kościele
polatam, ach polatam.

Nad kłamstwem zadawanym prosto w oczy
polatam, ach, polatam.

Nad własnym swoim życiem na kulawym skrzydle
polatam, ach, polatam.


(Na wyżynach - Julia Hartwig)

***

smuci mnie ludzka zawiść przebijająca przez niektóre komentarze.
zdumiewa mnie, szanowne trolle, że zazdrościcie mi zbierania pieniędzy.
że komentujecie złośliwie mój wygląd - przecież jestem chora, wyniszczona chorowaniem, cierpiąca - nie piszę o tym, to tautologia.

bolą komentarze, w których staracie się być okrutni.
boli mnie wasza nieporadność, infantylność, prymitywny tok myślenia.
boli brak znaków interpunkcyjnych, polskiej czcionki, chaos szyku zdania.
ech.
nie dość, że mam beznadziejną chorobę, to i trolle żałosne.
przykro mi.

***

Zrób sobie trochę więcej miejsca, ludzkie zwierzę.
Nawet pies rozpycha się na kolanach pana, żeby poprawić sobie legowisko, a kiedy trzeba mu przestrzeni, biegnie naprzód nie zwracając uwagi na przywoływania.
Jeśli nie udało ci się otrzymać wolności w podarunku, żądaj jej tak samo odważnie jak mięsa i chleba.
Zrób sobie trochę więcej miejsca, dumo i godności człowiecza.


(Julia Hartwig)

czwartek, 26 kwietnia 2012

[738]. brachyterapia HDR (4).

(Julian Perretta - Wonder why)

***

ktoś, kto żywi do mnie wiele skomplikowanych uczuć, rozesłał wczoraj po sieci żenujące wpisy na różnych forach, podpisując się chustkowym mailem.
uprzejmie informuję, że zgłosiłam tę sprawę niebieskim.
chowajcie więc komputery, bo będzie wjazd policji.

***

zakończyłam brachyterapię.
z tej okazji zamieszczam pamiątkowe fotografie z cyklu metamorfozy.
tak wygląda pacjentka przed ostatnim zabiegiem, a obok - po.
znajdź dziesięć szczegółów różniących te dwa zdjęcia.

środa, 25 kwietnia 2012

[737]. brachyterapia HDR (4).

***

a ja znowu na pokładzie CO.

śpię.
lubię przesypiać stres.

wtorek, 24 kwietnia 2012

[736].

(Radiohead - Creep)

***

odnotowuję spadek formy, oględnie rzecz ujmując.








wracam spać.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

[735].


(szwedzki kucharz - Hot sauce)

***

- popieprzyłam cukier z solą! - kwiknęłam przy śniadaniu, parskając omletem.
rano, nieprzytomna po bezsennej nocy spod znaku skutków ubocznych leczenia, uczyniłam omleta.
jeśli chcecie szybko się dobudzić, polecam omlet ze szczyptą cukru i płaską łyżeczką soli.

kiedyś, gdy mieszkałam z Rodzicami i uczyłam się gotować, zrobiłam zupę ogórkową.
była pysznie kwaśna i ślicznie zieloniutka.
jej zielony kolor zainspirował mnie do poszukiwania ulepszeń - wsypałam do niej łyżkę curry.
kolor poprawił się, ale na obiad nie mieliśmy już pierwszego dania.

jakie są Wasze topowe gnioty kuchenne?

niedziela, 22 kwietnia 2012

[734].

(James Morrison - Sex On Fire cover Kings of Leon)

***

tyle lat szukaliśmy się, aż się znaleźliśmy.
mariaż doskonały.
pasujemy do siebie, we wszystkim.
nawet gdy rozmawiamy, to intensywnie.
tematy się nie kończą, argumenty latają jak frisbi, iskry się sypią, ziemia drży.

więc jedziemy autem i dyskutujemy z Niemężem.
Syn pyta - a wy rozmawiacie, czy się kłócicie, bo ja nie wiem.
odpowiadamy chórem - dyskutujemy!
Giancarlo na to: ale obiecajcie mi, że jak będziecie się kłócili, to mi powiecie, bo chętnie posłucham.
- a dlaczego? - podpytuję.
nigdy nie słyszałem, żebyście się kłócili, a nie chciałbym tego przegapić.

***

Zimno zabawiała przychówek, a ja udałam się wieczorem na randkę.
się działo.

***

zbieram się do napisania o seksie, erotyce w chorobie.
macie jakieś przemyślenia odnośnie?
może chorzy wypowiedzieliby się?

sobota, 21 kwietnia 2012

[733].

miłej zabawy :D

uśmiechnięte chujaski od Marty


piątek, 20 kwietnia 2012

[732].

(Star Wars - Duel of the fates)

***

szanowni Czytacze,
przedstawiam Wam pierwszy, jeszcze nieukończony, rozdział Star Wars III autorstwa Jana Karola W., znanego na blogu jako Giancarlo.
wczuwając się w rolę sekretarza pisarza, odważyłam się na niewielkie korekty umożliwiające zrozumienie manuskryptu.

Rozdział 1
Star Wars III
Dotarcie na planete. Nabo potrwało krutk, ale droidy już atakowały wtedy.
O mało co nas nie pże.jechała. ogromna. mszyna bojowa
wtedy. jakoś uratowałem. tubylca Naboo
miał na imię JarJar Bińsk powiedział do mnie. "moja dzięk wam moja być twuj dłużnik".
ale ja powiedziałem "lepiej. tu zostań".
ale on powiedział "ale przecież moja być twuj dłużnik"
ale ja powiedziałem "muwiłem coś"
a i otparłem. "musz ty znasz jakieś miasto"
a on wykszyknoł "oszwiście że moja znać miasto".
samolołt nazieny
(...)


czy drżycie z emocji i zaciekawienia co było dalej?
 
©KAERU 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone Sałyga