poniedziałek, 5 listopada 2012

[919].

Prośba

Moja żona zmarła w wielkim cierpieniu. W Polsce leki są dostępne, a chorzy cierpią. Dlatego proszę Was, o poparcie dla akcji, która może to zmienić.
Akcja jest w fazie tworzenia. Jeśli masz pomysł, wiedzę czy umiejętności, które mogą być przydatne, proszę o kontakt mailowy na wieloraki gmail.
Nikt nie powinien tak cierpieć.

Piotr,
nie mąż

...

Napisało do mnie wiele osób oferując pomoc. Przyszło także wiele maili o cierpieniu, którego doświadczali Wasi umierający bliscy. Bezwzględnie potrzebna jest zmiana stanu rzeczy. Piszcie na wieloraki gmail.

...

Dzięki Waszej pomocy akcja, pod roboczą nazwą Nikt nie powinien tak cierpieć, nabiera kształtów. Prowadzone są rozmowy z mediami, wydawcami, psychoonkologiami, prawnikami, lekarzami i wolontariuszami. W najbliższym tygodniu odbędzie się kilka ważnych spotkań.
Teraz tworzę listę zadań. Priorytetem są sponsorzy, dojścia do mediów i znanych osób. Tu liczę na Was. Proszę też, żebyście zainteresowali akcją jak najwięcej osób. Joannie już nie da się pomóc, ale my walczymy o żyjących.
W planach jest wypracowanie formy kontaktu, która umożliwi Wam szybki dostęp do użytecznych informacji.

To, że jesteście, to że chcecie pomóc, znaczy dla mnie wiele. Wasza obecność tutaj daje  nadzieję, że Jej cierpieniu można nadać sens. Nie posiadam daru pisania, który tak ceniliście u Joanny, dlatego po prostu Wam dziękuję.

170 komentarzy:

  1. I to jest cierpienie, którego nie rozumiem. W głowie mi się nie mieści.
    Będę czekać na wieści. Dobrze, że masz siłę podjąć temat. By tych sił nigdy nie brakło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo popieram, trzeba walczyć o możliwość godnej śmierci ! Mój teść zmarł na raka i mpje ówczesne zetknięcie z lekarsko- enefzetowską bezwładną machiną wspominam jak zderzenie ze ścianą. A właściwie to nie chcę wspominać, dlatego mam nadzieję, że uda się Wam coś zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam i życzę wytrwałości.

    OdpowiedzUsuń
  4. Będzie akcja, będzie moje poparcie. Macie jak w banku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piotrze, podzielam Twoje zdanie. Moim udziałem było towarzyszyć bliskiej osobie odchodzącej na to samo schorzenie. Refleksja identyczna. Czekam na szczegóły.
    Poprę na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na szczegóły . W miarę możliwości, umiejętności bardzo chętnie pomogę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpinam się pod twoja wypowiedź, bo często się na tym blogu pod ciebie podpinałam, zgadzając się całkowicie- więc niech tak już zostanie do końca:)
      Więc oficjalnie: tak jak Patti - wchodze w to.

      Usuń
  7. Piotrze, tak się zastanawiam nad tym, co napisałeś. Czy brak dostępności wiąże się z kwestią list refundowanych? osobiście się zmagam z ograniczeniami tej natury niestety.

    OdpowiedzUsuń
  8. Też się zgłaszam.
    Ta inicjatywa jest dla mnie bardzo ważna.

    OdpowiedzUsuń
  9. Na mnie też możecie liczyć!

    OdpowiedzUsuń
  10. popieram akcję w 100% - czekam na szczegóły

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem dawcą szpiku, jeżeli jeszcze mogę pomóc- bardzo chetnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam jeśli akcja będzie miała początek to poprę ją w 100%
    Żaden CZŁOWIEK NIE POWINIEN CIERPIEĆ.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Rowniez popre.To straszne , ze do tej pory nikt tego nie probowal zmienic.Dziekuje Panie Piotrze.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mieszkam za granicą ale popieram Pana działanie i w miarę możliwości postaram się pomóc.
    Wspierałam zmagania pani Joanny i nie ma dnia bym o Niej/Was nie myślała.

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam,
    czekam na więcej szczegółów, mam nadzieję, że w jakiś sposób będę mogła się dołączyć...
    Pozdrawiam serdecznie;-)))
    I wciąż tu zaglądam...

    OdpowiedzUsuń
  16. Chętnie wesprę. Czekam na dalsze instrukcje.

    OdpowiedzUsuń
  17. Czekam na szczegóły i jeśli będę umiała i mogła wesprzeć tę akcję to przyłączę się.

    J.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mieszkam tez za granica , ale Pana akcja moze tez liczyc na moje poparcie ! Tym bardziej , ze bardzo boje sie cierpienia , a kto wie co mnie czeka . Wciaz mysle o Pana ZONIE !!!! To byla wielka osobowosc , ale Pan musi zyc dalej , mimo wszystko !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. poprę, pomogę ile się da i czekam na szczegóły

    OdpowiedzUsuń
  20. Chetnie popre te akcje, wiem co sie czuje gdy trwa sie przy cierpiacym bliskim i nie wiadomo jak pomoc

    OdpowiedzUsuń
  21. Niestety wiem o czym piszesz.. Moja Ukochana Mamusia zmarła w styczniu na raka żołądka z przerzutami do otrzewnej.. I wiem co to znaczy poczuć niewyobrażalną ulgę, że już nie cierpi. Jestem zdruzgotana moją wiedzą na temat umierania na raka w Polsce. Bardzo chciałabym coś zrobić żeby już nikt, nigdy, więcej, żebym ja nie, Ty nie i On też nigdy więcej, już, tak..

    OdpowiedzUsuń
  22. Ból towarzyszący tej chorobie nie jest mi obcy. Pozwalanie chorym tak cierpieć jest nieludzkie i barbarzyńskie. To wspaniałe, że ktoś postanowił o to zawalczyć. Całym sercem poprę tę akcję oraz przekażę dalej.

    OdpowiedzUsuń
  23. Dam wsparcie akcji!
    Pomogę!!!!
    sw78@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja o tym pojęcia nie mam, ale poprę akcję całym sercem.

    OdpowiedzUsuń
  25. Wiedzy i umiejętności pewnie nie mam.
    Postaram się wesprzeć finansowo - bo na pewno będzie taka potrzeba.
    To co się dzieje, to JEST barbarzyństwo.

    OdpowiedzUsuń
  26. Trzeba nagłaśniać takie kwestie.Świetnie,że pan działa.Poprę tę akcję.

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie pójdzie na marne cierpienie Pańskiej Żony,gdy Pan poprowadzi dalej tę sprawę.
    Popieram,właczę się,gdy da Pan znak,że to już.

    Sadzę,że niezliczone rzesze czytelników,ruszą jak lawina.
    RAZEM nie zmarnujemy...

    OdpowiedzUsuń
  28. też chętnie się przyłączę.

    OdpowiedzUsuń
  29. Straszne to jest, że są możliwości, a nie ma odpowiednich przepisów...
    Zgadzam się, że trzeba coś z tym zrobić. Nie wiem jak i co, ale jeśli trzeba będzie to pomogę jak będę umieć.

    OdpowiedzUsuń
  30. Poprę,czekam na szczegóły.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja też poprę, każdego z nas może kiedyś spotkać takie cierpienie i bezsilność w walce z nim.

    OdpowiedzUsuń
  32. poprę oczywiście! Jeżeli leki są dostępne to na czym polega problem? Poważnie pytam, bo teoretycznie, po wstukaniu w google, wyskakuje lista poradni zwalczania bólu,hospicjów itp. Chodzi o pieniądze, jakieś durne limity, kolejkiczyco?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie to interesuje. Niedawno zmarła na raka moja ciocia, miała podawane zastrzyki, tabletki i dodatkowo plastry. Mój dziadek dostawał morfinę. Nikt nie robił z tym problemu...

      Gdzie jest feler i na czym polega, jeśli można spytać?

      Usuń
    2. Z tego co ja rozumiem ( studiuje medycynę w UK) to w Polsce nie ma jawnych wytycznych dotyczących opieki paliatywnej nad umierajacym pacjentem. W praktyce oznacza to ze każdy lekarz może robić co uważa za słuszne a terminalni pacjenci chorzy na raka często są pod opieka prywatnej służby zdrowia więc jeśli nie poprosza o pomoc to jej nie otrzymają. Nikt sie nie zatroszczyć zeby sprawdzić jaki jest ich poziom bólu, czy można im pomoc bardziej godnie umrzeć. Mam nadzieje ze sie to zmieni ale potrzeba nie tylko pieniędzy ( zwykle nie one są problemem z tego co rozumiem) ale profesjonalistów lekarzy który specjalizują sie w medycynie paliatywnej i pomagają pacjentom.

      Usuń
  33. Chętnie pomogę znając szczegóły , czekam zatem na dalsze wiadomości!

    OdpowiedzUsuń
  34. Każda akcja w celu poprawy i tak dramatycznego losu chorych jest jak najbardziej pożądana.Obojętność,znieczulica,brak chęci zrozumienia dla losu człowieka który niejednokrotnie nie jest wstanie i nie ma siły bronić się samemu i stawić czoła "systemowi" jest na porządku dzienny.Niestety.Nie mam umiejętności ani potrzebnej wiedzy ale całym sercem jestem z Wami.Gorąco,g

    OdpowiedzUsuń
  35. Zdecydowanie poprę i pomogę, czekam na dalsze info, powodzenia !

    OdpowiedzUsuń
  36. Poprę całym sercem i w miarę możliwości i umiejętności, starając się wciągnąć przyjaciół i znajomych.
    Czekam na szczegóły.

    OdpowiedzUsuń
  37. Jesteś wspaniałym człowiekiem. mimo rozstania z ukochaną osobą, chcesz pomagać innym. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  38. jestem do dyspozycji
    czekam na informacje, jak pomóc i co można zrobić
    cieszę się, że znajdujesz siłę, by coś z tym zrobić
    wielki szacunek dla Ciebie

    OdpowiedzUsuń
  39. To parafrazując - akcja "Umierać po ludzku?" Popieram! Czekam na dalsze wiadomości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. raczej "prawo do godnej smierci"

      Usuń
    2. Godnej = ludzkiej. Wydaje mi się że myślimy o tym samym.

      Usuń
  40. podpisuję się pod chęcią pomocy i czekam na więcej informacji

    OdpowiedzUsuń
  41. Poprę akcję, nikt nie powinien tak niewyobrażalnie cierpieć:(.

    OdpowiedzUsuń
  42. oczywiście poprę akcję z pełnym zaangażowaniem...

    OdpowiedzUsuń
  43. Sama jestem chora i obawiam się że mogę za niedługi czas być w takiej sytuacji jak Joanna i zapewne nie tylko Ona się w takiej znalazła .
    Ludzie potrzebujący takowej pomocy tylko czekają na jakieś pozytywne posunięcia w tej sprawie .
    Poprę i będę wszelkimi sposobami starała się pomóc . Proszę tylko napisać co , jak i kiedy a będę nagłaśniać wspólnie ze znajomymi .

    OdpowiedzUsuń
  44. popieram, zgłaszam się, czekam na szczegóły

    OdpowiedzUsuń
  45. Cierpią chorzy terminalnie, ale cierpią też chorzy po operacjach, kobiety przy porodzie i dzieci poddawane zabiegom z niewystarczającym znieczuleniem, często przytrzymywane na siłę. Środki przeciwbólowe są, ale czasem pokutuje chyba stare przekonanie, że "musi boleć". Nie musi i nie powinno.Przyłączę się do akcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eleonora, kobiety przy porodach cierpia przez dzialania niezgodne z prawami natury. Jak kobieta dostaje oksytocyne, zmusza sie ja do urodzenia dziecka przed terminem, rodzi na lezaco to naprawde cud gdy porod nie jest wielka trauma.

      Usuń
    2. No pacz, a ja cierpiałam bez podawania oksytocyny, bite 15 godzin. Wcale nie na leżąco.
      Eufemistycznie się wyrażę, męcząca jest Twoja namolność w nawracaniu :/.

      Usuń
  46. W XXI wieku takie rzeczy są niewyobrażalne. Czy jest to sprawa przepisów czy też zasobności portfela, trzeba to zmienić. Moja mama też zmarła na raka żołądka-bardzo cierpiała, bardzo...
    Wchodzę w projekt, pisz Piotrze co i jak.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  47. popieram. towarzyszyłam umierającemu na raka tacie. dla tych, którzy zostają, oprócz zmagania się z ogromną pustką, zostaje zmaganie się z pytaniami czy pomogliśmy wystarczająco, czy zrobiliśmy wszystko, żeby bolało mniej, czy daliśmy im poczucie bezpieczeństwa w umieraniu, czy wszystko zrobili lekarze. Fizjologia cierpienia jest dojmująca, nie ma dnia, żeby wspomnienie taty i tamtego ranka, gdy odszedł nie wyrastały spod powiek jak najgorszy koszmar a to "już" 4 lata. Równie wymowne są pytania/dylematy, czy zrobiliśmy wszystko, żeby to przejście na drugą stronę było spokojne. Mam te pytania każdego dnia. Temat jest bardzo poważny i bardzo istotny. Lekarze hospicyjni zapewniają, że zaopatrzenie przeciwbólowe jest na miarę bólu. Tylko dlaczego chorzy tak cierpią? Jak my - rodziny, przyjaciele, bliscy, będąc laikami, mamy przekonać lekarza, że umierający wciąż cierpi i że potrzebna jest kolejna dawka leku? brakuje słów. Współczuję Piotrze i szacunek za podjęcie tematu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez towarzyszylam mojemu tacie w odchodzeniu po 15 miesiacach walki z ta okropna choroba. Minelo 5 miesiecy od jego smierci i zastanawiam sie, czy kiedykolwiek nastapi dzien kiedy przestane wspominac i wciaz analizowac te ostatnie dni.Tak jak u Ciebie - nie ma dnia-aby te obrazy nie wracaly do mnie i nie krzyczaly w mojej glowie-dlaczego?za co? Boze dlaczego on...Moj najkochanszy i najcudowniejszy tata..

      Usuń
    2. współczuje...minęło bardzo mało czasu od śmierci Twojego czasu. naturalny jest bunt i takie pytania.
      myślę, że ten który otarł się o śmierć, jak w naszym przypadku, czyli osób towarzyszących w umieraniu już na zawsze nosić będzie to wspomnienie pod powiekami. i już nic nigdy nie będzie takie samo. świat toczy się dalej, żyjemy, pracujemy, kochamy, wiedziemy normalne życie, ale cierpienie ukochanych, którym towarzyszyliśmy podczas choroby i umierania już na zawsze będą jak cień za plecami.
      Może...może byłoby lżej tym, którzy zostają, gdyby mieli pewność, że najbliższa osoba nie cierpi. dlatego akcja Piotra jest tak ważna.

      Usuń
  48. Dziś jest nadawana, a raczej powtarzana audycja , w której wzięła udział Asia.Program 1 PR.

    OdpowiedzUsuń
  49. Sorki, nie dopisałam-chyba o 20!

    OdpowiedzUsuń
  50. uzupełniam już poprawnie

    05.11.2012


    "Trzeba walczyć" - Hanna Bogoryja Zakrzewska

    Poniedziałek, 5 listopada 2012 roku, godz.21.14, Program1

    OdpowiedzUsuń
  51. mam nadzieję, że będziemy mogli pomóc. czekamy na szczegóły.

    OdpowiedzUsuń
  52. Ja też podpisuję się pod tym.

    OdpowiedzUsuń
  53. Dołączę się bez wahania. Wystarczy, że przypomnę sobie umierającego w maju ojca. I lekarza z domowego hospicjum, który na moją prośbę o lepsze dobranie leków przeciwbólowych odpowiedział mi: Przecież w każdej aptece jest cała ściana leków. Niech pani coś kupi.

    OdpowiedzUsuń
  54. Ludzie,

    Czy potraficie czytać ze zrozumieniem?

    Pan Piotr napisał "Jeśli masz jakiś pomysł, wiedzę czy umiejętności, które mogą być przydatne, proszę o kontakt mailowy na wieloraki gmail"

    Czy te wszystkie osoby, które napisały "chętnie pomogę" - są przydatne? Mają pomysł? Umiejętności?

    Co Wy tu robicie? "Walla" z lajkami? I like it, I like it, "chętnie pomogę", "poprę akcję", "czekam na szczegóły". TAK, wezmę udział w tej "imprezie" - I like it, I like it.

    Będę taka cool (nomen omen), wezmę udział w akcji...
    I like it, I like it, "chętnie pomogę".

    Przestańcie pisać komentarze, że coś zrobicie w przyszłości - zróbcie to. Jutro jest dzisiaj. Dziś..

    Magiel po prostu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dont like it:)
      A na poważnie - myślę, że Piotr napisał ten tekst między innymi po to, że chciał też się zorientować, na jakie poparcie może liczyć - zakładam, mimo wszystko, że nie każdy czytający blog Chustki będzie miał siłę/chęć/możliwość/ czyjeszczecośinnego - żeby się włączyć.

      Powiedział też, że pomysł mu sie klaruje, że więcej szczegółow przedstawi w najbliższym czasie - więc na oko licząc te 60 osób ponad naszymi wpisami zadeklarowało swoja pomoc apriori. A konkrety będzie można deklarować dopiero, jak swoje konkrety, potrzeby czy oczekiwania przedstawi Piotr. Tak myślę. I taka była idea mojego wpisu. Myślę też, ze osoby piszące "poprę" - uznały, że nie ma co zaśmiecać maila takimi zdaniami - zwłaszcza, że na obecnym etapie niedokładnie wiadomo, jak można pomóc, jakie umiejętności będą potrzebne czy przydatne, jaka forma pomocy.
      Ja tak widzę ideę tych wszystkich powyższych deklaracji.

      A "I like it" - cóż, duch czasu. Pamiętaj, że właśnie od lajkowania i twitterowania wzięła swój początek zarówno Zielona Rewolucja w Iranie jak i Arabska Wiosna w Tunezji. Oraz, o ile pamiętam - Ruch Oburzonych - więc to nie jest tak, że wszystkie "lajki" są kompletnie puste i pozbawione sensu:) Nie deprecjonuj ich aż tak. Zwłaszcza tych na tym blogu. Zwłaszcza, pamiętając przesłanie Autorki: Ludziska, nie żryjcie się :)
      Miłego wieczoru:)

      Usuń
    2. ładnie to emmmma ujęła:)
      Mary Sińska, to że piszemy tu, nie znaczy że nie poszedł konkretniejszy mail;)

      Usuń
    3. przepraszam za jedno "m" za dużo;)

      Usuń
  55. Zaangażuję się w projekt bez wahania.

    OdpowiedzUsuń
  56. Jesli bede potrafila pomoge. A popre na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  57. mysle, ze taka akcje o prawie do godnego umierania bez bolu mozna naglosnic poprzez fundacje rak and roll- dziewczyny poprzez niekonwencjonalne spoty sprawily, ze fundacja stala sie rozpoznawalna, moza to wykorzystac
    inna sprawa, ze z tego co sie dowiadywalam nie zawsze mozna tak ustawic leki zeby chory nie cierpial bo jesli lekarz podaje maksymalne dawki a chory nadal cierpi to przekraczajac dozwolone normy lekarz po prostu wie, ze zabije chorego:(

    OdpowiedzUsuń
  58. "W Polsce leki są dostępne, a chorzy cierpią" - to smutne i okrutne. Jestem lekarzem i zastanawiam się, ile jest prawdy w tym stwierdzeniu. Panie Piotrze. Od czerwca tego roku śledziłam bloga Joasi mając wciąż nadzieję. Jej śmierć mnie zasmuciła, ale informacja o tym, że tak cierpiała - zabolała bardzo.Nie jestem anestezjologiem, nie znam problemu leczenia bólu nowotworowego. Jeśli rzeczywiście jest tak, jak pan napisał, to jestem ZA AKCJĄ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym stwierdzeniu jest tylko prawda, uwierz. W Polsce nie wszyscy uśmierzają ból, może się boją, może nie potrafią, ale są również lekarze którzy doskonale zdają sobie sprawę z wagi uśmierzania bólu i o jednym z nich napisałam niżej. W Polsce są również lekarze którzy nie potrafią leczyć wielkich , zgangrenowanych ran, ale również tacy którzy, choć w mniejszości, wykazują się ogromnym twórczym działaniem i pracowitością w trakcie trudnego leczenia i nawet rany wielkie (pojemnośc do 1 l) są wyleczone!

      Usuń
    2. Przepraszam za dygresję o ranach, ale jest we mnie taki ogrom żalu z powodu zaniedbania wielkiej pooperacyjnej onkologicznej rany mojej córy. Pracuję nad pozbyciem się tego żalu, ale naprawdę nie wiem czy potrafię. Jednocześnie jest we mnie wdzięczność dla pewnego krakowskiego lekarza który wyleczył zgangrenowaną ranę sposobami uznanymi na całym świecie tylko nie w Polsce. Jego wiedza zdobyta w szkoleniach ratuje życie i kończyny przed amputacja wielu ludziom.

      Usuń
  59. Pomogę. Jednak, by ruszyć temat tego typu, potrzeba fachowców. Profesor Jacek Łuczak z poznańskiego hospicjum palium specjalizuje się właśnie w bólach nowotworowych u schyłku życia. To wielki i szanowany autorytet w środowisku lekarskim, również poza granicami kraju. Jeśli będziesz chciał się z nim skontaktować, daj znać.

    OdpowiedzUsuń
  60. Chętnie wesprę tłumaczeniowo (z / na angielski) jeśli bedzie taka potrzeba.

    OdpowiedzUsuń
  61. Szwajcaria nie ma same plusy, ale jeśli chodzi o cierpienie jest na topie.
    W tym kraju można wybrać kiedy i z kim odejść na drugą stronę.

    Tylko trzeba być świadomym, podpisac, ztwierdic fakt i samemu wypić 'lek' który owolni was na zawsze:

    NATRIUM PENTOBARBITAL

    Slyszycie, bo to ważne, każdy u nas to zna

    NATRIUM PENTOBARBITAL

    Każdy lekarz to wie, każdy wet. jusz to administrował.
    Tak, zwierze nie cierpi, człowiek tak.
    Bo taka jest katolicka etyka i prawo... Nie zgadzam się

    Zobacz EXIT albo DIGNITAS, mogę ci posłać whatever you need, aplication forms, artykuły, prawo, filmy są na YT, zobacz LE CHOIX DE JEAN, tak ,a się prawo wybrać smierć bez bulu kiedy i tak niema innego wyjścia.

    Pomoge. To ja pisalam "Pourquoi?"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czlowiek nie ma prawa zabic ani siebie, ani innego czlowieka ani cierpiacego zwierzecia. To Bog decyduje o smierci.

      Usuń
    2. salma - a Ty skąd wiesz?

      Usuń
    3. Aniu, nie każdy wierzy w Boga. A więc może niech każdy ma wybór, co? Jeśli Ty wierzysz, ze nie masz prawa skrócić sobie ewentualnego cierpienia - ok. Super. Twoja sprawa. Jeśli ja wierzę, że owszem, że to moje święte prawo - decydować o sobie, to chciałabym móc to zrobić. Bez "nawracania", że tylko Bóg, ze On ma prawo, a ja nie i takie tam.
      Sorry za off top.

      Usuń
    4. Z tego samego źródła co Ania :D.

      Usuń
  62. Exit à travers le monde

    http://www.exit-geneve.ch/adresses.htm

    Do not forget: Natrium pentobarbital

    OdpowiedzUsuń
  63. Mój zapał, bo nie wiem, czy starczy mi umiejętności, jest do Twojej Piotrze dyspozycji, chętnie pomogę.

    OdpowiedzUsuń
  64. Ja również popieram z całego serca inicjatywę

    OdpowiedzUsuń
  65. Piotrze, zgadzam się z Tobą w zupełności.Wiem czym jest cierpienie, dobrze wiem i sama myślałam o takiej akcji od dłuższego czasu. Przyłączam się do tych działań. Pisałam o powinności lekarskiej uśmierzania bólu pod poprzednim postem. Rozumiem potrzebę propagowania usmierzania bólu i jestem za i chcę przyłączyć się do działań.

    OdpowiedzUsuń
  66. Jutro to może być ktoś z nas.........Poprę akcję.Wierzę,że uda Ci się wykorzystać własne cierpienie,walcząc o to by oszczędzić go innym.Noneczka

    OdpowiedzUsuń
  67. Przeciez Joanna zazywala fentanyl. Nie ma silniejszych leków przeciwbólowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każdy inaczej reaguje, na inne leki, zresztą po pewnym czasie "receptory ulegają wysyceniu" i przestaje dana grupa działać... trzeba szukać różnych kombinacji, to nie jest takie proste

      Usuń
    2. nie ma juz "innej grupy". To najsilniejszy lek. Mozna tylko zwiekszyc dawke - ryzykujac ze ktos przestanie oddychac.

      Usuń
    3. Na czym polega ryzyko w takiej sytuacji?
      Na tym, że będzie 2-3 dni zwierzęcego bólu więcej?
      Ze świadomością WYŁĄCZNIE bólu?

      Usuń
    4. moze 2-3 dni a moze wiecej; moze nastepnego dnia bolu byloby troche mniej, moze, moze, moze; to jest decyzja, ktora musialby podjac chory, bedac swiadomym, ze kazda mocniejsza dawka moze byc smiertelna; jesli lekarz przekroczy dawke i pacjent umrze to choc mial najlepsze intencje nie zmienia faktu, ze jego dzialanie zabilo pacjenta- to niewyobrazalnie trudne decyzje, obawiam sie, ze nie ma prostych rozwiazan, wszystko jest bardzo indywidualne
      w kazdym przypadku powinno byc zrobione wszystko co w mocy lekarzy, zeby cierpienie zminimalizowac ale tez trzeba sie chyba pogodzic z tym, ze sa sytuacje, w ktorych to sie nie udaje i nie ma w tym niczyjej zlej woli

      Usuń
  68. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  69. Jestem z Krakowa. W jednym z zakładów opiekuńczo leczniczych w Krakowie uśmierzają ból. Nikt nikogo nie zabija śmiertelnymi dawkami morfiny. Niedawno umierał tam ktoś mi bliski. Nie cierpiał, bowiem nad komfortem jego ostatnich dni czuwał doskonały personel medyczny kierowany przez dr n. med. Jana Iwaszczyszyna. On sam doglądał nieustannie chorych i sprawdzał czy nie cierpią. Jestem mu wdzięczna i ciągle w myślach dziękuję że niesie tak skuteczna ulgę w cierpieniu.
    Podaję adres strony tej placówki w której ludzie są dla ludzi:
    http://www.zol.krakow.pl/html/kpop.html

    OdpowiedzUsuń
  70. a coz mozna zrobic oprocz zwiekszenia srodkow przeciwbolowych? A to juz zahacza o eutanazje i mord.
    Mozna na wlasna reka . 40 tabletek paracetamolu dostepnych bez recepty rozlozy watrobe zdrowemu, choremu wystarczy czasem i 10 tabletek a 500 mg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy takich bólach nie podaje sie paracertemalu, bo nie jest skuteczny. Dawkowanie leków i dobieranie dawek na potrzeby chorego który cierpi to wiedza i doświadczenie. To równiez obserwacja chorego na co i w jakich ilosciach i w jakim czasie reaguje. Wyeliminowanie straszliwego cierpienia jest priorytetem bo ogromne i długotrwałe cierpienie jest najstraszniejsza rzecza jaka może przydarzyc się człowiekowi. Wie ten który ból przezywa, przeżywał i Ci co empatycznie kochają cierpiących. Można wyeliminować ból i nie trzeba wypisywać tu bliskich przykładów by ktoś uwierzył. Życzę życia bez bólu własnego i najbliższych, życzę byś Hildo nie musiała być świadkiem takich straszliwych doświadczeń. Są leki, są lekarze tak jak napisałam wyżej którzy potrafią, tyle że to wiedza, doświadczenie, chęci i umiejętność współczucia.

      Usuń
    2. nie ma
      Pozostaje Szwajcaria i Holandia - za srednio 5 tys. euro mozna sobie kupic smierc , by uwolnic sie od cierpienia. Niektorzy robia to duza dawka paracetamolu

      Usuń
    3. Hildo czy jest ci znajoma zasada podwójnego skutku, głoszonych miedzy innymi przez Tomasza z Akwinu? Mówi ona o tym ze jeśli głównym celem jest usmierzenie bólu to jest to moralne aby podać pacjentowi lek który usmierzy ból a może rownież zaburzyć oddychanie. Medycyna paliatywna nie może być porownywana

      Usuń
    4. moze i zaburzyc oddychanie a to juz eutanazja i z punktu widzenia sadownictwa mord.

      Chodzi mi raczej o nieuzasadnione zarzuty wobec polskiej sluzby zdrowia i jej medycyny paliatywnej.Bylaby ona rzekoma lepsza gdzie indziej nie placilo by cirka 300 osob rocznie w Szwajcarii i 900-1000 w Holandii 5 tys . € za szybka i bezbolesna smierc.



      Usuń
  71. Moja teściowa (której, niestety nie miałam zaszczytu poznać) zmarła 5 lat temu. Zaczęło się od guza piersi, wykrytego niestety za późno. Walczyła 1,5 roku. Nie wiedziała co to ból i cierpienie. Rodzina do pomocy zaangażowała hospicjum. Cudowni ludzie. Myślę, że trzeba wspierać tego typu "organizacje", aby mieli większe możliwości w udzielaniu pomocy tym, którzy bardzo jej potrzebują.
    Temat bardzo ważny i bez dwóch zdań należy zrobić coś, żeby umożliwić komfort w tych ciężkich chwilach, nie tylko chorym, ale także rodzinie, która również cierpi, choć oczywiście w innym wymiarze tej paskudnej choroby.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  72. Hej Niemężu. Masz u mnie 100% poparcie. Sztylety przecinają mi serce gdy myślę o tym okrutnym absurdzie :(

    OdpowiedzUsuń
  73. Moja Teściowa, odeszła - rak trzustki
    Teść, na raka żołądka
    Tatko - rak płuc
    A ja...jeszcze jestem - 16 lat temu - rak jajnika.
    Jak długo? Kto choruje/ował, ten wie, że to życie jak na polu minowym.
    Dotarłam na tę stronę zbyt póżno, bo 2 listopada. Przeczytałam, czytam nadal, historię Chustki, Twoją i Jasia. Chylę czoła, noszę w sercu.
    Będę podglądała.
    Będę wspierała.
    -Cy.

    OdpowiedzUsuń
  74. Scusatemi se scrivo in italiano ma non so una parola di polacco. Sono profondamente addolorata per la scomparsa di Joanna, ci eravamo sentite ogni tanto via messaggi su Facebook e sul mio blog. E io la ammiravo tanto.
    Volevo segnalare che c'è un'organizzazione Usa che si chiama No Stomach For Cancer che si occupa del cancro allo stomaco e del supporto a livello mondiale. Forse loro potrebbero avere qualche idea che possa aiutarvi.
    Vi sono vicina
    Camden - Rosie

    Hello I'm sorry if I write in Italian and English but I don't know Polish. I am deeply saddened by Joanna's death. We exchanged some message via Facebook and blog, and I admired her so much.
    I wanted to point out that there in an US volunteer organisation called No Stomach For Cancer that is involved in giving support in stomach cancer worldwide.
    Maybe they could have some idea to help you in your mission to do something against pain in terminal illness.
    I feel close to you.
    Camden - Rosie

    OdpowiedzUsuń
  75. jak tylko sie da i na ile bede mogla - jestem.

    OdpowiedzUsuń
  76. prosilabym o kontakt.

    mam umiejtnosci, pomysl i chetnie sie nimi podziele.
    pomoge w organizacjii.

    mam dlug wdziecznosci wobec Joanny - korzystalm z jej pogladu walki, optymizmu i woli walki, nie dajac nim w zamian - nigdy nie ujawnilam sie jako czytacz

    prosze pilnie o kontakt
    weronika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napisz do Piotra
      wieloraki@gmail.com

      Usuń
    2. Rybenka Piotr podał adres... Po to bez @, żeby nie dostawać spamu... Skasuj proszę Twój komentarz, bo go zasypią netowe śmieci...

      Usuń
  77. Masz moje poparcie. Mogę nawet zagęścić tłum jeśli będzie jakiś protest.

    OdpowiedzUsuń
  78. Piotrze. Stwierdzę oczywisty fakt, że jeśli chce się nagłośnić problem, trzeba się uciec do wyrazistego, mocnego przekazu i dotrzeć do możliwie dużej grupy ludzi z kampanią (reklamą nowej fundacji itp.). Może wykorzystasz narodową popularność futbolu i - za wspólnie zebrane pieniądze (np. nas tu), ze współpracą z naszymi piłkarzami (oni są bardzo otwarci na takie kwestie - vide spot na zbieranie 1% podatku dla Antosia Faberskiego - wyguglaj) - może zestawienie "urywków" z najgorszymi kontuzjami gwiazd futbolu (np.Wasilewski po strasznym złamaniu nogi itp), pokazanie ich potwornego cierpienia, ale i szybko pędzących z noszami (i "uśmierzaczami" bólu) służb medycznych) ze zdjęciami (tymi pięknymi) osób które takiego uśmierzenia nie zaznały - będzie wstrząsające? Może trzeba pokazać licznik (sekundowy) naliczający czekanie na pomoc w walce z bólem(od momentu wypadku do dobiegnięcia służb: np. Iksiński - 2 minuty 15 sekund, Kowalski- 1 minuta 53 sekundy) a potem, przy zdjęciach zmarłych w cierpieniu ludzi - np. Małgosia .... 14 tygodnie 4 dni i 13 godzin, Jurek ... 12 tygodni....itp.itd... A na koniec po prostu to, co napisałeś "Nikt nie powinien tak cierpieć". Może wziąć pod uwagę nie tylko piłkarzy, ale też innych sportowców? Historia Twojej Żony oraz Fundacja Rak'n'Roll ma taki ciężar gatunkowy, że z całą pewnością zgodzą się na taką "wstrząsającą" kampanię.A ból trzeba pokazać takim jaki jest, fizjologiczny, bo to uwydatni przekaz (czyli JAK WAŻNE jest zapewnienie komfortu i wyeliminowania bólu w chorobach nowotworowych).Pzdr.Mag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobry pomysł.Tylko ciekawe ile kosztują takie spoty w telewizji?

      Usuń
    2. Co do czasu umieszczanego w drugiej części spotu: są ludzie którzy cierpią straszliwie nawet rok nim odejdą, znam taki przypadek w bliskiej rodzinie.

      Usuń
  79. Ja też czekam na szczegóły. Pisz, gdy tylko się jakiekolwiek pojawią.

    OdpowiedzUsuń
  80. A moze zorganizowac akcje "stop chemioterapii, radioterapii i innym nieskutecznym metodom leczenia"? Szkoda, ze czlowiekowi ktoremu proponuje sie te metody nie mowi sie o ogromie cierpienia jakie go czeka przed smiercia. Mysle, ze juz lepiej nie poddawac sie zadnemu leczeniu niz pseudo-leczeniu jakie oferuje medycyna konwencjonalna.
    Znam przypadki osob, ktore odmowily leczenia i ich koniec zycia wygladal znacznie lepiej.
    Pamietam wyklad z radiologii na ktorym profesor mowil o jakims nowotworze zlosliwym. Powiedzial, ze jak czlowiek nie podda sie leczeniu to umrze. Jezeli podda sie, to bedzie zyl moze 2 tygodnie dluzej, ale umrze w strasznych meczarniach. Nawet lekarze znaja czesc prawdy. Szkoda, ze pacjentom nie mowi sie takich rzeczy. Dlaczego?

    Piotrze, wspolczesna medycyna przezywa regres. Na tym regresie mozna niezle zarobic i kartel farmaceutyczny bedzie walczyl dopoki bedzie tylko mogl. Wielka farmacja wyssysa z ludzi kazdy mozliwy grosz i ciagle jej malo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przywiało Cię tu na dłużej od Marzeny czy tylko gościnne występy masz? Idź stąd, Twoje gadanie więcej szkody niż pożytku przynosi.

      Piotrze, zacna akcja, z niecierpliwością czekam na szersze info.

      Usuń
    2. Ania, a znasz przypadki osób, które leczenia nie odmówiły i żyły kilka lat dłużej, a nawet zostały wyleczone?
      a znasz ludzi, którzy chcieli żyć własnie chociaż te 2 tygodnie dłużej?
      leczenie nie zawsze oznacza ból i umieranie w męczarniach, jak można tak generalizować?

      Usuń
    3. Salma, dlaczego Ty wyganiasz stąd Anię?
      Jakąż to szkodę może przynieść jej gadanie i jaki pożytek z Twojej połajanki?

      Usuń
    4. Aniu, rozumiem Cie, ale żaden lekarz nie powie swojemu pacjentowi, ze lepiej sie wcale nie leczyć, bo będzie zył tylko dwa tygodnie krócej ale za to nie będzie cierpial. Rak ma mnóstwo, naprawdę mnóstwo swoich odmian. Dyskusja teraz polega na tym, by zrobic kampanie, by ludzie nie cierpieli. Mozna, i ja wiem, ze mozna chorego bezbolesnie przeprowadzic za tęczowy most. Naprawde to wiem.

      Usuń
    5. Ta wypowiedz swiadczy o kompletnym braku taktu.

      Usuń
    6. http://chustka.blogspot.com/2010/05/38-poniedziaek.html

      Usuń
    7. Jeśli skutki leczenia zgodnie z moją wiedzą mają być gorsze niż naturalny przebieg choroby to dyskwalifikuję pacjentów z leczenia. Nigdy nie zdarzyło mi się na siłę stosować terapię bez wiary w jej choćby częściowe powodzenie. Nie wypowiadaj się na temat każdego lekarza, możesz podać konkretne przypadki ale nie próbuj dyskredytować całej grupy bo to zwyczajnie krzywdzące.
      Co do Joanny to jestem przekonana że każdy etap jej leczenia był dogłębnie przez nią przemyślany, a decyzje zapadały po wielu konsultacjach z uzyskaniem wielu konkretnych opinii.
      Co do samego leczenia przeciwbólowego - preparatów jest dużo, ale czasem dopiero śpiączka farmakologiczna jest wyjściem, bo przy wielu schorzeniach jak np. zapaleniu otrzewnej, niedrożności jelit, perforacji przewodu pokarmowego czy wszystkich naraz nawet najsilniejsze pochodne morfiny nie są w stanie przełamać bólu a wyższe dawki byłyby eutanazją - na co nie ma zgody prawa i może nie być zgody sumienia lekarza - do czego on również ma prawo.
      A śpiączka farmakologiczna w terminalnym stanie jest często trudną decyzją zarówno dla wciąż świadomego pacjenta jak i dla rodziny - bo to pożegnanie.
      Nie rzucajcie tu kamieni.

      Usuń
    8. Chyba nie przemyślałaś tego wpisu.

      Po 1 Joanna wiedziała o bólu, jeden z pierwszych lekarzy powiedział jej, że "tylko się umęczy".
      Po 2 to "nieskutecznie leczenie" dało jej 2,5 roku z bliskimi, a nie kilka miesięcy. A to dla niej i dla małego dziecka mnóstwo czasu.

      Ludzie, myślcie co piszecie!

      Usuń
    9. zu za, dobrze, ze o tym napisalas; ze czasami niemoznosc opanowania bolu nie wynika ze zlej woli czy niekompetencji lekarzy, z braku lekow na rynku- tylko wlasnie z tego, ze wszystko zawodzi i pozostaja rozwiazania, ktore sa na granicy eutanazji; mysle, ze w kazdym konkretnym przypadku wazne jest to by zrobic wszystko, zeby ulzyc cierpieniu, wykorzystac wszystkie mozliwosci i traktowac pacjenta indywidualnie a jesli jedynym wyjsciem jest spiaczka farmakologiczna to zeby pacjent o tym wiedzial, ze ma tez taka mozliwosc i mogl z niej skorzystac gdy cierpienie przekroczy granice jego wytrzymalosci

      Usuń
    10. akcja Piotra jest jak najbardziej warta wsparcia i wspaniale, jezeli uda sie ja rozpropagowac.
      Ale prosze, nie popadajmy w skrajnosci - jak pisze zu za, nie wszystkie rodzaje bolu sa do opanowania, nawet przy niewiadomo jak dobrej opiece/lekach. Mieszkam w Holandii, gdzie, jak wiecie, eutanazja jest dozwolona i stosunkowo czesto praktykowana. Glowna wytyczna do jej przeprowadzenia jest nadludzkie, niemozliwe do ukojenia cierpienie pacjenta (najczesciej onkologicznego), prowadzace do nieuniknionej smierci. I mowimy tu o kraju, w ktorym lekarze staraja sie usmierzac bol pacjenta i go nie ignorowac, niespecjalnie tez licza sie z kosztami (doswiadczylam tego sama, i naprawde wiem, co mowie).

      Usuń
    11. do mlang- żona wielorakiego,denatka-jak piszesz- to Joanna, rozumiesz? JOANNA!

      Usuń
    12. Mlang, nie pisz denatka - Chustka nie zostala zamordowana.

      Usuń
  81. dzień dobry
    jestem młodym lekarzem. Przez jakiś czas pracowałam w Hospicjum, stąd wiem, że w dzisiejszych czasach chory absolutnie nie musi, NIE POWINIEN umierać w cierpieniach.
    Są dostępne liczne środki przeciwbólowe oraz inne metody zwalczania bólu. W najbardziej opornych, na szczęście rzadkich przypadkach możliwa jest tzw, sedacja paliatywna, ktora polega na wprowadzeniu chorego w stan śpiączki farmakologicznej, w której nie odczuwa/nie jest świadom bólu.

    Jeśli mogę jakoś ponmóc proszę o kontakt.
    Pozdrawiam ciepło
    Maria Szczygieł

    OdpowiedzUsuń
  82. tak myslę,że z czyms takim to trzeba by było "uderzyć" do telewizji....Agata Młynarska jest orędowniczką wszelkiego tupu kampanii społecznych, a na dokładkę znała Magdę Prokopowicz, więc chyba byłaby zainteresowana tematem. Telewizja i dziennikarze otwierają chyba wszystkie drzwi i mozliwości, nawet te ponoc "niewykonalne".

    OdpowiedzUsuń
  83. Piotrze, towarzyszyłam Wam dotąd po cichu, nie miałam słów na wyrażenie żalu...
    Teraz ośmielam się odezwać, bo od kiedy przeczytałam na Twoim blogu, że Joanna umierała tak bardzo cierpiąc, nie mogę tego zrozumieć. Wiem, że tak jest w Polsce, znam ludzi tego doświadczających i czas, żeby to się zmieniło.
    Będę śledzić Twoje wpisy i zastanawiać się nad każdą możliwą formą pomocy i wsparcia.
    To dotyczy każdego z nas.
    Zacznijmy walkę o godne i spokojne odchodzenie.

    Udała się walka "rodzić po ludzku", czas na dostrzeżenie tego, że życie MUSI mieć dobry finał.

    Może to stanie się kolejnym "spadkiem" Chustki? Oby.

    Pozostaję z ogromnym szacunkiem.

    OdpowiedzUsuń

  84. Pewien mezczyzna opalal sie na plecach i zasnal. Wskutek tego doznal powaznych poparzen skory i zabrano go do szpitala. Szczegolnie skora na nogach byla mocno zaczerwieniona i najlzejszy kontakt z nia sprawial facetowi ogromny bol. Lekarz przepisal mu zazywanie mnostwa wody, delikatna masc oraz Viagre. Zdziwiony pacjent pyta:
    - A po co mi Viagra?!
    - Dzieki temu pana spodnie nie beda ocierac sie o nogi - odpowiedzial lekarz.

    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  85. Mój teściu umiera na raka żołądka. Ma tak silne bóle, że już tylko morfinę przyjmuje... :( Lekarze rozkładają ręce. Twierdzą, że już nic nie można zrobić. Teść stracił nadzieję, poddaje się. Jest pod opieką hospicjum. Raz w tygodniu przychodzi Lekarz i pielęgniarki.

    Popieram Twoją akcję Piotrze !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  86. Popieram cały sercem i chętnie się włącze.
    Dominika

    OdpowiedzUsuń
  87. Jestem tylko studentką- na razie nie mogę wesprzeć tajemniczej akcji ani pomocą prawną, ani finansową, ale mogę przyczynić się do jej rozreklamowania i rozgłoszenia na całej mojej uczelni. Jeśli i to będzie pomocne, będę bardzo szczęśliwa mogąc pomóc chociaż w taki sposób :)

    OdpowiedzUsuń
  88. to mało, ale na pewno złożę swój podpis pod petycją, gdyby takowa miała zostać napisana

    OdpowiedzUsuń
  89. niekoniecznie dorzecznie:

    Czytam wstecznie bloga Joanny. 17 września 2010 jest w dechę. Doceniam po raz kolejny poczucie humoru, bezpretensjonalność. Po co mi Chustka? M.in. dla przyjemności obcowania ze słowem. Wiem wiem, później w słowach mnóstwo bólu. Ja wiem. Joanna, po raz kolejny: CHAPEAUX BAS.

    OdpowiedzUsuń
  90. mysle sobie ze w tej akcji mozna by bylo wykorzystac rafiki ktore robiles dla Joanny. okragle jako znaczki a koszulki same przez siebie mowia. tylko ktos musialby zasponsorowac produkcje. juz widze ludzi na oddzialach szpitalnych w tych koszulkach

    OdpowiedzUsuń
  91. MLANG zamknij tą stronkę i spływaj.

    OdpowiedzUsuń
  92. mam nadzieje, ze Piotr nie będzie miał mi za złe podpięcie się tu z pewnym protestem, dot. ziołolecznictwa.
    Nowe, drakońskie rozporządzenie Unii Europejskiej zagraża tysiącom naturalnych środków leczniczych stosowanych od wieków, które nie mają skutków ubocznych, jakie występują przy zażywaniu zwykłych, chemicznych leków.Po latach lobbingu, międzynarodowe koncerny farmaceutyczne są już bliskie osiągnięcia swojego celu.

    http://iozn.pl/podpisz-petycje-w-obronie-medycyny-naturalnej/

    OdpowiedzUsuń
  93. Zasmuca mnie to ze medycyna paliatywna nie jest dobrze praktykowana w Polsce. Myśle ze nie chodzi tu tylko o fundusze i podejście NHSu ale rownież o dyskusje publiczna na temat godnej śmierci dla każdego pacjenta i świadomości lekarzy o potrzebie lepszej opieki nad umierajacym pacjentem.

    OdpowiedzUsuń
  94. MLANG wpisywanie tu komentarzy i opisywanie swoich odczuć nie jest obowiązkiem. nie zgadzasz się z Piotrem nie zgadzałaś z Asią - masz prawo, proszę tylko byś nie mając nic do zaoferowania w kwestii Piotrowej prośby zatrzymała swoje jakże głębokie i wzruszające przemyślenia dla siebie. Lubisz sprawiać ból, ranić? Ktoś mi bliski powiedziałby że sama musisz być bardzo zraniona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie, nie komentujcie tego. Nie reagujcie. Ta osoba tylko na to czeka. Nie żryjmy się, nie tu.

      Usuń
    2. taka była intencja tego posta - nie zryjmy się

      Usuń
  95. Zamnknąć trumnę? A cóż to daje?
    Myślę, że p.Piotr pragnąłby, by ze śmierci Joanny wyniknęło coś dobrego i pięknego, by to bolesne odejście nie poszło na marne. Takiemu celowi służą te wszystkie "otwarte trumny".
    Ja nigdy nie zamknę trumny ( a właściwie urny z prochami ) mojego Synka - nie chcę i nie potrafię.

    OdpowiedzUsuń
  96. jeśli tylko będę mogła... postaram się jakoś pomóc. Popieram akcję.

    OdpowiedzUsuń
  97. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  98. Dziwny jest ten swiat...
    Chustka nigdy w zyciu nie dalaby sie namowic na jakis specyfik skracajacy zycie. Walczyla jak lwica, wykorzystala wszystkie mozliwosci i na 100% miala swiadomosc odnosnie skutkow ubocznych - prawa kolumna bloga. No bo jak rozwiazac te kwestie, kwestie cierpienia, nieodlacznego towarzysza czlowieka? Teraz wyglada tak, jakby byla nierozsadna. O ile latwiej mi jest przyjac jej cierpienie, jezeli wiem, ze zrobila to z milosci do innych, swoich najblizszych. Po prostu nie ma innej drogi, czy sie to komus podoba czy nie.
    Jak potraktowac wypicie specyfiku i ktory moment jest tym wlasciwym?
    To co w tej chwili robi Niemaz jest czyms naturalnym, pomijajac czy jakakolwiek akcja sie narodzi i czy to w ogole wypali. A dodatkowo, jest mu z pewnoscia trudno uciac nagle cos, co kojarzylo sie jeszcze do niedawna z najblizsza osoba . Moze tez min. w tym celu pojawila sie ta notka, Mlang.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłość nie zawsze silniejsza jest od cierpienia.

      Usuń
  99. Czasami cicho ktoś odchodzi,

    świat ciemny nam się zdaje...

    Czasami cicho ktoś odchodzi,

    lecz,naprawdę tu zostaje...

    w naszych myślach

    w naszych sercach )))

    "graj Aniele ciszy graj twych strun niechaj dotknie smutek moj"

    OdpowiedzUsuń
  100. W ramach wyjaśnienia:
    Ta akcja nie pomoże Joannie, może pomóc tylko żyjącym. Waszym bliskim.
    Nikt nie powinien tak cierpieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje wpisy powinny być - nie wiem? boldem, z tyldą, na pomarańczowo? itp...
      Po prostu giną wśród - powiedzmy dla ułatwienia:
      "wielu wpisów różnych" - ..i_o_ile_to_ty = no właśnie ;-)

      Usuń
    2. Ja bym była skłonna powiedzieć jak pewien kierownik budowy do swoich podwładnych: - Panowie, budujemy porządnie, bo dla siebie
      - Panie majster, a co my własciwie budujemy?
      - Izbę wytrzeźwień.
      Bo statystyki sa nieubłagane. Blisko co trzecia osoba zachoruje na raka. Biorąc pod uwagę około 150 osób, które wpisały się w tym wątku - ta choroba dotknie lub już dotknęła 50 z nas. Idąc dalej zgodnie ze statystykami - "mniejszej połowy" nie da się wyleczyć. Czyli około 20 osób. To chyba, niestety, całkiem sporo.
      I denerwuje mnie nieustanne mówienie o raku jako oo chorobie "innych" ludzi. Brakuje mi tez cały czas tej świadomości jak ogromny i powszechny to jest problem. Pamiętam wywiad w Tok Fm, którego razem z Joanna udzielaliście - i właśnie takie podejście pani prowadzącej.
      Dalej analizując statystyki - o ile nalezy miec nadzieję, że procentowo liczba skutecznych wyleczeń będzie z roku na rok czy z dekady na dekadę rosła - o tyle należy tez jednak mieć świadomość, że liczba zachorowań na choroby onkologiczne tez sie będzie zwiększać.
      I to właśnie moim zdaniem jest jeden z ważnych aspektów - warto popierać takie działania także i dlatego, że być może walczysz o coś dla siebie. Niestety straszny argument, ale moim zdaniem mocno racjonalny.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  101. Tak - to jest ważna akcja,Ty najlepiej wiesz jak to wygląda niestety...proponuję zacząć od stworzenia stowarzyszenia lub fundacji. Będzie można legalnie poprowadzić zbiórkę publiczną mającą na celu m.in. zaangażowanie mediów,wykonanie reklam etc.
    Bo,żeby cokolwiek miało odnieść skutek, potrzeba rozgłosu i dotarcia do mas...

    OdpowiedzUsuń
  102. Moja żona nie cierpiała, ale może dlatego, że w ostatnich dniach bardzo szybko jej się pogarszało i po prostu nie zdążyła. Nawet nie zdążyła dostawać morfiny (o którą faktycznie musiałem trochę zabiegać, tzn. hospicjum, pod którego dochodzącą opieką była nie dało mi na nią recepty tylko na podstawie moich słów, że się pogarsza i że niedługo może potrzebować. W przeddzień śmierci był u nas lekarz z hospicjum i wystawił receptę dopiero po wywiadzie, ale właściwie trudno mieć o to pretensje.

    OdpowiedzUsuń
  103. Wydal ten blog pod postacią książki. Nic nie zmieniaj, wydaj wraz z komentarzami. taki hołd dla Niej i Jej pięknego podejścia do życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaaa...z komentarzami...

      blog w formie książki - super. ale bez komentarzy lepiej

      Usuń
  104. Ta mysl na gorze, czy to nie jest gotowy pomysl na akcje? Tabliczki, naszywki, znaczki z takim napisem. Przyczepione do torby, plecaka, nalepka na samochod itp. Moze nalezy zaczac od np. przedszkola? Kto lubi byc bity przez kolege Krzysiaczka, reka do gory?

    OdpowiedzUsuń
  105. jeszcze w kwestii " byłoby lepiej gdyby inaczej sie leczyla itp itd" - jestem przekonana że Joanna wybrała najlepiej jak mogła, mimo że zupelnie niezgodnie ze standardami które zwykle się stosuje, statystyki w zaawansowanym raku zołądka sa bezlitosne - ludzie zyją zwykle kilka miesięcy a Asia miała 2,5 roku pławienia się w bezgranicznej miłości jak sama pisała. ktokolwiek ma jeszcze wątpliwosci ze wybrała najlepszą z mozliwych dróg?

    OdpowiedzUsuń
 
©KAERU 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone Sałyga