wtorek, 19 lutego 2013

[954].


Szukając nowych zdjęć dla wydawnictwa trafiłem na takie.

Dokładnie pamiętam, kiedy je zrobiłem. I gdzie.
Szczecin, Wały Chrobrego.

Janek z nowo poznaną kuzynką tuptupał wszędzie z prędkością światła. Ja ośmielałem się wierzyć, że może jednak wyszarpiemy trochę czasu.

Gdyby wtedy ktoś mnie zapytał jaki mam cel w życiu, odpowiedziałbym zdecydowanie, że Święta BN. Marzyłem, żeby spędzić z nimi jeszcze te święta. A potem następne. Opłatek, jajo.

W filmie Joanna mówi, że Jej celem jest wracać co roku na Mazury. Dzieliła czas od lata do lata. Ja dzieliłem na święta. Dowolne. Każde święto było wygraną, bo stanowiło nowe wspólnie smakowane doświadczenie.


Przeglądając inne zdjęcia zauważyłem, że szczegóły się zacierają, ale intensywność pozostaje. Wygląda na to, że moja codzienność, to zmaganie z nieustanną chęcią podrapania się po nieistniejącej części ciała.






Przed chwilą ktoś przesłał mi swoją ulubioną śfinkę.
To najbardziej autospełniająca się śfinka, jaką zrobiłem.

Tak sobie myślę, że człowiek jest samotny pod gwiazadami. Dobrze, że je ma.






...
Aktualizacja w stylu Joanny dla tych wszystkich, którzy mają doua:














...
Można przekazać 1% na Fundację Chustka
...
Copyright by Fundacja Chustka



Do maja blog Joanny zostanie wydany przez ZNAK. W "CHUSTCE" znajdą się niepublikowane wcześniej teksty i zdjęcia. Każdy zakupiony egzemplarz będzie wsparciem dla Fundacji Chustka.


78 komentarzy:

  1. nie fer, nie tak powinno być, dlaczego ludzie młodzi odchodzą...
    dlaczego chorują tak bardzo.. , tak cierpią...
    Pięknie napisałeś dziś , choć smutno
    mam nadzieje ze kiedyś znów będziesz miał w sercu święta -tak na co dzień
    z całego serca życzę

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie najbardziej boli, że cała Wasz trójka jest teraz osobno. Ty sam, Jasio sam, ona sama. Nie mogę tego znieść.
    Podziwiam Cię, że Ty dajesz sobie radę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piotrze właśnie napisałeś super wstęp do wydawnictwa :-) ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się!!! Do tej pory mam łzy w oczach...
      Piotrze, podziwiam Cię. Za siłę, za upór, za serce.

      Usuń
  4. Piotrze, jestem. Pamiętam o Asi, Tobie i Janku.
    Czytałam tego bloga już od dawna. Chustka pomagała mi w walce z moją chorobą. Ja jestem nadal i trwam. Cieszę się z każdego dnia - tak jak robiła to Asia.
    Ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo smutna, samotna i opuszczona ta śfinka.
    Miałam nadzieję, że nie jest z Tobą aż tak źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W którym miejscu Piotr pisze, ze jest z nim źle? Nadinterpretacja... Utworzył z pomocą innych Fundacje, pisze, jest, czuje, tęskni, wciąż potrzebuje.

      Hm.

      Usuń
    2. dla mnie ona jest sama, ale nie samotna. i nie ma w niej nic smutnego. czerpie siłę z piękna gwiazd.

      Usuń
  6. śfinka piękna... pożyczyłam jeśli wolno... a Pan niech działa. Działanie przyniesie ulgę. Jej podobałaby się Akcja Chustka - jestem tego pewna.

    OdpowiedzUsuń
  7. http://m.youtube.com/watch?v=mYIfiQlfaas

    OdpowiedzUsuń
  8. I: http://m.youtube.com/watch?v=XgGbhF9BhIA&feature=fvwrel


    :*

    OdpowiedzUsuń
  9. piękne i smutne, ale tak bardzo prawdziwe...

    OdpowiedzUsuń
  10. Powaliło mnie to zdanie całą swoją mocą "Tak sobie myślę, że człowiek jest samotny pod gwiazadami. Dobrze, że je ma." Dzięki za nie! Uściski!


    OdpowiedzUsuń
  11. Pieknie piszesz i smutno... i troche jak Joanna... chyba zostalo z Niej cos w Tobie... i juz zawsze bedzie, tak mysle.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. a ja dokładnie taką Joannę spotkałam wtedy z Wami, Tobą Piotrze, Jankiem i inną parą z dzieckiem w moim osiedlowym lidlu i żałuję, że się nie ujawniłam, że czytam, myślę, podziwiam, trzymam kciuki... przez to jeszcze bardziej przeżyłam informację o tym, że Joasia już patrzy na nas wszystkich z góry :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Piotrze a co z Jankiem... uściskaj go odemnie mocno:*:*:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a możecie sięgnąć do komentarzy po poprzednimi notkami i tam zaspokoić swoją ciekawość?

      Usuń
    2. A możecie sięgnąć do komentarzy pod poprzednimi notkami i tam zaspokoić swoją ciekawość?

      Usuń
    3. Panno Li,dlaczego wciąż pouczasz innych?Uzurpowałaś sobie prawo do powiadomienia nas o odejściu Asiu,co było nie stosowne,nie będąc wszak rodziną...

      Usuń
    4. A może jednak!

      Proszę, nie poruszajcie już tematu Janka. To zbyt trudne.
      Młody człowiek po śmierci matki został przeniesiony w nowe środowisko, odebrano mu bliskich, przyjaciół i zmieniono szkołę. Wasze pytania mnie bolą, bo nie umiem znaleźć pozytywnej strony tej sytuacji. Postawcie się na miejscu dziecka, matki czy ojczyma, a sami znajdziecie odpowiedź na każde pytanie.
      Wchodzenie w ten temat nie pomoże Jankowi.

      Read more: http://chustka.blogspot.com/2013/02/948.html#ixzz2LSFHswbV

      Usuń
    5. prawda jest taka, że to ja dostanę całą kasę, dlatego tak cicho siedzę i się nie wychylam. w piwnicy w klatce trzymam viledę, w stosownym momencie wystawię ją na aukcję i za to też wezmę kasę
      miłość, miłością ale kasa to jest konkret no nie...

      Usuń
  14. Pewnie z biologicznym ojcem i tyle, co ma być. Dzieciak żyje i już..

    OdpowiedzUsuń
  15. dla mnie ta samotność jakoś piękna, ale nie do końca!!!!!!Zobacz na całość, przecież Joanna jest wyżej i jeszcze wyżej. Zrobiła co mogła żeby być! Nawet egze (gezą) była przez jakiś czas. Pomyślalam dzisiaj (czytając przepiękny, barwny, wrzesień 2011) ze gdyby przemnożyć Jej lata przez liczbę wejsć na Jej bloga - to jakie to było "grube" życie! Jasne, ze w pamięci to inaczej niż pod gwiazdami ale Joanna jakoś jest żywiej niż tylko w pamięci.( w tej chwili 36 osób na blogu)
    p.s. Nie odważam sie pytac czy ksiązka z komentami czy bez, bo coś czuję że bez. A dopiero z piosenkami i komentami, w które Joanna wchodzi i w których widac "blogaska" widać ZYCIE. Była Piotrze i jakoś tak to zrobiła, że jest! Co Ci mogę napisać, chyba wzorem komentów - "kciukaski" za Ciebie, no nie jestes sam.
    Ewa Cz-K >Desporolka> tak!

    OdpowiedzUsuń
  16. Tę świnkę wydrukowałam sobie i wisi na mojej tablicy. Tak przejmująca wobec...i taka jak my wszyscy...

    OdpowiedzUsuń
  17. Hej Piotrze - pochodzę ze Szczecina - Wały Chrobrego to dla mnie piękne miejsce.
    Lubię wracać do postów równo rok wstecz i zachwycam sie miłościa do życia, którą miała. Chciałabym móc być tak mądra jak Ona. Odrzucić głupoty i plawić się w miłości.

    OdpowiedzUsuń
  18. już widzę, że ktoś wcześniej to napisał, ale to byla moja pierwsza myśl po przeczytaniu, więc i ja napiszę: masz wstęp do książki, mozesz coś jeszcze dorzucić, ale jak widać, poradzisz sobie z tym doskonale!
    "Płyniemy po ślepych orbitach...bezbronni..samotni..." J.Morrison

    OdpowiedzUsuń
  19. mnie tez ta sfinka chwycila za serce; pamietam, ze Joanna napisala, ze wszyscy jestesmy takimi sfinkami- zgadzam sie, taki nasz los- odchodzimy, odchodza bliscy, nic z tego nie rozumiemy, dlaczego, po co, nie znamy odpowiedzi na zadne istotne pytanie
    jakby kiedys byl konkurs na to czym jest egzystencjalna samotnosc czlowieka to zadne slowa tego lepiej nie oddadza niz ta Twoja mala sfinka wobec wszechswiata

    OdpowiedzUsuń
  20. Pięknie napisałeś..., choć żadne słowa nie są w stanie wyrazić bólu i tęsknoty. Ja też walczę z czasem - dali rok...kazali się przygotować, przygotować rodzinę..., najpierw pomyślałam sobie rok to strasznie krótko. Jednak potem pomyślałam o Asi, pokonała te statystyki i żyła dłużej niż wyrok lekarzy. I wtedy przyrzekłam sobie, że wykorzystam ten rok, aby chociaż te statystyki wydłużyć. I każdy dzień przeżyty dłużej niż rok, będę dedykowała Chustce, za jej kop zza zaświatów do walki o siebie wbrew wyrokom. Dziękuję Tobie Piotrze i Tobie Chustko !

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękne słowa...
    Tak, dobrze że je ma...Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  24. postaw tam w ramce jeszcze jedną świnkę, gdzieś tam z tyłu, bo też mam dół jak chuj i tyle w tym temacie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróbelku,Carpe Diem,bo Asia by Ci do d...nakopała.Piękny ten utwór Heja,co jest na "motyce".Do mojej norki dotarł dziś nawet promyk słońca,a w płatkach śniegu zatknięty uśmiech Joanny.Jak ona ładnie się uśmiechała,oczami.Cóż Piotr ma rzec,stracił całą praktycznie Rodzinę,niewyobrażalne cierpienie.A Wileda?Co z Wiledą?Nikt o nią nie pyta,wszak to też członek rodziny.Miałam kiedyś kota,który nazywał się Wizir,to tak na marginesie i bez sensu))

      Usuń
    2. > kaj Wileda szczęśliwa. ma nowy kochający dom i kociego kolegę. nie martw się o Wiledę :)

      Usuń
  25. Pamiętam inne zdjęcie z tego pobytu, które Asia zamieściła wtedy na blogu - to z rekinem. Pomyślałam wówczas, że szkoda że nie wiedziałam, że jesteście, bo pobiegłabym do Was - widzę te miejsca codziennie z okien swojego "pracowego" pokoju. Wtedy pomyślałam jednak, że może jeszcze kiedyś się uda...
    Straszne dziś chmury.

    OdpowiedzUsuń
  26. Piotrze, napisałeś kiedyś, że nie umiesz pisać tak pięknie jak Joasia.
    To nieprawda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On przesiąknął Joasią. Pisze inaczej, ale Ona też w tych wpisach jest.

      Usuń
  27. I proszę napisałeś cudny wstęp do książki przejmujący smutny i płynący prosto z serca.
    Piszesz równie pięknie jak Joanna dla mnie to zaszczyt was poznać i zaglądam tu każdego dnia.
    Jestes przedłużeniem Joanny na to wychodzi :-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo smutna ta sfinka i bardzo kiepski dziś dzień. Wygląda, że dla wielu z nas. Dobrze, że jest jutro. Cały czas tu jestem, trzymam kciuki, czekam na książke. Pozdrawiam gorąco.

    OdpowiedzUsuń
  29. Kontynuacja bloga w nowej odsłonie pt. do czego przydał się/przyda się/przydaje się wieloraki zapowiada się ciekawie. Będzie druga książka, jak nic.

    OdpowiedzUsuń
  30. świetna ta aktualizacja ,właśnie w stylu Joanny i to w Niej podziwiałem że potrafi umieszczać takie wesołe śmieszne wpisy -...mimo wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  31. Wzruszajay post Piotrze! Polecam serdecznie piekna i aktualna ksiazke Anity Moorjani "Dying to be me", jako plaster na rane. Niestety nie ma jeszcze polskiego tlumaczenia, co mnie dziwi, bo ksiazka byla wielkim wydarzeniem na rynku swiatowym. Pani Anita miala limfoba i kiedy wybila jej godzina zero "wniebowstapila", by powrocic, cudownie wyzdrowiec i przyniesc dla lekajacych sie oraz opuszczonych pocieszenie. Jej doswiadczenie jest bardzo szczegolne i pojawia sie na roznych forach medycznych, oraz takich o tematyce duchowej. Podrozowala rowniez z Dr. Dyerem po swiecie i opowiadala o tym przezyciu, dajac ludziom ogromna nadzieje.
    Mozna rowniez obejrzec sobie z nia wywiady na necie, chocby youtubie.
    Serdecznie pozdrawiam i sle jak na razie metaforyczne slonce:-)
    Magdalena
    PS. Uwielbiam swinki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spieszę poinformować, że książka Anity Moorjani jest już przetłumaczona (od lipca ubiegłego roku, praca nad tłumaczeniem rozpoczęła się zaledwie 3 miesiące od wydania Hay House, wiec reakcja była szybka) i czeka na wydanie- powinna pojawić sie lada moment. Pozdrawiam, Kamila

      Usuń
  32. nie na temat. chyba. może.
    wczoraj w nocy przypomniały mi się czasy, kiedy koty paczyły na różne rzeczy, co mnie szalenie bawiło. i nagle w tym kontekście pojawiła się myśl: co to znaczy, że Joanna umarła? pół nocy leżałam i nad tym rozmyślałam - choć właściwie trudno powiedzieć, że rozmyślałam, po prostu byłam z tym pytaniem. ten przeskok od kotów do śmierci był taki jakiś... piorunujący. jak można raz pisać "co ja paczę?", a niedługo potem nie żyć?
    tego nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  33. Czytałam bloga i kciuki trzymałam a teraz bardzo Pana rozumiem. Rak zjadł moją mamę pół roku temu. Ostatnie dni były koszmarem, bo silne leki zrobiły z mojej mamy obcą osobę a ból chyba i tak czuła bo ostatnie słowa na chwilę przed śmiercią w czasie ostatnich zabiegów pielęgnacyjnych brzmiały "ała" Więc mimo leków chyba cierpiała. Piszę "chyba" bo nie wiem - tak jak napisałam nie było z mamą kontaktu. Wiem też jak bardzo można kochać choć nasze miłości są zupełnie inne. Kocham w każdej sekundzie, przywołuję obrazy i wspomnienia, też wyciągam zdjęcia a na koniec mogę tylko przytulić granitową płytę.

    OdpowiedzUsuń
  34. jak ja bym chciała mieć kilka świnek jako magnesy lub/i broszki... Tak zawsze blisko, przy sobie...
    Nawet kiedyś już wybory trwały kto jaką chce :)

    może się ziści? To mógłby być dobry przychód dla fundacji.

    OdpowiedzUsuń
  35. świnka z komentarzem- masz rację- to Jej styl. Aż mnie przeszedł dreszcz- jakby czas wrócił.

    OdpowiedzUsuń
  36. Kocham wszystkie Wasze śfinki. Jesteście w moim sercu i myślach. Codziennie. I wielu innych też... samotność czasem chwyta i wciąga jak czarna dziura, ale nie poddawaj się jej.
    ściskam

    OdpowiedzUsuń
  37. Odkąd czytam tego bloga powalają mnie swoją urodą prawie wszystkie zdjęcia. Również to wyżej. Jakim aparatem zostało wykonane. Czy zostało obrobione? Jeśli tak to w jakim programie? Czy zdjęcie robił fotograf? Przepraszam Pana Panie Piotrze ale od dawna podziwiam te wszystkie zdjęcia. Są przepiękne. Urodził mi się niedawno synek. Chciałabym robić Mu zdjęcia w połowie tak piękne jak te.

    OdpowiedzUsuń
  38. http://youtu.be/OC3iXj5egpE

    OdpowiedzUsuń
  39. Kolejny artykuł :)
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,13430001,_A_co_z_pani_taka_histeryczka_____Modlilam_sie__zeby.html#MT

    OdpowiedzUsuń
  40. Witaj Piotrze,
    coraz więcej ludzi wie...
    to dobrze...
    dla wszystkich chorych i dla Joanny...
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,13430001,_A_co_z_pani_taka_histeryczka_____Modlilam_sie__zeby.html#MT

    OdpowiedzUsuń
  41. piękny post, a te śfinki to dowód, ze Joanna nadal tutaj jest gdzieś... Ona jest w Tobie, w tym co piszesz. Ona znikła materialnie, ale nie duchowo, bo jej energia wypełnia wiele serc.

    OdpowiedzUsuń
  42. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  43. Pięknie, że ten blog nadal żyje :) I pomyśl Piotrze jak to pięknie, że Joanna żyje w myślach tylu ludzi!
    A mnie się spodobał dziś komentarz ze się kolejna książka szykuje - "do czego przyda się wieloraki?". To jest genialne! Każdy kolejny twój wpis Piotrze to potwierdza!
    a śfinkę pożyczam też :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Ta świnka kompletnie mi rozkłada psyche...
    Jest tak wymowna w swym obrazie, że patrzenie na nią aż boli.
    A jednocześnie to jedna z najcudowniejszych rzeczy, jakie przyszło mi oglądać w życiu. Tak pomyślałam, kiedy Joanna umieściła ją tutaj po raz pierwszy.

    OdpowiedzUsuń
  45. Rzadko piszę komentarze. To niesamowite co się tu dzieje. Książka to wspaniały hołd dla Asi i rozpropagowanie fundacji wśród osób, które nie wiedzą o blogu. Na pewno ją kupię. Czy jest możliwość aby były świnki naklejki?

    OdpowiedzUsuń
  46. Właśnie zamówiłam dwa egzemplarze książki. Ma być dostępna od 15 kwietnia - taka informacja jest na stronie sklepu. Nie mogę się doczekać, nie ma dnia żebym tu od półtora roku nie zaglądała...
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  47. ...jak wchodze na tego bloga,to za każdym razem przeszywają mnie dreszcze-to miejsce jest magiczne i takie ciepłe,przepełnione tyloma dobrymi ludzmi...Uczucia miłości,nadzieji,tęsknoty mają wielką moc i docierają nawet tam gdzie teraz przebywa nasza Joasia i uśmiecha sie do kazdego z nas...

    OdpowiedzUsuń
  48. A ja ustawiłam śfinkę na tapecie mojego komputera. Będzie mi o was przypominał każdego dnia. To piękne co robisz i mam nadzieję, że nie zabraknie Ci zapału i ludzi, którzy będą wsparciem.

    OdpowiedzUsuń
  49. Nie moge uwierzyc, ze ludzie probuja w swych komentarzach pouczac Niemeza, jak ma przezywac zalobe, a jedna czytelniczka bloga napisala nawet, ze ona na pewno sie zamknie w sobie i jakies takie cos. Ja zakladam, ze ona ma lat moze z 15 i wlsnie czytuje duzo powiesci romantycznych, bo inaczej tego wytlumaczyc nie umiem. Jak mozna! Kazdy tak zalobe przepracowywuje (albo nie - jego prawo), jak chce. Dla mnie to, ze Piotr zajal sie fundacja to wielkie dobro, jakie wyniklo z tego faktu, ze Joasia zmarla. I jesli dostaje on za to pieniadze, czy tantiemy z ksiazki in spe, czy moze sobie odcina recznie kupony od populrnosci i przykleja je na scianie ;) to wlasnie tak ma byc. Dlaczego mialby to zreszta robic za darmo, czy wy pracujecie na rzecz swoich szefow za darmo? Tylko dlatego, ze lubicie swoja prace? Zazdroscicie, ze moze bedzie z tego zyl? Chcielibyscie tez taka sama prace? Gratuluje.

    OdpowiedzUsuń
  50. Piękna recenzja książki o Chustce:

    http://www.bookmaster.pl/chustka/joanna,salyga/ksiazka/734209.xhtml

    "Chustka Joanny Sałygi to przejmująca książka napisana na podstawie popularnego bloga. Joanna pisała go przez ponad dwa lata dla swojego syna. Chciała, aby ją zapamiętał i wiedział, że go bardzo kochała. Kiedy zachorowała na raka miała 34 lata. Zaledwie cztery miesiące wcześniej poznała mężczyznę swojego życia. Od początku wiedziała, że umrze, ale swoje ostatnie chwile chciała przeżyć w całej pełni. Blog jest przejmującym, wzruszającym zapisem odchodzenia, rodzącej się miłości, pożegnania z ukochanym dzieckiem. Joanna pisze też o tym, jak sobie radzić z chorobą, gdzie udać się po pomoc. Chce też uświadomić zdrowym, jak kruche jest życie. Blog jest do dziś bardzo popularny (8 mln wyświetleń). Joanna była związana z fundacją Rak'n'Roll. Jej mąż Piotr Sałyga wraz z jej przyjaciółmi założył Fundację CHUSTKA, która ma walczyć o to, by polskie prawo nie skazywało cierpiących na niepotrzebny ból. Ważna, wzruszająca, piękna książka."



    OdpowiedzUsuń
  51. Piotrze, nie wiem, czy jeszcze mozemy pisac komentarze... Smutne by bylo, gdyby nie, bo fajnie piszesz i czasem czlowiek ma ochote cos odpowiedziec, jakos Cie wesprzec... Moze po prostu moderowac te komentarze...?
    Serdecznie pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  52. Bardzo, bardzo się cieszę z powodu tej książki. Wolę czytać i mieć teksty w ręku, zupełnie inny kontakt ze słowem, inna swoboda poruszania się. Na pewno kupię, żeby wracać częściej do Joanny i poznań ja bliżej. Fajnie by chyba było, gdyby można było kupić książkę przez te stronę. To by wiele ułatwiło. Będę czekać!

    OdpowiedzUsuń
  53. Z radością zauważyłam zapowiedź na merlin.pl:

    http://merlin.pl/Chustka_Joanna-Salyga/browse/product/1,1216651.html

    OdpowiedzUsuń

 
©KAERU 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone Sałyga