
Dokładnie pamiętam, kiedy je zrobiłem. I gdzie.
Szczecin, Wały Chrobrego.
Janek z nowo poznaną kuzynką tuptupał wszędzie z prędkością światła. Ja ośmielałem się wierzyć, że może jednak wyszarpiemy trochę czasu.
Gdyby wtedy ktoś mnie zapytał jaki mam cel w życiu, odpowiedziałbym zdecydowanie, że Święta BN. Marzyłem, żeby spędzić z nimi jeszcze te święta. A potem następne. Opłatek, jajo.
W filmie Joanna mówi, że Jej celem jest wracać co roku na Mazury. Dzieliła czas od lata do lata. Ja dzieliłem na święta. Dowolne. Każde święto było wygraną, bo stanowiło nowe wspólnie smakowane doświadczenie.

Przeglądając inne zdjęcia zauważyłem, że szczegóły się zacierają, ale intensywność pozostaje. Wygląda na to, że moja codzienność, to zmaganie z nieustanną chęcią podrapania się po nieistniejącej części ciała.
Przed chwilą ktoś przesłał mi swoją ulubioną śfinkę.
To najbardziej autospełniająca się śfinka, jaką zrobiłem.
Tak sobie myślę, że człowiek jest samotny pod gwiazadami. Dobrze, że je ma.
...
Aktualizacja w stylu Joanny dla tych wszystkich, którzy mają doua:
...
Można przekazać 1% na Fundację Chustka
...
![]() |
Copyright by Fundacja Chustka |
Do maja blog Joanny zostanie wydany przez ZNAK. W "CHUSTCE" znajdą się niepublikowane wcześniej teksty i zdjęcia. Każdy zakupiony egzemplarz będzie wsparciem dla Fundacji Chustka.
Bardzo dobry pomysł.
OdpowiedzUsuńnie fer, nie tak powinno być, dlaczego ludzie młodzi odchodzą...
OdpowiedzUsuńdlaczego chorują tak bardzo.. , tak cierpią...
Pięknie napisałeś dziś , choć smutno
mam nadzieje ze kiedyś znów będziesz miał w sercu święta -tak na co dzień
z całego serca życzę
mnie najbardziej boli, że cała Wasz trójka jest teraz osobno. Ty sam, Jasio sam, ona sama. Nie mogę tego znieść.
OdpowiedzUsuńPodziwiam Cię, że Ty dajesz sobie radę.
Piotrze właśnie napisałeś super wstęp do wydawnictwa :-) ewa
OdpowiedzUsuńEwa tak !!!
UsuńZgadzam się!!! Do tej pory mam łzy w oczach...
UsuńPiotrze, podziwiam Cię. Za siłę, za upór, za serce.
Piotrze, jestem. Pamiętam o Asi, Tobie i Janku.
OdpowiedzUsuńCzytałam tego bloga już od dawna. Chustka pomagała mi w walce z moją chorobą. Ja jestem nadal i trwam. Cieszę się z każdego dnia - tak jak robiła to Asia.
Ściskam mocno!
Bardzo smutna, samotna i opuszczona ta śfinka.
OdpowiedzUsuńMiałam nadzieję, że nie jest z Tobą aż tak źle.
W którym miejscu Piotr pisze, ze jest z nim źle? Nadinterpretacja... Utworzył z pomocą innych Fundacje, pisze, jest, czuje, tęskni, wciąż potrzebuje.
UsuńHm.
dla mnie ona jest sama, ale nie samotna. i nie ma w niej nic smutnego. czerpie siłę z piękna gwiazd.
Usuńśfinka piękna... pożyczyłam jeśli wolno... a Pan niech działa. Działanie przyniesie ulgę. Jej podobałaby się Akcja Chustka - jestem tego pewna.
OdpowiedzUsuńhttp://m.youtube.com/watch?v=mYIfiQlfaas
OdpowiedzUsuńI: http://m.youtube.com/watch?v=XgGbhF9BhIA&feature=fvwrel
OdpowiedzUsuń:*
piękne i smutne, ale tak bardzo prawdziwe...
OdpowiedzUsuńPowaliło mnie to zdanie całą swoją mocą "Tak sobie myślę, że człowiek jest samotny pod gwiazadami. Dobrze, że je ma." Dzięki za nie! Uściski!
OdpowiedzUsuńPieknie piszesz i smutno... i troche jak Joanna... chyba zostalo z Niej cos w Tobie... i juz zawsze bedzie, tak mysle.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
a ja dokładnie taką Joannę spotkałam wtedy z Wami, Tobą Piotrze, Jankiem i inną parą z dzieckiem w moim osiedlowym lidlu i żałuję, że się nie ujawniłam, że czytam, myślę, podziwiam, trzymam kciuki... przez to jeszcze bardziej przeżyłam informację o tym, że Joasia już patrzy na nas wszystkich z góry :(
OdpowiedzUsuńPiotrze a co z Jankiem... uściskaj go odemnie mocno:*:*:*
OdpowiedzUsuńWłaśnie, co z Jankiem?
Usuńa możecie sięgnąć do komentarzy po poprzednimi notkami i tam zaspokoić swoją ciekawość?
UsuńA możecie sięgnąć do komentarzy pod poprzednimi notkami i tam zaspokoić swoją ciekawość?
UsuńPanno Li,dlaczego wciąż pouczasz innych?Uzurpowałaś sobie prawo do powiadomienia nas o odejściu Asiu,co było nie stosowne,nie będąc wszak rodziną...
UsuńA może jednak!
UsuńProszę, nie poruszajcie już tematu Janka. To zbyt trudne.
Młody człowiek po śmierci matki został przeniesiony w nowe środowisko, odebrano mu bliskich, przyjaciół i zmieniono szkołę. Wasze pytania mnie bolą, bo nie umiem znaleźć pozytywnej strony tej sytuacji. Postawcie się na miejscu dziecka, matki czy ojczyma, a sami znajdziecie odpowiedź na każde pytanie.
Wchodzenie w ten temat nie pomoże Jankowi.
Read more: http://chustka.blogspot.com/2013/02/948.html#ixzz2LSFHswbV
prawda jest taka, że to ja dostanę całą kasę, dlatego tak cicho siedzę i się nie wychylam. w piwnicy w klatce trzymam viledę, w stosownym momencie wystawię ją na aukcję i za to też wezmę kasę
Usuńmiłość, miłością ale kasa to jest konkret no nie...
wróbelku, :*
UsuńPewnie z biologicznym ojcem i tyle, co ma być. Dzieciak żyje i już..
OdpowiedzUsuńdla mnie ta samotność jakoś piękna, ale nie do końca!!!!!!Zobacz na całość, przecież Joanna jest wyżej i jeszcze wyżej. Zrobiła co mogła żeby być! Nawet egze (gezą) była przez jakiś czas. Pomyślalam dzisiaj (czytając przepiękny, barwny, wrzesień 2011) ze gdyby przemnożyć Jej lata przez liczbę wejsć na Jej bloga - to jakie to było "grube" życie! Jasne, ze w pamięci to inaczej niż pod gwiazdami ale Joanna jakoś jest żywiej niż tylko w pamięci.( w tej chwili 36 osób na blogu)
OdpowiedzUsuńp.s. Nie odważam sie pytac czy ksiązka z komentami czy bez, bo coś czuję że bez. A dopiero z piosenkami i komentami, w które Joanna wchodzi i w których widac "blogaska" widać ZYCIE. Była Piotrze i jakoś tak to zrobiła, że jest! Co Ci mogę napisać, chyba wzorem komentów - "kciukaski" za Ciebie, no nie jestes sam.
Ewa Cz-K >Desporolka> tak!
Tę świnkę wydrukowałam sobie i wisi na mojej tablicy. Tak przejmująca wobec...i taka jak my wszyscy...
OdpowiedzUsuńHej Piotrze - pochodzę ze Szczecina - Wały Chrobrego to dla mnie piękne miejsce.
OdpowiedzUsuńLubię wracać do postów równo rok wstecz i zachwycam sie miłościa do życia, którą miała. Chciałabym móc być tak mądra jak Ona. Odrzucić głupoty i plawić się w miłości.
już widzę, że ktoś wcześniej to napisał, ale to byla moja pierwsza myśl po przeczytaniu, więc i ja napiszę: masz wstęp do książki, mozesz coś jeszcze dorzucić, ale jak widać, poradzisz sobie z tym doskonale!
OdpowiedzUsuń"Płyniemy po ślepych orbitach...bezbronni..samotni..." J.Morrison
mnie tez ta sfinka chwycila za serce; pamietam, ze Joanna napisala, ze wszyscy jestesmy takimi sfinkami- zgadzam sie, taki nasz los- odchodzimy, odchodza bliscy, nic z tego nie rozumiemy, dlaczego, po co, nie znamy odpowiedzi na zadne istotne pytanie
OdpowiedzUsuńjakby kiedys byl konkurs na to czym jest egzystencjalna samotnosc czlowieka to zadne slowa tego lepiej nie oddadza niz ta Twoja mala sfinka wobec wszechswiata
Pięknie napisałeś..., choć żadne słowa nie są w stanie wyrazić bólu i tęsknoty. Ja też walczę z czasem - dali rok...kazali się przygotować, przygotować rodzinę..., najpierw pomyślałam sobie rok to strasznie krótko. Jednak potem pomyślałam o Asi, pokonała te statystyki i żyła dłużej niż wyrok lekarzy. I wtedy przyrzekłam sobie, że wykorzystam ten rok, aby chociaż te statystyki wydłużyć. I każdy dzień przeżyty dłużej niż rok, będę dedykowała Chustce, za jej kop zza zaświatów do walki o siebie wbrew wyrokom. Dziękuję Tobie Piotrze i Tobie Chustko !
OdpowiedzUsuńPiękne słowa...
OdpowiedzUsuńTak, dobrze że je ma...Pozdrawiam :)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń:) :) POZDRAWIAM
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńpostaw tam w ramce jeszcze jedną świnkę, gdzieś tam z tyłu, bo też mam dół jak chuj i tyle w tym temacie :*
OdpowiedzUsuńWróbelku,Carpe Diem,bo Asia by Ci do d...nakopała.Piękny ten utwór Heja,co jest na "motyce".Do mojej norki dotarł dziś nawet promyk słońca,a w płatkach śniegu zatknięty uśmiech Joanny.Jak ona ładnie się uśmiechała,oczami.Cóż Piotr ma rzec,stracił całą praktycznie Rodzinę,niewyobrażalne cierpienie.A Wileda?Co z Wiledą?Nikt o nią nie pyta,wszak to też członek rodziny.Miałam kiedyś kota,który nazywał się Wizir,to tak na marginesie i bez sensu))
UsuńWróblu...
Usuń> kaj Wileda szczęśliwa. ma nowy kochający dom i kociego kolegę. nie martw się o Wiledę :)
UsuńPamiętam inne zdjęcie z tego pobytu, które Asia zamieściła wtedy na blogu - to z rekinem. Pomyślałam wówczas, że szkoda że nie wiedziałam, że jesteście, bo pobiegłabym do Was - widzę te miejsca codziennie z okien swojego "pracowego" pokoju. Wtedy pomyślałam jednak, że może jeszcze kiedyś się uda...
OdpowiedzUsuńStraszne dziś chmury.
Piotrze, napisałeś kiedyś, że nie umiesz pisać tak pięknie jak Joasia.
OdpowiedzUsuńTo nieprawda.
On przesiąknął Joasią. Pisze inaczej, ale Ona też w tych wpisach jest.
UsuńI proszę napisałeś cudny wstęp do książki przejmujący smutny i płynący prosto z serca.
OdpowiedzUsuńPiszesz równie pięknie jak Joanna dla mnie to zaszczyt was poznać i zaglądam tu każdego dnia.
Jestes przedłużeniem Joanny na to wychodzi :-)
Bardzo smutna ta sfinka i bardzo kiepski dziś dzień. Wygląda, że dla wielu z nas. Dobrze, że jest jutro. Cały czas tu jestem, trzymam kciuki, czekam na książke. Pozdrawiam gorąco.
OdpowiedzUsuńKontynuacja bloga w nowej odsłonie pt. do czego przydał się/przyda się/przydaje się wieloraki zapowiada się ciekawie. Będzie druga książka, jak nic.
OdpowiedzUsuńświetna ta aktualizacja ,właśnie w stylu Joanny i to w Niej podziwiałem że potrafi umieszczać takie wesołe śmieszne wpisy -...mimo wszystko.
OdpowiedzUsuńWzruszajay post Piotrze! Polecam serdecznie piekna i aktualna ksiazke Anity Moorjani "Dying to be me", jako plaster na rane. Niestety nie ma jeszcze polskiego tlumaczenia, co mnie dziwi, bo ksiazka byla wielkim wydarzeniem na rynku swiatowym. Pani Anita miala limfoba i kiedy wybila jej godzina zero "wniebowstapila", by powrocic, cudownie wyzdrowiec i przyniesc dla lekajacych sie oraz opuszczonych pocieszenie. Jej doswiadczenie jest bardzo szczegolne i pojawia sie na roznych forach medycznych, oraz takich o tematyce duchowej. Podrozowala rowniez z Dr. Dyerem po swiecie i opowiadala o tym przezyciu, dajac ludziom ogromna nadzieje.
OdpowiedzUsuńMozna rowniez obejrzec sobie z nia wywiady na necie, chocby youtubie.
Serdecznie pozdrawiam i sle jak na razie metaforyczne slonce:-)
Magdalena
PS. Uwielbiam swinki!!!
Spieszę poinformować, że książka Anity Moorjani jest już przetłumaczona (od lipca ubiegłego roku, praca nad tłumaczeniem rozpoczęła się zaledwie 3 miesiące od wydania Hay House, wiec reakcja była szybka) i czeka na wydanie- powinna pojawić sie lada moment. Pozdrawiam, Kamila
Usuńnie na temat. chyba. może.
OdpowiedzUsuńwczoraj w nocy przypomniały mi się czasy, kiedy koty paczyły na różne rzeczy, co mnie szalenie bawiło. i nagle w tym kontekście pojawiła się myśl: co to znaczy, że Joanna umarła? pół nocy leżałam i nad tym rozmyślałam - choć właściwie trudno powiedzieć, że rozmyślałam, po prostu byłam z tym pytaniem. ten przeskok od kotów do śmierci był taki jakiś... piorunujący. jak można raz pisać "co ja paczę?", a niedługo potem nie żyć?
tego nie wiem.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńW sedno tarczy.
Usuń:))
OdpowiedzUsuńCzytałam bloga i kciuki trzymałam a teraz bardzo Pana rozumiem. Rak zjadł moją mamę pół roku temu. Ostatnie dni były koszmarem, bo silne leki zrobiły z mojej mamy obcą osobę a ból chyba i tak czuła bo ostatnie słowa na chwilę przed śmiercią w czasie ostatnich zabiegów pielęgnacyjnych brzmiały "ała" Więc mimo leków chyba cierpiała. Piszę "chyba" bo nie wiem - tak jak napisałam nie było z mamą kontaktu. Wiem też jak bardzo można kochać choć nasze miłości są zupełnie inne. Kocham w każdej sekundzie, przywołuję obrazy i wspomnienia, też wyciągam zdjęcia a na koniec mogę tylko przytulić granitową płytę.
OdpowiedzUsuńjak ja bym chciała mieć kilka świnek jako magnesy lub/i broszki... Tak zawsze blisko, przy sobie...
OdpowiedzUsuńNawet kiedyś już wybory trwały kto jaką chce :)
może się ziści? To mógłby być dobry przychód dla fundacji.
Dzięki :)
OdpowiedzUsuńdzięki za pikpałer!:*
OdpowiedzUsuńświnka z komentarzem- masz rację- to Jej styl. Aż mnie przeszedł dreszcz- jakby czas wrócił.
OdpowiedzUsuńKocham wszystkie Wasze śfinki. Jesteście w moim sercu i myślach. Codziennie. I wielu innych też... samotność czasem chwyta i wciąga jak czarna dziura, ale nie poddawaj się jej.
OdpowiedzUsuńściskam
Odkąd czytam tego bloga powalają mnie swoją urodą prawie wszystkie zdjęcia. Również to wyżej. Jakim aparatem zostało wykonane. Czy zostało obrobione? Jeśli tak to w jakim programie? Czy zdjęcie robił fotograf? Przepraszam Pana Panie Piotrze ale od dawna podziwiam te wszystkie zdjęcia. Są przepiękne. Urodził mi się niedawno synek. Chciałabym robić Mu zdjęcia w połowie tak piękne jak te.
OdpowiedzUsuńhttp://youtu.be/OC3iXj5egpE
OdpowiedzUsuńKolejny artykuł :)
OdpowiedzUsuńhttp://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,13430001,_A_co_z_pani_taka_histeryczka_____Modlilam_sie__zeby.html#MT
Witaj Piotrze,
OdpowiedzUsuńcoraz więcej ludzi wie...
to dobrze...
dla wszystkich chorych i dla Joanny...
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,13430001,_A_co_z_pani_taka_histeryczka_____Modlilam_sie__zeby.html#MT
piękny post, a te śfinki to dowód, ze Joanna nadal tutaj jest gdzieś... Ona jest w Tobie, w tym co piszesz. Ona znikła materialnie, ale nie duchowo, bo jej energia wypełnia wiele serc.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPięknie, że ten blog nadal żyje :) I pomyśl Piotrze jak to pięknie, że Joanna żyje w myślach tylu ludzi!
OdpowiedzUsuńA mnie się spodobał dziś komentarz ze się kolejna książka szykuje - "do czego przyda się wieloraki?". To jest genialne! Każdy kolejny twój wpis Piotrze to potwierdza!
a śfinkę pożyczam też :)
Ta świnka kompletnie mi rozkłada psyche...
OdpowiedzUsuńJest tak wymowna w swym obrazie, że patrzenie na nią aż boli.
A jednocześnie to jedna z najcudowniejszych rzeczy, jakie przyszło mi oglądać w życiu. Tak pomyślałam, kiedy Joanna umieściła ją tutaj po raz pierwszy.
Rzadko piszę komentarze. To niesamowite co się tu dzieje. Książka to wspaniały hołd dla Asi i rozpropagowanie fundacji wśród osób, które nie wiedzą o blogu. Na pewno ją kupię. Czy jest możliwość aby były świnki naklejki?
OdpowiedzUsuńWłaśnie zamówiłam dwa egzemplarze książki. Ma być dostępna od 15 kwietnia - taka informacja jest na stronie sklepu. Nie mogę się doczekać, nie ma dnia żebym tu od półtora roku nie zaglądała...
OdpowiedzUsuńEwa
...jak wchodze na tego bloga,to za każdym razem przeszywają mnie dreszcze-to miejsce jest magiczne i takie ciepłe,przepełnione tyloma dobrymi ludzmi...Uczucia miłości,nadzieji,tęsknoty mają wielką moc i docierają nawet tam gdzie teraz przebywa nasza Joasia i uśmiecha sie do kazdego z nas...
OdpowiedzUsuńdojmujący brak śfinki
OdpowiedzUsuńdojmujący brak śfinki
OdpowiedzUsuńA ja ustawiłam śfinkę na tapecie mojego komputera. Będzie mi o was przypominał każdego dnia. To piękne co robisz i mam nadzieję, że nie zabraknie Ci zapału i ludzi, którzy będą wsparciem.
OdpowiedzUsuńNie moge uwierzyc, ze ludzie probuja w swych komentarzach pouczac Niemeza, jak ma przezywac zalobe, a jedna czytelniczka bloga napisala nawet, ze ona na pewno sie zamknie w sobie i jakies takie cos. Ja zakladam, ze ona ma lat moze z 15 i wlsnie czytuje duzo powiesci romantycznych, bo inaczej tego wytlumaczyc nie umiem. Jak mozna! Kazdy tak zalobe przepracowywuje (albo nie - jego prawo), jak chce. Dla mnie to, ze Piotr zajal sie fundacja to wielkie dobro, jakie wyniklo z tego faktu, ze Joasia zmarla. I jesli dostaje on za to pieniadze, czy tantiemy z ksiazki in spe, czy moze sobie odcina recznie kupony od populrnosci i przykleja je na scianie ;) to wlasnie tak ma byc. Dlaczego mialby to zreszta robic za darmo, czy wy pracujecie na rzecz swoich szefow za darmo? Tylko dlatego, ze lubicie swoja prace? Zazdroscicie, ze moze bedzie z tego zyl? Chcielibyscie tez taka sama prace? Gratuluje.
OdpowiedzUsuńPiękna recenzja książki o Chustce:
OdpowiedzUsuńhttp://www.bookmaster.pl/chustka/joanna,salyga/ksiazka/734209.xhtml
"Chustka Joanny Sałygi to przejmująca książka napisana na podstawie popularnego bloga. Joanna pisała go przez ponad dwa lata dla swojego syna. Chciała, aby ją zapamiętał i wiedział, że go bardzo kochała. Kiedy zachorowała na raka miała 34 lata. Zaledwie cztery miesiące wcześniej poznała mężczyznę swojego życia. Od początku wiedziała, że umrze, ale swoje ostatnie chwile chciała przeżyć w całej pełni. Blog jest przejmującym, wzruszającym zapisem odchodzenia, rodzącej się miłości, pożegnania z ukochanym dzieckiem. Joanna pisze też o tym, jak sobie radzić z chorobą, gdzie udać się po pomoc. Chce też uświadomić zdrowym, jak kruche jest życie. Blog jest do dziś bardzo popularny (8 mln wyświetleń). Joanna była związana z fundacją Rak'n'Roll. Jej mąż Piotr Sałyga wraz z jej przyjaciółmi założył Fundację CHUSTKA, która ma walczyć o to, by polskie prawo nie skazywało cierpiących na niepotrzebny ból. Ważna, wzruszająca, piękna książka."
Piotrze, nie wiem, czy jeszcze mozemy pisac komentarze... Smutne by bylo, gdyby nie, bo fajnie piszesz i czasem czlowiek ma ochote cos odpowiedziec, jakos Cie wesprzec... Moze po prostu moderowac te komentarze...?
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam :))
Bardzo, bardzo się cieszę z powodu tej książki. Wolę czytać i mieć teksty w ręku, zupełnie inny kontakt ze słowem, inna swoboda poruszania się. Na pewno kupię, żeby wracać częściej do Joanny i poznań ja bliżej. Fajnie by chyba było, gdyby można było kupić książkę przez te stronę. To by wiele ułatwiło. Będę czekać!
OdpowiedzUsuńZ radością zauważyłam zapowiedź na merlin.pl:
OdpowiedzUsuńhttp://merlin.pl/Chustka_Joanna-Salyga/browse/product/1,1216651.html